Witam wszystkich ![]()
Czy to jest normalne, że raz niesamowicie pragnę swojego faceta a następnego dnia płaczę na samą myśl o pierwszym razie? Inna sprawa, że czasem jedno zdanie, które mi się nie do końca spodoba wywołuje u mnie falę niepohamowanej złości (i to we wszystkich sferach). Moje reakcje są nieadekwatne, przesadzone i mocno emocjonalne, i naprawdę nie potrafię tego powstrzymać, a jak zaczynam hamować emocje to znajdują ujście w postaci płaczu (i to mówiąc delikatnie)... Zastanawiam się czy jestem po prostu jakaś niezrównoważona psychicznie czy jest to bardziej powszechne
Przez to nie wiem czy to, że płacze na myśl o tym jest czymś co mnie ostrzega i mówi "poczekaj" czy może ja tak mam i już... Podziwiam w sumie mojego faceta, że znosi bardzo dzielnie moją huśtawkę nastrojów (jak zapytałam to powiedział, że nigdy wcześniej nie spotkał się z AŻ taką zmiennością nastrojów) To jest trochę tak jakby przepełniała mnie tylko jedna emocja na raz za to w 100% jakby nic innego nie istniało... Jak sobie poradzić ze stresem z tym związanym??
Pozdrawiam