Witam serdecznie wszystkich!!!
Mam 29 lat i dziwna sytuację ,z którą nie potrafię sobie poradzić.
jestem od 10 lat w związku, który ja nazywam toksyczny. nie ma już u nas tego czegoś .tej namiętności itd wkradła się rutyna. ten związek jest tylko fikcją. ok pol roku temu poznałam przez internet mężczyznę ,który jest bardzo interesujący nie tylko na czacie ale i w rzeczywistości przekonałam się o tym ,bo od jakiegoś czasu się spotykamy. Mój problem polega na tym ,że się pogubiłam i nie wiem co zrobić z tym wszystkim. Zależy mi na panu poznanym ale boje się zaczynać wszystko od początku. jemu tez zależy na mnie. co byście zrobiły na moim miejscu? zaryzykowałybyście? Ps. podkreślam że nie kocham już partnera ,z którym mieszkam, a może nigdy nie kochałam. pomóżcie
Podobne tematy
chyba niema takiego mądrego, który powiedziałby ci co masz zrobić, musisz zrobic to co czujesz, chociaż nie wiesz czy ten nowo poznany facet to właśnie ten jedyny?
Pomyśl, czy za kilka lat znowu tak napiszesz:
... podkreślam że nie kocham już partnera ,z którym mieszkam, a może nigdy nie kochałam...
Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak dużo jest jeszcze interesujących mężczyzn których możesz poznać ! ![]()
Piszcie dziewczyny !
co przez to sugerujesz facet39? ze mam sobie dać spokój z obydwoma.? może masz racje moze jestem nim zafascynowana bo brakowalo mi rozmow przytulenia dobrych słów którymi on mnie karmi. ale gdy skoncze z nowo poznanym bedzie mi go brakowalo nie tak jak obecnego
Tygryska, jak przeczytałam Twoją wiadomość, to już zrozumiałam skąd bierze się powiedzenie, że kobieta jest jak małpka - nie puści jednej liany nim nie uchwyci się mocno następnej. ![]()
Przyzwoiciej byłoby zapewne najpierw zakończyć jeden związek, a później rozpoczynać budowanie innego.
Decyzję, co robić, musisz jednak podjąć sama. Nikt nie da Ci gwarancji, że w dłuższej perspektywie będziesz zadowolona.
Jeśli Ty jednak stwierdzasz, że żyjesz w związku toksycznym i że prawdopodobnie nigdy nie kochałaś swojego partnera (i tak od 10 lat), a jednocześnie nie wiesz co robić, bo nie chce Ci się zaczynać od nowa, to ja mogę tylko powiedzieć Ci tyle, że nikt inny Ci tu nic nie podpowie. Łapki opadają ... Naprawdę masz 29 lat?
Witam serdecznie wszystkich!!!
Ps. podkreślam że nie kocham już partnera ,z którym mieszkam, a może nigdy nie kochałam. pomóżcie
Myslę, że tu jest zawarta odpowiedź.. Nasuwa mi sie kilka pytań
1. Skoro go nie kochasz to po co z nim jestes?
2. Myślę, że skoro szukałas w necie innego mężczyzny to to już o czymś swiadczy.. kochając kogoś nie szukamy nikogo innego. Czemu szukałaś?
3. Dlaczego uważasz swoj związek za toksyczny??
Wiesz, ja uważam, że jesteś z nim z przyzwyczajenia, albo boisz sie być sama, zaryzykować.. facet musiał nieżle podkopwać Twoje poczucie własnej wartości.. a Ty jestes przeciez młoda.. pomysl sobie co bedzie za 5 lat jesli z nim dalej bedziesz... jak bedzie wygladalo Twoje zycie.. warto byc z kims kogo nie kochasz??
po 1 -wsze nie szukałam to on zaczepil mnie na nk i tak od słowa do słowa sie zaczeło
po 2 -gie tkwie w tym zwiazku sama nie wiem czemu wiele razy chcilam go zakonczyc ale chyba jestem za slaba masz racje to chyba przyzwyczajenie.
faktycznie przyzwoicie by bylo zakonczyc jeden a zaczynac drugi ale ja .......chyba jestem tchorzem. dziekuje za posty
po 1 -wsze nie szukałam to on zaczepil mnie na nk i tak od słowa do słowa sie zaczeło
po 2 -gie tkwie w tym zwiazku sama nie wiem czemu wiele razy chcilam go zakonczyc ale chyba jestem za slaba masz racje to chyba przyzwyczajenie.
faktycznie przyzwoicie by bylo zakonczyc jeden a zaczynac drugi ale ja .......chyba jestem tchorzem. dziekuje za posty
wiesz co, znam to z wlasnego doswiadczenia.. i moge ci cos poradzic.. jesli dusisz sie w tym zwiazku, jesli nie widzisz sie z tym mezczyzna na cale zycie to zakoncz to.. bo za kilka lat obudzisz sie z reka w nocniku i uzaleznisz sie bardzo... za bardzo.. wtedy moze byc za pozno.. ja tak zrobilam i dzis jestem szczelsiwa.. ale to inny watek.. a moze ten facet pojawil sie w Twoim zyciu by Ci cos uswiadomic, otworzyc oczy..
jednak decyzja nalezy do Ciebie.. zastanow sie czego pragniesz.. jak chcesz zyc... powodzenia ![]()
Napisałaś: ?ten związek jest tylko fikcją? ?nie kocham już partnera? więc chyba sama odpowiedziałaś sobie na pytanie. Skoro wiesz że to nie jest to, że ten związek nie daje Ci szczęścia, nie wnosi do życia niczego nowego więc po co w tym trwać na siłę? Już teraz mówisz że to nie ma sensu, więc co będzie dalej, wytrzymasz jeszcze kilka lat i to pytanie z pewnością powróci i nie wykluczone że będziesz żałować że teraz nie zaryzykowałaś. Poza tym na dzień dzisiejszy Twoje zachowanie nie jest w porządku w stosunku do obecnego partnera, okłamujesz go, nie jest on świadomy tego że w Twoim życiu pojawił się ?inny? a z nim jesteś żeby tylko być, przynajmniej ja tak odbieram to co napisałaś.
Chcesz rozwinąć tą znajomość ale boisz się ?nowego?. Zachowanie: chciałabym ale się boję
10 2011-09-27 13:11:09 Ostatnio edytowany przez tygryska11 (2011-09-27 13:11:44)
Napisałaś: ?ten związek jest tylko fikcją? ?nie kocham już partnera? więc chyba sama odpowiedziałaś sobie na pytanie. Skoro wiesz że to nie jest to, że ten związek nie daje Ci szczęścia, nie wnosi do życia niczego nowego więc po co w tym trwać na siłę? Już teraz mówisz że to nie ma sensu, więc co będzie dalej, wytrzymasz jeszcze kilka lat i to pytanie z pewnością powróci i nie wykluczone że będziesz żałować że teraz nie zaryzykowałaś. Poza tym na dzień dzisiejszy Twoje zachowanie nie jest w porządku w stosunku do obecnego partnera, okłamujesz go, nie jest on świadomy tego że w Twoim życiu pojawił się ?inny? a z nim jesteś żeby tylko być, przynajmniej ja tak odbieram to co napisałaś.
Chcesz rozwinąć tą znajomość ale boisz się ?nowego?. Zachowanie: chciałabym ale się boję
wiem ze go oklamuje i wcale sie dobrze z tym nie czuje, nie mam z tego satsfakcji.
Nie bez powodów mówi się, że jak się "chodzi ze sobą" 10 lat to nic z tego nie będzie.
Pytasz co sugeruję?
Ano tylko to, abyś swoimi decyzjami nie sprawiała cierpienia innym. O ile jest to możliwe. Mam na myśli także Twoją osobę.
Jeżeli Twój dotychczasowy związek nie ma przyszłości to nie czekaj nie wiadomo na co.
Bądź także świadoma odpowiedzialności za podejmowane kroki tak abyś ograniczyła do minimum ryzyko trafienia tu ze łzami w oczach.
JUŻ SAMA swiadomość że:
"będzie mi brakowalo rozmow przytulenia dobrych słów którymi on mnie karmi..."
to już bardzo dużo !
A poza tym, ciesz się życiem ! Faceci to nie wszystko, nie są żadnym lekarstwem, chociaż zdają się być często przydatni !
Nie bez powodów mówi się, że jak się "chodzi ze sobą" 10 lat to nic z tego nie będzie.
Pytasz co sugeruję?
Ano tylko to, abyś swoimi decyzjami nie sprawiała cierpienia innym. O ile jest to możliwe. Mam na myśli także Twoją osobę.
Jeżeli Twój dotychczasowy związek nie ma przyszłości to nie czekaj nie wiadomo na co.
Bądź także świadoma odpowiedzialności za podejmowane kroki tak abyś ograniczyła do minimum ryzyko trafienia tu ze łzami w oczach.
JUŻ SAMA swiadomość że:
"będzie mi brakowalo rozmow przytulenia dobrych słów którymi on mnie karmi..."
to już bardzo dużo !A poza tym, ciesz się życiem ! Faceci to nie wszystko, nie są żadnym lekarstwem, chociaż zdają się być często przydatni !
wiem ze nie gram teraz fair w obec obecnego partnera i nie chce sie bronic i mowic ze rozpad tego zwiazku jest tylko i wylacznie jego wina. NIE wina lezy po oby dwóch stronach. poprostu gdzies cos wygaslo i nie potrafilismy tego odbudowac albo nawet utrzymac. dzieki
doskonale cie rozumiem nie latwo sie uwolnic z ,,toksycznego" związku mam wrazenie ze nie wszystko nam powiedzialas. to ze poznalas tego nowego to cos fajnego napewno jest odskocznia od twoje szarego zycia z partnerem ale czy to napewno on czy zaryzykowac to juz sama sobie musisz odpowedziec. musisz byc pewna. trzymam kciuki i nie mow ze jestes tchorzem bo to nie jest tchorzostwo.
Na Twoim miejscu zaryzykowałabym. I tak nie masz nic do starcenia. Mówisz ze nie kochasz partnera, wiec czemu miałabys nie spróbowac? Czasami moze warto posluchac glosu serca ![]()
15 2011-09-27 13:57:51 Ostatnio edytowany przez Rudas1983 (2011-09-27 14:27:14)
ZASTANÓW SIĘ CZEGO CHCESZ,PO CO TKWISZ 10 LAT JEŚLI TO TOKSYCZNY ZWIĄZEK??Ja miałam dopiero podobną sytuację,wręcz identyczną,mam 28 lat a jestem 8 lat po ślubie i myślałam dokładnie jak ty.Wybrałam męża,razem zawalczymy o nasz związek.A Tobie radze dobrze się zastanów,bo ja widziałam ból mojego męża po słowach: nie kocham cię,jestem z Tobą nieszczęśliwa,mam innego ..To bardzo trudne.A dopiero gdy sadziłam że go straciłam,doceniłam to co mam.
Zalecam porozmawiaj szczerze ze swoim facetem.
Aha zapomniałam dodać,dlaczego jesteś nadal w związku ? Może powód jest prosty : jak z nowym mężczyzną nie wyjdzie to nie zostaniesz sama?Ale weź pod uwagę że tego z którym jesteś oszukujesz i go zdradzasz a tak się nie robi.Albo rybki albo akwarium.Nie można mieć wszystkiego kochanieńka.
16 2011-09-27 15:02:03 Ostatnio edytowany przez tygryska11 (2011-09-27 15:07:27)
ZASTANÓW SIĘ CZEGO CHCESZ,PO CO TKWISZ 10 LAT JEŚLI TO TOKSYCZNY ZWIĄZEK??Ja miałam dopiero podobną sytuację,wręcz identyczną,mam 28 lat a jestem 8 lat po ślubie i myślałam dokładnie jak ty.Wybrałam męża,razem zawalczymy o nasz związek.A Tobie radze dobrze się zastanów,bo ja widziałam ból mojego męża po słowach: nie kocham cię,jestem z Tobą nieszczęśliwa,mam innego ..To bardzo trudne.A dopiero gdy sadziłam że go straciłam,doceniłam to co mam.
Zalecam porozmawiaj szczerze ze swoim facetem.
Aha zapomniałam dodać,dlaczego jesteś nadal w związku ? Może powód jest prosty : jak z nowym mężczyzną nie wyjdzie to nie zostaniesz sama?Ale weź pod uwagę że tego z którym jesteś oszukujesz i go zdradzasz a tak się nie robi.Albo rybki albo akwarium.Nie można mieć wszystkiego kochanieńka.
to nie tak nie chce miec obu naraz mnie tez ta sytuacja meczy ale nie potrafie chyba zakonczyc tego chyba zadne z nas nie potrafi sie przeciwstawic temu problemowi. kazde z nas zyje swoim zyciem my w sumie tylko ze soba mieszkamy. mijamy sie.juz nie mam sily aby to odbudowywac mowisz porozmawiaj z nim o tym masz racje jednak ja niejednokrotnie probowalam rozmawiac lecz nie przynioslo to dobrego skutku. tez mu nigdy nie powiedzialm wprost ze go nie kocham wiem ze te slowa bola. ale pytanie jest czy zaryzykowalabys gdybys miala taka sytuacje
17 2011-09-27 15:19:41 Ostatnio edytowany przez Rudas1983 (2011-09-27 15:23:05)
Rudas1983 napisał/a:ZASTANÓW SIĘ CZEGO CHCESZ,PO CO TKWISZ 10 LAT JEŚLI TO TOKSYCZNY ZWIĄZEK??Ja miałam dopiero podobną sytuację,wręcz identyczną,mam 28 lat a jestem 8 lat po ślubie i myślałam dokładnie jak ty.Wybrałam męża,razem zawalczymy o nasz związek.A Tobie radze dobrze się zastanów,bo ja widziałam ból mojego męża po słowach: nie kocham cię,jestem z Tobą nieszczęśliwa,mam innego ..To bardzo trudne.A dopiero gdy sadziłam że go straciłam,doceniłam to co mam.
Zalecam porozmawiaj szczerze ze swoim facetem.
Aha zapomniałam dodać,dlaczego jesteś nadal w związku ? Może powód jest prosty : jak z nowym mężczyzną nie wyjdzie to nie zostaniesz sama?Ale weź pod uwagę że tego z którym jesteś oszukujesz i go zdradzasz a tak się nie robi.Albo rybki albo akwarium.Nie można mieć wszystkiego kochanieńka.
to nie tak nie chce miec obu naraz mnie tez ta sytuacja meczy ale nie potrafie chyba zakonczyc tego chyba zadne z nas nie potrafi sie przeciwstawic temu problemowi. kazde z nas zyje swoim zyciem my w sumie tylko ze soba mieszkamy. mijamy sie.juz nie mam sily aby to odbudowywac mowisz porozmawiaj z nim o tym masz racje jednak ja niejednokrotnie probowalam rozmawiac lecz nie przynioslo to dobrego skutku. tez mu nigdy nie powiedzialm wprost ze go nie kocham wiem ze te slowa bola. ale pytanie jest czy zaryzykowalabys gdybys miala taka sytuacje
Zerknij do mojego wątku pt Zdradzam męża i co dalej?
Mi było strasznie ciężko życ w kłamstwie przez kilka tygodni,nie przespałam się z moim kochankiem bo tego napewno nie udzwigła,poczytaj mój wątek,jest świeży sprzed niecałego tygodnia,prawie identyczny do Twojego.Ja też z tym moim "kochankiem" zaczęliśmy od NK.Ja też nie mogłam dogadac się z mężem,a tu patrz po ponad 8 latach nareszcie się udało.Potrzebna do tego jest prawda i szczerośc.Nawet ten "kochanek" napisał mi dzis smsa że chciał żebym była jego kochanką ale jestem za uczciwa.Zerknij do mojego wątku i poczytaj.
A ja miałam taką sytuację i razem z mężem doszliśmy w niedzielę do wniosku że się rozchodzimy,ale potem jakoś łatwiej zaczęliśmy ze sobą rozmawiac,bez pretensji itp.Chciałam zaryzykować,z stąd była decyzja o rozwodzie.Ale czy warto?Oczywiście nic na siłę ,ale jeśli przemyślisz to sama musisz zdecydować i powiedzieć prawdę.
AQ co nowy partner na to że jesteś w związku?
tygryska11 napisał/a:Rudas1983 napisał/a:ZASTANÓW SIĘ CZEGO CHCESZ,PO CO TKWISZ 10 LAT JEŚLI TO TOKSYCZNY ZWIĄZEK??Ja miałam dopiero podobną sytuację,wręcz identyczną,mam 28 lat a jestem 8 lat po ślubie i myślałam dokładnie jak ty.Wybrałam męża,razem zawalczymy o nasz związek.A Tobie radze dobrze się zastanów,bo ja widziałam ból mojego męża po słowach: nie kocham cię,jestem z Tobą nieszczęśliwa,mam innego ..To bardzo trudne.A dopiero gdy sadziłam że go straciłam,doceniłam to co mam.
Zalecam porozmawiaj szczerze ze swoim facetem.
Aha zapomniałam dodać,dlaczego jesteś nadal w związku ? Może powód jest prosty : jak z nowym mężczyzną nie wyjdzie to nie zostaniesz sama?Ale weź pod uwagę że tego z którym jesteś oszukujesz i go zdradzasz a tak się nie robi.Albo rybki albo akwarium.Nie można mieć wszystkiego kochanieńka.
to nie tak nie chce miec obu naraz mnie tez ta sytuacja meczy ale nie potrafie chyba zakonczyc tego chyba zadne z nas nie potrafi sie przeciwstawic temu problemowi. kazde z nas zyje swoim zyciem my w sumie tylko ze soba mieszkamy. mijamy sie.juz nie mam sily aby to odbudowywac mowisz porozmawiaj z nim o tym masz racje jednak ja niejednokrotnie probowalam rozmawiac lecz nie przynioslo to dobrego skutku. tez mu nigdy nie powiedzialm wprost ze go nie kocham wiem ze te slowa bola. ale pytanie jest czy zaryzykowalabys gdybys miala taka sytuacje
Zerknij do mojego wątku pt Zdradzam męża i co dalej?
Mi było strasznie ciężko życ w kłamstwie przez kilka tygodni,nie przespałam się z moim kochankiem bo tego napewno nie udzwigła,poczytaj mój wątek,jest świeży sprzed niecałego tygodnia,prawie identyczny do Twojego.Ja też z tym moim "kochankiem" zaczęliśmy od NK.Ja też nie mogłam dogadac się z mężem,a tu patrz po ponad 8 latach nareszcie się udało.Potrzebna do tego jest prawda i szczerośc.Nawet ten "kochanek" napisał mi dzis smsa że chciał żebym była jego kochanką ale jestem za uczciwa.Zerknij do mojego wątku i poczytaj.A ja miałam taką sytuację i razem z mężem doszliśmy w niedzielę do wniosku że się rozchodzimy,ale potem jakoś łatwiej zaczęliśmy ze sobą rozmawiac,bez pretensji itp.Chciałam zaryzykować,z stąd była decyzja o rozwodzie.Ale czy warto?Oczywiście nic na siłę ,ale jeśli przemyślisz to sama musisz zdecydować i powiedzieć prawdę.
AQ co nowy partner na to że jesteś w związku?
czytalam i moze to podobna sytuacja ale u mnie juz nie da sie rozmawiac o nas. jestemy tylko ona i on nie ma nas.ciesze sie ze ci sie udalo. nowy" twierdzi ze chce ze mna byc ale nie chce mnie przyciskac do muru powiedzial ze to ja musze podjac ta decyzje ze mu na mnie zalezy i uszanuje kazda decyzje. czasem czuje z jego strony oburzenie ze nie moe zawsze odebrac telefonu.
Masz według mnie dwie możliwości żeby to przeprowadzić fair...
Jeśli nie czujesz się szczęśliwa to i Twój chłopak nie będzie nigdy tak naprawdę szczęśliwy... i tak ten związek nie ma przyszłości, a wypadałoby wziąć ślub... co z tego, że z nim będziesz, weźmiesz ślub, będą dzieci...jak niedługo będzie rozwód? On będzie w tedy jeszcze bardziej cierpiał a teraz ma szanse ułożyć sobie jeszcze życie... nie okłamuj go... mnie chłopak też okłamywał, myślałam że mnie kocha... a było inaczej... dla jego dobra, nie wspominaj że kogoś masz... niech to dojdzie do niego z czasem...
przemyśl...każdy jego ruch będzie wzbudzał w Tobie frustrację i irytację, on nie będzie czuł się z Tobą komfortowo... będziesz się na nim wyżywać, bo może ominęła Cię miłość życia przez niego...
Skoro ten związek nie ma przyszłości, to po co go przedłużać?
Druga to taka, że mu o tym opowiesz... będziecie walczyć o związek...
ale czy to ma sens skoro mówisz, że chyba nigdy nic nie czułaś...? Tak długo jesteście razem, że nawet nie pamiętasz uczuć jakie były przez pierwszy okres... przestaliście dbać o miłość... zaniedbanie! to jest główny problem długoletnich związków... ![]()
Kurcze, często teraz się zdarza, że ludzie tkwiący w wieloletnim związku zdają sobie sprawę, że tak naprawdę nic ich nie łączy. Smutne to, ale niestety prawdziwe. Ale życie jest zbyt krotkie, zeby męczyć się z kimś kogo nie kochamy...
pytacie mnie czemu tkwilam w tym zwiazku tyle lat. szczerze nie potrafie odpowiedziec na to pytanie. ja to sobie tlumacxze ze najpierw bylo zauroczenie potem tylko przyzwyczajenie. kurcze czemu to takie trudne. pozdrawiam Was serdecznie i dziekuje za kazdy post.
ktoś powiedział kiedyś : "Kochając jednocześnie dwie osoby, wybierz tę drugą, bo jeśli naprawdę kochałbyś pierwszą, nie zakochałbyś się w drugiej... " Nie twierdzę, że kochasz tego drugiego, ale gdybyś kochała partnera chyba nie zainteresowałabyś się kimś innym. Ja na Twoim miejscu postawiłabym wszystko na jedną kartę. Tak zrobił mój brat po 5 latach związku podjął decyzję w parę dni i teraz jest najszczęsliwszy na świecie. Dusisz się, nie jesteś szczęsliwa z obecnym partnerem, powinnaś to moim zdaniem zakończyć. Życzę pomyślnych decyzji
A JA NAPISZE WPROST-Odejdz od chlopaka-i to jak najszybciej!!!!Nie wazne czy bedziesz z tym nowo poznanym chlopakiem czy z kims innym czy jak narazie sama-ODEJDZ bo jeszcze nie jest za pozno-nie macie dzieci alni nie macie slubu-ODEJDZ DZIEWCZYNO -nie zastanawiaj sie nad tym dluzej!!!!
A JA NAPISZE WPROST-Odejdz od chlopaka-i to jak najszybciej!!!!Nie wazne czy bedziesz z tym nowo poznanym chlopakiem czy z kims innym czy jak narazie sama-ODEJDZ bo jeszcze nie jest za pozno-nie macie dzieci alni nie macie slubu-ODEJDZ DZIEWCZYNO -nie zastanawiaj sie nad tym dluzej!!!!
Tez tak uważam, ja mam taką samą sytuację tylko, że ja już jestem po ślubie i co z tego wynika większy dylemat co z tym zrobić.....
Ja tego nie powiem: odejdź lub zostań. Zrób rozeznanie, najlepiej wypisz na kartce, co czujesz do partnera, a co partner daje Tobie, tylko szczerze, wtedy ukaże Ci się jasna sytuacja, czy wznowić uczucie, czy olać, chociaż w Twoim przypadku może być to trudne, ponieważ masz już obiekt zainteresowań, który zawsze będzie lepszy... Nowy facet zawsze będzie bardziej "fajny" od obecnego partnera, w to wchodzi zamazany obraz człowieka poprzez zauroczenie, czyli widzimy to, co chcemy zobaczyć. Po jakimś czasie przestanie być tak wspaniały i zaczyna się dostrzegać te cechy, które ma eks lub obecny. Faceci, z reguły, są podobni do siebie, to proste mechanizmy (nie mam na myśli inteligencji, chociaż też trafiają się bezmózgowi). Kobieta, która jest w związku (formalnym czy nie) jest bardziej atrakcyjna dla mężczyzn, ponieważ jest bardzo trudną zdobyczą. Bywa tak, że facet odbije kobietę i kiedy tego dokona, staje się ona dla niego mało atrakcyjna. Tak myślę.