netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

26 odpowiedzi4 737 wyświetleńzałożony przez apoteoza, 23.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Schemat od dawna ten sam. Przy pierwszym spotkaniu ważną rolę odgrywa to, jak wyglądamy. W co jesteśmy ubrani i jak się zachowujemy. Natomiast, gdy myślimy już poważniej o tej drugiej osobie, to dla kobiety wygląd jest sprawą drugorzędną. A dla mężczyzn? Dla mężczyzn w dalszym ciągu ważny jest ?wygląd.  Oznacza to, że kobiety, dodajmy, atrakcyjne kobiety potrafią nadrabiać długo wyglądem. Aż strach pomyśleć, gdy panom klapki z oczu opadną, a tu okazuje się, że ta piękność ma wady. Czy w takich sytuacjach ładne kobietki powinny poczekać, aż przejdzie panom okres fascynacji, aby się nie narażać na niepotrzebne problemy i rozczarowania? A może to panowie powinni nabrać dystansu i zamiast deklarować swoją miłość trochę się wstrzymali?

2

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Hm, gdyby mężczyźni mogli jakoś uniknąć poznania kobiecych wad, mogliby się dłużej cieszyć wyłącznie urodą.

A poważniej - chcielibyśmy (my, ludzie) uchodzić za głębokich i doceniać charakter, wnętrze. Zarazem (jak można przeczytać) sądzimy, że człowieka poznaje się tylko twarzą w twarz, że poznanie internetowe daje niewiele, że zachowanie ciała (bo tym są gesty, mimika, głos) jest niezwykle ważne. Przy okazji zdrada fizyczna to grzech, a posiadanie przyjaciela/przyjaciółki to norma. Duszę można rozpowszechniać gdzie się da, ale ciało święte ma być. Cóż zatem jest ważne? Na pewno dusza, czy może genitalia? Wreszcie porównanie poezji z prostytucją, sprzedawania duszy i sprzedawania ciała, mówi, że to ciało nie powinno być na pieniądze wymieniane.

W spojrzeniu dzisiejszym jest dużo sprzeczności. Ja proponuję model bardzo prosty: skoro cechy nasze są i tak losowane i żadna w tym nasza zasługa, to wybierajmy się świadomie i uczciwie, wszystko jedno czy ze względu na zalety umysłu czy ciała. Co komu potrzebne, bez sugestii, że za ciałem to się tylko mniej rozwinięte jednostki oglądają. Zbyt łatwo udowodnić nieracjonalne przewartościowanie ciała u o_duszy_wciąż_piszących_idealistek.

3 Ostatnio edytowany przez Miriam (2011-08-23 23:25:01)

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Apoteoza nie doceniasz mężczyzn, zwłaszcza tych inteligentnych, dla których wygląd owszem jest ważny (tak samo jak dla nas kobiet), ale nie najważniejszy.
I zapewniam Ciebie, że takiemu mężczyźnie już na pierwszym spotkaniu klapaki spadną z oczu jeżeli okaże się, że z ową atrakcyjną, nadrabiającą wyglądem kobietą nie ma po prostu o czym rozmawiać.

A poza tym nie rozumiem dlaczego zakładasz, że mężczyźni  są w stanie zadeklarować kobiecie miłość, nie będąc pewnym swojego uczucia, tylko dlatego, że owa kobieta jest ładna..?
Trochę to niedorzeczne, nie uważasz..?

4

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Ależ mężczyźnie wcale nie musi przejść okres fascynacji wink. Jeśli będziemy dbać o związek, szanować się nawzajem, a kobieta będzie tą osobą, przy której mężczyzna czuje się atrakcyjny, kochany, ważny, która go słucha i jest jego najlepszym przyjacielem, to zapewniam Cię, że ta fascynacja może trwać całymi latami. Jeśli natomiast kobieta okaże się wredną małpą, to choćby jej włożyć na głowę koronę miss, naprawdę nie będzie to już miało większego znaczenia.

Jeśli więc ludzie naprawdę się kochają, a jej z biegiem lat przybędzie zmarszczek, może nieco przytyje, niemniej wciąż będzie zadbana, to jestem pewna, że dla tego mężczyzny będzie wciąż piękna i atrakcyjna. Po latach do głosu dochodzi bowiem mnóstwo wartości, które na początku nie miały tak wielkiego znaczenia, a one jednak łączą, dodają nam w tych męskich oczach piękna.

Wiesz, podobne tematy już nieraz trafiały na tapetę naszych damsko- męskich rozmów i myślę, że to nie do końca jest tak jak piszesz. Mężczyźni wcale nie są tacy zaślepieni jak nam się to powszechnie wydaje. Rzecz w tym, że jeśli jest im z kimś zwyczajnie dobrze, to wiele (!!!) mankamentów damskiej urody po prostu nie ma tu znaczenia. Zauważmy zresztą, że fantastyczne związki tworzą przeciętne czy nawet brzydkie kobiety, nie da się bowiem trwałej relacji zbudować na samym seksie i namiętności. Podobnie jak marną partnerką jest kobieta, która jest tylko... piękna.

I czy to przypadkiem nie jest tak, że to same kobiety na początku są miłe i słodkie, a dopiero po czasie pokazują pazurki i swoje prawdziwe ,,ja"? I może to właśnie wtedy mężczyznom natychmiast przechodzi ta ich cudowna fascynacja? wink

5

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Bardzo stereotypowe założenie. A niektóre kobiety to nie patrzą przede wszystkim na wygląd swojego faceta? Ile jest takich lasek przytulonych do swoich Schwarzeneggerów napinających mięśnie? Na takiego bez sześciopaka by nawet nie spojrzały... Osobiście uważam, że w tej kwestii ważne jest podejście danej osoby do tematu (bez względu na płeć) oraz to, czy się tę drugą osobę naprawdę kocha. Mój facet mi szczerze wyznał, że nie jestem najładniejszą dziewczyną, z jaką był, że miał kilka naprawdę niezłych lasek, ale nigdy do żadnej z nich nie czuł tego, co do mnie. Owszem, uważa, że jestem ładna, ale gdyby kierował się tylko wyglądem to by wybrał inną dziewczynę. Ja kiedyś sobie wmawiałam, że wygląd nie jest ważny: guzik prawda. Tu nawet nie chodzi o cechy czysto fizyczne, na które nie mamy wpływu, ale o dbałość o wygląd, styl. Do tego przywiązuję wagę. Toteż nie przeszkadza mi zupełnie, że mój facet jest niemalże mojego wzrostu (nie więcej jak 165cm) i nie jest jakoś super wysportowany. Zauroczył mnie swoją osobowością, stylem bycia, a także stylem ubierania się.

6

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Osobiście uważam, że tutaj bardziej chodzi o to, iż krąży takie przeświadczenie, w myśl którego jak już się z kimś zwiążemy na dobre, a jeszcze dojdzie do tego ślub, to się "przestajemy starać" - i nie twierdzę, że dotyczy to jedynie płci pięknej.

W moim mniemaniu, jeżeli jest się z kimś, to świadomie powinno się dążyć do i pozostawać w pewnym obszarze fizyczności, na którym wiemy, że tej osobie zależy i należy się tego jak najszybciej dowiedzieć (ja bym po prostu zapytał, ale znając tendencję kobiet do fochów o byle co, to zaczyna się obawiać tego momentu w moim własnym związku - o ile taki kiedyś w ogóle się narodzi).

Jeżeli partner chce, np. żebyśmy byli szczupli, a możemy takimi być, to uważam, że dobrze byłoby poświęcić się trochę dla partnera, wziąć za siłownie, fitness itp. i zrzucić sadło, a nie narzekać, że "najważniejsze jest wnętrze" etc.

Generalnie, jeżeli MOŻEMY coś zmienić w naszym wyglądzie BEZ ingerencji chirurgicznej (poza naprawdę ekstremalnymi przypadkami) czy popadania w skrajności (w tym subkulturowe), to powinniśmy dla naszego partnera to zrobić, bez zbędnego gadania.

Wszystkie objawy protestu przeciw takiemu działaniu są jedynie wyrazem lenistwa i egoizmu.

Zasada działa oczywiście w obie strony i tyczy się zarówno kobiet jak i mężczyzn.

7

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Dziewczyny, piszecie, że stereotyp, a tymczasem zaraz w poście no2 heatcliff przyznał, że to prawda? Albo go nie rozumiem, najlepszym też się zdarza wink

@Anechoreta - to ja jestem egoistką do kwadratu. Niestety należę - od ładnych paru lat - do teamu potwornych egoistów, nie widzę opcji, żeby ktoś np. kazał mi przefarbować włosy na blond, czy zacząć kazać tą niesforną szopę układać, etc, etc. Jak ja sobie wybieram faceta, to raczej najmniej mnie obchodzi, czy koleżka przytyje za 2 lata, czy zrobi sobie kolczyk w uchu, czy dziarę z syrenką na plecach! Litości.
I życzę sobie wzajemności w tym względzie.

No i to pełne pretensji westchnięcie nt. fochów... "Omujborze". Nie mam serca naprawdę już nikomu tego tłumaczyć, więc słuchajcie panowie:

jak sobie wybieracie na obiekt westchnień dupcie, które są słodkie i zdrowo popierdzielone, działające wg jakichś nieżyciowych schematów - sami jesteście sobie winni - to samo kobiety, jeno w drugą stronę

cry me a river!!!

Prawdziwa kobieta nie jest niunią, której świat kręci się wokół kosmetyków i która strzela fochy
Prawdziwa kobieta nie zdradza i nie okłamuje
Prawdziwa kobieta jest mądra, odważna i niezależna

Te dziwne przypadki o których mówicie tutaj, na tym forum, to jakieś biedne dziewczynki, tak, jak biednymi chłopcami jest ta banda drani, o jakiej piszą tu non stop kobiety.

Ale, ale!

Czy to znaczy, że oni są winni? Zawsze ci ONI, prawda?

Nie!

Sami jesteśmy sobie winni, że na obiekty uczuć wybieramy sobie jakieś wybrakowane egzemplarze.

So? Jeżeli ktoś ma jakiś problem - niech go rozwiąże np. za pomocą psychologa, psychiatry, księdza..? Do wyboru, do koloru.

Jeżeli uważacie zaś, że "ze mną jest przecież wszystko OK., tylko zawsze trafiam na świrów/ idiotki" to zapraszam do lekarza w pierwszej kolejności!



Przepraszam za flame, ale naprawdę trafił mnie szlag jak rzadko.

8

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.
apoteoza napisał/a:

Schemat od dawna ten sam. Przy pierwszym spotkaniu ważną rolę odgrywa to, jak wyglądamy. W co jesteśmy ubrani i jak się zachowujemy. Natomiast, gdy myślimy już poważniej o tej drugiej osobie, to dla kobiety wygląd jest sprawą drugorzędną. A dla mężczyzn? Dla mężczyzn w dalszym ciągu ważny jest ?wygląd.  Oznacza to, że kobiety, dodajmy, atrakcyjne kobiety potrafią nadrabiać długo wyglądem. Aż strach pomyśleć, gdy panom klapki z oczu opadną, a tu okazuje się, że ta piękność ma wady. Czy w takich sytuacjach ładne kobietki powinny poczekać, aż przejdzie panom okres fascynacji, aby się nie narażać na niepotrzebne problemy i rozczarowania? A może to panowie powinni nabrać dystansu i zamiast deklarować swoją miłość trochę się wstrzymali?

Tekst dobry, filozoficzny, ale mający znaczenie wyłącznie w tej właśnie sferze. Prawda jest taka, że podsunięty pomysł to ideał relacji i fundamentu na przyszłość. Ale tak mogą patrzeć jedynie osoby z wielkim doświadczeniem. Zakochać można się, w kimś kogo się nie widziało, mozna pokochać wnętrze i w tym wypadku nie rozdzielałbym płci, co dla której jest pierwszo, czy drugorzędne.
Pisząc - zadając pytanie, czy kobiety powinny poczekać, to tak jakbyś próbowała wilkowi wyrwać zębi i czekać, aż żarcie samo do niego przyjdzie. Przecież uroda to broń. Kobiety, chcące zdobyć danego faceta - czytaj. mieć go dla siebie na stałe - towrzyć rodzinę, nie tylko będa używały do osiągnięcia tego celu swoich walorów zewnętrznych, ale będę też chować swoje wady. Co paradoksalnie zmniejsza szanse na ten właśnie jedyny pewny strzał, że to będzie to. Jednak uroda to atut, to ona również stanowi o przewadze jednej nad drugą. po co te odchudzanie, po co fitnesy, rowery i inne - dla siebie - nie, dla mężczyzn sowich - nie, dla obcych mężczyzn - ciepło, dla innych kobiet - tak. By uchwycić i podbudować swoją wartość, wyłapać spojrzenia obcych facetów - trzeba być lepszą od innych - taka konkurencja - to wrodzony instynkt.
Na osłodę powiem, że Ci inteligentni mężczyźni wybierają z premedytacją piękne kobiety, bez względu na ich walory - z prostej przyczyny, bo potem nie mieć problemu, by się ich pozbyc, gdy pokaża swoje prawdziwe oblicze - to oczywiście żart. Więc tym wszystkim, którzy na coś czekają, życzę by od samego początku, byli atrakcyjni zewnętrznie i piękni wewnętrznie. Pierwsze decyduje o zauroczeniu - drugie pozwala kochać. Prawda, moja droga?

9 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-08-24 15:26:34)

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

maszkarada - napisałem, że panie idealistki chciałyby się poczuć głębsze, dlatego krytykują ocenę pod kątem urody, a już w kolejnym poście pani idealistka ocenę pod kątem urody wyraźnie negatywnie wartościuje. Ludzie nie czytają! smile

Kobiety są piękne. Ja nie myślę, że wszystkie tak samo, ale na tyle mocno się z innymi mężczyznami nie zgadzamy, gdy chodzi o gust, że śmiało można twierdzić, iż każda kobieta jest dla kogoś piękna. I jeśli jestem w górach (na Lubaniu i Turbaczu niedawno, widok na Tatry) to się gapię na piękne widoki, wracam do nich, chciałbym mieszkać w ładnej okolicy. Gdy mnie będzie stać na meble, jakie tylko chcę, wybiorę funkcjonalne i ŁADNE. Piękny nie jestem, ale staram się wyglądem nie odstraszać. A kobiety piękne są i przesiadują przed lustrem długie godziny by to podkreślić. Zwracam na nie uwagę.

Jest oczywiste, że wygląd się liczy. Nie musi być decydujący. Nie musi przeważać nad wszystkim. Ale u licha - po co kłamać, że nie zwracamy uwagi na to, jak ktoś czy coś wygląda? Gdyby łatwiej było o pięknego mężczyznę, a męska uroda byłaby wokoło tak promowana, jak jest promowana kobieca, z całą pewnością byście większe znaczenie męskiej urodzie przypisały. Gdy zaś czujemy wszyscy, że męska norma nie daje wielkich szans na znalezienie modela, który miałby i inne zalety, nie szukacie modeli, a ja się czuję pewniej nie będąc modelem. wink

Szuka się tego, co nam jest potrzebne. Jak ktoś potrzebuje laski, szuka laski, jak osoby do rozmowy, to kobiety oczytanej. Jak potrzebuje seksu, może się owcą zadowolić - to fakt jest, nie prowokacja. Można znaleźć liczne dowody, że takie czy inne zalety ciała/wyglądu dla nas wszystkich się liczą.

W o wiele mniejszym stopniu jest prawdą, że wszyscy chcemy dobrze wyglądać. smile Czy czasem nie wspomagaczami kobiecej urody są wypełnione drogerie? smile

(Można poznać, czego chce mężczyzna. Gdyby kobieta nie chciała ze mną rozmawiać, to bym z nią związku w ogóle nie zaczynał, choćby mnie miała za Apolla. Nikt się nie musi z takim urody żądnym wiązać, zwłaszcza, jeśli ma jeszcze mieć pretensje potem.)

10 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-25 00:22:41)

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.
Anechoreta napisał/a:

Osobiście uważam, że tutaj bardziej chodzi o to, iż krąży takie przeświadczenie, w myśl którego jak już się z kimś zwiążemy na dobre, a jeszcze dojdzie do tego ślub, to się "przestajemy starać" - i nie twierdzę, że dotyczy to jedynie płci pięknej.

W moim mniemaniu, jeżeli jest się z kimś, to świadomie powinno się dążyć do i pozostawać w pewnym obszarze fizyczności, na którym wiemy, że tej osobie zależy i należy się tego jak najszybciej dowiedzieć (ja bym po prostu zapytał, ale znając tendencję kobiet do fochów o byle co, to zaczyna się obawiać tego momentu w moim własnym związku - o ile taki kiedyś w ogóle się narodzi).

Jeżeli partner chce, np. żebyśmy byli szczupli, a możemy takimi być, to uważam, że dobrze byłoby poświęcić się trochę dla partnera, wziąć za siłownie, fitness itp. i zrzucić sadło, a nie narzekać, że "najważniejsze jest wnętrze" etc.

Generalnie, jeżeli MOŻEMY coś zmienić w naszym wyglądzie BEZ ingerencji chirurgicznej (poza naprawdę ekstremalnymi przypadkami) czy popadania w skrajności (w tym subkulturowe), to powinniśmy dla naszego partnera to zrobić, bez zbędnego gadania.

Wszystkie objawy protestu przeciw takiemu działaniu są jedynie wyrazem lenistwa i egoizmu.

Zasada działa oczywiście w obie strony i tyczy się zarówno kobiet jak i mężczyzn.

Jasne, że tak, ale tu uściśliłabym.
Jasne, że jak ktoś zapuści się w małżeństwie, to warto zrobić co można,by wrócić do dawnej sylwetki./
Jeżeli jednak poznaje się facet i kobieta i nagle on jej mówi, że ona nie jest  w jego typie i powinna schudnąć z 10 kg, to moim zdaniem to już nie ma co ciągnąć związku, bo albo akceptujemy siebie takimi jacy wchodzimy w związek albo nara.
Jeżeli też np facet usilnie chciałby , bym zmieniła swój styl i np zaczęła chodzić na szpilkach, to też zastanowiłabym się czy to ma sens.

11

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.
truskaweczka19 napisał/a:

Jasne, że jak ktoś zapuści się w małżeństwie, to warto zrobić co można,by wrócić do dawnej sylwetki./
Jeżeli jednak poznaje się facet i kobieta i nagle on jej mówi, że ona nie jest  w jego typie i powinna schudnąć z 10 kg, to moim zdaniem to już nie ma co ciągnąć związku, bo albo akceptujemy siebie takimi jacy wchodzimy w związek albo nara.
Jeżeli też np facet usilnie chciałby , bym zmieniła swój styl i np zaczęła chodzić na szpilkach, to też zastanowiłabym się czy to ma sens.

Truskaweczka, kobiety robią dziwniejsz rzeczy, niż, praca nad sylwetką czy szpilki, by zdobyć upatrzone ciasteczko.

Tak na marginesie, ciekawe, dlaczego z takim dystansem podchodzisz, do potencjalnej opinii o schudnięciu o 10 kg, a tak łatwo przyjmujesz zapuszczenie się w małżeństwie. A tak, już sobie przypomniałem, kobiety są przeczulone, na punkcie swojej wagi.

12 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-25 17:38:39)

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.
Dunkis napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Jasne, że jak ktoś zapuści się w małżeństwie, to warto zrobić co można,by wrócić do dawnej sylwetki./
Jeżeli jednak poznaje się facet i kobieta i nagle on jej mówi, że ona nie jest  w jego typie i powinna schudnąć z 10 kg, to moim zdaniem to już nie ma co ciągnąć związku, bo albo akceptujemy siebie takimi jacy wchodzimy w związek albo nara.
Jeżeli też np facet usilnie chciałby , bym zmieniła swój styl i np zaczęła chodzić na szpilkach, to też zastanowiłabym się czy to ma sens.

Truskaweczka, kobiety robią dziwniejsz rzeczy, niż, praca nad sylwetką czy szpilki, by zdobyć upatrzone ciasteczko.

Tak na marginesie, ciekawe, dlaczego z takim dystansem podchodzisz, do potencjalnej opinii o schudnięciu o 10 kg, a tak łatwo przyjmujesz zapuszczenie się w małżeństwie. A tak, już sobie przypomniałem, kobiety są przeczulone, na punkcie swojej wagi.

Nie rozumiem?
To chyba jasne, że jakbym zapuściła się, szkodziła swojemu zdrowiu , to wtedy uwagę swojego partnera zrozumiałabym, bo sama widziałabym, że coś z tym trzeba zrobić.
A co innego już jak wchodzimy w związek i facet chce, bym dla Niego się zmieniała, to już nie dla mnie.

13 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-26 13:47:28)

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.
truskaweczka19 napisał/a:
Dunkis napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Jasne, że jak ktoś zapuści się w małżeństwie, to warto zrobić co można,by wrócić do dawnej sylwetki./
Jeżeli jednak poznaje się facet i kobieta i nagle on jej mówi, że ona nie jest  w jego typie i powinna schudnąć z 10 kg, to moim zdaniem to już nie ma co ciągnąć związku, bo albo akceptujemy siebie takimi jacy wchodzimy w związek albo nara.
Jeżeli też np facet usilnie chciałby , bym zmieniła swój styl i np zaczęła chodzić na szpilkach, to też zastanowiłabym się czy to ma sens.

Truskaweczka, kobiety robią dziwniejsz rzeczy, niż, praca nad sylwetką czy szpilki, by zdobyć upatrzone ciasteczko.

Tak na marginesie, ciekawe, dlaczego z takim dystansem podchodzisz, do potencjalnej opinii o schudnięciu o 10 kg, a tak łatwo przyjmujesz zapuszczenie się w małżeństwie. A tak, już sobie przypomniałem, kobiety są przeczulone, na punkcie swojej wagi.

Nie rozumiem?
To chyba jasne, że jakbym zapuściła się, szkodziła swojemu zdrowiu , to wtedy uwagę swojego partnera zrozumiałabym, bo sama widziałabym, że coś z tym trzeba zrobić.
A co innego już jak wchodzimy w związek i facet chce, bym dla Niego się zmieniała, to już nie dla mnie.

Masz ciekawy punkt widzenia - aczkolwiek wcale nie zaskakujący, jak na kobietę. Powyższą wypowiedź mozna rozumieć tylko w jeden sposób - jedynie zapuszczenie się spowodowane szkodzeniem swojemu zdrowiu, daje prawo do mówinia Twojemu partnerowi nt. Twojej wagi.
... bo przecież nie napisałaś, że w związku to sobie może komentować dowolnie - a jedynie pod pewnymi, bardzo konkretnymi, warunkami.
Zatem nie ma dla Ciebie róznicy, jezeli ktokolwiek, kiedykowliek, ośmieliłby się powiedzieć, że mogłabyś cos ze soba zrobić, poza tym wyjątkiem - zdrowie.

ps. I wcale nie oznacza, że to Co podkreśliłaś, a jest tak oczywiste dla Ciebie, pozostaje równie oczywiste dla kogoś innego.

14

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Faceci pewnie zwracaja uwagę na wygląd, tak jak i my - ale bez przesady. Bez odrobiny inteligencji, związek z różową laską albo mięsniakiem - to by była porazka. Mnie się wydaje, że i tak robi wszystko co ma - chemia i nadawanie na jednej fali. Albo jest , albo nie ma. Ja jestem w stanie zakochac sie w brzydkim facecie (nie zniosłabym tylko grubego :-)), jeśli jest chemia - braterstwo dusz. 
Także moim zdaniem wystarczy (a to b. duzo jest w sumie) -chemia+braterestwo dusz+odrobina inteligencji+ zadbany wygląd

15

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.
Dunkis napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Truskaweczka, kobiety robią dziwniejsz rzeczy, niż, praca nad sylwetką czy szpilki, by zdobyć upatrzone ciasteczko.

Tak na marginesie, ciekawe, dlaczego z takim dystansem podchodzisz, do potencjalnej opinii o schudnięciu o 10 kg, a tak łatwo przyjmujesz zapuszczenie się w małżeństwie. A tak, już sobie przypomniałem, kobiety są przeczulone, na punkcie swojej wagi.

Nie rozumiem?
To chyba jasne, że jakbym zapuściła się, szkodziła swojemu zdrowiu , to wtedy uwagę swojego partnera zrozumiałabym, bo sama widziałabym, że coś z tym trzeba zrobić.
A co innego już jak wchodzimy w związek i facet chce, bym dla Niego się zmieniała, to już nie dla mnie.

Masz ciekawy punkt widzenia - aczkolwiek wcale nie zaskakujący, jak na kobietę. Powyższą wypowiedź mozna rozumieć tylko w jeden sposób - jedynie zapuszczenie się spowodowane szkodzeniem swojemu zdrowiu, daje prawo do mówinia Twojemu partnerowi nt. Twojej wagi.
... bo przecież nie napisałaś, że w związku to sobie może komentować dowolnie - a jedynie pod pewnymi, bardzo konkretnymi, warunkami.
Zatem nie ma dla Ciebie róznicy, jezeli ktokolwiek, kiedykowliek, ośmieliłby się powiedzieć, że mogłabyś cos ze soba zrobić, poza tym wyjątkiem - zdrowie.

ps. I wcale nie oznacza, że to Co podkreśliłaś, a jest tak oczywiste dla Ciebie, pozostaje równie oczywiste dla kogoś innego.

Nie. Ale chyba nie wyobrażasz sobie związku, gdzie po miesiącu bycia razem kobieta daje Ci listę co Jej w Tobie nie pasuje ? No właśnie...
A jeżeli się zapuszczą, przestaną o siebie dbać to normalne, że mają prawo wyrazić dezaprobatę.

16

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.
truskaweczka19 napisał/a:

Nie. Ale chyba nie wyobrażasz sobie związku, gdzie po miesiącu bycia razem kobieta daje Ci listę co Jej w Tobie nie pasuje ? No właśnie...
A jeżeli się zapuszczą, przestaną o siebie dbać to normalne, że mają prawo wyrazić dezaprobatę.

A kiedy się powinno dać tę listę?

17

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.
heathcliff napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Nie. Ale chyba nie wyobrażasz sobie związku, gdzie po miesiącu bycia razem kobieta daje Ci listę co Jej w Tobie nie pasuje ? No właśnie...
A jeżeli się zapuszczą, przestaną o siebie dbać to normalne, że mają prawo wyrazić dezaprobatę.

A kiedy się powinno dać tę listę?

w ogóle. Albo akceptujemy siebie takimi jakimi jesteśmy albo nie wchodzimy w związek.
To chore wiązać się z kimś, a za jakiś czas mówić np w co druga strona ma się ubierać itp hmm .

18

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.
apoteoza napisał/a:

Natomiast, gdy myślimy już poważniej o tej drugiej osobie, to dla kobiety wygląd jest sprawą drugorzędną. A dla mężczyzn? Dla mężczyzn w dalszym ciągu ważny jest ?wygląd.

Bez przesady. Tak samo dla facetów jak i dla kobiet ważny jest wygląd. Nie oszukujmy się. Jeśli nie zaiskrzy, czyli jeśli nie ma choćby najmniejszego pociągu fizycznego u jednej ze stron to miłości z tego nie będzie, co najwyżej przyjaźń. Miłość sama w sobie łączy fizyczność i emocje, więc nie rozumiem stwierdzenia, że wygląd dla kogokolwiek jest sprawą drugorzędną. Jest tak samo ważny w każdym przypadku. I nie chodzi mi tu bynajmniej o to, że facet czy kobieta musi być Adonisem/Afrodytą, ale o to, żeby trafił w nasz gust. Wiele osób sie zasłania stwierdzeniem, że "wygląd nie jest ważny", ale tak naprawde to ja osobiście, ani ze słyszenia nie znam żadnej osoby, która byłaby zakochana w osobie, która nijak jej fizycznie nie pociąga.

19 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-26 23:38:45)

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.
Tisha napisał/a:
apoteoza napisał/a:

Natomiast, gdy myślimy już poważniej o tej drugiej osobie, to dla kobiety wygląd jest sprawą drugorzędną. A dla mężczyzn? Dla mężczyzn w dalszym ciągu ważny jest ?wygląd.

Bez przesady. Tak samo dla facetów jak i dla kobiet ważny jest wygląd. Nie oszukujmy się. Jeśli nie zaiskrzy, czyli jeśli nie ma choćby najmniejszego pociągu fizycznego u jednej ze stron to miłości z tego nie będzie, co najwyżej przyjaźń. Miłość sama w sobie łączy fizyczność i emocje, więc nie rozumiem stwierdzenia, że wygląd dla kogokolwiek jest sprawą drugorzędną. Jest tak samo ważny w każdym przypadku. I nie chodzi mi tu bynajmniej o to, że facet czy kobieta musi być Adonisem/Afrodytą, ale o to, żeby trafił w nasz gust. Wiele osób sie zasłania stwierdzeniem, że "wygląd nie jest ważny", ale tak naprawde to ja osobiście, ani ze słyszenia nie znam żadnej osoby, która byłaby zakochana w osobie, która nijak jej fizycznie nie pociąga.

No tak, ale czasem przyciąganie przychodzi z czasem wink. Nie musi się od razu ten ktoś nam podobać  - np mój były zupełnie nie był w moim typie z wyglądu, a z czasem przyszło coś więcej wink. Co nie zmienia faktu, że pożądanie wystąpiło, no bo zakochałam się smile.

20

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Truskaweczka,
zaczęłaś być ex facetem, w momencie kiedy Ci się fizycznie nie podobał?

Dla przykladu i z ciekawości jednocześnie: big_smile
Która z Was zdecydowałaby sie na związek z facetem wyglądającym tak jak Ci panowie poniżej, gdyby emocjonalnie i mentalnie był Waszym ideałem?

Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

21

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

No, jak zaczęłam ogólnie się z nim spotykać, to nie podobał mi się, spodobał z czasem, gdy się zakochałam i dostrzegłam w nim coś więcej niż powierzchowność.

22 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-08-26 23:57:16)

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.
truskaweczka19 napisał/a:
heathcliff napisał/a:

A kiedy się powinno dać tę listę?

w ogóle. Albo akceptujemy siebie takimi jakimi jesteśmy albo nie wchodzimy w związek.
To chore wiązać się z kimś, a za jakiś czas mówić np w co druga strona ma się ubierać itp hmm .

Chore jest decydować, w co się ma ubierać. Ale chore jest dla mnie także niewchodzenie w związek, bo nam nie pasuje czyjś ubiór. smile
Przepraszam, ale nie będę w stanie (nigdy, póki mnie jakaś demencja nie dopadnie) uwierzyć, że znajdziesz wśród siedmiu miliardów jednego człowieka, który nie będzie miał dla Ciebie wady niemożliwej do zaakceptowania i nie będzie musiał prędzej czy później choć trochę się doszlifować. Może znajdziesz - ja w to jednak nie uwierzę, mam nadzieję, że się o to nie pogniewasz.

Ja widzę w ludziach różne wady, często poznaję wspaniałe osoby, ale mają wady, których nie mogę zaakceptować. I ja pewnie zdaniem każdej osoby mam jakieś wady, różne osoby różnych wad nie zaakceptują. Związek wydaje mi się nie efektem przypadku, że już trafiamy na nasz ideał i po prostu jest idealnie i 100% akceptacji, ale bardziej owocem starań i pracy nad sobą.
Z przyjemnością się w moim związku dowiaduję, na przykład po miesiącu wzajemnego poznawania, co powinienem w sobie zmienić, by w przyszłości moja wada nie stała się niemożliwa do zniesienia, by lepiej żyło się nam wspólnie. Cieszy mnie, że mogę być z osobą, która ode mnie wymaga. Nie byłbym w stanie myśleć "coś ci nie pasuje to sobie szukaj innego, nie powinniśmy w ogóle wchodzić w związek".

Nie wszystko w sobie zmienię. Ale ubiór? Nie wiem czemu tak śmieszną sprawę wspomniałaś, ubiór mógłbym zmienić, choć w drugą stronę prosiłbym moją partnerkę, by przestała takie znaczenie odzieży przypisywać.

Ja bardzo lubię listy moich wad i propozycje ich poprawiania. A w związku najbardziej.

23

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Jasne, że każdy ma wady, ale wchodząc w związek niejako akceptujemy je , jeżeli chcemy zmienić całego człowieka, to już nie jest miłość, tylko podporządkowywanie go na swoją modłę.
No dobra, jeszcze można napomknąć partnerowi, że nie podoba nam się jego ubiór, lecz to nie znaczy, że ta osoba ma obowiązek to zmienić, to wszystko zależy tylko od niego i nie powinniśmy mieć wtedy pretensji.

24

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Ależ nie chcę zmienić całego człowieka! Chcę zmienić jakiś drobny kawałek, pozwolę zmieniać drobne kawałki - to właśnie ta lista wad. W takiej liście jest też ogrom szczerości. Zamiast decydować samemu, można porozmawiać z drugą osobą - czy jest w stanie się zmienić, czy chce się zmienić, czy też w tych cechach widzi wady.

Lista, masz zupełną rację, nie powinna dotyczyć wszystkiego, a jej przekazanie nie jest równoważne z wymaganiem od człowieka, by się zmienił, z jakimś przymusem czy ultimatum.
Dla mnie lista, choćby była rzeczywiście listą - punktami na papierze, jest fragmentem szczerej rozmowy na temat "nas", na temat potrzeb, zgrania się, na temat chęci, pragnień, reakcji.

Wszystko dlatego, że staram się ignorować to, co przypadkowe, a kłaść nacisk na to, co zależne od woli. Dlatego mniej dla mnie znaczy ten przypadek, który sprawia, że pasujemy do siebie już prawie prawie, a więcej znaczą te wszystkie starania, które dopiero dają pełną zgodność. Gdy teraz sobie przypominam - całkiem regularnie wracałem w życiu do rozmowy o moich wadach, na ile są akceptowane, na ile się zmieniłem, czy coś trzeba zmienić, czy może zmieniła się ocena moich wad, co koniecznie trzeba zmienić etc. Ocena bliskiej osoby jest bardzo ważna (jeśli akceptuję kogoś prawie w całości, to już tak dobrze o tej osobie myślę, że jej ocena nie może nie być znacząca), dlatego ma wpływ nieco niezależnie od argumentacji, od racjonalnych rozumowań. W końcu druga osoba to więcej niż jakiś własny nawyk, można się (w pewnych granicach) zmienić i zyskać na tym! Zadowolenie drugiej osoby, właśnie własnymi staraniami a nie dzięki przypadkowi, potrafi bardzo cieszyć.

25

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Przyglądam się Waszej rozmowie, Truskaweczko i Hethcliff i pozwólcie, że wtrącę tu i swoje trzy słowa.

W moim odczuciu nikt nie jest idealny, jeśli ktoś wierzy w chodzące ideały to doprawdy może się srogo rozczarować. Uważam, że nie jest dla mnie problemem zmienić coś w sobie, o ile w ten sposób nie muszę z siebie zrezygnować, wyrzec się własnego ja, czy też w pełni się podporządkować. Jeśli jednak to mnie niczego drastycznie nie pozbawia i nie upokarza, to osobiście nie widzę w tym problemu, żeby wyjść na przeciw oczekiwaniom partnera i zrobić coś w tym kierunku, żeby mu się jeszcze bardziej podobać. Związek tak naprawdę jest wielką sztuką kompromisu- nie bójmy się kompromisów, bo to one pozwalają nam stworzyć zdrową i trwałą relację. 

Oczywiście, że na początku musi wystąpić zauroczenie i fascynacja, zauważmy, że ona się jednak skądś bierze- czasem jest to głównie powierzchowność, czasem głównie wnętrze, a często mieszanka obu tych cech naraz. Mówię tu jednak o fazie zauroczenia, bo nie uwierzę, że można stworzyć dobry związek z kimś, kto nas fizycznie nie pociąga, bez tego związek to swoista klapa, niemniej nie można partnera zmieniać na siłę, ale też niekoniecznie musimy w nim wszystko bezkrytycznie akceptować.

Heathcliff dobrze mówi, przecież każdy z nas chce być pociągający i atrakcyjny dla partnera, dlaczego więc jeśli coś mu się w nas nie podoba ma to ukrywać? Jeśli  nie zwerbalizuje tego, co po czasie zaczyna zauważać, a zauważmy, że pojedyncze określone zachowanie może nie mieć znaczenia, ale już powtarzające się może stać się nie do zaakceptowania, to jednocześnie nie daje nam szansy na zmianę, a podświadomie coś zaczyna się w nim buntować. Doprawdy nie zamykajmy się na krytykę, bo dobra (!!!) krytyka jest budująca.

Jeśli jednak ktoś całą moją wartość będzie mierzył tym czy przypadkiem nie przybyło mi kilku kilogramów lub zmarszczek, czy przypadkiem nie zrobiłam sobie innej fryzury jak ta, której on oczekiwał, pomimo że ja bym się w niej źle czuła, tym, że nie zakładam krótkich spódniczek, których szczerze nie znoszę, noszę bieliznę taką jak JA lubię, itp., itd.- to uważam już, że to on ma problem, nie ja.

26

Odp: Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

No to w gruncie rzeczy mimo początkowego niezrozumienia mamy takie same zdanie w tym temacie smile.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kobieta dłuuugo nadrabia wyglądem.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026