cóż, aspartam nie szkodzi w niewielkich ilościach, na chemtrailsy wymyślono już te śmieszne pionowe rury zwabiające czarne helikoptery, a szkodliwość teorii spiskowych pozostaje niezmienna. 
Eugeniczne porównanie jest nietrafne i oparte na stereotypie.
Czy trzeba wiele intelektu, by zrozumieć, że cały proces ewolucji to naturalna eugenika, ograniczanie rozmnażania nieprzystosowanym i ułatwianie rozmnażania przystosowanym?
Dziś już świat nie sprzyja rozmnażaniu ludzi inteligentnych, są na ten temat dane statystyczne, możesz więc się nie obawiać, panie 888, o siebie czy własne geny.
Nie wiem też, czemu usiłujesz się włączyć do dyskusji racjonalnej, zamiast poprzestać na bieganiu za przyjemnościami. Nikomu się to nie przyda, a tylko wzmożesz swą frustrację próbując się upodobnić do tego, co krytykujesz. 
Jeszcze może trochę o zdradzie:
Zdrada jest zdradą uczuć. Nie jest to pojęcie bliskoznaczne do seksu poza związkiem. Jeśli osoba A się związała z kimś niezdolnym do zrozumienia uczuć - osobą B, to cierpienie osoby A jest tylko następstwem błędu osoby A, osoba B jest niewinna. Jeśli osoba A wiedziała, że się wiąże ze zwierzakiem B, to przecież nie może krytykować zwierzęcych zachowań B - nie ma tu mowy o zdradzie, jest zachowanie naturalne.
Zdrada istnieje jedynie w moim świecie - wartości, racjonalizmu. Tutaj osoby A i B są w pełni zdolne do zrozumienia swoich uczuć i ranienie się jest zdradą. Tylko tu, na takich podstawach, bardzo łatwo udowodnić, że zdrada nie jest zdrowa - i przez to praktycznie nie występuje. 
Całe gadanie o zdradzie wydaje mi się dziś narzekaniem osób A na świat, który ich nie ostrzegł, że się wiążą z nie całkiem ludzkimi osobami B. Zawiedzione nadzieje, że się wiążemy z kimś głębokim, ludzkim, to sprawa prawie tak straszna jak dręczenie zwierząt.