Nie wierze w milość damsko - męską. Nie chce też by ktoś mnie kochał, ani też ja nie chce nikogo kochać.
W te wakacje poznałam faceta i wydawać by się mogło, że wszystko będzie już dobrze mówił że kocha itd... Przyjechał do mnie na dwa dni (mieszka dosyć daleko) i nagle wszystko się skończyło. Przestał pisać, dzwonić.... zapytałam go kiedyś czy mnie kiedy kolwiek kochał odpowiedział "nie wiem, ale raczej nie".
Świat mi się zawalił i do dziś nie umiem się pozbierać....Nie kocham go już...ale to wciąż jest we mnie...
Wiedział, że nie mam zaufania do mężczyzn więc je zdobył a potem zdeptał....:(
Podobne tematy
Kochana , nie załamuj się , faceci czasem tacy sa by mięć przelotny romans w wakacje , aby . Bądź dzielna kobietą , pokaż innym ze takim facetem sie nie przejmujesz .. Że dajesz z siebie wszytko . Dobrze ze to nie był zwiazke na stażu kilka lat bo to juz bym zauwazła w inny sposob . a tak ze wakacje to już co innego
wieć głowka do góry ![]()
Nie potrafię tak....I wiem jedno, już nigdy żaden facet nie pojawi się w moim zyciu..Nie chce i nie potrafie zaufać, obdarzyć miłościa...jej po prostu nie ma..
Serio...? Uwierzyłaś w wakacyjną miłość na odległość? No to nie dziwota, że tak Tobą miota... (eh mi się dzisiaj coś rymuje
)
A piszesz tu, bo? Chcesz przeczytać coś w stylu "no coś ty! poznasz kiedyś kogoś kogo pokochasz i Cię nie zrani!". "Miłość jest piękna! Nie przekreślaj jej!"
Trafiłaś na nie tego faceta, zdarza się, ale że Cię jeden pies ugryzł to nie znaczy, że masz zaraz znienawidzić cały gatunek!
Zostań lesbijką.
Droga Teo. Nie interesują mnie kobiety..Nie chce przeczytać czegoś w tym stylu to i tak by nic nie dało..
Nie to że ich nienawidzę, tylko nie chce być już nigdy z nikim, nie wierze w miłość i nie chce by ktoś mnie kochał... Bo i tak zostawi...
Nie chcesz, aby Cię pocieszano, to po co założyłaś ten wątek? Żeby Ci gratulowano decyzji? Nie wiem ile masz lat, ale po Twoich wypowiedziach sądzę że niewiele. Więc nic Ci nie radzę, zapraszam Cię jedynie za jakiś czas na to forum, kiedy życie zweryfikuje Twoje poglądy.
A jeśli chodzi o tytuł Twojego tematu - miłość jest dla każdego. Tylko trzeba do niej dojrzeć. Ja ciągle się uczę.
Co mi daje pocieszenie? Potrzebuje mocnego kopa...
Od każdej reguły jest wyjątek...
Co mi daje pocieszenie? Potrzebuje mocnego kopa...
Od każdej reguły jest wyjątek...
Chcesz kopa? A proooszę!
Głupia dziewucho! Sama dałaś się wpuścić w maliny i omotać jakiemuś chłopakowi w związku z tym możesz mieć pretensję tylko do siebie. Nie chcesz miłości? Spoko, wolny kraj, można robić co się chce. Mamy Ci gratulować postanowienia? Nie ma czego. Współczuć głupoty? To już prędzej. Takie teksty z cyklu "miłość nie istnieje" są wręcz obraźliwe dla tego forum. Masz tutaj przekrój każdej miłości i dowody ile ona może znieść, więc takie pierdzielenie tylko obraża poważną miłość. Poznałaś go w wakacje, było fajnie, ale Cię kopnął w dupę i już się odkochałaś?! To nie była miłość tylko zauroczenie! Następnym razem dowiedz się dokładnie o czym chcesz pisać.
Koniec kopa, lepiej?
O wiele:) Wierzyłam kiedyś w miłość, ale to było kiedy miałam 15 lat..ale wyrosłam z niej..Życie to nie bajka,a już napewno nie moje. Wiem, że jestem sama sobie winna i pretensje moge mieć tylko do siebie.
I równie dobrze mogła byś przytoczyć mi cytat w stylu "Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. "
10 2011-10-07 21:02:56 Ostatnio edytowany przez P&P (2011-10-07 21:03:18)
Nie to że ich nienawidzę, tylko nie chce być już nigdy z nikim, nie wierze w miłość i nie chce by ktoś mnie kochał... Bo i tak zostawi...
No to nie badz, jaki problem? Nikt Cie nie zmusza.
a mi się wydaje,że jesteś bardzo spragniona tej miłości.
rozumiem,ze zostałaś skrzywdzona,że boisz się zaufać..
ale każdy pragnie kochac i być kochanym.
Mi sie dalej wydaje, że mylisz miłość z pożądaniem...
Troche te Twoje deklaracje wyglądają tak: ilekroć zalewałam herbatę wrzątkiem i ja piłam to poparzyłam sobie język,dlatego nigdy więcej nie będę pić herbaty. Głupota? I owszem. Czy nie lepiej najpierw trochę pomyśleć i przystopować, żeby herbata przestygła, a dopiero potem jej probować? A jak już spróbujesz i się nie poparzysz to odkryjesz ile wspaniałych smaków herbat jest na świecie.
Byłam w dwuletnim związku, o którym zresztą pisałam....dał mi cholernie mocno w dupe... Moje marzenia o wiecznej miłosci poszły na spacer zgubiły drogę i do dzisiaj gdzieś błądzą..
Jestem osobą, która jeżeli straci zaufanie to cholernie ciężko je odzyskać, on je odzyskał a potem je zdeptał..Opowiedział piękną bajkę o sobie tylko szkoda, że mijała się z prawdą znacząco...
Jestem idiotką większą niż nie jedna blondynka..oczywiście bez urazy...
No cóż, problem tkwi w Tobie. Fakt, że się 2 lata męczyłaś z kimś już świadczy o tym, że problem tkwi w Tobie.
Ja tego z którym byłam 2 lata bardzo kochałam...ale nie mogłam tak dalej..Dawać z siebie wszystko a w zamian nie dostawać nic...
No cóż, problem tkwi w Tobie. Fakt, że się 2 lata męczyłaś z kimś już świadczy o tym, że problem tkwi w Tobie.
ja się męczyłam 11...
"bardzo kochałam" pomyśl... jak można kochać osobę, która ma Cię w dupie? Skoro kochałaś to problem tkwi w Tobie.
"bardzo kochałam" pomyśl... jak można kochać osobę, która ma Cię w dupie? Skoro kochałaś to problem tkwi w Tobie.
Masz rację... bo czasami mylimy pojęcie "kochać" a "być uzależnionym" (fizycznie bądź psychicznie)
Tylko potrzeba dużo czasu, żeby to sobie uświadomić:)
Dlaczego we mnie?? Uzasadnij
Mi sie dalej wydaje, że mylisz miłość z pożądaniem...
Troche te Twoje deklaracje wyglądają tak: ilekroć zalewałam herbatę wrzątkiem i ja piłam to poparzyłam sobie język,dlatego nigdy więcej nie będę pić herbaty. Głupota? I owszem. Czy nie lepiej najpierw trochę pomyśleć i przystopować, żeby herbata przestygła, a dopiero potem jej probować? A jak już spróbujesz i się nie poparzysz to odkryjesz ile wspaniałych smaków herbat jest na świecie.
Fantastyczny przykład z herbatą... Ja bym to jeszcze poszerzyła tak: jak zalałam herbatę wrzątkiem i za szybko chciałam ją wypić to sparzyłam sobie język. Gdybym trochę poczekała to bym sobie nie sparzyła i mogłabym poznać jej smak. Bo świeżo zaparzona, zbyt gorąca herbata nie ma właściwego smaku. Tak jak świeże zauroczenie nie smakuje jak prawdziwa miłość.
Sweetheart - poznałaś tego chłopaka w wakacje. Ile razy Wy się widzieliście? Kiedy zdążyłaś go pokochać i odkochać? Mamy dopiero początek października! Za szybko nazwałaś tę relację miłością i się sparzyłaś, tak jakbyś się sparzyła zbyt szybko próbując świeżo zaparzonej herbaty. Miłość to uczucie, które powstaje, kiedy mija stan zauroczenia. U Was nie było miłości, więc dlaczego miałabyś wątpić w jej istnienie na podstawie tej znajomości?
21 2011-10-07 23:14:12 Ostatnio edytowany przez NiobeXXX (2011-10-07 23:15:09)
Jeśli byłas w dosc długim związku z facetem,który jak piszesz olewał Cie dokumentnie to odwiedz wątek kobiet kochajacych za bardzo-polecam, a wakacyjną przygoda, romasem staraj sie nie przejmować.
Prawie każda z nas przeżyła krótkotrwały zwiazek i została nagle bez słowa porzucona-ja tez, miłe to nie jest - czułam sie jakby wymierzył mi policzek, ale cóż drobna wywrotka na drodze życia.
Nie możesz każdej porazki tak mocno przeżywac-trwonisz emocje na darmo, bo są porażki i PORAŻKI różny kaliber.
PS Fantastyczny przykład z herbatą:)
Oj tam...przejmujesz się. Poboli troszkę i przestanie. Niedługo wiosna, lato- nowa miłość. A może i na zimowe wieczory kogoś poznasz. Nauczka dla Ciebie : pożegnaj swoją naiwność raz na zawsze.
Dziękuje wam za to co piszecie:)