netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Martwy punkt

13 odpowiedzi2 938 wyświetleńzałożony przez lei31, 06.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Martwy punkt

Hej Dziewczyny smile

zastanawialam się, czy napisać, ale cóż. Może się chociaż wyżalę, a przy okazji znajdę rozwiązanie mojej sytuacji.
Otoż jestem w prawie 6letnim związku. Od poczatku mieszkamy ze sobą. Zaznaczę, iż on na poczatku nie był w moim typie, ale wyczułam w nim dobrego człowieka. Może własnie to sprawiło, ze miałam chwile zawahania i wtedy mówilam mu to, co w danym momencie myslalam, czyli jaki to niby jest beznadziejny(niektore rzeczy mi przeszkadzaja, ale bez przesady). On nie jest typem cichego chlopca, wiec rowniez powiedzial, co o mnie mysli. No i tak przez szesc  lat zwiazek sie ciagnie i co jakis czas mowie mu te bezndziejne rzeczy, a on mi odwdziecza sie tym samym. Nie wiem, czemu to robię. On w kazdym razie twierdzi, iż zblokowal się na mnie, nie potrafi nawet kochac się ze mną, a o slubie i dziecku mogę zapomnieć. Najgorsze jest to,ze on juz nie chce rozmawiac. Kiedys jeszcze szukalismy rozwiazania. Teraz juz nie. Zastanawiam się, czy gdybym zmienila troche swoje podejscie, czy nastapiloby odblokowanie u niego. Fakt, on rowniez nie jest latwa osobą we wspolzyciu, ale nigdy pierwszy mnie nie obraza. Jesli którejs z Was bedzie chcialo się cos odpisać, bede wdzieczna smile

2

Odp: Martwy punkt

Czyli wyciagnęłaś juz wnioski ze swojego zachowania.. zmień swoje podejście i wtedy sie przekonaj jak między wami będzie..  a czy Ty wogóle go kochasz..???

3

Odp: Martwy punkt

chyba doznalas w koncu  wstrząsu-on postawil jasno sytuacje ,w ktorej oboje sie znajdujecie.on  zachowuje sie tak jak opisujesz jako reakcja na twoje "wybryki"tymczasem ty teraz  sama  nie umiesz  znależć sobie  miejsca w tym zwiazku,najpierw go "obsztalujesz"a potem oczekujesz ze on zwiaże z Tobą swoja przyszlość.nie tedy  droga i tak prawde  mowiąc  to sama nie wiem ,czy zmiana twojego zachowania i  sposobu bycia coś tutaj zmieni.jednakże podjęłabym próbe-jestescie ze soba  już "troszke" i szkoda byloby zwalczyć sie na dobre.
jeśli w koncu  sie zastanowisz ,dlaczego ow mężczyzna jest  dla ciebie wazny-może wtedy  zrozumiesz że swoim zachowaniem niszczeysz to wszystko co on  mógłby ci dać.

4

Odp: Martwy punkt

Mówicie sobie beznadziejne rzeczy i ze sobą jesteście, mieszkacie razem? Ja tego nie rozumiem. Po co? Co Was łączy?
To nie ma sensu. Zastanów sie co do niego czujesz i jesli to nie jest miłość to nie przedlużaj tego, bo zmarnujesz swoje życie i zycie partnera. O ślubie i dziecku możesz tylko pomarzyć? Co to za zwiazek?

5

Odp: Martwy punkt

tak jak mówisz Marena 7 ta cała sytaucja,co to za  zwiazek? wlasnie -ale ja mysle ze facet ma już tak serdecznie dość(owszem on też nie jest  lepszy-ale jak lei31 napisala)to jest jego rekacja na jej zachowanie;skoro dawała  gosciowi popalić -to ten nie  pozostawał jej dłużny,bo w koncu ile mozna przyjąc na swoje barki?nikogo nie wybielam-myzle ze powinni teraz dać  duzo do tego związku,jesli majapotrzebe go kontynuować.

6

Odp: Martwy punkt

dzieki za odpowiedzi smile czy go kocham? tak. mysle, ze go ponizam, bo ja bylam kiedys ponizana. zaznaczam,ze bylam na terapii psychologicznej i niby przyniosla jakies pozytywne efekty. Jesli chodzi o slub i dziecko, to mam na mysli to, iz w takiej atmosferze trudno w ogole mysle o tym. Miesiac wspaniale i nagle moj wybuch rujnuje wszystkie starania. Moze to on jest nadwrazliwy?
Zastanawiam się tylko nad tym, czy potrafię być inna. Byc moze cos mnie w nim frustruje,ze tak reaguje. Mam 31 lat i nie potrafię siebie określić. Smutne:(

7 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-06 21:45:47)

Odp: Martwy punkt
lei31 napisał/a:

Moze to on jest nadwrazliwy?

Faktycznie. Facet jest nadwrażliwy.

Ty tylko:

lei31 napisał/a:

mówilam mu to, co w danym momencie myslalam, czyli jaki to niby jest beznadziejny

i:

lei31 napisał/a:

mysle, ze go ponizam

Każdy normalny, nieprzewrażliwiony człowiek przytuliłby do serca, porozmawiał, poszedł do łóżka, itd.

Terapia psychologiczna nie da żadnych efektów, gdy klient nie będzie chciał zmienić swej postawy. Wówczas cała terapia to czas stracony.
A Ty, mimo terapii, masz tylko jedno wytłumaczenie: nie Ty jesteś autorką swego zachowania, winnym są Twoje trudne przeżycia z dzieciństwa. Można i tak, wówczas za nic nie odpowiadasz, zawsze mając wymówkę. Bo kto nie będzie współczuł skrzywdzonemu dziecku? Tylko ktoś taki, jak ja. Współczuję nieudanego dzieciństwa, ale też wiem, że dorosły człowiek podejmuje decyzje o swoim zachowaniu.

8

Odp: Martwy punkt

Wielokropku, masz 100proc. rację. Zastanawiam sie tylko, czy można to jakość wypracować jeszcze, nauczyć się pewnych zachowań w sytuacjach konfliktowych, a nie zachowywać się jak dziecko i obrażać przez kilka dni. Czy też lepiej spakować się i wyprowadzić. Hmmm....

9 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-06 22:01:39)

Odp: Martwy punkt

Może wystarczy Tobie uświadomienie sobie, że swym zachowaniem krzywdzisz inną osobę? Że przysparzasz jej cierpienia? Że zachowujesz się identycznie, jak osoby z Twojego dzieciństwa? Pamiętasz co wówczas czułaś? To samo fundujesz własnemu partnerowi.
Obrażasz się  jak dziecko. Nie uważasz że, zważywszy Twój wiek, jest to zachowanie bez wdzięku?
Może wystarczy Twoja decyzja, że dojrzałaś już? Może najwyższa pora?


Edycja
Chyba, że swoim zachowaniem chcesz sprowokować jego odejście. Jeśli nie chcesz z nim dalej być, to powiedz mu to w oczy, nie zasłaniając się "trudnym dzieciństwem". Ono nie zwalnia z przyzwoitości.

10

Odp: Martwy punkt

to on się potem obraza wink. ogolnie, mam wrazenie,ze sytuacje konfliktowe sa dla nas trudne do rozwiazania. kiedy po klotni  chce porozmawiać on jest obrażony, często przez kilka dni, bo niby jest taki delikatny. to chyba tworzy pewien mur. czy można wypracować jakoś zachowania po takich sytuacjach konfliktowych. on traktuje je jak jakąś tragedię.

11

Odp: Martwy punkt

Sytuację konfliktową można rozwiązać, jeśli obie strony dążą do porozumienia. Jeśli konflikt jest przepychanką, czyja "racja"zwycięży, to szanse są znikome.
Jeśli Ty poniżasz go, pomiatasz nim, krzywdzisz go, to nie dziw się, że nie chce z Tobą przez kilka dni mieć bliższego kontaktu. Muszą wybrzmieć wszystkie negatywne emocje.
Ty zaś, nawet w swoich postach do obcej osoby, piszesz o nim dość pogardliwie. Przykład z ostatniego postu:

lei31 napisał/a:

niby jest taki delikatny

I dalej napisałaś:

lei31 napisał/a:

to chyba tworzy pewien mur.

Ten mur jest reakcją na Twoje zachowanie, nie odwrotnie. W tej sytuacji to Ty jesteś katem, on - ofiarą. Nie odwrotnie.

Co można zrobić? Rachunek sumienia i wziąć na siebie swoje winy (myślę tutaj o Tobie, bo tylko na swoje zachowanie masz wpływ) i zaprzestać oszukiwania się, kto zaczyna trudną sytuację, a kto na nią reaguje.

Też byłoby dla mnie tragedią sytuacja poniżania i krzywdzenia przez kochaną osobę. Dla Ciebie bycie poniżaną to komedia? Pamiętasz swoje dzieciństwo? Też było Ci wtedy do śmiechu?

12

Odp: Martwy punkt

Witajcie smile chcialam podziekować za cenne rady. Myslę, ze ten zwiazek i tak zmierza ku koncowi i chyba jednak az za bardzo chcialam wziac calą winę na siebie. Jeszcze raz dzięki smile

13

Odp: Martwy punkt
lei31 napisał/a:

(...)chyba jednak az za bardzo chcialam wziac calą winę na siebie. (...)

Czyżbyś zmieniła swoje postępowanie o 180 stopni? No, no...

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026