Hej:) pisze do was na tym forum, ponieważ z nikim nie moge o tym pogadac...
A wiec chodziłam z moim chlopakiem Adamem ponad dwa lata i czesto wychodzilismy wszedzie z jego kuzynem Mateuszem(Ktory od Zawsze mi sie podobal a nigdy nie mial dziewczyny.. dziwne co nie..), sylwester tego roku tez spedzilismy razem na imprezie, i wlasnie od niego sie zaczelo;/ wyszlismy z Mateuszem na dwor tuż po północy i pewnie alkohol zrobił swoje ze sie pocalowalismy. Odsunelam sie od razu i ucieklam bo nie wiedzialam co ja robie. Tak sie balam wrocic na sale, ze ktos moze cos widzial. Kolejne dni nie moglam wogole spac,jesć i myslec;/ takie mialam wyrzuty sumienia... ale nie powiedzialam Adamowi o tym.
po tym dalej normalnie gadalam z Mateuszem na gg, nigdy nie poruszalismy tego tematu, ja sie balam wogole o tym mowic. po paru miesiacach po jakiejs impreze wszyscy spalismy w jednym pokoju, ale ja i mateusz nie moglismy zasnac i ogladalismy tv, wtedy pomyslalam ze moze teraz mam okazjie o tym pogadac i mowie mu ze zaluje tego i wogole a on ze jemu sie podobalo i ze mu sie podobam. Nie wiedzialam co wogole mu odpowiedziec, taka bylam zaskoczona i no...ucieszylam sie bo zawsze mi sie podobal a nigdy tego mu nie mowilam a on teraz takie cos
i znowu sie calowalismy. po tym gadalismy juz na gg inaczej... on mi prawil kompelenty i mowil ze nie moze sie doczekac az mnie zobaczy. Mialam dalej wyrzuty sumienia bo nigdy Adama nie zdradzilam a tu takie cos mu zaczelam robic... ale nie ukladalo nam sie... codziennie po kilka razy sie klocilismy.. nie chcialam juz sie z nim calowac i juz nie krecil mnie tak jak na poczatku. (aa zapomnialam dopisac ze Adam ze mna mieszka) w maju pierwszy raz sie spotkalismy, ja go namowilam, chcialam sie z nim spotkac po kolezensku, pogadac i wogole a on zabral mnie na taka gorke z ktorej wieczorem widac cale miasto.. od dawna nie czulam sie taka szczesliwa i doceniona.. milo mi bylo ze wpadl na taki pomysl zeby mi sprawic radosc.. Z Adamem ciagle w domu siedzielismy.. nigdzie nei wychodzilismy.. No i niestety spotkanie z Mateuszem tez zakonczylo sie calowaniem... najgorsze ze przyjechalam do domu i nie czulam żadnego już sumienia...
Póżniej widzielismy sie kilka razy na miescie, troche zachowywalismy sie jak para, trzymalismy sie za rece i calowalismy.
Jakos pod koniec czerwca Adam zaczal cos podejrzewac, powiedzial mi ze ciagle siedzie na kompie i gadam z Mateuszem zamiast z nim spedzac czas.. ale jak ja mialam z nim spedzac czas jak mialam go lekko dosc.. pewnie przez to ze tak dobrze sie dogadywalam z Mateuszem wlasnie.
Na imprezach rodzinnych czy jak spotykalismy sie razem zachowywalismy sie normalnie.. neutralnie ale jak tylko na sekunde zostawalismy sami to jak zwierzeta jakies od razu sie calowalismy..nawet maly buziak.
Pod koniec czerwca zaplanowalismy z Adamem zareczyny, nie chcialam ich.. nie z powodu Mateusza ale ogolnie...czulam ze nie che sie zareczac, ze to jeszcze nie czas.. ale on ciagle nalegal.. Nie omawialismy dokladniej daty zareczyn ale ktoregos weekendu gdy my i mateusz bylismy u nich rodziny Adam zabral Mateusza i gdzies pojechali... a ja zostalam sama.. gdy wrocili Adam mnie zabral nad staw i oświadczyl sie... nie wiedzialam czy sie cieszyc czy plakac... świetowalismy z rodzinka.. ale nie bylam wtedy szczesliwa.. tak chcialam sie przytulic do Mateusza ze gdy spotkalismy sie kolo lazienki zaczelismy sie znowu calowac...
W polowie lipca pojechalismy pod namioty.. Ja, Adam, Mateusz i ich znajomi. Pierwszej nocy tak mi sie tesknilo za Mateuszem ze poszlam do jego namiotu... nie wiem co mnie wtedy podkusilo bo przeciez Adam mogl sie obudzic i wszystko by wyszlo na jaw..
Calowalismy sie i omal nie doszlo do seksu.. Adam sie obudzil i zaczal wychodzic ze swoiego namiotu i wolal mnie.. szybko wyszlam na dwor i powiedzialam ze poszlam sie zalatwic. Kolejne dni pod namiotami minely normalnie.. czesto siedzielismy tylko obok siebie i gadalismy.. ostatniego dnia Mateusz mnie zaskoczyl... gdy siedzielismy sami powiedzial ze mnie kocha... doznalam takiego szoku ze nie wiedzialam co powiedziec. Odpowiedzialam mu zeby nie klamal i ze to napewno nie jest prawda. On na to ze moglby mi to powtarzac caly czas i ze chce ze mna byc. ciagle o tym gadalismy na gg i jak sie widzielismy... chcialam zostawic Adama i byc z Mateuszem ale balam sie reakcji calej rodziny, ze jakto po 3 latachh zostawia chlopaka dla jego kuzyna.. nie miescilo mi sie to w glowie. juz czulam ze nikt mnie juz tam nie bedzie lubial a Mateusz nie mialby sie co pokazywac. ale jednak chcialam to zrobic...Pozniej widzielismy sie kilka razy jeszcze... na poczatku sierpnia mielismy wyjazd nad morze... i stalo sie najgorsze.. 2 dni przed wyjazdem Adam sprawdzil moje gg, wlamal mi sie i zaczal czytac archiwum i to o czym pisalam z Mateuszem.. przyszedl do mnie i mowi czy mam mu cos do powiedzenia.. wiedzialam juz o co chodzi ale balam sie zaczac mowic.. a on wzial laptopa i powiedizal ze jedziemy do Mateusza... tak sie trzeslam ze nie moglam wytrzymac.. nie chcialam jechac. ale zmusil mnie do tego. wzial mateusza na bok i zaczal mu wykrzykiwac co on wyprawia, ze jak mogl mu to zrobicm, przeciez to jego najlepszy kuzyn i ze traktowal go jak przyjaciela, ze jak ja moglam mu to zrobic i co robimy... czy zostawiam Mateusza i jestem z Adamem czy odwrotnie... ja nie wiedzialam co zrobic.. Mateusz nic sie nie odzywal... przykro mi sie zrobilo bo zawsze mowil ze powie mu ze mnie kocha i ze mu zalezy a tu cisza... pozniej Mateusz powiedzial ze bedzie lepiej jak wroce z Adamem... Adam kazal mi to zakonczyc.. obiecalam mu to bo skoro Mateusz sie ani slowem nie odezwal wiec sadzilam ze wycofal sie.. ale wieczorem w ten sam dzien dostalam od niego sms ze jest mui cholernie przykro bo spier** wszystko a obiecywal ze bedzie ze mna.. Adam sie zapytal co robimy z wyjazdem bo on nie ma zamiaru jechac, ja chcialam wiec jednak uzgodnilismy ze jedziemy. W domu prosilam Adama zeby nie dogadywal Mateuszowi i zeby sie normalnei zachowywal. Nastepnego dnia gdy siedzialam sama w domu napisalam do niego a on powiedzial ze nie wiedzial jak ja zareaguje i czego ja chce tak naprawde ( dla mnei to byla za mala wymowka)
Nad morzem bylo to samo.. jak tylko bylismy sekunde sami to juz dawalismy sobie male buziaki czy to ze mnie przytulal... albo mowi na ucho ze mnie kocha... bylismy tam jeszcze z inna para-oni mieli swoj pokoj a ja z Adamem i Mateuszem swoj bo inaczej sie nie dalo. w nocy gdy Adam zasypial pisalam z Mateuszem smsy,... tak bardzo mi jego brakowalo.. gdy widzialam ze dosc mocno Adam spi przychodzilam do Mateusza i calowalam sie z nim.. balam sie strasznie bo od naszego i jego lozka bylo tylko zaledwie 2m.. tak bylo prawie kazdej nocy. Po przyjezdzie Adam napisal Mateuszowi sms ze udawal na wyjezdzie ze wszystko jest ok ale tak naprawde chce zeby sie raz na zawsze odpier** od nas bo ,,nam sie zaczelo ukladac'' nie wiem dlaczego on sklamal.. wcale nam sie nie ukladalo.. ciagle mnie denerwowal a z dnia na dzien uswiadamialam sobie ze go juz nie kocham.W pewna sobote znowu sie spotkalam z Mateuszem, byl autem.. tak tesknilam za nim i on tak mnie pociagal ze kochalismy sie... w tym samym dniu znowu Adam odczytal moje archwium na gg... wsciekl sie strasznie.. znowu pojechal do Mateusza ale tym razem sam... sadzil ze to wszytsko sie skonczylo przed wyjazdem a tu takie cos.. wtedy juz wiedzialam ze gdy przyjedzie to sie zacznie pakowac i sie wyprowadzi.. wtedy sie cieszylam z tego.. ale gdy przyjechal zaczal sie ze mna klocic i nawet moja mame w to wciagnal.. zaczal sie drzec jaka to corke ma.. ze co ja wyprawiam itd.. mama stala po jego stronie. caly wieczor plakal i pytal sie jak ja moglam mu to zrobic.. ze czemu nie chcialam ratowac tego zwiazku tylko takie cos mu zrobilam.. po kilku dniach sie wyprowadzil... nie wiem czemu ale gdy wyjechal zaczelam ryczec... caly dizen przelezalam w lozku.. mialam takiego dola... chyba zrozumialam co ja narobilam.. zjeb** mu doslownie zycie i sobie przy okazji. Mama Mateusza tez sie dowiedziala.. zaczela go wszytskiego wypytywac od kiedy to sie zaczelo itd.. i czy spalismy ze soba.. a on odpowiedzial ze od niedawna i ze to robilismy... jego mama dostala szoku...
Adam codziennie po kilka razy dzwonil do mnie i mowil ze mi wybaczy i zebysmy wrocili do siebie.. nie chcialam, chcialam miec spokoj. Mialam dosc zycia juz z nim. Czulam ze kocham Mateusza... z nim widywalam sie prawie codziennie. Bylo milo ale... jakies pare dni temu tak jakby zaczelo mi Adama brakowac... zaczelam przegladac stare zdjecia i... spanie samemu w lozku tez zaczelo mi przeszkadzac.. Mama Mateusza ciagle mnie nie akceptuje.. ostatnio powiedziala do niego ,,to co idziesz z tym kołtunem sie spotkac??'' tak mi sie cholernie przykro zrobilo... i od tamtej pory znowu zaczelam myslec co ja najlepszego zrobilam.. Adam sie wprowadzil z powrotem do swojej rodziny.. podobno nie powiedzial innym ze to przez Mateusza tylko rodzicom.. ale jego mama tez powiedizala ,,no czasem jak sie spotykaliscie to tak wygladalo jakby ona miala dwoch chlopakow''
Wiem ze popelnilam najgorszy blad w moim zyciu... tylko teraz sama zabladzilam i nie wiem co mam robic... zniszczylam im obydwóm rodzine;/ na poczatku to wszystko wydawalo mi sie takie proste a teraz... boje sie ze to bylo zauroczenie z Mateuszem i ze szukalam tych zalet ktorych Adam nie mial... Teraz nie wiem co zrobic ;(((( bije sie z myslali.. czuje sie jak jakas dziw*ka...
Ciesze sie ze Adam mi wybaczyl i ze ciagle walczy ale... nawet jakbym chciala wrocic do niego to.. szczerze mi wstyd przed jego rodzina za to co zrobilam i boje sie o Mateusza... on tam w rodzinie sie nie pokaze jesli bym go zostawila...