netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

mąż tyran

15 odpowiedzi5 645 wyświetleńzałożony przez dana1973, 27.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: mąż tyran

Jesteśmy małżeństwem 19 lat. Mamy dwoje dzieci 18 i16 lat. W zasadzie to od początku naszego małżeństwa nie układało się dobrze. Jednak kiedyś go kochałam, ale teraz to po prostu go nienawidzę. Osiem lat mieszkaliśmy z teściami. Wyszłam za mąż gdy miałam 19 lat. On był 13 lat starszy, miły, opiekuńczy. Z perspektywy czasu sądzę, że szukałam wtedy oparcia, poczucia bezpieczeństwa, którego nie dostałam od ojca. Pamiętam jak ojciec kłócił się z mamą, kiedyś ją nawet pobił.
Może przez pierwszy rok naszego małżeństwa było ok. Jak urodziła się córka, to mąż był strasznie niezadowolony, że to nie syn. Od razu więc chciał mieć drugie dziecko, chociaż ja jeszcze nie chciałam, więc zmuszał mnie do seksu, aż się okazało, że jestem w ciąży.
Przez pierwsze pięć lat naszego małżeństwa nie pracowałam, zajmowałam się dziećmi, wtedy słyszałam od męża,że nic nie robię. Były ciągłe kłótnie o pieniądze, które oczywiście były tylko jego. Po pięciu latach poszłam do pracy, zaczęłam nieźle zarabiać, moi rodzice pomogli kupić nam mieszkanie. Przeprowadziliśmy się, tzn. ja i dzieci, bo mąż niby też , ale przyjeżdżał do nas tylko na niedziele, a całe tygodnie mieszkał ze swoimi rodzicami, bo tam prowadził gospodarstwo rolne.  Przez następnych 10 lat ja pracowałam, zajmowałam się dziećmi, domem, opłacałam opiekunki do dzieci. Mąż nie dawał mi żadnych pieniędzy, wszystko musiałam opłacać sama. Twierdził, że nie musi bo z nami nie mieszka, a poza tym to utrzymanie jego i jego samochodu kosztuje więcej niż utrzymanie całej rodziny, więc nie musi mi dawać pieniędzy.
Niedawno kupiliśmy drugie mieszkanie, na które wzięliśmy spory kredyt. Ja teraz zarabiam trochę mniej, mąż oczywiście twierdzi, że nie ma obowiązku dawać nam pieniędzy. Raty kredytu spłacam z wynajmu poprzedniego mieszkania, a mąż robi raz w roku nadpłatę kredytu. Uważa więc, że skoro wpłaca pieniądze na kredyt to jest zwolniony z dawania pieniędzy na utrzymanie. Wydatki natomiast są coraz większe. Trzeba dzieciom kupić ubrania,książki, opłacić korepetycje. Męża natomiast tow ogóle nie interesuje. Gdy przyjeżdża na niedzielę to albo siedzi przed telewizorem, albo spi. Całymi tygodniami nie widzi się z dziećmi, nie dzwoni do nich, w niedzielę również z nimi nie rozmawia. Ja też coraz rzadziej z nim rozmawiam, bo każda rozmowa kończy się kłótnią.
Wiele razy mi groził. Jest często agresywny. Dzieci mają też dość kłótni.
Mam już dość takiego życia. Jednak boję się, że rozwodem zburzę dzieciom w miarę poukładane życie. Jednak całymi tygodniami, gdy męża nie ma,to mamy spokój. A gdy zechcę rozwodu to może być piekło, za nim się wszystko poukłada.     Mąż wiele razy mi groził, że jeżeli teraz mi źle to może mi życie uprzykrzyć. Szczerze mówiąc to nie wiem do czego jest zdolny. Może zrobić wszystko.Kiedyś groził, że zabije całą moją rodzinę, albo sam się powiesi.

Nie wiem co mam robić.

2

Odp: mąż tyran

Psychiatra jemu pomoze, a Ty go zostaw.

3

Odp: mąż tyran

Właśnie coraz częściej nad tym myślę. Kiedyś doszukiwałam się u siebie wad. Myślałam, że może coś ze mną jest nie tak, bo on tak oczywiście twierdził. Mniej więcej rok temu po ostrej kłótni,gdy byłam w strasznym dołku, poszłam do psychologa. On mi dopiero uświadomił, że to nie jest moja wina. Ale jednak wciąż chociaż jestem coraz bliższa decyzji o rozwodzie, bo tak jak chyba każdy chciałabym mieć kochającego męża, który byłby dla mnie wsparciem. Jednak wciąż się waham, bo nie wiem jak odbiorą to dzieci.

4

Odp: mąż tyran

A może warto porozmawiać z dziećmi? są juz na tyle duże, że same widzą co się u was dzieje, czasami nie zdajemy sobie sprawy jak one dużo rozumieją.

5

Odp: mąż tyran

Dana, przecież Ty od wielu, wielu lat nie masz męża. Masz tylko gościa. Niezbyt mile widzianego gościa. Myślisz, że dzieci tego nie widzą? Dzieci masz prawie dorosłe. Porozmawiaj z nimi. A groźb psychola się nie bój. Jak się powiesi - jednego wariata mniej. Jest tylko jeden problem - oni rzadko realizują swoje groźby...

6

Odp: mąż tyran

dzieci masz juz duże , myslę że warto z nimi szczerze porozmawiac na temat sytuacji w domu..
za chwile same beda się usamodzielniać ..
a ja na twoim miejscu zwyczajnie zmieniłabym zamki w drzwiach , wywaliła go z domu , nie dośc że nie ma on  żadnych uczuc do was to jeszcze nie pomaga finansowo , po co takiego faceta mieć przy sobie????
glowa do góry ten pierwszy kro jest najtrudniejszy a pózniej będzie tylko lepiej !!! powodzenia

7

Odp: mąż tyran

Dzięki za wsparcie, to dużo dla mnie znaczy.Utwierdza mnie w moich postanowieniach.

8

Odp: mąż tyran
dana1973 napisał/a:

Dzięki za wsparcie, to dużo dla mnie znaczy.Utwierdza mnie w moich postanowieniach.

kobieto mąż i żona to nie tylko papierek nie wyobrażam sobie takiego życia powodzenia

9

Odp: mąż tyran
vinnga napisał/a:

Dana, przecież Ty od wielu, wielu lat nie masz męża. Masz tylko gościa. Niezbyt mile widzianego gościa. Myślisz, że dzieci tego nie widzą? Dzieci masz prawie dorosłe. Porozmawiaj z nimi. A groźb psychola się nie bój. Jak się powiesi - jednego wariata mniej. Jest tylko jeden problem - oni rzadko realizują swoje groźby...

smile))))) TAK JEST!!!

10

Odp: mąż tyran
vinnga napisał/a:

Dana, przecież Ty od wielu, wielu lat nie masz męża. Masz tylko gościa. Niezbyt mile widzianego gościa. Myślisz, że dzieci tego nie widzą? Dzieci masz prawie dorosłe. Porozmawiaj z nimi. A groźb psychola się nie bój. Jak się powiesi - jednego wariata mniej. Jest tylko jeden problem - oni rzadko realizują swoje groźby...

Vinnga jak zwykle celnie.

Kochana miałam podobną sytuacj do Twoich dzieci. Tyle, że ojciec mieszkał z nami, ale miał swoją enklawę w osobnym pokoju, z którego wyłaniał się tylko do łazienki i do lodówki w kuchni. Reszta jego życia mijała na graniu na komputerze w swojej pieczarze, aczkolwiek uwierz mi, że widywałam go rzadko. Jako, że mieszkał to rachunkami dzielili się z mamą na pół, niemniej jednak jak przyszło do remontu 20letniej łazienki, kiedy kawałek kafelka odpadł ze ściany i wpadł mi do wanny (pomijam fakt, że mogła mi się stać krzywda) to stwierdził, że mama przesadza, najwyżej się go doklei i wymyśla sobie głupoty. Potem była sytuacja z kuchnią bo rury wymieniali i instalacje, wiadomo, że trzeba było skuć pół ściany, etc, no remont niezbędny tym bardziej, że nigdzie nie dokupisz X-letnich kafelków. To znowu gadki, że najwyżej ścianę "się wyrówna" i szkoda kasy. Dodam, że u nas w domu wszystko "się zrobi", nie to, żeby mój ojciec zrobił oczywiście. Zawsze wszystko zrzucał na "się" wink

O byciu ojcem przypominał sobie tylko jak trzeba było czegoś złośliwie zabronić (np wyjazdu na obóz, albo wyjścia ze znajomymi na maraton filmowy, mimo, że wtedy miałam już 18lat). Tylko jak trzeba było kupić książki, sfinansować kolonie, etc to jakoś zapominał, że ma dzieci. Były też momenty problemów z alkoholem - jak grał to zawsze kilka piwek sobie wysączył, a że miał słabą głowę, to nie raz potrafił wszcząć kłótnię, albo obrazić mnie czy matkę. Niby alkoholikiem nie był, ale zdarzały się czasem nieprzyjemne sytuacje. Moja mama w pewnym momencie zdecydowała się na rozdzielność majątkową, wtedy ojciec płacił 50% rachunków i po ok 400zł alimentów na dziecko. Nie było żadnego wyroku sądu, tak umówili sie między sobą (choć uważam, że mama powinna się wtedy rozwieść i wnieść sprawę o alimenty, mój ojciec sporo zarabiał, więc te 400zł to była kropla w jego finansowym morzu), a mama miała milion kredytów na głowie i wiem, że było jej cholernie ciężko. Kiedy ona harowała po 14h, żeby starczyło na utrzymanie to ojciec kupował kolejny nowy samochód, albo komputer, albo inne gadżety.

Tatą ten człowiek dla mnie nigdy nie był. Mama nie odeszła od niego, nie rozwiodła się podobnie jak Ty teraz "ze względu na dobro dzieci". I to był błąd. Ja tam nie odczułam, żadnego dobra z owej decyzji wynikającego, a wręcz przeciwnie, dobrze było wtedy, kiedy ojciec zaczął wyjeżdżać na "delegację" (nikt nie wie tak naprawdę gdzie wtedy bywał) i znikał na całe tygodnie. Wtedy atmosfera się rozluźniała. Było jakoś tak przyjemniej.


Powinnaś porozmawiać z dziećmi. One mają swój mózg i uczucia, zwłaszcza, że naprawdę są już w takim wieku, że zdziwisz się ile mądrych rzeczy możesz od nich usłyszeć. Zapytaj jak to widzą, przedstaw im swoje plany. Na pewno nie podejmuj decyzji "dla ich dobra" bez najmniejszej próby konsultacji z nimi.

11

Odp: mąż tyran

Kochana, mam nadzieję, że utwierdzisz się w słuszności swoich postanowień i przejdziesz do ich realizacji prędzej niż później. Mąż swoje groźby może sobie wsadzić. Przepraszam, ale aż mnie trzęsie.
Co do partycypowania męża w kosztach utrzymania rodziny-nie musisz czekać do rozwodu żeby tego od niego żądać. Zerknij sobie na poniższe przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego:

Art. 23.
Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli.

Art. 24.
Małżonkowie rozstrzygają wspólnie o istotnych sprawach rodziny; w braku porozumienia każdy z nich może zwrócić się o rozstrzygnięcie do sądu.

Art. 27.
Oboje małżonkowie obowiązani są, każdy według swych sił oraz swych możliwości zarobkowych i majątkowych, przyczyniać się do zaspokajania potrzeb rodziny, którą przez swój związek założyli. Zadośćuczynienie temu obowiązkowi może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o wychowanie dzieci i na pracy we wspólnym gospodarstwie domowym.

Art. 28.
§ 1. Jeżeli jeden z małżonków pozostających we wspólnym pożyciu nie spełnia ciążącego na nim obowiązku przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny, sąd może nakazać, ażeby wynagrodzenie za pracę albo inne należności przypadające temu małżonkowi były w całości lub w części wypłacane do rąk drugiego małżonka.

§ 2. Nakaz, o którym mowa w paragrafie poprzedzającym, zachowuje moc mimo ustania po jego wydaniu wspólnego pożycia małżonków. Sąd może jednak na wniosek każdego z małżonków nakaz ten zmienić albo uchylić.

Na podstawie art. 28 KRO możesz złożyć do sądu odpowiedni pozew, który może poskutkować wypłacaniem wynagrodzenia męża, przynajmniej w części do Twoich rąk. Od czegoś trzeba zacząć smile

Zgadzam się z koleżankami, że trwanie w tym związku nie przysłuży się na pewno dobru dzieci. A Ty nie jesteś szczęśliwa. Wszystko w Twoich rękach, może być tylko lepiej smile

12 Ostatnio edytowany przez marsylka (2012-08-26 09:33:21)

Odp: mąż tyran

Mam męża tyrana. Już nie mogę wychodzić z domu. Wraz z moja rodziną i sąsiadem ,,mendą" prześladuje mnie i i kontroluje. Już nawet nie mam ochoty z nim nigdzie chodzić i jeżdzić. Wszyscy są nastawieni na manipulowanie mną, a ja o niskiej samoocenie nie potrafię się bronić i coraz bardziej popadam w szpony mafii . Przesldują mnie nawet w mediach- taki maja zasieg, nawet w środowisku, gdzie pracuję mają ,,swoich". Wszystko co robię to jest złe. W pracy też mam pod górkę, ktoś kradnie, a dają mi do zrozumienia, że to przeze mnie .
Już nie ma miejsca dla mnie na tym świecie . za sprawą sąsiada ,,Mendy" depczą mi po piętach. Moje życie legło w gruzach, tylko w takiej sytuacji szkoda dzieci . Najgorszym jest to, że we własnym domu nie czuję się bezpieczna, mąż nie potrafi swoich wątpliwości i problemów załatwiać rozmową ze mną- tylko mnie sprawdza, kontroluje i manipuluje. Gdy ja sama próbuję poradzić się jego w niektórych kwestiach, zazwyczaj odradza, a podczas rozmów w obecności osób trzecich, odwraca kota ogonem,  wspaniałomyślnie doradza i robi ze mnie tą najgorszą. Potrafi tak zamanipulować mną, że zawsze jestem wszystkiemu winna. Mimo tego bardzo lubi publicznie robić z  siebie cierpiącą sierotkę, moją ofiarę . Był jedynakiem, cale życie prowadzonym za rączkę i do teraz wyręcza się innymi w rozwiązywaniu swoich problemów. Nie wiedziałam, że najbliższa rodzina potrafi tak kogoś publicznie ,,zgnoić" .  Oprócz dzieci nie mam nikogo. Mieszkam w niewielkim mieście, odnoszę wrażenie, że wszyscy wytykają mnie palcami. Wszędzie jest ta mafia. Jestem w stanie znieść wszelkie szturchańce ze strony władzy w pracy, ale gdy najbliższa rodzina mnie prześladuje i tak poniża, to już nie jest do zniesienia . Jak się okazuje nic nie daje wyjazd na drugi koniec Polski, wszędzie są....

13

Odp: mąż tyran

To jest wariat! wiem, że się go boisz, ale świetnie sobie dajesz radę bez niego, dzieci też bardzo rzadko go widują, nie odczują różnicy po rozwodzie, grozi Ci chyba mu się wydaje, że jest bogiem. Nóż się w kieszeni otwiera. Powiedz mu, że nie masz poczucia bezpieczeństwa przy nim, nie ma go przy was, nie macie finansowego wsparcia, to małżeństwo tylko na papierze jest.Jeśli będzie groził wnieś pozew o zastraszanie dostanie zakaz zbliżania się do Was. Wiem, że łatwo jest radzić jak nie jest się w takiej sytuacji, ale on żeruje na tym, że ty się boisz, dlatego Cię straszy, żebyś nie miała odwagi powiedzieć dość. Najlepiej zgłosić się o poradę do fachowca, jakiegoś dobrego prawnika, na pewno pokieruje Tobą, powie co masz z tym zrobić

14

Odp: mąż tyran

Ja tez nie mam wesoło jestem po ślubie 23 lata było niby dobrze ale zawsze robilam to czego oczekuje mój mąż on był zawsze ten najważniejszy nawet dzieci były na drugom miejscu ,wszystko kręciło sie wokół niego remontowaliśmy dom to wszystko co jest zrobione to jest pod jego gust ja nie protestowałam chciałam żeby było ładnie i żeby on był szczęsliwy  wychodziłąm z założenia ze nie bede sie dochodzic o kolor czy styl mebli nowe to ładnie i tak bedzie , nie mieliśmy znajomych byliśmy zawsze tylko we dwoje ,moja rodzina mu nie pasowała twierdził ze jak sie dwie osoby kochają to nic im do szczęscia nie potrzeba  żadne towarzystwo czy znajomi , może  i tak by było do dziś ale jakiś czas temu zachorowałam przeszłąm poważną operacje i potem wszystko sie zaczeło  , ja troche przytyłam mąz zaczoł zemną walczyc ze mam sie odchudzać poddać sie liposukcji brzucha bo on potrzebuje piękną atrakcyjną żone a ja nie chciałam. ingerować hirurgicznie w swoje ciało nie czułam takiej potrzeby .to powiedział ze popsułam mu jego marzenia bo on chciął dlamnie dobrze a ja tego nie doceniam .poszłam do pracy poznałam inne zycie ,dopiero wtedy dostrzegłam ze ja tak naprawde to robie tylko to czego chce mój ,mimo ze prędzej mi zwracali na to uwage ale ja byłam ślepa jeszcze miałam zazłe ze tak mówią przecież on był dlamnie całym światem.nie mogłam sie ubrac tak jak ja chciałam tylko tak jak on tego chciał, wielokrotnie jak wychodziliśmy gdzies musiałam sie przebierac bo mu sie nie podobało to co ubrałam na siebie ,zaczełam o tym głosno mówić ze tak nie chce ze mam też swoje zdanie i swoje pragnienia ze też chce wyjśc czasem do znajomych poterzebuje tego to teraz jestem tą zła kobietą która zmarnowała życie kochającemu męzowi a najgorsze jest to ze on tak to potrafi ubrac w słowa ze ja naprawde czuje sie winna  ze dalej nie robie tak jak on tego chce i mam świadomośc ze jesłi nie podpożądkuje sie moje małżeństwo sie rozsypie . ale też wiem ze jak to zrobie nie bede szczęsliwa  i co wybrac ?

15

Odp: mąż tyran

ja jeśli mnie ktos zle traktuje to po prostu nie chgce z nim być, na pewnie nie znosiłabym takie zachowania przez kilka, czy kilkanaście lat.
nigdy nie rozumialam kobiet które tkwią w takich związkach i nie pozwalaja sobie na szczęście. jak zostałam zdradzona uciklad odrazu pakując kretyna w worki na śmieci smile
to ze pozniej plakalam przez miesiąc to swoją drogą, ale lepiej plakać chwilę niż męczyć sie poł zycia.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026