Nie lubię życia w parze z facetem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie lubię życia w parze z facetem

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 58 z 225 ]

Temat: Nie lubię życia w parze z facetem

Czy jestem jedyna I jest że mną coś nie tak, czy jest więcej takich kobiet? Jestem przed 40stka,  mieszkam z partnerem już od 3 lat. Męczę się I duszę w tej przestrzeni, ciągle z kimś, ciągle ktoś (on) coś ode mnie chce, a ja bym tak chciała czuć się chociaż w domu swobodnie, ubrać w stary dres, rozwalić na kanapie, poczytać książkę, cokolwiek. Poprostu czuć się jak u siebie, swobodna, wolna. Z partnerem jest inaczej, czuję się jakbym była na wieloletniej randce, która sprawiała radość przez pierwsze 2 godziny, ale potem czlowiek poprostu chce wrócić do siebie, do swojej kryjowki, rozledz się na wyrze I odetchnąć od czyjejś obecności. W nocy to samo: zamiast się zawinąć w kołdrę i cieszyć odpoczynkiem ja wysluchuję chrapania I zadawalam się skrawkiem kołdry, którą on przez sen wiecznie że mnie ściąga. Bo oczywiscie nie można mieć 2 kołder, no bo jakto tak, przecież jesteśmy parą! Na spacer też samej jakoś nie wypada iść, pozbierać myśli, podumać jak za czasów młodości, bo przecież spaceruje się z partnerem. Kocham go, jest dobrym człowiekiem ale... Może ja się poprostu nie nadaję na bycie czyjąś partnerką:(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Lambadziunia napisał/a:

Czy jestem jedyna I jest że mną coś nie tak, czy jest więcej takich kobiet? Jestem przed 40stka,  mieszkam z partnerem już od 3 lat. Męczę się I duszę w tej przestrzeni, ciągle z kimś, ciągle ktoś (on) coś ode mnie chce, a ja bym tak chciała czuć się chociaż w domu swobodnie, ubrać w stary dres, rozwalić na kanapie, poczytać książkę, cokolwiek. Poprostu czuć się jak u siebie, swobodna, wolna. Z partnerem jest inaczej, czuję się jakbym była na wieloletniej randce, która sprawiała radość przez pierwsze 2 godziny, ale potem czlowiek poprostu chce wrócić do siebie, do swojej kryjowki, rozledz się na wyrze I odetchnąć od czyjejś obecności. W nocy to samo: zamiast się zawinąć w kołdrę i cieszyć odpoczynkiem ja wysluchuję chrapania I zadawalam się skrawkiem kołdry, którą on przez sen wiecznie że mnie ściąga. Bo oczywiscie nie można mieć 2 kołder, no bo jakto tak, przecież jesteśmy parą! Na spacer też samej jakoś nie wypada iść, pozbierać myśli, podumać jak za czasów młodości, bo przecież spaceruje się z partnerem. Kocham go, jest dobrym człowiekiem ale... Może ja się poprostu nie nadaję na bycie czyjąś partnerką:(

A może warto uświadomić partnerowi, że jesteście INNI? To jest klucz do rozwiązania Twojego problemu. Inni, to znaczy, że m.in. macie inne potrzeby. Ty potrzebujesz przestrzeni i czasu tylko dla siebie, on najchętniej by się do Ciebie przykleił. Generalnie współczuję, bo ja kocham swojego mężczyznę i lubię przebywać w jego towarzystwie, ale oprócz tego czasu, który spędzamy wspólnie, muszę mieć także swój własny, odrębny świat, a także pobyć sama ze sobą. Na szczęście mój mąż tę moją potrzebę rozumie i szanuje, podobnie jak ja rozumiem i szanuję, że on w innych kwestiach ma inaczej ode mnie.

Próbowałaś ze swoim partnerem o tym szczerze rozmawiać?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

3

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Masz anielską cierpliwość, że to jeszcze znosisz. Ja po kilku godzinach, maksymalnie 6, bycia z kimkolwiek, potrzebuję odpoczynku, wolnej przestrzeni, ciszy, własnych myśli, braku kontaktu fizycznego i emocjonalnego. Jestem introwertyczką, taka moja natura. Po spędzeniu kilku dni w czyjejś obecności mam tydzień awersji do ludzi.
Myślę, że to nie jest do końca kwestia tego, że nie lubisz życia  w parze z facetem (bo byś nie wytrzymała tylu lat), ale tego, że nie możesz wyrwać czasu dla siebie w ogóle. Być może, jeśli pogadacie o Twoich potrzebach izolacji, odpoczynku, to dojdziecie do rozwiązań. To naturalne prawo człowieka do wolności, własnej przestrzeni, ciszy i spokoju.

Masz wiele opcji, jedną z nich może być postawienie go przed faktem dokonanym: "pa, idę na spacer!", "to moja kołdra", "teraz będę sama w pokoju do 22, później obejrzymy coś razem?"
Możesz też go uświadomić o swoich potrzebach, które nie mają związku z nim. To nie jest tak, że nie chcesz z nim być, Ty nie chcesz być z nikim, chcesz być sama. Dla higieny psychicznej, własnego dobrostanu, zdrowia, dobrego humoru - to jest POTRZEBA. Nie zachcianka, nie wymysł. Możecie to wynegocjować, przecież po to jest się w związku, żeby się wspierać, uszczęśliwiać, a nie dusić i zabierać przestrzeń.
Znam pary, które zgodnie ustaliły, że nigdy ze sobą mieszkać nie będą, bo ich związek tego nie przetrwa. Są ludzie, którzy śpią w oddzielnych łóżkach. Mój brat z dziewczyną spędzają razem tylko godzinę czy dwie dziennie mimo że mieszkają razem. Czasem gotują, czasem idą na spacer, większość popołudnia są zajęci swoimi sprawami, siedzą obok siebie grając w gry osobno.

If you can be anything, be kind.

4

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Lambadziunia ale ty masz jakiś wyrok, że musisz być w związku? Nie do końca rozumiem jaki jest sens tego wątku?

5

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Może większa kołdra uratuje wasz związek?

6 Ostatnio edytowany przez Ajko (2021-01-21 17:15:39)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Ciekawe czy to ty sobie  taką spine robisz, czy twój partner tobie? Z większości kobiet, które znam to one robią z igły widły, wiecznie coś im sie wydaje, że  MUSZĄ. Większość chłopów, które znam to dopasowują sie w domu  do swoich kobit, byleby im dały święty spokój i nie męczyły za bardzo.
Jaki jest problem kupić duże łóżko?
Jaki jest problem mieć 2 kołdry?
jaki jest problem łazić po domu w dresach? Co chcesz udawać wieczną księżniczkę, nieskazitelną?
Jaki jest problem pozwolić sobie robić to na co masz ochotę obok siebie, nie wchodząc sobie w drogę?
Co się tam u was dzieje, że te proste rzeczy są u was niemożliwe?

7 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-01-21 18:01:28)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Lambadziunia napisał/a:

Czy jestem jedyna I jest że mną coś nie tak, czy jest więcej takich kobiet? Jestem przed 40stka,  mieszkam z partnerem już od 3 lat. Męczę się I duszę w tej przestrzeni, ciągle z kimś, ciągle ktoś (on) coś ode mnie chce, a ja bym tak chciała czuć się chociaż w domu swobodnie, ubrać w stary dres, rozwalić na kanapie, poczytać książkę, cokolwiek. Poprostu czuć się jak u siebie, swobodna, wolna. Z partnerem jest inaczej, czuję się jakbym była na wieloletniej randce, która sprawiała radość przez pierwsze 2 godziny, ale potem czlowiek poprostu chce wrócić do siebie, do swojej kryjowki, rozledz się na wyrze I odetchnąć od czyjejś obecności. W nocy to samo: zamiast się zawinąć w kołdrę i cieszyć odpoczynkiem ja wysluchuję chrapania I zadawalam się skrawkiem kołdry, którą on przez sen wiecznie że mnie ściąga. Bo oczywiscie nie można mieć 2 kołder, no bo jakto tak, przecież jesteśmy parą! Na spacer też samej jakoś nie wypada iść, pozbierać myśli, podumać jak za czasów młodości, bo przecież spaceruje się z partnerem. Kocham go, jest dobrym człowiekiem ale... Może ja się poprostu nie nadaję na bycie czyjąś partnerką:(

Fajne zdanie- "wiecznie coś im się wydaje, że MUSZĄ". Autorko, naprawdę we własnym domu nie wskakujesz w stary dres i nie rozwalasz się na kanapie z książką i że to niby z winy partnera? No nie, coś mi się prędzej wydaje, że sama sobie narzuciłaś jakieś chore myślenie w głowie. Jeśli nie czujesz się u siebie... jak u siebie, swobodnie i wolna to też wydaje mi się, że nie z winy partnera a chorego myślenia w twojej głowie. 3 letni związek a ty masz ciśnienie by życie wyglądało jak randka? Coś mi się wydaje, że TO TY TAK CZUJESZ I TOBIE SIĘ WYDAJE i sama to sobie narzucasz, a nie Twój partner Tobie. Albo coś mocno jest nie tak z relacją, skoro nie czujesz swobody do wyrażania siebie, stawiania granic a Twój partner może... po prostu Ci nie leży? Może to po prostu nie jest "ten facet" skoro tyle irytacji w Tobie wzbudza? Co jest dla was motywacją tego związku, że udajesz jakbyś w serialu grała, a nie żyła w domu tak jak się żyje w domu? Ja sobie nie wyobrażam by z kimś być i nie móc zalegać na kanapie w moim welurowym dresiku w liski.

Porozmawiaj z nim, ustalcie granice zażyłości, nakreśl różnice w potrzebach. Porozmawiajcie. Kupcie dużą kołdrę, taką 220x200 czy coś. Oświadcz, że idziesz na spacer SAMA. Bo możesz.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

8

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Kołdra-- może być jedna 200 na 220 smile alebo negocjuj że chcesz swoją- przyzwyczai się. nie rozumiem czemu masz się okrywać okrawkiem kołdry- bezsens.
chrapie- są sposoby i warto coś z tym zrobić dla jego zdrowia w sumie
dres- przeciez oprócz wyciągniętych dresów istnieja ładne dresy , legginsy, spódnice ze streczem itp.. nie trzeba wyglądać jak łajza.. smile
naprawdę chodzisz w biurowym anturażu po domu od 3 lat?
A on w czym chodzi?

Ale co On w sumie chce- pogadać czasem, przytulić się czy np nie potrafi sasm sobie herbaty zrobić bo mama go nauczyła tak, że trzeba go obsługiwać?
jak się w wygodnym ubraniu zatopiłabyś na sofie to co by się wydarzyło?

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

9

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Racja, sporo sztucznych ograniczeń sama sobie narzucasz, a przecież ważne jest, aby w związku i pod jednym dachem czuć się swobodnie i komfortowo. Jeśli coś Ci bardzo nie odpowiada, to musisz to zmienić, w przeciwnym razie frustracja wydaje się nieunikniona.
We dwoje też trzeba nauczyć się żyć, pewne rzeczy ze sobą ustalić, wypracować jakieś kompromisy i na pewno nie rezygnować z tego, co jest dla nas ważne.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

10 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-01-21 18:44:50)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Lambadziunia napisał/a:

Kocham go, jest dobrym człowiekiem ale...

To jest punkt wyjścia. Kochasz go, ale coś Ci przeszkadza bycie szczęśliwą. Chciałabyś to zmienić.

Możesz to zrobić małymi krokami. Wiem, co mówię, bo sam kiedyś musiałem taki proces wykonać z żoną.

Dobrze, że podałaś konkrety.



Lambadziunia napisał/a:

... ciągle z kimś, ciągle ktoś (on) coś ode mnie chce,

Zacznij stawiać małe bariery... Nie zrób tego czego nie chcesz robić, powiedz "Kocham Cię, ale teraz tego nie zrobię...".
Jak chcesz pobyć sama, to oddal się na sofę i w razie próby wyrwania Cię stamtąd powiedz, że masz ochotę być na sofie i tu będziesz choćby nie wiem co.

On MUSI temu ulec. Do tej pory Ty grzecznościowo ulegałaś i cierpiałaś. Jakby wspierałaś jego opresję. Tam gdzie jest poświęcenie, tam ktoś rozwija agresję. Ten kto się poświęca jest tak samo winny jak i agresor. Trzeba się bronić.


a ja bym tak chciała czuć się chociaż w domu swobodnie, ubrać w stary dres, rozwalić na kanapie, poczytać książkę, cokolwiek.

Tak zrób... ubierz dres, rozwal się na kanapie, czytaj książkę. Niech nikt nie próbuje Cię od tego odciągnąć.

Żona jak wracała z zakupów miała pretensje do męża, że nie sprzątnął...

-- Dlaczego nie posprzątałeś?
-- Bo leżałem na sofie...
-- No i kto to ma teraz sprzątnąć?
-- Nie wiem. Zostaw, nic nie rób i zobaczymy co się będzie działo...
-- Tak, tak ... wszystko na mnie zwalasz...
-- Nie zwalam, ale teraz leżałem na sofie i chyba jako mąż mogę leżeć? Czy nie może mąż leżeć na sofie?
-- Ale ja pracuję cały dzień, robię zakupy, wracam, a tu robota na mnie czeka, a Ty odpoczywasz...
-- Faktycznie odpoczywam. Teraz nie mam ochoty sprzątać w kuchni. Odpoczywaj ze mną.
-- Ale nie mogę, bo w kuchni jest brudno...
-- No to sprzątnij jeśli chcesz. Ale możesz poczekać i zobaczymy co się będzie działo dalej...

Mąż sprzątnął tylko później. Żona już nie robiła fochów.



W nocy to samo: zamiast się zawinąć w kołdrę i cieszyć odpoczynkiem ja wysluchuję chrapania I zadawalam się skrawkiem kołdry, którą on przez sen wiecznie że mnie ściąga.

Zabierz mu kołdrę. Potem będzie miał focha, że zabierasz kołdrę. Powiedz "Jak Ci brak kołdry to sobie kup drugą".
Albo po prostu kup drugą kołdrę. Jeśli on kocha to się nie obrazi, bo kupno drugiej kołdry to nie zdrada.



... Bo oczywiscie nie można mieć 2 kołder, no bo jakto tak, przecież jesteśmy parą!

Znam to znam... Małymi kroczkami trzeba to zmienić. Żonie dokładnie tak powiedziałem że jak jej źle, że zabieram kołdrę to niech kupi drugą...


Na spacer też samej jakoś nie wypada iść, pozbierać myśli, podumać jak za czasów młodości, bo przecież spaceruje się z partnerem.

Kiedyś dla mnie takie wyjście było nie do pomyślenia. Dzisiaj bez focha chodzę na spacer samotny.
Kiedyś wyjście z kolegą na piwo było zapłacone fochem. Dzisiaj żona mnie odwiezie na piwo z kolegą.
Kiedyś wyjście na ......-lecie matury było dramatem. Dzisiaj żona mnie odwiezie na takie spotkanie.
Kiedyś żona chciała abym szedł do znajomych z nią. Dzisiaj mówię, że nie mam ochoty, niech idzie sama.



Może ja się poprostu nie nadaję na bycie czyjąś partnerką:(

Nadajesz się, ale odpuszczasz, potem cierpisz, potem jesteś nieszczęśliwa, masz złe emocje do związku, do partnera, psujesz wszystko.
Nie chodzi o walkę, abyś jego zmieniała.

Ale jeśli ty masz na coś ochotę, to to zrób. Nie masz na coś ochoty to nie daj się do tego zmuszać.

Aby uniknąć draki i awantur i niesnasek, to zacznij pomału...
Zrób jeden taki mały, tyci, tyci,  kroczek w stronę twojej asertywności. I zobacz jego reakcję. Będzie zdziwiony, może zły, ale potem do niego dotrze, że może Ci robić opresji.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

11 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-01-21 19:05:57)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Ja podziwiam niektóre kobiety że aż tak wiele akceptują w partnerze,
wytrzymują, często bardzo niemile rzeczy, mężczyzna znęca się psychicznie,
bądź fizycznie, bądź bardzo egoistyczny,
nie jest do nich lojalny - zdradza je,
czasami one o tym wiedzą, i dalej są z nim, nie wiem, boja się tak bardzo same być?
I dlatego to akceptują?/lepsze to niż całkowita samotność?

Czasami mam wrażenie ze za dużo akceptują, ja bym nie wytrzymała i uciekła.

12 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2021-01-21 20:02:02)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Ja podziwiam niektóre kobiety że aż tak wiele akceptują w partnerze,
wytrzymują, często bardzo niemile rzeczy, mężczyzna znęca się psychicznie,
bądź fizycznie, bądź bardzo egoistyczny,
nie jest do nich lojalny - zdradza je,
czasami one o tym wiedzą, i dalej są z nim, nie wiem, boja się tak bardzo same być?
I dlatego to akceptują?/lepsze to niż całkowita samotność?

Czasami mam wrażenie ze za dużo akceptują, ja bym nie wytrzymała i uciekła.

Tylko, że nie o tym jest temat.


Autorko a czy Ty rozmawiałaś o tym wszystkim z Partnerem?
Jak dla mnie to są to rzeczy o których łatwo się rozmawia i łatwo dojść do kompromisu.

Tak z ciekawości, to w czym Ty chodzisz po domu ubrana?

Jak zamieszkałam z moim Ex to nauczylam się chodzić po domu w dresie i do tej pory to praktykuję, super wygodny strój.
P.S. Kiedyś nie miałam po prostu dresu. big_smile big_smile big_smile

Edycja: odkąd czytam to forum i to jak ktoś pisze "jest dobrym człowiekiem, ale..."  to wychodzi przeważnie, że nie jest to  ten właściwy człowiek po prostu.
A wracając do historii Autorki, nie dość, że napisała: " ... jest dobrym człowiekim, ale..."  to jeszcze nie czuje się swobodnie mieszkając z Nim.
Autorko jesteś pewna, że Mężczyzna z którym jesteś jest tym jedynym, właściwym?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

13 Ostatnio edytowany przez Lambadziunia (2021-01-21 20:20:14)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Dzięki za odpowiedzi, piszecie, że porozmawiać, pewnie, że rozmawialam, nie raz , ale to są rzeczy, których nie da się "wykompromisować", bo partner owszem, pozwoli mi pobyć samej ze sobą I wie że potrzebuję być czasem sama, ale to nie o to chódzi. Nie chodzi o wygospodarowane 20 min kiedy mogę sobie posiedzieć sama. Chodzi o caloksztalt, o to spędzanie życia będąc częścią kogoś innego, żyjąc w dwupaku. "Bo jesteśmy parą". Wiem, że jestem dziwna, większość kobiet marzy o facecie, który jest mocno skupiony na partnerce, wiecznie obecny, zaangażowany. Wiem, że jest że mną coś nie tak. Ale męczę się w tym już tak długo I nic się nie zmienia. Na początku myślałam,  że to każdy tak ma I trzeba się przyzwyczaić. Ale mi nie mija.
Pytacie w czym chodzę w domu,, nie, nie chodzę w eleganckich kreacjach ani po biurowemu. Nic sobie też sama nie narzucam. Nie wiem jak mam wytłumaczyć to co czuję, bo narazie wychodzi na to, że sama sobie narzucam chodzenie w szpilkach po domu. Tak nie jest. Poprostu jestem dziwna bo potrzebuję leżeć na tej kanapie wiedząc że jestem absolutnie sama, absolutnie schowana przed światem, czyimś spojrzeniem, czyjąś uwagą. Że jestem tylko ja I kubek kakao, świat gdzieś daleko, a jak poczuję potrzebę interakcji to do świata wyjdę. Kiedy sama zdecyduję. Siedzenie na kanapie obok kogoś, kto poprostu JEST obok I co I rusz o coś zagaduje nie zalicza się do tego. Nawet jeśli poproszę go zebym na pół godziny mogła  zniknąć. I nie, krzatanie sie, podśpiewywanie, zagadywanie I ciągle pytanie czy już skończyłam nie wlicza się w to. Ale wiem, że ludzie chcą żyć tak jak on a nie tak jak ja.

14

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Lambadziunia napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi, piszecie, że porozmawiać, pewnie, że rozmawialam, nie raz , ale to są rzeczy, których nie da się "wykompromisować", bo partner owszem, pozwoli mi pobyć samej ze sobą I wie że potrzebuję być czasem sama, ale to nie o to chódzi. Nie chodzi o wygospodarowane 20 min kiedy mogę sobie posiedzieć sama. Chodzi o caloksztalt, o to spędzanie życia będąc częścią kogoś innego, żyjąc w dwupaku. "Bo jesteśmy parą". Wiem, że jestem dziwna, większość kobiet marzy o facecie, który jest mocno skupiony na partnerce, wiecznie obecny, zaangażowany. Wiem, że jest że mną coś nie tak. Ale męczę się w tym już tak długo I nic się nie zmienia. Na początku myślałam,  że to każdy tak ma I trzeba się przyzwyczaić. Ale mi nie mija.

Edytowałam swój post, ale powtórzę tutaj.

Odkąd czytam to forum i to jak ktoś pisze "jest dobrym człowiekiem, ale..."  to wychodzi przeważnie, że nie jest to  ten właściwy człowiek po prostu.
A wracając do historii Autorki, nie dość, że napisała: " ... jest dobrym człowiekim, ale..."  to jeszcze nie czuje się swobodnie mieszkając z Nim.
Autorko jesteś pewna, że Mężczyzna z którym jesteś jest tym jedynym, właściwym?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

15

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Lambadziunia napisał/a:

(...) Wiem, że jest że mną coś nie tak. Ale męczę się w tym już tak długo I nic się nie zmienia. Na początku myślałam,  że to każdy tak ma I trzeba się przyzwyczaić. Ale mi nie mija.

Skoro z Tobą, jak twierdzisz, coś jest "nie tak", to czekanie aż samo się zmieni na "tak" nie ma sensu. Przywoływanie przykładów innych kobiet sensu także nie ma.
Problem w tym, że macie (Ty i partner) zupełnie inne potrzeby, do ich zaspokojenia kochanie i bycie kochanym nie wystarczy.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

16

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

No to nie rozumiem- gość Cię drażni że w ogóle jest, ma chodzić na paluszkach obok Ciebie?
czyli n ie zabrania Ci chodzić w dresie, kupić drugiej kołdry, nie zmusza do chodzenia w szpilkach po kuchni?
To kawalerka? masz głośną pracę i nie masz gdzie się wyciszyć?
Masz jakieś zaburzenia autystyczne, sorry że pytam ale to też istotne.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

17

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Ela210 napisał/a:

No to nie rozumiem- gość Cię drażni że w ogóle jest, ma chodzić na paluszkach obok Ciebie?
czyli n ie zabrania Ci chodzić w dresie, kupić drugiej kołdry, nie zmusza do chodzenia w szpilkach po kuchni?
To kawalerka? masz głośną pracę i nie masz gdzie się wyciszyć?
Masz jakieś zaburzenia autystyczne, sorry że pytam ale to też istotne.

Wiem, jak niezrozumiałe to jest dla innych ludzi, spodziewałam się takich reakcji w sumie. I rozumiem, że jestem w mniejszosci dziwaków, którzy nie sa zagorzalymi fanami życia w tandemie. Nie mam autyzmu. Może poprostu męczę się bardziej niż inni czyjąś obecnością.

18 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-21 21:13:41)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

nie pisałam że jesteś dziwakiem tylko zapytałam o parę rzeczy a odpowiedziałaś na jedną. autystycznych ludzi nie uważam za dziwaków, ale pod uwagę to trzeba wziąć w przebywaniu z nimi, stąd pytanie.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

19

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Autorko czy to jest Twój pierwszy poważny związek?
Czy mieszkałaś wcześniej już z facetem?

Czy jak byłaś mała, lubiłaś się przytulać, spędzać czas z innymi?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

20

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Coś mi się wydaje, że problem jest w Tobie Autorko albo w wyborze partnera, czytaj to nie ten.
Jako mezatka od prawie 20 lat nigdy nie miałam poczucia, ze drażni mnie sama obecność męża w tym samym pomieszczeniu. Owszem zdarzało się ze on chciał się przytulać a ja wolalam czytać książkę albo on chciał rozmawiac a ja oglądać film ale nigdy nie miałam poczucia ze jak jest ze mną w domu to ja nie mogę być do końca sobą i poczuc się czasem wyizolowana od świata zewnętrznego. Wrecz przeciwnie, nawet teraz leżymy na jednej kanapie, on oglada film a ja pisze na forum i absolutnie nie czuje, ze on jakos mi w tym wadzi bo ani nie zagaduje ani nie zerka przez ramię.Chyba ze irytujący mialby być sam odgłos oddechu i to ze widzę go kątem oka. O luznym ubiorze, potarganej fryzurze czy totalnym odcięciu się ( np słuchanie muzyki w sluchawkach) nie wspomnę nawet bo to zupełnie naturalne.  Takie objawy o jakich piszesz ja mam jak jestem u kogoś jako gość bo wtedy mimo woli jakos się usztywniam, pewne zachowania nie przystoją i nawet jeśli to dom przyjaciółki to jednak nie walne się jej na kanapę z chipsami i nie zacznę pstrykać pilotem od TV ani nie zawinę się kocem na drzemkę. W swoim domu z moim mężem nie czuje absolutnie zadnego przymusu wchodzenia w jakieś sztywne ramy. Jak chcemy to się przytulamy i rozmawiamy a jak mamy ochotę na zajęcia indywidualne to to poprostu robimy. Czasem oczywiście jest konflikt interesów ale wtedy rozmowa i kompromisy. Jesli miałabym non stop poczucie ze nie robie tego co chce i nie żyje jak chce to serio poważnie zastanowiłabym się czy ja na pewno jestem z wlasciwa osobą albo czy ja sama czegos sobie nie wkręcam na siłę.

21

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Nie ma się co obrażać na to, że masz inne potrzeby niż inni ludzie. Nikt z nas nie jest taki sam, jeden lubi być non stop z kimś i nie może mieszkać sam, inny musi mieszkać sam. Jak już wspomniałam, nie jesteś jedyna, znam dziewczynę od lat w związku z facetem, doszli do wniosku że nie mogą mieszkać razem. Mieszkają osobno, mają się świetnie.
Pytanie czy Ty zaakceptujesz w sobie to, że tak masz, czy będziesz sobie wyrzucać, ganić się za to, sama nazywać się "dziwakiem". Można i tak, można też coś z tym zrobić. Rozwiązań naprawdę może być dużo, ale wydaje mi się, że na razie nie skorzystasz z nich, bo sama nie akceptujesz tego, że nie pasujesz idealnie to "normy związkowej" i trzeba Cię naprawić.

Mnie czasami drażni obecność ludzi w tym samym mieszkaniu, nawet jak mam zamknięte drzwi. Ot, mam potrzebę całkowitej izolacji. Jak przez lockdown moja współlokatorka od marca nigdzie nie wychodzi poza 10-minutowym spacerem, to mnie szlag trafia i coraz mniej mam do niej cierpliwości. Dlatego sama wychodzę, izoluję się w innych miejscach.

Szukasz rozwiązania, czy chcesz sobie posmucić się i zostać w tym samym?

If you can be anything, be kind.

22

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Nie mnie wyrokować o tym, czy kochasz swego partnera, czy może nie jest on tym jedynym, czy może jesteś dziwakiem. Zastanawiającym jest dla mnie jedynie fakt mieszkania z osobą, której obecność Cię męczy. Dlaczego? Bo można kochać kogoś i mieszkać osobno.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

23

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Krejzolka82 napisał/a:

Autorko czy to jest Twój pierwszy poważny związek?
Czy mieszkałaś wcześniej już z facetem?

Czy jak byłaś mała, lubiłaś się przytulać, spędzać czas z innymi?

Nie pierwszy, wcześniej miałam partnerów ale nigdy z nikim nie mieszkałam,  zawsze randeczka I do domu.

24

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Wielokropek napisał/a:

Nie mnie wyrokować o tym, czy kochasz swego partnera, czy może nie jest on tym jedynym, czy może jesteś dziwakiem. Zastanawiającym jest dla mnie jedynie fakt mieszkania z osobą, której obecność Cię męczy. Dlaczego? Bo można kochać kogoś i mieszkać osobno.

Dlaczego? Bo wydawało mi się to naturalne. Bo kazdy tak zyje, bo partner nalegał, bo myślałam, ze wydziwiam i w koncu trzeba dorosnąć. Długo odwlekałam w czasie moment zamieszkania razem, ale dłużej już się nie dało.

25

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Nie jesteś każdym a ignorowanie własnych potrzeb jest kiepskim pomysłem.
Co zamierzasz zrobić? Czego oczekujesz od nas, użytkowników forum?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

26 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-21 22:06:12)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

pomijając autorko zgłębianie Twoich "odchyłów" na co ochoty nie masz, mozesz zrobić krok po kroku zmiany i zobaczyć jak się poczujesz:

1. kupić kołdrę
2. załozyć dres jaki chcesz, słuchawki na uszy i powiedzieć- nie ma mnie- czyli trenoiwać izolację gdy ktos jest obok- to małżeństka umiejętność konieczna do przetrwania
wychodzić kiedy masz ochotę na krótko.
w sumie to nie żadne dziwactwa bo tak robi większość ludzi w związkach.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

27 Ostatnio edytowany przez Lambadziunia (2021-01-21 22:24:09)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Wielokropek, nie wiem czego oczekuję, moze tego zeby ktos napisał ze tez tak ma. Byloby mi raźniej...

Ela210, tylko że takie półśrdki mnie nie zadawalają, w tym sęk. Sytuacja z tej chwili: mówię partnerowi, że jest już 22, a on słucha jakiegoś programu na głośniku, na pełen regulator, do tego podjudza psa zeby szczekał. Delikatnie zwracam uwagę, że jest juz późno, sąsiedzi może już śpią no I ja tez już jestem zmeczona. Ściszył. Pół stopnia. Dalej jest hałas, dalej podjudza psa. I o to właśnie chodzi, że niby jest rozmowa, niby jest kompromis, niby on się dostosowywuje. Ale mi to poprostu nie wystarcza. Tak samo kiedy mówię mu, że lubię popatrzec przez okno jak jedziemy tramwajem (mieszkamy w Nowym mieście I jestem ciekawa okolicy), to siedzi cicho I daje mi popatrzeć. Przez minutę. Potem zagaduje, coś mi pokazuje na telefonie,  pyta czemu nie patrzę w jego stronę, czy nie chce rozmawiać,  czemu się odwracam. Dziękuję za rady "porozmawiajcie" ale ja już nie mam nadziei że to coś zmieni. A co do koldry: mogę kupić większą lub nawet dwie I postawić na swoim. To co dla mnie jest normalnością i wygodą, dla kogoś jest dziwactwem I odgradzaniem się. Chyba nie nadaję się do takiego życia w walce o kawałek przestrzeni.

28

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Znam dwie osoby, które nie wyobrażały (i nie wyobrażają sobie) życia z partnerem pod jednym dachem, tworzą związek i mieszkają osobno.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

29

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Ty go prosisz o ciszę, a On podjudza psa..?  chcesz obserwować drogę, a On jakl małedziecko nie może wytrzymać? no sorry.. sama bym chyba nie chciała takiego lokatora

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

30

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Przeczytałam podane przez Ciebie przykłady. Są one dowodem nie na to, że nie umiesz mieszkać z inną osobą, tylko na to, że Twój "partner" lekceważy Ciebie, Twe potrzeby i prośby.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

31

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Ela210 napisał/a:

Ty go prosisz o ciszę, a On podjudza psa..?  chcesz obserwować drogę, a On jakl małedziecko nie może wytrzymać? no sorry.. sama bym chyba nie chciała takiego lokatora

Właśnie w tym sęk, że on myśli, że robi dobrze: ściszył głośnik. Dał mi popatrzeć. Tylko że moja potrzeba spokoju i skupienia jest znacznie większa niż to co dostaję.

32

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Wielokropek napisał/a:

Przeczytałam podane przez Ciebie przykłady. Są one dowodem nie na to, że nie umiesz mieszkać z inną osobą, tylko na to, że Twój "partner" lekceważy Ciebie, Twe potrzeby i prośby.

Kiedyś też tak myślałam I nawet dość stanowczo się upominalam o swoje, ale on twierdzi, że nic złego nie robi, poza tym I tak bardzo dużo się dostosowywuje do mnie.

33 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-01-21 22:49:55)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

No to masz faceta (bo mężczyzną go nie nazwę), który ma Ciebie w odwłoku. Smutne.
Smutniejszym jest to, że (już) akceptujesz ten stan rzeczy i uznajesz siebie za dziwną i nieumiejącą żyć pod jednym dachem z innym człowiekiem. Jeszcze trochę i przepraszać będziesz, że żyjesz.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

34

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Wielokropek napisał/a:

No to masz faceta (bo mężczyzną go nie nazwę), który ma Ciebie w odwłoku. Smutne.
Smutniejszym jest to, że (już) akceptujesz ten stan rzeczy i uznajesz siebie za dziwną i nieumiejącą żyć pod jednym dachem z innym człowiekiem. Jeszcze trochę i przepraszać będziesz, że żyjesz.

To nie do końca tak. Może przykład z glosnikiem trochę zakłamuje sedno sprawy,  ja sobie zdaję sprawę że mam ponadprzeciętną potrzebę bycia w samotności, cisza i skupienie to coś czego potrzebuję przez jakies 80 procent dnia. Dużo więcej niż inni. I rozumiem też partnera że jego dziwią takie potrzeby I ich nie rozumie. No bo na chłopski rozum: spacerują sami ci, którzy są sami, ci sparowani spacerują w parach. Śpią połączeni jedną kołdrą, spędzają czas rozmawiając a nie milcząc. Partner I tak się stara I widzę że się próbuje dostosować pozwalając mi porobić coś w samotności. Bo dla niego w samotności robią coś ludzie samotni. On bycia samotnym nie wybierał.

35

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

przepraszam, ale wydaje mi się że On po prostu nie tyle stawia na swoim, co nie jest zbyt bystry.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

36

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Znam osoby, które są papużkami nierozłączkami, niektórzy nawet razem pracują, a cały czas (poza wizytami w toalecie) spędzają razem, chadzają nawet razem do lekarzy (i podczas wizyty razem są w gabinecie). Ale... im to odpowiada. Obojgu.
Przejrzałam w myślach krewnych i znajomych Królika, znalazłam takie trzy pary.

Znam też osoby (i stanowią znakomitą większość), dla których opisane życie "papużek" byłoby gehenną, a nie są oni ani dziwni, ani nie mają ponadprzeciętnej potrzeby bycia w samotności, ale związek nie jest dla nich równoznaczny z utratą wolności.


Skoro jednak twierdzisz, że Twój 'partner' ma rację, a Ty jesteś dziwakiem, to spierać się z Tobą nie będę. Chcesz jego prawa przedkładać nad własne? Twoja decyzja.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

37

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Wielokropek napisał/a:

Znam osoby, które są papużkami nierozłączkami, niektórzy nawet razem pracują, a cały czas (poza wizytami w toalecie) spędzają razem, chadzają nawet razem do lekarzy (i podczas wizyty razem są w gabinecie). Ale... im to odpowiada. Obojgu.
Przejrzałam w myślach krewnych i znajomych Królika, znalazłam takie trzy pary.

Znam też osoby (i stanowią znakomitą większość), dla których opisane życie "papużek" byłoby gehenną, a nie są oni ani dziwni, ani nie mają ponadprzeciętnej potrzeby bycia w samotności, ale związek nie jest dla nich równoznaczny z utratą wolności.


Skoro jednak twierdzisz, że Twój 'partner' ma rację, a Ty jesteś dziwakiem, to spierać się z Tobą nie będę. Chcesz jego prawa przedkładać nad własne? Twoja decyzja.

Dziękuję za ten komentarz, moze masz rację, przemyslę to. Byc może naginam się tak bo podświadomie boję się być sama... szczególnie teraz, kiedy tak na dobrą sprawę nie mam gdzie iść, jestem w trudnej sytuacji. Dopasowuję się wiec I nie podskakuję za bardzo, bo gdyby nie partner I kąt u niego... ech, ciężkie to życie, nie tak to miało wyglądać:(

38

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Jeśli zdajesz sobie z czegoś sprawę (tu: z lęku przed samotnością), to nie można mówić o podświadomości. Poza tym, jak pogodzić lęk przed samotnością z niechęcią do życia z drugim człowiekiem pod jednym dachem. (pytanie retoryczne)

Przedobrzyłaś. Nie karmię dalej.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

39

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Wielokropek napisał/a:

Jeśli zdajesz sobie z czegoś sprawę (tu: z lęku przed samotnością), to nie można mówić o podświadomości. Poza tym, jak pogodzić lęk przed samotnością z niechęcią do życia z drugim człowiekiem pod jednym dachem. (pytanie retoryczne)

Przedobrzyłaś. Nie karmię dalej.

Źle się wyrazilam, nie przed samotnością taką duchową ale lęk przed tym ze nie poradzę sobie sama, szczególnie teraz, kiedy stracilam pracę, jestem praktycznie na jego łasce I na jego terytorium. Sorki, jeśli piszę glupoty, zmeczona już jestem. Dzięki za odpowiedzi I tak.

40 Ostatnio edytowany przez Ajko (2021-01-21 23:25:14)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

A może mieszkajcie osobno? Nie jest to złośliwość z mojej strony tylko próba zaproponowania czegoś co da tobie to co potrzebujesz. Albo róbcie tak, że jedno z was wyjeżdża na kilka dni by pozwolić drugiemu pobyć dłużej w samotności.
Doczytałam teraz ostatni twój wpis autorko, czy takie uczucia tez mialaś przed stratą pracy?

41 Ostatnio edytowany przez Lambadziunia (2021-01-21 23:28:37)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Ajko napisał/a:

A może mieszkajcie osobno? Nie jest to złośliwość z mojej strony tylko próba zaproponowania czegoś co da tobie to co potrzebujesz. Albo róbcie tak, że jedno z was wyjeżdża na kilka dni by pozwolić drugiemu pobyć dłużej w samotności.

Nie ma takiej opcji na ten moment, ze względów finansowych.
Przed stratą pracy mieszkałam sama, czułam się psychocznie dużo lepiej, kochalam tę swoją swobodę w wynajętym pokoiku wielkosci składzika na szczotki ale tylko dla mnie jednej.
Potem okres prac dorywczych, teraz klapa hmm

42

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Naprawdę tą potrzebę wolności rozumiem, nie pisz, że jest głupia. Tylko pytanie od kiedy zaczęłaś mieszkać razem z partnerem po stracie pracy? Od kiedy zaczeło cię to wszystko bardzo mocno uwierać? Czy czujesz tak cały czas, czy masz takie okresy kiedy potrzebujesz się poczuć sama tylko ze sobą?

43 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-21 23:59:53)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Ajko nie wiem jak jest w Szwajcarii ale w Polsce w Covidzie wiele osób straciło pracę a jeszcze więcej straci.
Sama jestem w takiej sytuacji gdy padła działalność która organizowałam od dwóch lat.
Więc autorka ma swój stres osobisty i jeszcze zdana jest na czyjąś łaskę a to nie jest proste.
Partner albo nie rozumie potrzeby wyciszenia albo zrozumieć nie chce.
Pewnie autorka się pozbiera ale są takie momenty w życiu że robi się za ciężko.
On nie wspiera psychicznie. A jest zobowiązanie bo materialnie tak.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

44

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Lambadziunia napisał/a:

No bo na chłopski rozum: spacerują sami ci, którzy są sami, ci sparowani spacerują w parach. Śpią połączeni jedną kołdrą, spędzają czas rozmawiając a nie milcząc. Partner I tak się stara I widzę że się próbuje dostosować pozwalając mi porobić coś w samotności. Bo dla niego w samotności robią coś ludzie samotni. On bycia samotnym nie wybierał.

I uważasz, że to jest jedyny słuszny model? Bo dla przykładu ja udusiłabym się w ten sposób. Owszem, my z mężem razem ze sobą przebywamy i spacerujemy razem, ale... spacerujemy też osobno, biegamy osobno, jeździmy na rowerze osobno, osobno spotykamy się z własnymi znajomymi. W domu również przez całkiem niemałą ilość czasu każde zajmuje się sobą i swoimi sprawami.
Oddzielne kołdry mamy niemal od początku małżeństwa, często w ogóle śpimy każde na innym łóżku, bo tak nam wygodnie i nikt nikomu nie przeszkadza, jeśli jedno wstaje wcześnie rano, a drugie bardzo późno kładzie się spać. U nas to działa od prawie 25 lat, pomimo że jesteśmy z mężem zupełnie inni, a przy tym wcale nie czuję się dziwakiem. Ba, dziś zupełnie bez okazji dostałam kwiaty wink.
Generalnie chodzi o to, by wzajemnie się rozumieć i szanować swoje odmienności.

Związek co prawda nie jest, a przynajmniej nie powinien być polem walki, ale czasem trzeba o siebie trochę zawalczyć. Na Twoim miejscu bardzo wyraźnie postawiłabym granice. Jeśli prośby nie pomagają, to zacznij używać słów "ja potrzebuję i ja chcę, żebyś... (tu wstaw dowolne)". Jeśli i to nie zadziała, to znaczy, że partner zwyczajnie ignoruje i Ciebie, i Twoje potrzeby. Za nic na świecie nie daj też sobie wmówić, że coś z Tobą jest nie tak i sama sobie również tego nie wmawiaj. Ty po prostu jesteś INNA niż on. Inna wcale nie znaczy gorsza. Zaś sam fakt, że obecnie przebywasz w jego mieszkaniu, przecież nie czyni Cię w tym związku ani mniej ważną, ani z zasady podporządkowaną.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

45

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Ela210 napisał/a:

Ajko nie wiem jak jest w Szwajcarii ale w Polsce w Covidzie wiele osób straciło pracę a jeszcze więcej straci.
Sama jestem w takiej sytuacji gdy padła działalność która organizowałam od dwóch lat.
Więc autorka ma swój stres osobisty i jeszcze zdana jest na czyjąś łaskę a to nie jest proste.
Partner albo nie rozumie potrzeby wyciszenia albo zrozumieć nie chce.
Pewnie autorka się pozbiera ale są takie momenty w życiu że robi się za ciężko.
On nie wspiera psychicznie. A jest zobowiązanie bo materialnie tak.

Ela wiem, że wszędzie tak jest,  w Szwajcarii również. Bardzo ci współczuję, że twoją działalność zniszczyła obecna chora sytuacja, tylko nie rozumiem co mi chciałaś przez to zasugerować? Czy coś napisałam co wydało ci się oderwane od rzeczywistości?

46 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-22 07:12:59)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Nie o to mi chodziło .
Pewnie że wszyscy mają media i wszyscy są świadomi że jest trudno.
Tylko to świadomość na poziomie wiedzy i obserwacji. Wiem że nie żyjesz w szklanej bańce i nie mam Cię za kogoś oderwanego.
Ale o ile jeszcze niedawno sama napisałabym autorce to znajdź pracę i wyprowadź się to jednak teraz już bym nie śmiała, bo wiem jak bardzo ta sytuacja jest inna niż kiedyś a zaczynałam od zera wielokrotnie.
Tu po prostu trzeba poczuć tą niepewność  i bezsilność gdy możliwości teoretycznie są z mediów płyną komunikaty jak jest dobrze a zderzasz się z rzeczywistością..I to nie jest tak że wszyscy w EU zderzą się z nią jednakowo.  Nic personalnego Ajko.
W takich sytuacjach masz łatwiej gdy czuje się wsparcie w kimś.
A tu autorka zamieszkała z gościem i odkrywa  jego wady więc to też ciągnie w dół.
Co innego być żuczkiem gnojarzem i znowu toczyć kulkę pod górkę a co innego jak pod górką postawią barierki.
Moze wstanie rano i dzisiaj dzień będzie wyglądał lepiej. Ale wczoraj zapewne wyglądał do d..skoro założyła temat.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

47

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Lambadziunio, a tak zapytam, wyobrazasz sobie zycie razem z jakims innym facetem?
Bo mam wrazenie, ze czeka Cie walka glownie z Twoimi wlasnymi przekonaniami, jezeli faktycznie bedziesz chciala cos zmienic.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

48 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-22 08:14:41)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Np z takim co jak mu komunikujesz że potrzebujesz ciszy to zakłada słuchawki i ucisza psa...

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

49

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Lambadziunia napisał/a:

...lęk przed tym ze nie poradzę sobie sama, szczególnie teraz, kiedy stracilam pracę, jestem praktycznie na jego łasce I na jego terytorium.

Oooo... czyli jesteś w trybie ratunkowym. W świetle braku pracy i możliwości odejścia od niego, to trochę jakby rozbitkowie w szalupie z Tytanica pisali na netkobietach, że jest im niewygodnie, co mają zrobić... a użytkownicy radzą, że może trzeba kupić nowe łóżko i że teraz są dobre materace w sklepach.

Porada zmienia się na inną:    "skoro jesteś w szalupie i jest niewygodnie, to trzeba jakoś się ułożyć z innmi ludźmi w tej szalupie, aby móc normalnie egzystować jakoś..."

Jak ułożyć ludzi? Małymi krokczami...

Jak się robi te kroczki?

1. wybierz najmniejszy, tyci, tyci problem, który Cię denerwuje
2. zmień sytuację i zobacz co się dzieje
3. działaj aż będize sukces, potem wróć do punktu 1

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

50 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-22 09:08:23)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

W sumie to teraz jasne dlaczego  nie możesz rozwalić się w dresie tam gdzie nie czujesz się u siebie. Gdzie nawet nie masz wpływu na to czy pies wyje i nie czujesz się upoważnioną by o to walczyć.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

51 Ostatnio edytowany przez Ajko (2021-01-22 10:34:44)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Ela już rozumiem. Faktycznie nie usunęłam pierwszej części swojego postu, po doczytaniu nowego wpisu z informacją, że autorka straciła pracę i przez to czuje się jakby była na łasce swojego partnera. Tamten tekst po tej informacji był  już nieaktualny.

Jedynym wyjściem jeśli coś ci nie pasuje, przyczynia się do tworzenia dyskomfortu jest komunikować partnerowi jak się czujesz i co może ci pomóc na obecną chwilę ten dyskomfort minimalizować. Nie ma wyjścia innego, jeśli zamierzacie być parą, a ty teraz jesteś w potrzebie to nie może tak być, że ty się czujesz jak pasożyt na jego włościach, za jego kasę. Taka sytuacja mimo, że nieprzyjemna, idealnie sprawdza czy możecie liczyć na siebie w trudnych chwilach. Czy potraficie sobie komunikacją dać szansę pomóc nawzajem.
Mam pytanie czy partner daje ci odczuć, że jesteś w tej chwili dla niego ciężarem, czy ten dyskomfort jest tylko u ciebie?
Czyli rozumiem, że wcześniej gdy byłaś, samodzielną osobą z pracą, która w każdej chwili dawała ci  możliwość zmian tego uczucia nie było?

52

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Czy wyobrażam sobie życie z kimś innym- wlasciwie to nie, byłby pewnie ten sam problem,  czyjąś uwaga non stop. Chyba że trafiłby mi się osobnik podobny do mnie, z którym moglabym mieszkać osobno I tylko się spotykać 2 razy w tygodniu... Wiem, że jestem w trybie rozbitka, ten facet mnie praktycznie uratował od bezdomnosci więc cieszę się tym co mam. Tłumaczę sobie, że jestem szczęściarą, piekne mieszkanie, wygody... sama nigdy nie doskoczę do takiego poziomu, najwiecej na co mnie było w życiu  stać to wynajęty obskurny pokoik I życie na zacisnietym pasie. A teraz: kochajacy, żywo zainteresowany mną partner, jego pomoc, opieka, schronienie, moze jakieś lepsze perspektywy na przyszłość. Ciężko z tego zrezygnować dla jakiejs fanaberii spacerowania samej. Wczorajszy przykład z hałasem nie był reprezentacyjny, bardziej nuz takie sporne sytuacje przeszkadza mi psychicznie uwiązanie do innej istoty, to, że nie jestem już sama, nie jestem wolna, decyzja o czym myślę (np patrząc przez okno I napawajac się nieznanymi widokami) nie jest już moja, bo jestem w tandemie, trzeba mieć wspólny przepływ myśli z inną osobą, trzeba się dzielić tym co się dzieje w głowie. Partner nie usiedzi długo cicho, lubi prowadzić codzienność na dwoje, w rozmowie, dzieleniu się myślami, choćby o tym co tam za tym oknem widzi. Wiem jak to smiesznie może brzmieć dla osób, które tak właśnie działają naturalnie,  na dwie głowy.

53

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Ajko napisał/a:

Mam pytanie czy partner daje ci odczuć, że jesteś w tej chwili dla niego ciężarem, czy ten dyskomfort jest tylko u ciebie?
Czyli rozumiem, że wcześniej gdy byłaś, samodzielną osobą z pracą, która w każdej chwili dawała ci  możliwość zmian tego uczucia nie było?

Absolutnie nie daje mi odczuć, mówi, że co jego to moje.
Czy byłam samodzielną osobą? To chyba za dużo powiedziane, poprostu udawało mi się przeżyć, wynajmowalam po taniosci pokoik. Wtedy mimo biedy I niepewności paradoksalnie czułam się psychicznie dobrze.

54 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2021-01-22 10:25:53)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Taka mała prośba, mogłabyś sobie coś wyobrazić?

Jakbyś miała ustabilizowaną sytuację materialną, nie byłabyś zależna od Partnera to potrafisz sobie wyobrazić, że odchodzisz od Niego, albo przynajmniej, że nie będziecie ze sobą mieszkać?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."
Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Droga autorko, szukałaś osoby, która "ma podobnie", a ja jestem osobą, która "ma identycznie" :-)
Rozumiem wszystko o czym piszesz.

Też 80 procet czasu potrzebuję spędzać sama. Najszczesliwszym okresem w moim życiu był czas, gdy mieszkałam sama. Pracowałam wśród wielu osób, a gdy przechodziłam do domu mogłam się totalnie zrelaksować. Nikt do mnie nic nie mówił,  nikt niczego nie chciał,  nikt nie patrzył... Mialam chłopaków, ale to były tylko randki, same przyjemności,  a później myk do domu, do swojego "azylu". Ładowałam akumulatory w samotności. 
Poznałam przyszłego męża, na fali zakochania wzięliśmy ślub i zamieszkalismy razem. I zdałam sobie sprawę,  że z tą moją ogromną potrzebą świętego spokoju łatwo nie będzie. Kochałam męża,  ale po jakimś czasie było go "za dużo". Ciągle coś chciał,  non stop szukał kontaktu, zagadywal,  przytulał, zachęcał do robienia czegoś razem, a mnie aż chwilami duszno się robiło. Jak "ukryłam" się w sypialni, to zaraz przyszedł z propozycją "może napijemy się kawy?". Nie mówię, że tak bylo cały czas, ale im bardziej ja potrzebowałam być sama(naprawdę większość czasu) tym bardziej on szukał kontaktu. Totalnie inne potrzeby. Później pojawiło się dziecko, więc czasu dla siebie nie miałam wcale, bo 20 minut spokoju gdy córka spała nic mi nie dawało. A mąż nadal domagał się uwagi...

Rozpisałam się... Zakończę tym, że małżeństwo się rozpadło, ale mieszamy jeszcze razem. W tym roku sypialnię oddajemy na pokój dla córki a nam zostanie tylko salon, jako wspólna przestrzeń. Nie będę miała nawet swojego kąta, żeby się schować, więc zakończy się to pewnie jakąś depresją.

Autorko, radzę Ci się wyprowadzić, jak tylko będzie możliwość. Bez sensu jest tak się męczyć.  Nie każdy jest stworzony do bycia w związku "na poważnie". Spotykaj się, umawiaj na radki, bądź szczęśliwa i oddychaj głęboko :-)

56 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-01-22 10:37:42)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem
Lambadziunia napisał/a:

przeszkadza mi psychicznie uwiązanie do innej istoty, to, że nie jestem już sama, nie jestem wolna, decyzja o czym myślę (np patrząc przez okno I napawajac się nieznanymi widokami) nie jest już moja, bo jestem w tandemie, trzeba mieć wspólny przepływ myśli z inną osobą, trzeba się dzielić tym co się dzieje w głowie. Partner nie usiedzi długo cicho, lubi prowadzić codzienność na dwoje, w rozmowie, dzieleniu się myślami, choćby o tym co tam za tym oknem widzi. Wiem jak to smiesznie może brzmieć dla osób, które tak właśnie działają naturalnie,  na dwie głowy.

Dla mnie to nie brzmi śmiesznie i chyba trochę rozumiem Twoje potrzeby.
Jestem sporo młodsza, ale mam trochę zbliżone problemy do Twoich, w sensie potrzebuję dużo przestrzeni, bycia samej, odrębności i niezależności. Zaliczyłam duży kryzys i ciężkie tygodnie kiedy okazało się, że już "nigdy nie będę sama" i mam z kimś dzielić życie. Ale ja wiem, że to wynik nie mojej natury jako takiej a mocnych deficytów i silnych mechanizmów obronnych z owych deficytów wynikających i mocno nad tym pracuję choćby na terapii.

Więc... Lambadziuniu, czy Tobie sam fakt bycia taką osobą przeszkadza? Czy ty byś chciała funkcjonować inaczej, w formie zbliżonej jak partner, czy po prostu oczekujesz akceptacji swojej wolności i musicie się dotrzeć?
A może odczuwasz jakieś poczucie gorszości musząc na kimś polegać? Jak teraz, w tej trudnej sytuacji? Rozmyślałaś kiedyś, skąd to wszystko się u Ciebie bierze?

Ludzie są różni, ja sama znam pary mieszkające na dwa domy, pary, którym wystarczy spędzona godzina dziennie i gdzie oboje są bardzo autonomiczni i prawie w ogóle siebie w codzienności nie potrzebują i im jest super. Jeśli taka Twoja natura- to nic złego przecież, może tylko forma układu przy mieszkaniu osobno jest dla Ciebie akceptowalna. Nie jest tak, że jak unormuje się Twoja sytuacja życiowa z pracą i znowu będziesz na swoich kątach to wszystko wróci do normy?

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

57 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-22 10:47:26)

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Pytanie czy to właściwy partner dla Ciebie. 
Nieprawda że każdy chce być jak papużka nierozlączka. I wiedzieć  o czym ktoś myśli patrząc za okno.
Ludzie są  rózni.
Niektórzy biorąc coś od kogoś nie potrafią  jednocześnie egzekwować swoich potrzeb.
Czasami z powodu postawy partnera bo jest miły pomocny i akceptując póki wszystko jest po jego myśli.
A czasami że swoich własnych powodów.
Można mieć  takie doświadczenia z dzieciństwa że na wszystko trzeba sobie zasłużyć  albo gdy jest się  zależną  to bezwzględnie słuchać. 
Inni z kolei nie mają  problemów z tym by dużo brać  od siebie skąpiąc
Więc może inna na Twoim miejscu powiedziałaby niech się ten kundel zamknie. I potrzebuję  nową  torebkę  Misiu.
Jak się lepiej czułaś wtedy i nie potrafisz tak to znajdź jakąkolwiek pracę  i wynajmij  mieszkanie z kimś na spółkę.
Poza tym to może nienowoczesne już.. Ale 3 lata mieszkania razem  masz status narzeczonej?

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

58

Odp: Nie lubię życia w parze z facetem

Ja sie przychylam do zdania, ze po prostu nie dopasowaliscie sie z partnerem. On sie wydaje miec zupelnie inne potrzeby niz Ty. Mialam chyba podobne rozkminy co Ty swojego czasu. Jak zamieszkalam razem z moim to niekiedy sam ciezar tego ze nie jestem sama byl przytlaczajacy (i on nawet wtedy nie musial byc w tym samym pokoju, ba, nawet nie musial byc w domu wcale, to jest po prostu uczucie, nie umiem chyba tego wytlumaczyc). Ale przegadalismy wszystko, on zdaje sie rozumiec. A im dluzej jestesmy razem, tym mniej mam tego uczucia, ze ja sie do zwiazku i mieszkania razem nie nadaje. Mam jeszcze przypuszczenie, ze mam mizofonie, wiec niekiedy totalnie zachowuje sie jak "dziwolag" (w cudzyslowie, bo wg mnie nie ma zadnych uniwersalnych standardow normalnosci). Ogolem, to, ze jestes taka a nie inna, to jeszcze nie znaczy, ze sie nie nadajesz, tylko, ze potrzebujesz moze czegos innego po prostu. Jezeli Twoj partner wydaje sie tego nie rozumiec, to nie jest wam moze po drodze.
Co do Twojej trudnej sytuacji finansowo/mieszkaniowej, to nie mam za bardzo rady, jedyne co to probowac ciagle szukac pracy, chociaz wiadomo, ze teraz moze byc ciezko. A moze po prostu kolejna rozmowa z parterem, moze on zrozumie Twoje potrzeby i pojdziecie na kompromis. Trzymam kciuki w kazdym razie.

Posty [ 1 do 58 z 225 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie lubię życia w parze z facetem

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018