Witam.
Jak postrzegacie łzy w oczach mężczyzny ( płakanie )
Czy uważacie to za nie dojrzalosc czy jakąś słabość czy jeszcze inaczej ??
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Łzy w oczach Mężczyzny
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Witam.
Jak postrzegacie łzy w oczach mężczyzny ( płakanie )
Czy uważacie to za nie dojrzalosc czy jakąś słabość czy jeszcze inaczej ??
Podobne tematy
Łzy - normalna rzecz u każdego człowieka, niezależnie od płci.
Dlaczego miałaby to być słabość??? przecież mężczyzna ma takie same prawa do wyrażania swoich uczuć, jak kobieta
jeżeli jest mu smutno, albo czymś się wzruszy, to dlaczego z jego oczka nie miałaby popłynąć łezka???? ![]()
ja miałam taką sytuację z moim chłopakiem....kiedyś pokłóciliśmy się i naprawdę było ciężko między nami, można wręcz powiedzieć, że brakowało tylko, żeby któreś podjęło tą ostateczną decyzję i koniec....wtedy zaczęłam z nim rozmawiać, powiedział, że strasznie mu zależy, że nie chce mnie stracić i w jego oczkach pojawiły się łzy.....i to było takie słodkie, że nie mogłam już dłużej się na niego gniewać
dlatego uważam, że to nic złego, jeśli mężczyzna czasem sobie popłacze...oczywiście wiadomo, że nie będzie tego robił non stop, bo to by już robiło z niego taką mazgaję
tak samo, jak z kobiet
hehe
Łzy związane są ze stanami emocjonalnymi. To tak samo, jakby ktoś zastanawiał się, czy mężczyzna może mieć emocje.
Tak, może. ![]()
zgadzam się, łzy u faceta to nic złego ![]()
Nawet nie to,że to nic złego tylko po tym poznaje się prawdziwego mężczyznę (oczywiście to moje zdanie).Faceci,którzy są twardzi tylko takich udają, bo w głębi duszy mogą być zagubionymi istotkami nie chcącymi na wierzchu pokazać swoich słabości.Dla mnie prawdziwy męzczyzna płacze.
Mój czasami płacze jak się dowie, że go okłamałam... Często się to nie zdarza, ale jednak...
Dla mnie łzy w oczach mężczyzny, nie świadczą o jego słabości,lecz mówią mi o jego uczuciach jakie w danym momencie przezywa.:)
Mój mężczyzna płacze rzadko, więc takie łzy akcentują najostrzejsze emocje. Są jakieś wyjątkowe, świadczą o mocnych przeżyciach.
Ostatnio np. przepłakaliśmy pół wieczoru wspominając moją Mamę... Takie łzy to dla mnie największy skarb, największa pomoc w pogodzeniu się ze stratą Mamy.
Sam nie raz i nie dwa uroniłem łzy.
Po rozstaniu z moją kobieta, dosłownie wyłem przyjaciółce w ramie jak dziecko.
I fakt faktem ale było mi potem jakoś "lżej" W cudzysłowie bo w sumie nie minął jeszcze nawet miesiąc od rozstania. I wciąż cholernie ciężko jest.
Uważam,że to nic złego.Wskazują nawet na to,że facet jest wrażliwy,tylko problem pojawia się wtedy,kiedy on ciągle płacze.
mój płacze rzadko, ale jak już nadejdzie taki dzień, to płaczemy oboje.
Straszenie mnie to boli i wzrusza.
Prawdziwy facet nie płacze , wydaje mi się jednak łzy są dla każdego czasami trzeba popłakać może wtedy jest lepiej...,na sercu.
ostatnio troche posprzeczałam się z chłopakiem. często z nerwów płaczę, to jest silniejsze ode mnie. rozmawialiśmy, wyjaśnialiśmy sobie różne rzeczy aż w końcu... on zaczął płakać. Dziwnie mi było. Płakał i mówił jak bardzo mnie kocha i że wiele razy chciało mu się płakać jak widział moje łzy.
Z jednej strony ucieszyło mnie to jakby, bo pokazał mi takie emocje... takie wspólne smarkanie w chusteczke to była bardzo intymna chwila.
Jednak z drugiej, do tej pory ja byłam słabą płaczącą kobietą, a on tym silnym, rozważnym mężczyzną i troche się przestraszyłam. Wiem że to była wyjątkowa sytuacja, ale jakby powtarzała się często to byłby to dla mnie wielki kłopot bo nie czułabym się bezpiecznie.
na szczęście mój chłopak to silny facet. po tamtym wieczorze mówił że bardzo tego potrzebował i że to była chwila wielkiej szczerości. myśle że jego łzy nas jeszcze bardziej zbliżyły.
Wbrew pozorom łzy mężczyzny są dla mnie oznaką silnego charakteru, bo tylko silny facet ma odwagę uronić łzę w obecności drugiej osoby, inny będzie się z tym krył i płakał w ukryciu.
Niezmiennie rozczula mnie widok łez stających w oczach mojego mężczyzny, nie ukrywam jednak, że jest to niezwykle unikalne zjawisko, bo te łzy, przez kilkanaście naszych wspólnych lat, pojawiły się zaledwie kilka razy i to wyłącznie w niecodziennych i wyjątkowych sytuacjach- w chwilach poczucia prawdziwego szczęścia lub prawdziwej rozpaczy- przy narodzinach naszego syna, przy łóżku umierającego ojca, w obliczu rodzinnej tragedii. Na co dzień mąż wydaje się być jednak emocjonalnym twardzielem, choć nie szczędzącym czułych słów i gestów, więc te łzy tylko mnie upewniają, że gdzieś głęboko drzemie w nim wrażliwa dusza. Prawda jest też taka, że nie wyobrażam sobie być z kimś, kto jest wyłączony z odczuwania takich emocji- zimny, nieczuły, zupełnie pozbawiony empatii.
Mnie zdarzyło się nawet, że jak mój facet jechał do domu i ja do domu, to Zapłakał, że będzie tęsknić itp
może to się wydaje dziecinne, ale dla mnie nie jest.
rok temu jak nie mieszkalismy z moim razem a bylo to tak ze mieszkaalam na dolnym slasku a on na pomorzu widzielismy sie mniej wiecej raz w miesiacu i zawsze co ktores z nas jechalo do domu plakalismy oboje lzy nie sa oznaka slabosci a ukazuja uczucia i emocje u obu plci bo akurat plec nie ma znaczenia. Bywaja kobiety mocne psychicznie jak i mezczyzni tak i lzy sa widywane w normalnym swietle rowniez zarowno u kobiety jak i mezczyzny
Witam. Tak się pytam z ciekawości Drogie Panie ,bo przy mojej sytuacji ( opisana tu na forum ) czasami mi się popuszcza parę łez i się zastanawiam czy to normalne czy jest coś ze mną nie tak.
Jak narazie wnioskuje ze jeszcze się jakoś trzymam ![]()
Jak postrzegam łzy w oczach mężczyzny?
Może zacznę od tego, że łzy w oczach mężczyzny nie są dla mnie oznaką słabości. Wręcz przeciwnie, kiedy mężczyzna przy mnie płacze z jednej strony jest mi przykro ale z drugiej ciesze się, że darzy mnie takim zaufaniem. Bo to właśnie dla mężczyzn jest upokarzające. Od najmłodszych lat rodzice i otoczenie wmawia chłopcom, że nie powinni płakać, bo to nie wypada, że muszą być twardzi i do czego to doprowadza? Ano właśnie to tego, że w dorosłym życiu mężczyźni nie potrafią okazywać swoich uczuć. To właśnie dlatego duszą w sobie przykre emocje.
Mój mężczyzna przy mnie płakał dwa razy... Pomimo, że było mi strasznie przykro, że on płacze to byłam dumna z tego, że tak się przede mną otworzył, że potrafił pokazać swoje prawdziwe, głęboko skryte emocje.
Tu na forum wyczytałam czyjąś sygnaturkę, ale jakże trafną! Zacytuję:
Płacz wie wszystko, słowa nie wiedzą, myśli nie wiedzą, nie wiedzą sny i Bóg czasem nie wie, a płacz ludzki wie. Bo płacz jest płaczem i tym, nad czym płacze.
Zależy jeszcze nad czym płacze mężczyzna. Bo jeżeli chodzi o sprawy sercowe to wielkie otwarcie się i jakiś taki "dowód" na wielkość uczuć. A jeżeli płacze bo mu samochód ktoś zadrapał to sorry, ale nie ma tu nic wyjątkowego.
Łzy są krwią naszej duszy.
A już zacząłem podejrzewać że inni dorośli faceci w ogóle nie płaczą tak jak ja.
Z płaczu wyrosłem ok 16 roku życia. Wtedy jeszcze jakaś łezka spadła, później już nic, kompletnie nic.
Nie że sie powstrzymywałem, po prostu nie miałem takiego odruchu. Czasem miałem takie uczucie które pamiętam z dzieciństwa, takie jest przy płaczu, a raczej zaraz przed nim, ale łez nie było.
Myślałem że psychicznie nic mnie do płaczu nie doprowadzi, chyba tylko jakiś potworny fizyczny ból którego jako dorosły nigdy nie miałem okazji przeżyć.
I się myliłem. Niedawno zdarzyło mi się płakać, raz jeden w dorosłym życiu, nie że ryczeć tak rzewnie, ale łzy na policzkach były.
O dziwo trudno powiedzieć czemu.
Miałem okazję przeżyć ból na maksa - zero płaczu, mimo że nie wytrzymywałem.
Świadomość olbrzymich strat jakich tamtego dnia doznałem i świadomość ryzyka że to może być mój koniec - zero płaczu.
Na drugi dzień po tym płakałem oglądając filmik na youtube, który w ogóle smutny nie jest. W tym momencie też o stratach nie myślałem, tylko o tym filmiku. Nie bardzo wiem czemu płakałem akurat wtedy.
Ogólnie cieszę się że płakałem. Bo ja wyrosłem z dwóch rzeczy - płaczu i zakochiwania się, tak przynajmniej myślałem, że nie jestem zdolny ani do jednego ani do drugiego.
Skoro mogę z siebie wykrzesać tyle emocji że płaczę to może mogę się też zakochać - a chcę właśnie.
Solstafirze - każdy może się zakochać. KAŻDY - tylko nie każdy szczęśliwie.
skąd to wiesz?
Po prostu wiem. Każdy, nie ma wyjątku. Prędzej czy później ale każdy się zakocha.
przekonałaś mnie że hoho
Bo nie wiem jak mam Cię do tego przekonać. Sam mi uwierzysz, kiedy spotkasz tę kobietę. Człowiek jest stworzony po to by kochać. I czy tego chce czy nie, to kiedy spotka odpowiednią osobę to obdarzy ją uczuciem. Może nie od razu będziesz wiedział, że to miłość i to ta jedyna (na to potrzeba czasu) i tak samo jak drzewo, które zasadzisz i musisz o nie dbać, żeby urosło tak samo jest z miłością. Żeby wyrosło z tego piękne dojrzałe uczucie trzeba najpierw je pielęgnować. Dbać. A przede wszystkim otworzyć swoje serce i dopuścić do siebie myśl "tak, zakochałem się".
Bardzo pięknie piszesz.
ale
Mnie tam nie musisz przekonywać, nie ma po co.
Niestety niektórzy nie są stworzeni do miłości, np. ja.
Nie byłem zakochany od 10 lat. Nawet znam powody dla których nie mogę się zakochać (ty tych powodów nie znasz).
W drugą stronę to też działa - mnie też kochać nie można.
----------------------------------------
Nie żebym tu sie chciał użalać czy coś. Nie czuj sie (i inni też) w obowiązku mi coś tam wmawiać czy coś. Nie oczekuję tego, nawet nie lubię, bo nie mam w zwyczaju żyć iluzjami.
Lzy mezczyzny dla mnie sa niesamowitym zaangazowaniem sie w zwiazek z druga osoba . Tylko prawdziwy mezczyzna placze przy kobiecie. Oznacza to sile , bunt przeciwko panujacym regulom swiata . niesamowita milosc do kobiety , zaufanie ze ona go nie wysmieje nie ponizy. Ja zawsze placze z moim Grzesiem . Wspominamy wtedy caly zwiazek ,niekiedy zrywamy ze soba aby powrocic wspanialsi.
jezeli chcesz do mnie napisac emaila : biedroneczkanj@interia.pl to bedzie fajnie
jestem pod wrażeniem płaczliwości mężczyzn, nigdy bym nie przypuszczał że tak ryczą
Jedynym powodem jaki przychodzi mi do głowy, że nie można Cię kochać jak kobieta kocha mężczyznę to to, że jesteś księdzem. Innego powodu nie ma.
Nie byłeś zakochany od 10 lat? W takim razie zmień otoczenie, jedź na wycieczkę. Bo jeżeli od 10 lat jesteś w jednym miejscu. Spotykasz te same osoby, to raczej wątpliwe jest, że spotkasz kobietę, a to z tego względu, że po prostu nie dajesz sobie szansy jej znaleźć.
miałem jeździć na wiele wycieczek, ale niestety tak się złożyło (z pewnego powodu o którym już wspomniałem) że nie mogę, muszę siedzieć w domu i nigdzie się nie ruszać, dlatego z resztą mam czas na to forum.
Ale spotykanie kobiet też by mi nic nie pomogło.
W taki razie napisz co to jest za pewien powód?
Że muszę siedzieć w domu?
Jestem niesprawny fizycznie.
---------------
chyba że pytałaś czemu nie mogę się zakochać?
Ale to żaden powód, żeby Cię nie kochać. I już wiem dlaczego nie zakochałeś się od 10 lat. Bo nikogo do siebie nie dopuszczasz. A to błąd!! Boisz się odtrącenia, litości. Prawda?
A czemu nie możesz się zakochać?
To prawda że nikogo do siebie nie dopuszczałem. Nie że się bałem odtrącenia, ja zwyczajnie widziałem i wiem że ono nastąpi.
Miałem teraz jednak w końcu sprawdzić to empirycznie i jeździć na te wycieczki tak jak mówisz, ale tak sie złożyło że nie mogę, muszę poczekać aż wyzdrowieję, eh, a lat mi przybywa.
A czemu nie możesz się zakochać?
jestem zgorzkniały itd
co tam będę się opisywał, to skomplikowane, długo by tłumaczyć
ja mam naprawdę zrypaną psyche, muszę coś z tym zrobić bo to idzie w złym kierunku i źle się skończy
------------------------------------
Cassie, tak w ogóle najlepiej jakbyś zajrzała do moim postów, dowiesz się że mam seksualną przeszłość u prostytutek itd.
Wtedy zapewne zamilkniesz.
Mówisz, że lat Ci przybywa. Po przedziale wiekowym jaki sobie wpisałeś, widzę, że jesteś jeszcze bardzo młody. Więc masz jeszcze dużo dużo czasu. Każdy z nas po trosze ma "zrypaną psyche". W każdym z nas jest coś nie tak. Nie ma człowieka idealnego. Nie możesz zamknąć się w domu, nie dopuszczać do siebie nikogo - to wszystko prowadzi do samotności. A tak nie można. I Twoja niesprawność fizyczna wcale nie przekreśla Twojego szczęścia. To Ty sam ją sobie przekreślasz.
Cassie, tak w ogóle najlepiej jakbyś zajrzała do moim postów, dowiesz się że mam seksualną przeszłość u prostytutek itd.
Wtedy zapewne zamilkniesz.
ok, ten fakt mi się nie podoba. Ale to nie oznacza, że nie masz prawa do szczęścia. No chłopie.
(...) Po przedziale wiekowym jaki sobie wpisałeś, widzę, że jesteś jeszcze bardzo młody. Więc masz jeszcze dużo dużo czasu. Każdy z nas po trosze ma "zrypaną psyche". W każdym z nas jest coś nie tak. (...) A tak nie można. I Twoja niesprawność fizyczna wcale nie przekreśla Twojego szczęścia. To Ty sam ją sobie przekreślasz.
mylisz sie
Nie zgadzam się z Tobą. Sam sobie ucinasz możliwości, bo to Ty nikogo do siebie nie dopuszczasz. Nie wychodzisz, nie spotykasz się z nikim.
Sam sobie ucinasz możliwości, bo to Ty nikogo do siebie nie dopuszczasz. Nie wychodzisz, nie spotykasz się z nikim.
Zn mam zacząć lewitować i unosząc sie w powietrzu wyjść gdzieś, czy też może o własnych siłach ryzykując znaczne wydłużenie leczenia+wysokie koszta operacji.
Nie mówiąc o tym że dziewczyn ciągnie do silnych, a nie do słabych, a ja nawet na słabego sie nie kwalifikuje bo kaleka.
Nikogo do siebie nie dopuszczam? Przecież nikt mnie i tak nie ma najmniejszego zamiaru odwiedzić.
------------------------------
ale głupi off-top
Każdy z nas po trosze ma "zrypaną psyche". W każdym z nas jest coś nie tak. Nie ma człowieka idealnego..
Charlsowi Mansonowi też byś tak powiedziała?
Przecież nie znasz mnie, nie wiesz co ze mną nie tak.
Oj kobitki, zaczynam myśleć że wy tak na tym forum gadacie bo tak wypada.
Po przedziale wiekowym jaki sobie wpisałeś, widzę, że jesteś jeszcze bardzo młody. Więc masz jeszcze dużo dużo czasu.
Już jestem jakieś 8 lat spóźniony, a od granicy normalności parę lat.
Bo prawiczek w wieku 20 lat może sie jeszcze zdażyć, później już nie.
-------------------------------
Normalnie to bym nie ciągnął tej rozmowy ale że mi sie nudzi no to se pisze.
Lubisz być nieszczęśliwy ?
odpowiedź na powyższe pytanie myśle że mogę pominąć
------------------------------------------------------
Nie mogę wszystkiego o sobie na forum napisać bo zniknie anonimowość.
Oj na pewno nie piszę, bo tak wypada - pisze co myślę. Jesteś po operacji, więc teraz rozumiem, że nie wychodzisz z domu. Ale nie czepiaj się, bo skąd niby miałabym to wiedzieć? Pamiętaj, że tutaj wiemy o Tobie tyle ile sam nam zdradzisz. Trochę daremne dla mnie jest udzielanie (tzn. staranie się) Tobie pomocy, ponieważ nie znam całej sytuacji. Nie wiem dokładnie co Ci jest. Dlaczego miałeś operację, kiedy. Jaki jesteś. Forum to taki raczej nierealny świat, w którym każdy z nas może wykreować sobie postać jaką chciałaby być. Ale nie miej pretensji do kogoś (w tym przypadku do mnie), że chciałabym Ci jakoś pomóc, zgadując co możesz zrobić żeby było lepiej, bo prawda jest taka, że ja zgaduję - a to dlatego, że nie napisałeś wszystkiego, co mogłoby pomóc.
A co z tego, ze nie uprawiales jeszcze seksu?
Skoro czytasz forum, to wiesz, ze sa wsrod nas kobiety po 30, ktore nie robily tego nigdy.
Okreslasz siebie kaleka, obrazasz swoja dusze. I po co?
Dla mnie to bez sensu.
Mam kolege, ktory jezdzi na wozku, po wypadku choroba, na ktora cierpial do zawsze rozwsciekla sie i nagle wysportowany, pelen radosci chlopak zamknal sie w domu, bo uznal sie za straconego. Wszystkich odganial od siebie.
Pewnego dnia trafila do niego na zastepstwo kobieta do opieki. I... zostala.
Bal sie, ze nie bedzie mogl uprawiac seksu, ze nie da rady, ze sie zblazni...
Dzis jego zona jest w ciazy i niedlugo zostane ciocia ![]()
Dzis mowi, ze gdyby otworzyl sie na ludzi i mial w ... glebokim powazaniu tych, ktorzy nie rozumieja, bylby szybciej szczesliwy.
Nie brzecz wiec, ze juz all poza Toba, bo to pierdoly sa. Tylko od Ciebie zalezy jak bedziesz postrzegany przez innych.
(...)teraz rozumiem, że nie wychodzisz z domu. Ale nie czepiaj się, bo skąd niby miałabym to wiedzieć?
Z tego że wcześniej pisałem tak:
ale niestety tak się złożyło (...) że nie mogę, muszę siedzieć w domu i nigdzie się nie ruszać, dlatego z resztą mam czas na to forum.
Że muszę siedzieć w domu?
Jestem niesprawny fizycznie.
Miałem teraz jednak w końcu sprawdzić to empirycznie i jeździć na te wycieczki tak jak mówisz, ale tak sie złożyło że nie mogę, muszę poczekać aż wyzdrowieję, eh, a lat mi przybywa.
Cassie, ja mam wrażenie że ty w ogóle nie rozumiesz tego co piszę.
A co z tego, ze nie uprawiales jeszcze seksu?
Jak to co z tego? Ty tu nie widzisz problemu?
Skoro czytasz forum, to wiesz, ze sa wsrod nas kobiety po 30, ktore nie robily tego nigdy.
Widać nie widzisz. To ja ci podam przykład co te kobiety piszą, poczytaj sobie.
sama przed sobą czuję się gorsza od innych kobiet, tych w związkach. dlaczego gorsza? nie miałam nigdy chłopaka, partnera, nie byłam nigdy w związku, nie byłam zapraszana na randki. zawsze sama. więc z kim miałam to dziewictwo stracić? i jak mam się nie czuć gorsza? niedoceniona, niezauważona, czyli gorsza (...) dziewice udają, że wszystko jest ok i uśmiechają się do wszystkich, a w domu często płaczą w poduszkę, bo też nie zawsze mają komu się wypłakać.
(...)a ta biedna dziewica tapla się jak mucha w smole z tym swoim problemem i rozwiązania znaleźć nie umie.
szukałam pomocy, wołałam o pomoc i nic się nie zmieniło. albo jestem tak beznadziejna jak mówi mi moja przyjaciółka z podobnym problemem, albo po prostu mam takie szczęście.
z wiekiem frustracja narasta. dzisiaj rozwaliła mnie po prostu krótka reklama prostamolu bodajże...zobaczyłam jak dwoje ludzi tuli się do siebie... normalne? nie dla każdego sad
Tylko od Ciebie zalezy jak bedziesz postrzegany przez innych.
Otóż życie to nie anonimowe forum internetowe gdzie można napisać o sobie co sie żyw nie podoba, co wyobraźnia podyktuje i dowolnie kreować sobie swój wizerunek. W prawdziwym świecie jest sie jakim jest i tego zmienić nie można (a przynajmniej niektórych rzeczy).
W internecie można wybrać sobie dowolne zdjęcie i przedstawiać je jako własne. W prawdziwym świecie nie ma takich sztuczek, a ty chyba za dużo internetem żyjesz.
Mam kolege, ktory jezdzi na wozku, po wypadku choroba, na ktora cierpial do zawsze rozwsciekla sie i nagle wysportowany, pelen radosci chlopak zamknal sie w domu, bo uznal sie za straconego. Wszystkich odganial od siebie.
Pewnego dnia trafila do niego na zastepstwo kobieta do opieki. I... zostala.
Bal sie, ze nie bedzie mogl uprawiac seksu, ze nie da rady, ze sie zblazni...
Dzis jego zona jest w ciazy i niedlugo zostane ciocia
Znaczy że mam sobie rozpieprzyć kręgosłup?
Bo mam wrażenie że powyższy tekst jest do mnie i ma mi coś sugerować.
-------------------------------------------------------------------------
Jak ja coś dla was nie jasno napisałem to pytajcie, bo znowu cyrk wyjdzie.
Rozumiem to co piszesz. Tylko chciałabym Cię jakoś przekonać, że Twoje kalectwo nie przekreśla szansy na szczęście, na normalne życie. A dokładnie powiedz miałeś wypadek, jesteś chory czy co?
Nie mogę dokładnie powiedzieć co, a przynajmniej nie na forum.
Już raz sie zapomniałem i za dużo napisałem o sobie, a potem kasowałem posty.
--------------------------------------------------------------------
Cassie, doceniam dobre intencje, ale mi "pomoc" nie jest potrzebna.
Ok, rozumiem.
Solstafir, nie wiem czego oczekujesz od innych użytkowników/-czek tego forum. Najpierw piszesz enigmatycznie, że płaczesz i czy to cie dyskwalifikuje, potem nieśmiało dodajesz, że jesteś inwalidą, nie wyjaśniasz jakim, potem się oburzasz, że ci polecamy lewitację. Czy sądzisz, że ktoś z nas jest Duchem Świętym?
Tak, kobiety lubią bohaterów, silnych samców, których mogą podziwiać. Ale największym afrodyzjakiem jest intelekt... Kobiety lubią też wrażliwych. Lubia się również opiekować swoimi mężczyznami. Są zdolne do poświęceń w imię miłości. Jednak nie znoszą mazgajów, manipulantów i 'rozgotowanej galarety z ryb'. Możesz poznawać ludzi na portalach społecznościowych. Mam kolegę który prawie nie widzi ( - 35 dioptrii) i to go niemal całkowicie unieruchamia w domu. Jednak ma przyjaciół, miłość i szczęście. Tyle że on nie siedzi i nie płacze, i nie oprotestowuje każdej rady. Reasumując, wkurzasz mnie koleś. "kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, mężom przystoi w milczeniu się zbroić"/A.Asnyk/
(...)Tyle że on nie siedzi i nie płacze(...)
Gdybyś umiała czytać to byś wiedziała że ja nie płaczę.
i nie oprotestowuje każdej rady
No dobra. Już wychodzę z domu gdzieś potańczyć co mi rozpieprzy pewne ważne części ciała, a potem za radą Bullinki przykuję się do wózka żeby trzabyło się mną opiekować to wtedy może jakaś opiekunka się ze mną ożeni, heh
Mam kolegę który prawie nie widzi ( - 35 dioptrii) i to go niemal całkowicie unieruchamia w domu. Jednak ma przyjaciół, miłość i szczęście. Tyle że on nie siedzi i nie płacze
Nie płacze bo ma przyjaciół, miłość i szczęście. A nie odwrotnie.
Czy sądzisz, że ktoś z nas jest Duchem Świętym?
Nie, po prostu miałem nadzieję, i nawet mimo wszystko nadal mam, że umiecie czytać, czytać ze zrozumieniem.
Ale największym afrodyzjakiem jest intelekt.
buchahahaha
A nastolatki to wieszają sobie w pokoju plakaty Stephena Hawkinga, i robi im się mokro na sam jego widok, a przed snem masturbują się marząc o nim.
rudamarchewka napisał/a:Mam kolegę który prawie nie widzi ( - 35 dioptrii) i to go niemal całkowicie unieruchamia w domu. Jednak ma przyjaciół, miłość i szczęście. Tyle że on nie siedzi i nie płacze
Nie płacze bo ma przyjaciół, miłość i szczęście. A nie odwrotnie.
A może gdybyś wszystkich nie odpychał to też byś miał. Są na pewno ludzie, którzy chcą Ci pomóc, ale ty nie dajesz im szansy. W porządku - nie chcesz. Ok. Nikt Cię tu do niczego nie zmusi. Możesz siedzieć zgorzkniały w domu do końca życia. Nikt Ci nie zabroni. Ale czy będziesz zadowolony z takiego życia?
Widziałam łzy w oczach mojego męża, pierwszy raz kiedy urodził się nasz syn, był przy porodzie i jako jeden z pierwszych miał go na rękach. Nie jest to dla mnie żadna oznaka słabości u mężczyzny. No może jak by facet ciągle beczał albo wzruszał się bardziej niż ja
to by mi to troche przeszkadzało.
A ja dodam, że kiedyś zdarzyło mi się coś niezwykłego. Pojechałam na plenerowy koncert, ludzi były setki, jak nie tysiące. Jak to przeważnie w takich miejscach wypatrzyłam kilka przystojnych twarzy. Ale ŻADEN!!! żaden facet nie urzekł mnie tak, jak chłopak na wózku, niepełnosprawny bez obu nóg. Był ze znajomymi, bił od niego taki optymizm, energia i taka radość, że miałam ochotę od razu podejść i się przedstawić. Jeszcze przez tydzień ta twarz wracała w moich wspomnieniach. Po prostu czułam że to był ktoś w kim z łatwością mogłabym się zakochać! Wtedy tak naprawdę zdałam sobie sprawę, że to nie ma znaczenia czy ktoś jest pełno czy niepełnosprawny. Przecież tyle zdrowych ludzi w ogóle nie potrafi korzystać z życia...
A jeśli chodzi o temat wątku:)
Nie lubię kiedy faceci się mazgają, ostatnio byłam na imprezie i chłopak 24letni, którego pół roku temu zostawiła dziewczyna zalewał się łzami z tego powodu. Może to nawet nie chodzi o łzy, ale robił z siebie taką ofiarę...męskie to nie było.
Ale nie ma nic cudowniejszego niż serce twardziela, które potrafi zmięknąć i pokazać co znajduje się w środku. Tak więc kilka szczerych łez nie szkodzi.
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Łzy w oczach Mężczyzny
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026