Witam, może ktoś z was mi doradzi jak mam sobie poradzić z moim problemem. Jesteśmy małżeństwem od 5 lat. Ja mam 26 lat mąż 30. Mamy dwójke swoich dzieci w wieku 3 i 5 lat i z mojego pierwszego małżeństwa syn 9 lat. Mąż od początku małżeństwa zachowuje się nie odpowiedzialnie. Ciągłe kłótnie. 3 lata temu gdy byłam w ciąży poszedł do innej, mieszkał u niej ponad pół roku. Gdy urodziłam dziecko, nawet nas nie odwiedził w szpitalu
jak mały miał 3 miesiące to się pojawił i po raz piwerwszy zobaczył dziecko, przepraszał, chciał wrócić. Po długim zastanowieniu dałam mu szansę. Było lepiej, myślałam że się zmienił, że zmądrzał. Gdy zaszłam w kolejną ciąże i pojechałam do szpitala rodzić w tym czasie z mężem była znajoma opiekunka do opieki nad synkami. Mąż pracował a opiekunka zostawała z dzieciakami. Wyszłam ze szpitala, wszystko było ok, po pół roku przeprowadzaliśmy się do innego mieszkania. W czasie przeprowadzki znalazłam pod dywanem zużytą prezerwatywę. Nigdy się nie kochamy w prezerwatywie, biorę tabletki. Powiedziałam to mojemu mężowi a on powiedział że to napewno poprzedni lokatorzy zostawili. Zaczełam podejrzewać że mnie zdradził z opiekunką gdy ja byłam w szpitalu. Ona jest po 30 ale atrakcyjną kobietą. No ale niczego mu nie miałam jak udowodnić. Temat został zamknięty. Od roku nam się wogóle nie układa, ciągle kłótnie. Potrafi wyjść z domu i nie wrócić przez 5 dni. Dwa miesiące temu przegrał w maszyny 1000 zł teraz wział 2 tyś i nie ma go już od 3 dni, tel nie odbiera. Nie mam co dzieciom dac do jedzenia, jedzą chleb z margaryną. jesteśmy zadłużeni na mieszkanie na 3 tyś facet w poniedziałek przyjeżdża po kase a ja nawet złotówki nie mam. Wszystko zabrał mąż i poszedł w długą. Mówiłam mu zeby zostawił na jedzenie że trzeba zapłacić za mieszanie a on powiedział że to są jego pieniądze, że on je zarobił. Nie wiem co robić, nie mam nikogo kto mógłby mi pomóc, boję się że nas wyrzucą. Chciałam od niego odejść z dziećmi, mam dość ale nie mam dokąd. Czy jest jakieś wyjsc ie z tej beznadziejnej sytuacji? Proszę, dajcie mi jakieś rady, co mam dalej robić? ![]()
Podobne tematy
moja droga bede starala sie tutaj zrobic co w mojej mocy zeby jakoś cie wspierać!
otoz zyjesz w jakims absurdalnym związku , z którego faktycznie powinnaś uciekać -bo nie masz zadnych perspektyw na przyszlośc.czlowiek ten kompletnie cie zrujnował i absolutnie ne powinnaś dawać"mu zadnych szans i nadzieci"na jakikolwiek powrót.
1/. zgłośc sie do pierwszego w twoim mieści MOPS-tam znajdziesz porade co robić i jak sie postarać o wyprawke dla dzieci,pomoc lekarska i ubranie;
2/. instytuacja skieruje cie i poda adresy placówek ,które pomogą ci w opiece nad dziećmi abys ty mogła podjąc prace i być niezalezna
3/. wskażą instytucje ,do ktorej musisz sie udać w sprawach meszkaniowych.\;
a/.po pierwsze zglaszasz sie do burmistrza ,wujta(w zależnosci z jakiej jestes miejscowości)-tam skladasz wniosek o przydział na mieszkanie komunalen-to brzmi absurdalnie -ale mozesz go nie dostać przez kolejne 30 lat a le bedziesz mieć w podswiadomości ,ze może kiedyś któres z twoich dzieci je dostanie-a to juz oggroooooooooomny plus.
b/. skieruja cie do najbliższego Domu Samotnej Kobiety(takie miejsce moze byc od ciebie oddalone nawet o kilka,kilkadziesiat km od ciebie-warto sie tam udać i obejrzeć alternatywe(bo jak cie wyrzuca z aktualnego domu,to co zrobisz z dziecmi pod gołym niebem)
c/. zgloś sie do jakichkolwiek ognisk srodowiskowych(informacje na ich temat znajdziesz w najlbizszym posterunku policji.
4/.powinnaś udac sie na policje i zglosić sytuacje o zaniedbywaniu obowiązkow przez małzonka,trwonienie majątku małż.itd.kiedy bedzie juz jakakowiek adnotacja prawna na te sytuacje zawsze wtedy bedziesz na prawie i jakikolwiek sąd przyzna ci wieksze alimenty
5/. udaj sie do psychologa zporadni rodzinnej-tam tez musisz znależc pomoc(dla siebie zeby sie nie załamac -bo musisz byc silna dla siebie i wlasnych dzieci)
6/. czy jest wokół ciebie ktokolwiek kto zna waszą sytuacje:ktoś z rodziny,jakcyś znajomi?(piszesz ze nie masz sie gdzie podziać ,ze nie masz dokąd pojśc ,z tad moje pytanie o relacje z innymi.-osoba postronna może być swiadkiem w twojej sprawie;
7/.jesli możesz zacznij zbierać dowody na to że twoj partner rozpuszcza pieniądze,nie pozostawiając wam nic na zycie(np,jakies odcinki,paragony transakcji itp)-wszystko co udowodni jego wine
udaj sie do przykościelnych organizacji-oni tam organizują kółka lub ogniska dla dzieci-wypełniaj czas dzieciom,aby nie widziały tego co sie dzieje wokoło-w miare możliwosci
I NAJWAŻNIEJSZE NIE WSTYDŻ SIE I NE BÓJ PYTAĆ I PROSIĆ O POMOC!!!!!!!!!!!!!!!!!-bo skoro znalazłaś sie w takiej sytuacji to gorzej być nie może .ty musisz sie zmobilizować i wziąść sprawy w sooje ręce.nie możesz biernie czekać i patrzeć jak cierpia twoje dzieciątka.
jesli podejdzies rozsądnie do tego co ci napisałam ,po miesiącu zobaczysz efekty.a z tego co piszesz to za 3 dni możesz być już bez dachu nad głową.
ZBIERZ SIE W SOBIE I DO DZIEŁA!
ABSOLUTNIE NIC MU NIE MÓW O SWOICH PLANACH-nie nie nie nie i jeszcze raz nie!
p.s. daj znać jak ci idzie!
jeśli możesz daj znać z jakiego jesteś miasta to pomogę ci szukać ciekawych placówek;rozejrze sie tu i tak i coś zadziałamy!