netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Męska kobieta.

11 odpowiedzi3 391 wyświetleńzałożony przez AmeliaDi, 21.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Męska kobieta.

Nie wiem nawet jak zacząć. Jestem z M. już 3 lata, ale od pewnego czasu czuje że coś się miedzy nami wypaliło. A co najgorsze wiem, że już nie będzie tak jak bym chciała. Problemy były zawsze, ale to normalne w każdym związku. Jednak mimo to wszystko sobie wybaczaliśmy bo miłość była najważniejsza. Teraz waham się czy w ogóle chce z nim być. Nie chce streszczać całego związku bo to byłoby trudne, mogę jedynie napisać o naszych największych problemach.
Mój facet, to dość specyficzny typ, jego największą pasją jest ostra muzyka i granie w zespole(hardcore), nie mówiąc już o koncertach które zawsze były ważniejsze ode mnie. Ponadto, praktycznie od początku naszego związku, przeszkadza mi (wiem, że to trochę głupie i z boku wyglądam na niezrównoważoną) Jego tatuaż przedstawiający rozdartą mor*ę toczącą pianę z pyska (co jest logiem zespołu hardcorowego). Bardzo źle wpływa to na nasze ogólne relacje, nie wspominając już o seksie (przez ostatnie trzy miesiące kochaliśmy sie tylko 8 razy a spi u mnie przez większość tygodnia) z którego przyjemności nie mam żadnej. Nie liczę na to, że z tatuażem ktokolwiek bedzie mi w stanie pomóc (chodziłam z tym nawet do psychologa!), ale mam nadzieje, ze ktoś podpowie mi czy warto ten związek ciągnąć. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mimo tego że M. jest inteligentnym facetem poza w.w nie ma żadnych innych pasji. I w pewien sposób wstydzę się go, bo niczym mi nawet nie imponuję. Faktem jest, że zawsze mamy o czym rozmawiać i nigdy nie ma między nami krępującej ciszy, mimo to uważam że jest leniwy i że stać go na więcej... To co piszę, może się wydawać błache i w porównaniu do facetów bijących, zdradzających i okłamujących swoje kobiety, zdaje się być wyimaginowanym problemem, jednak bardzo rzutuje na nasz związek... Często się kłócimy o różne pierdoły, ale jakby podświadomym powodem tego jest hardcore.
Zdaję sobie sprawę z tego, że duży wpływ na to jaki jest mieli Jego rodzice, którzy nigdy tak naprawdę się nim nie interesowali i którzy do dziś traktują go jak dziecko, wybiórczo ( kiedy trzeba pomóc ojcu w firmie, twierdzą iż jest dorosły i powinien sam się utrzymywać ... a ma 21 lat).
Nie mogę powiedzieć, że jest zły, bo nie znam żadnej osoby która byłaby tak krystaliczna w sensie tego iż nigdy mnie nie okłamał (jestem tego pewna!). Jest wyjątkowo opiekuńczy, troskliwy (może czasami za bardzo...). Wiem, że kocha mnie nad życie i jest w stanie zrobić dla mnie PRAWIE wszystko. Straszne jest tylko to, że nie umiem na Niego patrzeć jak na mężczyznę i wielokrotnie bardziej czuję się jak jego matka niż dziewczyna. Wydaje mi się, że w tym związku to ja jestem "facetem" bo wszystkie decyzję muszę podejmować sama, a on nie umie zrobić kroku bez mojej opinii. Te wątpliwości naszły mnie teraz, ponieważ od października zamieszkamy razem, a ja najzwyczajnie w świecie czuje, że to nie to. Z drugiej jednak strony, spięcia miedzy nami były tak silne, że nie raz nasz związek wisiał na włosku i myślałam, że to wzmocniło nasze relacje... Teraz jednak czuję, że jedyne co mnie przy nim trzyma to poczucie bezpieczeństwa i przyzwyczajenie.
Nie chcę go zostawiać, bo szkoda mi tych trzech lat i tego wszystkiego co razem zbudowaliśmy, i dalej czuje że jeszcze go kocham. Zamiast rozstania, wolałabym sposobu który mógłby sprawić, że pokocham go na nowo, już nie jako biednego zakompleksionego chłopca ,a męskiego zaradnego faceta... Boję się, że go skrzywdzę  a nie raz tak było, bo z charakteru, jestem dość egoistyczna i lubię rządzić. Jednak kiedy, daje mu tzw pole do popisu on nigdy z tego nie korzysta. Gdy proszę by mnie czymś zaskoczył, jedyne co potrafi z siebie wykrzesać, to ściągniecie filmu i kupienie szampana na wieczór... A ja chciałabym, żeby mogł mnie jeszcze czymś zdziwić i aby był bardziej nieprzewidywalny... Gdy jednak z nim o tym rozmawiam, uważa że nie mam powodów by mieć do niego pretensje bo "stara się jak może, jest dla mnie dobry i nie czyni mi żadnej krzywdy". Ja jednak czuję, że to za mało.

W sylwestra powiedział iż chce mi się oświadczyć w tym roku, a że nasza rocznica wypada we wrzesniu, podejrzewam że właśnie wtedy to zrobi. Jeszcze pół roku temu cieszyłam się, teraz jednak mam pełno wątpliwości i nie widzę go przy swoim boku. Mimo iż wiem, że to jedyny facet z którym mogłabym mieć dzieci, bo czuję, że będzie fantastycznym ojcem i mężem.  Czego mi tak naprawdę Brakuję ? Czy to z nim jest coś nie tak, czy może ze mną ??? Piszę bo chciałabym aby ktoś z boku, mógł mi doradzić i ocenić sytuację, gdyż zarówno moja mama jak i przyjaciele są zbyt mocno z nim związani i nie mogą obiektywnie ocenić sytuacji.

Proszę o pomoc i poważne podejście do sprawy... Każdy ma swoje problemy, a ja zwierzam wam się z mojego i liczę na pomocne słowa z waszej strony.
Z góry dziękuję..i pozdrawiam serdecznie.
A.

2

Odp: Męska kobieta.

Hej!
Chciałabym Ci jakoś pomóc - ale po kolei:

AmeliaDi napisał/a:

Nie wiem nawet jak zacząć. Jestem z M. już 3 lata, ale od pewnego czasu czuje że coś się miedzy nami wypaliło. A co najgorsze wiem, że już nie będzie tak jak bym chciała.

Dlaczego jesteś wręcz przekonana, że nie będzie? Szczera, poważna rozmowa czasami działa cuda, uwierz!
Hoho, tak przy okazji - gratulacje aż 3letniego stażu.

AmeliaDi napisał/a:

Jednak mimo to wszystko sobie wybaczaliśmy bo miłość była najważniejsza.

W zasadzie to tutaj masz odpowiedź na cały temat. Jedno mi nie pasuje - zamiast "była" to powinno być "jest" smile!

AmeliaDi napisał/a:

Mój facet, to dość specyficzny typ, jego największą pasją jest ostra muzyka i granie w zespole(hardcore), nie mówiąc już o koncertach które zawsze były ważniejsze ode mnie.

Po pierwsze powinnaś się cieszyć, że facet ma jakąkolwiek pasję a do tego jest utalentowany. Hmmm... mówisz, że koncerty były ważniejsze od Ciebie. Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

AmeliaDi napisał/a:

Ponadto, praktycznie od początku naszego związku, przeszkadza mi (wiem, że to trochę głupie i z boku wyglądam na niezrównoważoną) Jego tatuaż przedstawiający rozdartą mor*ę toczącą pianę z pyska (co jest logiem zespołu hardcorowego). Bardzo źle wpływa to na nasze ogólne relacje, nie wspominając już o seksie (przez ostatnie trzy miesiące kochaliśmy sie tylko 8 razy a spi u mnie przez większość tygodnia) z którego przyjemności nie mam żadnej. Nie liczę na to, że z tatuażem ktokolwiek bedzie mi w stanie pomóc (chodziłam z tym nawet do psychologa!)

Chodzi ogólnie o tatuaże, czy o wzór? Wiesz, tatuaż zawsze można usunąć za pomocą lasera, tylko, że trzeba się liczyć z kosztami.

AmeliaDi napisał/a:

ale mam nadzieje, ze ktoś podpowie mi czy warto ten związek ciągnąć.

Pewnie, że warto, w końcu za sobą macie 3 (mam nadzieję) cudowne lata spędzone razem. Czy to o czymś nie świadczy?

AmeliaDi napisał/a:

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mimo tego że M. jest inteligentnym facetem poza w.w nie ma żadnych innych pasji. I w pewien sposób wstydzę się go, bo niczym mi nawet nie imponuję. Faktem jest, że zawsze mamy o czym rozmawiać i nigdy nie ma między nami krępującej ciszy, mimo to uważam że jest leniwy i że stać go na więcej... To co piszę, może się wydawać błache i w porównaniu do facetów bijących, zdradzających i okłamujących swoje kobiety, zdaje się być wyimaginowanym problemem, jednak bardzo rzutuje na nasz związek...

Nasunął mi się pewien pomysł: może zaproponuj mu jakieś wspólne spędzanie czasu? Wkręć go w jakieś nowe hobby, które np. Ty podzielasz.

AmeliaDi napisał/a:

Często się kłócimy o różne pierdoły, ale jakby podświadomym powodem tego jest hardcore.

Widzę, że masz straszny uraz do tego hardcore. Dlaczego? Czy aby Ty nie jesteś czasem zazdrosna, że facet poświęca sporo czasu dla swoich zainteresowań? big_smile

AmeliaDi napisał/a:

Nie mogę powiedzieć, że jest zły, bo nie znam żadnej osoby która byłaby tak krystaliczna w sensie tego iż nigdy mnie nie okłamał (jestem tego pewna!). Jest wyjątkowo opiekuńczy, troskliwy (może czasami za bardzo...). Wiem, że kocha mnie nad życie i jest w stanie zrobić dla mnie PRAWIE wszystko.

Czyli najogólniej masz o nim dobre zdanie i znajdujesz więcej plusów. Poza tym widać, że facet bardzo Cię kocha. Teraz pomyśl, czy Twoje 2-3 minusy, z którymi "nie możesz żyć" są warte jego załamania. Związek to dwie osoby, które się z reguły różnią - i trudno! - trzeba iść na kompromis!

AmeliaDi napisał/a:

Straszne jest tylko to, że nie umiem na Niego patrzeć jak na mężczyznę i wielokrotnie bardziej czuję się jak jego matka niż dziewczyna. Wydaje mi się, że w tym związku to ja jestem "facetem" bo wszystkie decyzję muszę podejmować sama, a on nie umie zrobić kroku bez mojej opinii.

Ach, czyli facet nie jest zaradny. No cóż, mnie osobiście też wkurza takie coś. Może warto by było z nim na ten temat pogadać. Wnioskuję, że to wszystko to częściowo wpływ rodziców. Hmm, możesz w sumie krok po kroczku uczyć go samodzielności i podejmowania decyzji. 21 lat to już najwyższa pora.

AmeliaDi napisał/a:

Te wątpliwości naszły mnie teraz, ponieważ od października zamieszkamy razem, a ja najzwyczajnie w świecie czuje, że to nie to. Z drugiej jednak strony, spięcia miedzy nami były tak silne, że nie raz nasz związek wisiał na włosku i myślałam, że to wzmocniło nasze relacje...

I bardzo dobrze, że się wahasz. Do października jeszcze czas, a decyzja o zamieszkaniu to nie jest "jakaś tam" decyzja, tylko poważny krok. Musisz to bardzo dobrze przemyśleć WRAZ Z FACETEM. Po prostu powiedz, co Cię denerwuje. Oczywiście delikatnie.

AmeliaDi napisał/a:

Boję się, że go skrzywdzę  a nie raz tak było, bo z charakteru, jestem dość egoistyczna i lubię rządzić. Jednak kiedy, daje mu tzw pole do popisu on nigdy z tego nie korzysta. Gdy proszę by mnie czymś zaskoczył, jedyne co potrafi z siebie wykrzesać, to ściągniecie filmu i kupienie szampana na wieczór... A ja chciałabym, żeby mogł mnie jeszcze czymś zdziwić i aby był bardziej nieprzewidywalny... Gdy jednak z nim o tym rozmawiam, uważa że nie mam powodów by mieć do niego pretensje bo "stara się jak może, jest dla mnie dobry i nie czyni mi żadnej krzywdy". Ja jednak czuję, że to za mało.

Na Twoim miejscu to ja bym wyszła pierwsza z inicjatywą jakiegoś innowacyjnego pomysłu. Gwarantuję, że nie pozostanie dłużny.

AmeliaDi napisał/a:

W sylwestra powiedział iż chce mi się oświadczyć w tym roku, a że nasza rocznica wypada we wrzesniu, podejrzewam że właśnie wtedy to zrobi. Jeszcze pół roku temu cieszyłam się, teraz jednak mam pełno wątpliwości i nie widzę go przy swoim boku. Mimo iż wiem, że to jedyny facet z którym mogłabym mieć dzieci, bo czuję, że będzie fantastycznym ojcem i mężem.  Czego mi tak naprawdę Brakuję ? Czy to z nim jest coś nie tak, czy może ze mną ??? Piszę bo chciałabym aby ktoś z boku, mógł mi doradzić i ocenić sytuację, gdyż zarówno moja mama jak i przyjaciele są zbyt mocno z nim związani i nie mogą obiektywnie ocenić sytuacji.

To normalne, że masz pewne obawy. W końcu to cała Twoja przyszłość. Wprawdzie możesz troszkę zluzować, nigdy nie zaszkodzi smile. Moja opinia jest taka, że musisz odbyć poważną rozmowę z facetem, wyjaśnić mu jasno co Cię krępuje i dojdziecie do porozumienia - zobaczysz.

3

Odp: Męska kobieta.

cyniczna- po pierwsze dziekuje Ci za szybą odpowiedź!:), miło, że poświęciłaś na to czas:)

Wiesz jeśli chodzi o poważne i szczere rozmowy to jest ich sporo. Problem polega na tym, że mój M. na wszelakie słowa krytyki reaguje użalaniem się nad sobą strasznie mnie to denerwuje bo tylko traci w moich oczach jako facet. Co do miłości to dalej czuje, zę go kocham i że on kocha mnie jednak nie wiem czy to kwestia rutyny czy znudzenia się sobą. Wiem, zę to zabrzmi okrutnie ale M. nie jest utalentowany (przynajmniej w kwestii muzyki a oto namacalny przykład( mój m. na nagraniu) wpisz sobie w youtube A.B.M.S - Power of money) Na jakiej podstawie uważam, zę koncerty są ważniejsze ode mnie? Opowiem Ci ostatnią sytuacje. Gdzieś w lutym w naszym mieście bym koncert HC bardzo nie chciałam się na niego wybrać ale on przekonał mnie bym poszła i mu towarzyszyła. Ja byłam dosć mocno przeziębiona (miałąm prawie 40 stopni gorączki) Kilkakrotnie podczas imprezy mówiłam mu, że zamówie taksóke i pojade do domu a on po koncercie do mnie dojedzie.aa M. jednak jakby tego nie słyszał i gdy mówiłam(źle się czuje, słabo mi itp.) nie słuchał mnie i patrzyl jedynie na scene czy jego ukachany zespół już zaczął grać a mnie odpowiedał tylko "chodź pod scene będzie Ci lepiej"(jakby to mniał mi jakkolwiek pomóc;/)Kiedyś też umówiliśmy się ze spędzimy razem fajnie i romantycznie wieczór po czym on przyszedł do mnie zdołowany ( bo był to dzień koncerty) po czym gdy mu na to niechętnie "zezwoliłam" pojechał na zabawe a mnie zostawił samą;/ Ogólnie nie jestem zazdrosna bo marze o tym żeby czymś mi imponował by cos robił lepiej ode mnie on jednak w tym co robi ( czyli ta muzyka) wydaje mi sie strasznie żałosny i niedojrzały jak na swój wiek) W sprawie tatuażu byliśmy juz u specjalisty który zrobił próbe laserową jednak okazało sie ze kolory, które ten tatuaż posiada są najgorsze do usunięcia i koszt tej przyjamności co"bagatela" 2000 złotych a trwać to bęzie conajmniej(!!!) 2 lub 3 lata;/(przez ten tatuaż nawet nie mam ochoty na sex z nim;/;/) Wielokrotnie sama wychodziłam z inicjatywą ale w końcu chce sie poczuć jak kobieta:( I co ja mam z tym wszystkim zrobić:(:(:(

4

Odp: Męska kobieta.
AmeliaDi napisał/a:

cyniczna- po pierwsze dziekuje Ci za szybą odpowiedź!:), miło, że poświęciłaś na to czas:)

nie ma sprawy, zawsze służę pomocą smile

AmeliaDi napisał/a:

Wiesz jeśli chodzi o poważne i szczere rozmowy to jest ich sporo. Problem polega na tym, że mój M. na wszelakie słowa krytyki reaguje użalaniem się nad sobą strasznie mnie to denerwuje bo tylko traci w moich oczach jako facet.

Dziewczyno, BĄDŹ STANOWCZA I POKAŻ CZEGO CHCESZ! Dokładnie wytłumacz, na czym polega problem i jeśli będzie próbował się użalać, to powiedz, że masz już tego powyżej uszu i czekasz tylko na męskie odpowiedzi!

AmeliaDi napisał/a:

Co do miłości to dalej czuje, zę go kocham i że on kocha mnie jednak nie wiem czy to kwestia rutyny czy znudzenia się sobą.

Zapewne w wielu związkach następuje taki "kryzys". Na szczęście na każdy kryzys jest lekarstwo i w tym wypadku proponowałabym coś oryginalnego jak np. czynne rozrywki, sport, wyjazdy etc. Nie tylko wspólnie, ale i osobno (żeby dać sobie ochłonąć).

AmeliaDi napisał/a:

Wiem, zę to zabrzmi okrutnie ale M. nie jest utalentowany (przynajmniej w kwestii muzyki a oto namacalny przykład( mój m. na nagraniu) wpisz sobie w youtube A.B.M.S - Power of money)

Rozbawiłaś mnie tym big_smile. Aczkolwiek lepiej facetowi o tym nie mów, bo to by było tzw. urażeniem dumy big_smile.

AmeliaDi napisał/a:

Na jakiej podstawie uważam, zę koncerty są ważniejsze ode mnie? Opowiem Ci ostatnią sytuacje. Gdzieś w lutym w naszym mieście bym koncert HC bardzo nie chciałam się na niego wybrać ale on przekonał mnie bym poszła i mu towarzyszyła. Ja byłam dosć mocno przeziębiona (miałąm prawie 40 stopni gorączki) Kilkakrotnie podczas imprezy mówiłam mu, że zamówie taksóke i pojade do domu a on po koncercie do mnie dojedzie.aa M. jednak jakby tego nie słyszał i gdy mówiłam(źle się czuje, słabo mi itp.) nie słuchał mnie i patrzyl jedynie na scene czy jego ukachany zespół już zaczął grać a mnie odpowiedał tylko "chodź pod scene będzie Ci lepiej"(jakby to mniał mi jakkolwiek pomóc;/)Kiedyś też umówiliśmy się ze spędzimy razem fajnie i romantycznie wieczór po czym on przyszedł do mnie zdołowany ( bo był to dzień koncerty) po czym gdy mu na to niechętnie "zezwoliłam" pojechał na zabawe a mnie zostawił samą;/

Ech, to jednak jest bardzo nieodpowiedzialne i po prostu chamskie/nielojalne wobec Ciebie. Zakładam, ze nie jesteś typem "obrażalskiej". No cóż - raz nie zaszkodzi smile. Niech facet wie, że nie jest na stałym gruncie, a przez to będzie się więcej starał.

AmeliaDi napisał/a:

Ogólnie nie jestem zazdrosna bo marze o tym żeby czymś mi imponował by cos robił lepiej ode mnie on jednak w tym co robi ( czyli ta muzyka) wydaje mi sie strasznie żałosny i niedojrzały jak na swój wiek)

A ile Ty masz lat, że tak spytam? smile. Może dla Ciebie wydaje się to "żałosne" i "niedojrzałe", a dla niego jest to sposobem i ucieczką od szarej rzeczywistości? Nie, żebym go broniła, bo jak wyżej opisałaś tą sytuację, to facet na maxa przesadził - ale każdy ma prawo do swojego własnego "kąciku" - czyli hobby i zainteresowań. Oczywiście mieści się to w pewnych granicach, którą ostatnio definitywnie przekroczył.

AmeliaDi napisał/a:

W sprawie tatuażu byliśmy juz u specjalisty który zrobił próbe laserową jednak okazało sie ze kolory, które ten tatuaż posiada są najgorsze do usunięcia i koszt tej przyjamności co"bagatela" 2000 złotych a trwać to bęzie conajmniej(!!!) 2 lub 3 lata;/(przez ten tatuaż nawet nie mam ochoty na sex z nim;/;/) Wielokrotnie sama wychodziłam z inicjatywą ale w końcu chce sie poczuć jak kobieta:( I co ja mam z tym wszystkim zrobić:(:(:(

Nie odpowiedziałaś, czy chodzi ogólnie o tatuaż, czy o ten wzór. Bo jeżeli o wzór, to wszystko da się jakoś zakryć - niestety następnym tatuażem.


Kurcze, teraz odczuwam, że facet ma 100%ową pewność, że Cię "posiadł". Moja wersja alternatywna i lekarstwo - utwierdź go w przekonaniu, że tak nie jest. On dlatego się nie stara, bo sądzi, że już niczego nie potrzeba, bo jesteś mu oddana w całości. Pokaż, że kobietę powinno się zdobywać codziennie! smile

5

Odp: Męska kobieta.

Jeśli chodzi o wspólne czynne rozrywki takie jak sport czy wycieczki to wiem, że on stwierdzi, iż nie ma na to siły. Zawsze tak jest ciągle zmęczony ciągle śpiący;/ Jemu już nawet z kolegami nie chce się spotykać i sama musze mu proponować żeby wyszeł gdzieś z kimś chociaż na piwo. Co do mojego patrzenia na jego rozrywki to mam świadomosć tego, że to nie bierze sie z niczego, i masz racje to jego spośób na ucieczke od szarej rzeczywistosci czy nawet wyrażenia siebie. Przeraża mnie jednak forma jaką to wszystko przybrało smutne jest to, że mój własny facet kojarzy mi sie z agresją. Jeśli chodzi o tatuaż to z początku myślałam, że chodzi tylko o wzór teraz jednak wiem, że przeszkadzałby mi tatuaż sam w sobie niezależnie od tego co by przedstawiał. Myśle że mozesz mieć racje z tym, ze on czuje się zbyt pewnie bo wie, że już mnie zdobył. Nie jest już nawet o mnie specjalnie zazdrosny, gdy na przykład ostatnio tańczyłam na jego oczach z moim byłym o patrzył tylko na mnie z uśmiechem po czym powiedział, że"ślicznie wyglądałam"....;/ Jeszcze do tego wszystkiego dochodzi sex..... totalna porażka;/

Acha i lat mam 21 tak samo jak on:)

6

Odp: Męska kobieta.

Witajcie 
Cyniczna ma rację w każdym zdaniu .
Musisz pokazać chłopakowi że nie  jest na twardym gruncie , nie możesz podawać mu siebie jak na tacy na ten owoc musi zapracować 
Owszem daj mu doskonale do zrozumienia czego od niego wymagasz co chcesz wysłuchaj jego również i postanów twardo jak ma być .
Pokaż mu że nie jesteś od niego uzależniona i zacznij coś robić sama wybierz się z koleżanką w góry jak on idzie na koncert z kumplami
Daj mu do zrozumienia że to jego pasja jest jego pasją i ty tego nie będziesz robić ale tolerujesz to i Ci się podoba imponuje Ci i tak samo  On nie musi lubić tego co jest Twoją pasją . Nie możecie się oboje traktować jak swoje własności (jeśli wiesz co mam na myśli)

7

Odp: Męska kobieta.

Przypomina mi sie moj zwiazek..tzn. byly zwiazek...
Ja mialam podobnie.
I nie wytrzymalam...i zerwalam...Tez bylo mi szkoda tych lat...i wogole..ale nie czulam,ze to jest TO...i zakoczylam to. Bylo strasznie ciezko!
Al po miesiacu rozstania...poczulam ulge! PSYCHICZNA ulge,ze nie musze sie z nim meczyc!
Wiesz...nie,ze ci mowie,ze masz z nim zerwac..ale jakos tak czuje,ze wasz zwiazek nie ma przyslosci..Nie wiem   dlaczego;/



P.S.A on ten tatuaz kiedy zrobil? W trakcie chodzenia z Toba,czy za nim ciebie poznał?

8

Odp: Męska kobieta.

Ja uważam że nie ma się co przejmować tatuażem ja mam wielu znajomych którzy maja tatuaże i są normalnymi ludźmi pracują czy to w sklepie czy w banku oczywiście dyskrecja się nalezy w miejscu pracy ale poza pracą nie ma dyskrecji i nikt ich nie dyskryminuje za to ani nie każe usuwać
jeśli zrobił to zanim się poznaliście to nie każ mu usuwać tego . A jeśli uważasz że z powodu tatuażu czujesz do niego odrazę to po prostu przestańcie się nawzajem męczyć i zrób to co serce  Ci podpowiada na chwilę obecną

9

Odp: Męska kobieta.

h2o_86 - rowniez zgadzam sie z cyniczną jak i z Tobą musze dać mu zawalczyć o mnie , najgorsze jest jednak to, że jemu we mnie nic nie przeszkadza gdy ja wytykam mu jego błędy bądź mówie o rzeczach, które mi w nim nie pasują czuje sie jak s*ka;/ bo wiem, ze on nie chce we mnie nic zmieniać jest ze mnie zadowolony a ja wychodze na podłą wymieniając jego wady. Co do uzależnienia to jeszcze rok temu śmiało moge powiedzieć ze byłam od niego uzależniona, w zasadzie bylam na każde jego zawołąnie, nawet gdy umawiałam się z przyjaciółką potrafiłam odwołać to spotkanie przez to, ze on wyraził chęc zobaczenia sie. Dziś jest inaczej, potrafię odmówić sobie spotkania z M. mam dużo ciekawych zajęć i znajmoch z którymi mogę się spotkać, przez to nawet czuje czasami, zę lepiej bawie sie bez niego niż z nim bo jest ciekawiej.


penelopka26 - tez czasami wydaje mi sie ze gdy z nim zerwe to poczuje ulge, z drugiej jednak strony tak bardzo jest mi bliski, że czuje iż wiele bym straciła. Tez czuje, zę to nie ma przyszłości własnie dlatego napisałam na tym forum z drugiej jednak strony uważam, że M. byłby fantastycznym ojcem i mężem ( Wiem brzmi to jak bym w ogóle nie miałą problemy skoro tak mówie ale chodzi o to, ze nie czuje do niego pożądania, na sex już w ogóle nie mam ochoty nie jestem po prostu z niego zadowolona;/)


Co do tatuazu to zrobił go miesiąc przed poznaniem mnie.
h2o_86- ja tez mam wielu znajomych z tatuażami i w ogóle mi to nie przeszkadza tylko z nimi nie jestem w sytuacjach intymnych a z M. jest inaczej jesteśmy blisko a ja nie moge dać ponieść sie uczuciu bo widze coś tak okropnego:( najlepiej wejdźcie na google na grafike i wpiszcie "madball"to będzie ósmy obrazek taka rozdarta twarz w płomieniach)


Jest jeszcze problem moich przyszłych teściów, to straszni ludzie, materialiści którzy nie poświecają dzieciom uwagi, nie raz były między nami spięcia a ja zawsze marzyłam o tym by mieć faceta z fajną rodziną (mój tata zmarł gdy miałam 14 lat rok później zmarli dziadkowie i wujostwo tak naprawde zostałąm sama z mamą i bratem a jestem osobą wyjątkowo rodzinną i to było moje marzenie by mieć dużo fajną rodzine a wiem, ze wiążąc się z nim będe skazana na tych ludzi.

sad

10

Odp: Męska kobieta.
AmeliaDi napisał/a:

najgorsze jest jednak to, że jemu we mnie nic nie przeszkadza gdy ja wytykam mu jego błędy bądź mówie o rzeczach, które mi w nim nie pasują czuje sie jak s*ka;/ bo wiem, ze on nie chce we mnie nic zmieniać jest ze mnie zadowolony a ja wychodze na podłą wymieniając jego wady.

No ale skoro się z tym męczysz, to z jakiej racji nie możesz mu o tym powiedzieć? Szczerość wydaje mi się podstawą związku.


AmeliaDi napisał/a:

penelopka26 - tez czasami wydaje mi sie ze gdy z nim zerwe to poczuje ulge, z drugiej jednak strony tak bardzo jest mi bliski, że czuje iż wiele bym straciła. Tez czuje, zę to nie ma przyszłości własnie dlatego napisałam na tym forum z drugiej jednak strony uważam, że M. byłby fantastycznym ojcem i mężem ( Wiem brzmi to jak bym w ogóle nie miałą problemy skoro tak mówie ale chodzi o to, ze nie czuje do niego pożądania, na sex już w ogóle nie mam ochoty nie jestem po prostu z niego zadowolona;/)

Oj, coś czuję, że chyba już "przestałaś" go kochać i uczucie wygasło... Czyżby tylko przywiązanie?

11

Odp: Męska kobieta.

Rozmawiałam z nim o tym, i on też czasem mówi, że nie powinnam go zmieniać z drugiej jednak strony cieszy się ze dzięki mnie tak bardzo się zmienił. Porsze go też żeby powiedział co mu we mnie nie pasuje a on twardo twierdzi, że nie ma takich rzeczy, wiem że to nieprawda a on boi się, że zrobi mi przykrość. Myśle, że to jeszcze jednak miłość to fakt, ze cos sie wypaliło ale może to tylko kryzys? Nie chce zeby było to wyłącznie przywiązanie:( Czuje, ze gdyby on stał się w końcu facetem i przestał być chłopcem to wszytko by się zmieniło, chciałabym żeby był silniejszy, bardziej męski, stanowczy i zaradny mam dość tego, zę to ja musze o wszystkim myśleć i wszystko załatwiać...a on to taki słodki mały chłopieć do przytulania a z drugiej strony zbuntowany rozgoryczony zagubiony chłopak ...

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026