Witam,
drogie Panie, mam problem z narzeczoną... jakiś miesiąc temu powiedziała mi że ej uczucie wygasa do mnie... przedtem było świetnie wielka miłość, wspólne wyjazdy, planowanie przyszłości, cieszyła się bardzo z zaręczyn (wręcz ich wyczekiwała), kochała bardzo (tak mi się wydaje, tak mówiła). Teraz dużo rozmawiamy o nas, o uczuciu... Ona nie chce mnie skrzywdzić, ani też nie może mi dać żadnej deklaracji, potrzebuje czasu... a czasem planujemy kolejne wyjazdy, przyszłość, nie neguje moich propozycji o małżeństwie, jednak boje się postawić przed nią pytanie albo jak albo koniec...
Co robić? Czy taka wielka miłość może wygasnąć? Mówi też że rozum podpowiada by być ze mną a w środku to sama nie wie...
Byliśmy razem na wakacjach i było świetnie, tak jak kiedyś, niestety po zaczęła znowu rozmyślać itp.
Martwi się tym że ja Ją kocham na zabój a ona mnie nie...
Co robić? Co o tym sądzicie?