Posłuchajcie, mam mega, mega wielki problem. W czasie świąt - wiadomo, obżarstwo, tak na marginesie udało mi się nie przytyć zanadto tym razem - miałam straszne problemy żołądkowe. Niby wszystko pyszne, itd., ale już w wigilię przy stole poczułam, że strasznie boli mnie żołądek
Zgaga, pieczenie w przełyku, ból brzucha tak okropny jak przy kolce (ale za bardzo to się nie ruszałam za stołem, a więc skąd kolka?), palenie w żołądku.... Niby sygnał jasny, że cos jest nie tak, ale nieeee, Ania oczywiście MUSIALA pierwszego dnia świąt zrobić powtórkę z rozrywki, drugiego to samo... Na siłe po prostu, ja nie wiem co mnie podkusiło.... W każdym razie przez weekend umierałam. A w poniedziałek poleciałam do lekarza, który stwierdził, że ani chyba dorobiłam się w międzyczasie wrzodów (nie odżywiam się zbyt zdrowo), a jedzenie nieodpowiednich potraw (szczególnie tych bigosów świątecznych) zaostrzyło stan zapalny... Ech. Powiedział, żebym przeszła na razie na dietę i zapisała się na gastroskopię, a gastrolog dopiero zaleci odpowiednie leczenie... Czy któraś z Was miała może podobny problem? Na razie miałam zepsutego Sylwestra, nic nie mogłam zjeść ani wypić, o północy skusiłam się na lampkę szampana i od razu mnie skręciło z bólu... Pomóżcie....
Podobne tematy
2 2009-01-01 23:17:51 Ostatnio edytowany przez atina (2009-01-01 23:19:07)
Aniu,miałam podobne objawy,czasami jak sobie pozwolę na ciężkostrawne potrawy nadal mam......
Niestety wykonanie gastroskopi jest konieczne żeby można było stwierdzić czy nie są to wrzody.U mnie to badanie wykazało że mam bakterię Helicobacter pylori i zapalenie błony śluzowej żołądka.Przeszłam kurację antybiotykową i lekami zmniejszającymi wydzielanie kwasu solnego z żołądka czyli przeciwwrzodowymi.Co najważniejsze,należy zrezygnować z dużo potraw,szczególnie z tych smażonych,kwaśnych,ciężkostrawnych,z alkoholu,kawy,mocnej herbaty.....Jest to trudne,bo ja dzisjaj też cierpię,poprostu pozwoliłam sobie za dużo i mam efekty.
Lekarz u którego byłaś nie mógł narazie zaaplikować Ci żadnych leków przeciwwrzodowych,gdyż później badanie endoskopowe(gastroskopia)może być nie w pełni wiarygodne.
ania, atina ma milion procent racji!!!!! przy wrzodach przede wszystkim dieta cie czego, i to nielicha - zero smażeniny, w ogole odpadaja ciezkostrawne potrawy i miesa, bez soli, curry, chilli (o ile lubisz - ja przepadalam za ostrymi przyprawami, i niestety musialam sie z nimi pozegnac), ostroznie z alkoholem, nic musujacego, wszystko gotowane... nawet surowe owoce moga szkodzic. w diecie wrzodowej je sie jeszcze duzo brokulow, siemie lniane sie pije, gotowany ryzyk wcina... ale leki to podstawa, lekarz po gastroskopii przepisze cin odpowiedni lek, tylko uwazaj zeby byl skuteczny - z tego co slyszalam na Lanzul i Controloc tylko sie narzeka i traci czas....
Oj, wrzody niefajnymi są... Wypróbowałam wiele leków, Controloc, Losec, że o Ranigastach i Mantich bez recepty nie wspomnę
Ostatni był Polprazol, jak bedziesz szła do lekarza, od razu poproś o ten leczek. Zaoszczędzisz jakieś pół roku bieganiby po kolejne recepty na nowe leki, stara wrzodziara Ci to mówi ![]()
hehehe, Anna, lepiej lecz szybciutko i trzymaj przy okazji te dietke
:P ma to swoje zalety, tez bralam polprazol, to chyba w ogole jeden z najskuteczniejszych lekow, czesto o nim w przychodni slyszalam (swoja droga, takie wizyty w przychodni i podsluchiwanie starszych pan w poczekalni to niezly material na badania socjologiczne
i oszczednosc - kazda mowi o lekach, chorobach, nie musisz kupowac 'lekow wspolczesnej terapi", wystrczy isc posiedziec w poczekalni). jesli palisz, to ekarz kaze ci rzucic - to mnie najbardziej ubodlo, wtedy na serio obrazilam sie na swoje wrzody...
Yuaaaa, chyba jednak mnie czeka dłuższa kuracyjka. No nic, dzięi za porady, dietki i leki... Coś mi się wydaje, że przy okazji tych wrzodów wrzucę pare kilo
I to by chyba nie było głupie -_-
a ja kilka słów na pociechę,
męczyłam się z wrzodami kilkanaście lat. Miałam 3 gastroskopie, a w końcu sama czytając i szukając doszłam do wniosku, że może to helicobacter. W tamtych czasach -lata 90-te nie było to jeszcze dobrze znane i leczone. W laboratorium zrobiłam badanie i bingo! to było to. Z wynikiem poszłam do lekarza, dostałam kurację -dwa antybiotyki i leki jakiś lek osłonowy, leczacy wrzody. Nie pamietam co to było. Pamietam tylko, że w trakcie kuracji miałam zmieniany jeden z antybiotyków, bo dostałam uczulenia. Kuracja była mozolna, Ale warto było. Od tego czasu a był to rok 1995 jest ok. Jem wszysto, ale z umiarem, piję wszysto, ale z umiarem. Również alkohol. I juź odpukać prawie 14 lat jest ok. Jedno z czego nie jestem zadowolona to to, że teraz ważę 56 kg, a wtedy 47.
nie wiem na kiedy lekarz wyznaczył termin gastroskopii, ale może warto zrobić samej test na bakterię helicobacter. Pamiętam też, że chwilowo pomagało mi mleczko maalox, bez którego nie ruszałam się z domu, siemię lniane i tzw. napój poranny. Jeżeli byłby potrzebny, poszukam przepisu. No i oczywiscie na razie dieta.
trzymam kciuki!
U mnie jest tak ze nie pozwoliłam sobie na zrobienie gastroskopii.I dlatego teraz tak naprawde mogę gdybac sobie co mi jest.Jedno jest pewne ma dużą zgage.