Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 69 ]

1

Temat: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Witam,
drogie Panie, mam problem z narzeczoną... jakiś miesiąc temu powiedziała mi że ej uczucie wygasa do mnie... przedtem było świetnie wielka miłość, wspólne wyjazdy, planowanie przyszłości, cieszyła się bardzo z zaręczyn (wręcz ich wyczekiwała), kochała bardzo (tak mi się wydaje, tak mówiła). Teraz dużo rozmawiamy o nas, o uczuciu... Ona nie chce mnie skrzywdzić, ani też nie może mi dać żadnej deklaracji, potrzebuje czasu... a czasem planujemy kolejne wyjazdy, przyszłość, nie neguje moich propozycji o małżeństwie, jednak boje się postawić przed nią pytanie albo jak albo koniec...

Co robić? Czy taka wielka miłość może wygasnąć? Mówi też że rozum podpowiada by być ze mną a w środku to sama nie wie...
Byliśmy razem na wakacjach i było świetnie, tak jak kiedyś, niestety po zaczęła znowu rozmyślać itp.
Martwi się tym że ja Ją kocham na zabój a ona mnie nie...

Co robić? Co o tym sądzicie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Kurcze ciężka sytuacja.. Porozmawiaj z nią szczerze. Może ona po prostu jeszcze nie chce wychodzić za mąż, może jest jej narazie dobrze jak jest a chce to zrobić dla Ciebie. Szczera rozmowa nie zaszkodzi a może tylko pomóc smile

'Serce kobiety to ocean pełen tajemnic' smile:*

3

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

No właśnie nie, to ona jeszcze pół roku temu bardzo chciała się żenić, ja chciałem w 2012 a ona nawet w tym roku... było extra, idealnie ale coś pękło tylko co? i czy to możliwe by przestać kochać tak w przeciągu tygodnia? Moja głowa jest zbyt mała by to pojąć.

4

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Nikt Ci tu nic nie poradzi bo nie wiemy co ona czuje. musisz z nią szczerze pogadać. trudno raz kozie śmierć, jak to się mówi. jeśli ma powiedzieć Ci okrutną prawdę to lepiej teraz niż jak jeszcze bardziej się zaangażujesz w sprawy planowania ślubu.  może nie jest jeszcze gotowa na taki krok, może ją przytłoczyłeś ciągłymi planami i gadaniem o przyszłości? powiedz, że jeśli nie jest gotowa na pójście pod ołtarz to Ty możesz zaczekać smile

powodzenia smile

Nasz Skarb Krystianek  ur.27.07.2011r.  g.13:45  3490g, 54cm  smile

5

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Caameron - ale to ona chciała iść bardzo szybko przed ołtarz, mi pasował rok 2012, a tu nawet teraz się ten rok oddalił... czy mini przerwa np. tygodniowa wyjdzie na dobre?

6

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Chyba dziewczyna się nieco znudziła. Pewnie szybko spełniły się jej oczekiwania - fajny chłopak, zaręczyny, ślub w planach no i króliczek złapany, nie ma co gonić. Może jak emocje opadły to stwierdziła, że jeszcze by poszalała? Że to jeszcze nie pora? Od jej strony wkradła się rutyna skoro na wakacjach było super a potem znowu zaczęła rozmyślać, czyli ewidentny dowód, że jej się nudzi. Mogę wiedzieć ile macie lat?

7

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Prawie 26... sama mówi że nikt jej nie zna tak jak ja, że się nie nudzi ze mną itp... ale nie wie co czuje hmm po 3 latach? czemu właśnie teraz??

8

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

w którymś z programów telewizyjnych zostały przedstawione statystyki związków.kryzysów itd.
z owych statystyk wynika ,że każdy związek przeżywa kryzys po upływie 3 lat.
nachodzą wątpliwości,więc być może coś w tym jest..

Bywają w życiu chwile, których ból daje się zmierzyć dopiero po jego przeżyciu, i wówczas dziwi nas, iż zdołaliśmy go znieść.

9

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Tak to prawda. Te 3 lata to jakies przeklenstwo czy fatum (sam mam maly kryzys 3 lata po weselu )

Wycena małżeństwa- 50zl

10

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

No bo 3 lata to już dość długo. Wszystkie emocje opadły, nic się właściwie nie dzieje, dlatego uważam, że to odpowiedni moment na dziecko jeżeli jest się w związku małżeńskim i nie ma się dzieci smile Nie dla ratowania związku, a dla wprowadzenia nowych wyzwań smile

Macie mały kryzys. Dziewczyna pewnie teraz nie wie czego chce. I Ciebie chce i coś nowego chce. Może oderwijcie się trochę od rzeczywistości pozachowuj się trochę jak za czasów kiedy dopiero zaczynaliście, jakiś niespodzianki, wypady itp. I zobacz co będzie. Może jej po prostu brakuje urozmaiceń i myśli, że juz tak będzie zawsze.

11

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Cos w tym jest, 3 lata i bach... czasem wydaje mi sie ze jest dobrze lepiej ale to nic nie znaczy bo potem bywa gorzej, bylismy tydzien temu na wakacjach, pow. ze bylo cudownie, ze takiego bezpieczenstwa potrzebuje, ale boi sie ze to przeminie, ze sie zmienie i nie bede taki... Teo masz duzo racji w tym co piszesz, bede robil co tylko bede w stanie by to utrzymac...
Czesto dodaje ze jestem dobrym czlowiekiem ze nigdzie takiego nie znajdzie, a dzis ze jestem cudownym facetem... jak na to patrzec?

thx

12

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Patrz pozytywnie. Waha się i widać, że nie jest jej dobrze z tym wahaniem. Myślę, że to Twój czas na pokazanie jej, że jesteś TYM JEDYNYM. Upewnienie jej, że nie będzie tylko nudy i rutyny, że bez względu na wiek będzie mogła liczyć na rozrywki smile Tylko nie mów jej tego a pokazuj! Oczywiście nie ciągle i bez przesady, ale w granicach rozsądku smile Tak jak na początku związku musisz ożywić jej motylki w brzuchu smile

13

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Jestem z reguły optymista (Ona niestety nie hmm, bardziej dostrzega złą niż dobrą stronę mocy) i patrzę pozytywnie, ważne że Ona chce rozmawiać. Brak jej bezpieczeństwa (nie chodzi o siłę, a raczej bezpieczeństwo w tej swerze duchowej, że zawsze będę, że będę po jej stronie itp.), jak jej to przekazać że będę, żeby mi zaufała... słowami łatwiej ale słowa teraz aż tak nie dotrą jak czyny...
Czas, czas, czas żeby można było go przesunąć w tył albo do przodu...

14 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-19 08:21:00)

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

z mojego doswiadcznia ci powiem ze po 3 latach ludzie maja wyrazniejszy zarys 2 osoby, najgorsze ze monotonnia sie pojawia i to moze byc odstraszajace jesli z dnia na dzien ta szalona, beztroska milosc zmienia sie w niepewnosc, nude, pojawiaja sie trudne decyzje, ktore wiadomo beda juz na dlugie lata. sam piszesz znam ja jak nikt inny, ona pewnie ciebie tez.( a to wcale nie musi byc fajne) musicie powalczyc jesli oczywiscie chcecie byc razem. ja po 3 latach sie rozstalem, bo myslalem ze skoro nuda to co bedziemy sie dalej pograzac, zwiazki opierane glownie na  namietnosci wlasnie po mniej wiecej 3 latach sie psuja. ale super ze obaj (oboje?) nie wiem jak pisze ;p jednak jestescie dojrzali i staracie sie z tego wyjsc. nie wiem czy pomoge ale staraj sie byc spontaniczy, zrob cos glupiego, szalonego czego ona by sie zupelnie nie spodziewala. w lozku tez musisz jakies nowosci wprowadzic, bo prawdopodobnie tam wedlug niej tez kuleje. ale to sa moje doswiadczenia, wiec moga sie miec nijak do twojej sytuacij. ja jednak bylem duzo mlodszy i glupszy.

najgłupsza kobieta potrafi kierować mądrym mężczyzną, ale trzeba bardzo mądrej kobiety by kierować głupcem.

15

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

A może ona się po prostu przestraszyła? Przed Wami ślub, jest to ogromna radość i jednocześnie olbrzymi stres. A jeżeli ona np. ma jakieś koleżanki mężatki, które - wiem z doświadczenia - zwykle opowiadają jak to się cudowny mężczyzna po ślubie w tyrana zmienił? Bo z tego co piszesz to trochę tak wygląda. Teraz jest super i ona chciałaby aby zawsze tak było, a zwykle koleżanki potrafią z mózgu wodę zrobić takimi opowiadaniami. I się dziewczyna przestraszyła, że jest cudowny książe z bajki, czuły, troskliwy i kochający kiedy tylko założy jej obrączkę na palec przejdzie całkowitą metamorfozę w faceta o zimnym spojrzeniu, braku czasu i inwencji i samych wymaganiach.

"Osoba, która doprowadza mnie do największego szału to ja sama." wink

16

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

gof3r, ja mam bardzo podobny problem do Twojej ukochanej. Niby chcę ślubu, niby chcę mieć męża, niby pragnę czegoś na stałe... ale jednocześnie bardzo się tego boję. Boję się stresu związanego ze ślubem (nie wyobrażam sobie siebie w roli panny młodej), boję się tego, że po ślubie facet się zmieni (wszyscy znamy takie historie), boję się, ze to bezpowrotnie zamknie pewien etap w moim życiu. Co nie oznacza, że nie kochałabym swojego faceta i nie chciała być odpowiedzialna. Być może Twoja ukochana ma podobnie - najpierw chciała wiedzieć, że jesteś gotów się z nią ożenić, a potem dała upust własnym wątpliwościom. Jeśli chodzi o radę, to podpisuję się pod dziewczynami - pokaż jej, że niepotrzebnie ma wątpliwości, wykaż się jakoś, ale pokaż jej również, że jesteś w stanie na nią czekać, nie naciskaj jej pod żadnym pozorem do podjęcia decyzji.

17 Ostatnio edytowany przez gof3r (2011-07-19 09:23:27)

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Jaskółka, coś w tym jest, w sumie każdy tutaj ma trochę (więcej lub mniej) racji... może sam nie zauważałem że coś jest nie tak, dla mnie było ok a dla niej niezbyt... po drobnych sprzeczkach się godziliśmy ale to w niej chyba zostawało. Boi się głównie tego (tak przypuszczam) że po ślubie nie będę stał za nią murem, że wtedy nie znajdzie we mnie odpowiedniego wsparcia itp.
Mam kilka pomysłów na wykazanie się (raz nawet mieliśmy świetną "randkę" a kolejnego dnia ona powiedziała mi że było świetnie, ale że to mogło być raz itp. ale nie było - mieliśmy świetne wakacje) tylko czy ona nie odbierze tego w sposób - stara się stara, ale to czasowe? Co Wam kobietką dałoby taką wielką pewność?

18

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Gof3r, nie słowa, lecz czyny. Myślę, że mężczyzna musiałby mi po prostu udowodnić, że będzie dobrym mężem i ojcem. Narzeczeństwo nie mogłoby więc przebiegać jedynie na zasadzie "gry o względy" i nieustannej próbie zaimponowania sobie nawzajem, ale na odnalezieniu się w rutynie i przyziemnych sprawach. Z tego, co piszesz wynika, że dziewczyna nie ufa Ci do końca, więc musisz skupić się na zdobyciu tego zaufania. Skoro ona boi się, że po ślubie się zmienisz, może spróbuj podczas oglądania z nią filmu romantycznego (tam zazwyczaj pojawia się chociaż jeden czarny charakter na zasadzie "złego mężczyzny") skomentować zachowanie bohaterów, którzy krzywdzili kobiety. Możecie też wspólnie czytać jakiś poradnik dla zakochanych (ale dobry poradnik dla zakochanych) i rozmawiać o poruszanych w nim kwestiach, żeby ona wiedziała, jakie masz poglądy na konkretny temat.

19

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Ostatnio mi powiedziała, że zasługuje na lepszą kobietę, że jestem dla niej za dobry i co z tym zrobić?... chciałem ją bardzo zaskoczyć - lot balonem na imieniny - na allegro była fajna aukcja ale niestety jej nie wygrałem, powiedziałem jej o tym i aż mnie uściskała i wycałowała...
Niestety nie mieszkamy razem (a może stety) nie mogę się aż tak wykazać jak np. na wakacjach (śniadanie do łóżka itp - byłą zachwycona) ale po nich znowu myślała i jest jak jest hmm... boje się że, że jak ona zagubi się w tych myślach sama, bez ich upływu to będzie koniec (czasem boje się że ona już w to w swojej głowie załatwiła tylko boi się skończyć) ... na razie mamy tydzień offlinu pomiędzy nami...


Sorry za lekko nie upożądkowaną wypowiedź, zbyt dużo mam myśli  wink

20

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Gof3r, a ja radziłabym spojrzeć na sytuację z nieco innej perspektywy - jesteś cudownym facetem (przyjmijmy), kochasz swoją dziewczynę, jesteś gotowy zrobić dla niej wszystko i na każdym kroku to udowadniasz. A mimo to jej jest ciągle mało i mało, czegokolwiek byś nie zrobił, jest pięć minut radości i pół godziny narzekania. Podejrzewam, że gdybyś kiedyś autentycznie ją zawiódł (zdarza się najlepszym nie sprostać wymaganiom), to będzie gadka w stylu: "Ja wiedziałam, że taki będziesz, po co ja za ciebie wychodziłam". Naprawdę chcesz być w takim związku?

21

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Od samego początku naszej znajomości wiedziałem jaka Ona jest, była świeżo po rozstaniu z chłopakiem (uznał że Ona zasługuje na lepszego faceta - paradoks) widziałem ją wtedy w całej okazałości (huśtawek nastroju było baardzo dużo) i to nie zraziło mnie do niej wręcz przeciwnie liczyło się dla mnie jej szczęście, nadal tak jest... ja jestem szczęśliwy widząc, że ona jest szczęśliwa... głupie prawda? A czy chciałbym być w takim związku? Tak, Ona też jest bardzo dobrą osobą, aż za gdyż czasem daje z Siebie dużo innym a nic nie dostaje w zamian (a nawet czasem po tyłku dostawała). Lubie się o nią troszczyć, opiekować... może jestem za dobry?
Jej rozum podpowiada że to ja jestem tym jedynym... teraz musi się sama przekonać wewnątrz że tego chce...

22

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)
gof3r napisał/a:

było extra, idealnie ale coś pękło tylko co? i czy to możliwe by przestać kochać tak w przeciągu tygodnia?

Może ktoś się do Was dosiadł?
A po co z nią jeszcze jesteś? Nie kocha Cię, to wszystko jasne - dziękujemy sobie za współpracę i każde dalej idzie swoją drogą.

23 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-19 10:43:14)

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

wcale mu nie powiedziala ze go nie kocha, jest niezdecydowana a to jest jednak roznica. a szczeze watpie ze pozwolila by sobie na skoki w bok, z tego co kolega o niej pisze to uczciwa i mysle ze nie zrobila by czegos takiego. moze wlasnie kluczem jest ta jego dobroc, jesli tak to faktycznie bedzie ciezko.

najgłupsza kobieta potrafi kierować mądrym mężczyzną, ale trzeba bardzo mądrej kobiety by kierować głupcem.

24 Ostatnio edytowany przez gof3r (2011-07-19 10:45:10)

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

To nie takie proste... wspomnienia, zżycie, wspólne plany... lubię jej rodzinę, a ona moją, a do tego ja Ją kocham i narazie to mi wystarczy bo widzę w niej, w jej zachowaniu, w oczach że to uczucie w niej jest tylko boi się go uwolnić...

NieInteresujSie - kluczem jest moja dobroć, tzn?, będzie ciężko tzn?

25

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

A może jednak teraz jak jest po zaręczynach przestraszyła się bycia żoną, matką....nie raz chcemy czegoś ale jak przychodzi boimy się jak sobie damy radę w tej nowej roli.

26

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Szczera rozmowa to podstawa, później można myśleć co dalej. I może zdecydowalibyście się na jakieś urozmaicenie w związku? Coś czego nigdy nie robiliście.

'I can feel the magic floating in the air
Being with you gets me that way...'

27

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Dobre jest to, że rozmawiamy i jeszcze raz rozmawiamy, że nie załatwiliśmy to w sposób: po długiej ciszy nagłe rozstanie... ehh sam mam nieraz pozytywne a czasem negatywne myśli... hmm

28

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

jejkuu dla mnie to dziwne jak można być z kimś tak długo i po takim czasie nie wiedzieć co się czuje ;-) ja równiez mam siostre ktora jest z chłopakiem juz cztery lata jest w nim taaka zakochana i marzy o zaręczynach tylko tyle że jemu się nie śpieszy tongue są ze sobą cztery lata a ona kocha go mocniej niż na początku ...

29 Ostatnio edytowany przez gof3r (2011-07-19 13:08:22)

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Dla mnie też jest to dziwne, ale jej zachwianie, lekkie wątpliwości pojawiły się dopiero ok. miesiąc temu... My już jesteśmy zaręczeni, Ona chciała brać ślub jak najszybciej... a teraz jest na odwrót chyba...

Się zobaczy... Boje się że przyjdzie dzień, chwila w której powie że to koniec a ja nie będę przygotowany i nie będę chciał tego zaakceptować...

Tak, to ta właśnie jedyna...

PS. chyba pomału rozumiem swój błąd, Ona zawsze chciała rozmawiać o czymkolwiek (co jej nie pasuje, co pasuje), mi nie pasowały rozmowy o tym co nie pasuje tym bardziej że były powtarzane (tzn. kilka razy o tym samym)... znalazłem swój błąd i teraz mam odwagę porozmawiać o wszystkim... tylko czy to pomoże? i jak dać do zrozumienia?

30

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Gof3r, zawsze warto spróbować, może to coś zmieni. Nie znamy tej dziewczyny ani Ciebie, więc naprawdę ciężko jest Ci coś sensownego doradzić. Ja jednak przeczytałam kiedyś mądre, bardzo życiowe i niestety niezbyt optymistyczne w tej sytuacji zdanie: "Jeżeli zastanawiasz się, czy kogoś kochasz, to oznacza, że przestałeś kochać go już dawno". Nie dziwiłabym się, gdyby było odwrotnie - serce by jej podpowiadało Ciebie, a rozem radził coś innego. Ale skoro trzyma ją przy Tobie jedynie rozum, to chyba niestety coś jest na rzeczy.

31

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Witam!
gof3r powiem Ci, że ja dokładnie tak samo jak Twoja narzeczona się zachowywałam po zaręczynach, dokładnie po 3,5 roku związku! (aż dziwne...-.-) identyczna sytuacja, zaczęłam mieć wątpliwości, jakieś chore jazdy. Miałam wrażenie, że przestałam narzeczonego kochać... i niestety podjęłam złą decyzję- rozstaliśmy się. Potrzebowałam chyba rozłąki, żeby zrozumieć, że wcale nie przestałam go kochać, ze go nadal potrzebuję- dziś jesteśmy szczęśliwym małżeństwem z dzieckiem. smile Więc nie trać nadziei, porozmawiajcie spokojnie- ja tak zrobiłam najpierw. Może jej też potrzebna jest chwila wytchnienia od wszystkiego. Ja uważam, że wszystko między Wami się ułoży, tylko potrzebujecie trochę czasu.
Eh my kobiety to jesteśmy okropnie dziwne, a jak bardzo do siebie podobne!!
Trzymam kciuki! I pamiętaj, rozmowa jest bardzo ważna smile

32

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Dzięki za pokrzepiającą wiadomość! mam nadzieję że się ten chory stan zmieni! Wiem rozmowa nam dużo daje!
PS. jesteście dziwne i to czasem bardzo bardzo wink

33

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Nie, nie jesteśmy dziwne tylko myślimy przyszłościowo smile Facetom jest łatwiej, bo to na nas spada większa odpowiedzialność.

34

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

A może po prostu spokojnie odłożycie na razie ślub i spróbujecie zamieszkać razem? Wspólne mieszkanie nie wymaga deklaracji bycia ze sobą do końca życia, a w praktyce zmienia więcej niż słowna obietnica w kościele. Po kilku miesiącach takiego na prawdę wspólnego życia, myślę, że łatwiej jej będzie zdecydować, czy to jest właśnie to, czego chce i wtedy wspólnie podejmiecie na nowo decyzję o ślubie.

No chyba, że pojawił się ktoś inny (o czym mogłyby świadczyć wypowiedzi, że jesteś dla niej za dobry)...

35

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Ona nikogo nie ma, wczoraj niestety się rozstaliśmy ;( jestem strasznie załamany hmm nie wiem co robić, co myśleć, plany jakie miałem związane z nią i rodziną prysły sad co robić??
Umówiliśmy się o danie sobie trochę czasu za nim znowu się spotkamy, porozmawiamy... czuje że to nic nie da, chociaż część mnie mówi że może, coś z tego będzie (tak napiszecie że olej już to - ale to nie takie łatwe... to tak jakbym grał z nią w piłkę i bylibyśmy w jednej drużynie gdy ja strzelam gola, ona strzela samobója)

Mam nadzieje cały czas ją mam!

Mam też nadzieje że sprawdzi się scenariusz kahalicy, mam wielką nadzieje o to...

36

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

A kto kogo zostawił ?

Kto odszedł ? może nie kocha a nie wie jak to powiedzieć ?

37

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

gof3r miej nadzieję, miej! smile Tylko faktycznie daj jej troszkę czasu, a powiem Ci jeszcze, że jak pokażesz jej, że dobrze sobie radzisz, to może na nią podziałać. Przynajmniej w większości przypadków kobiet tak jest, że jak widzi, że faktycznie traci faceta, że staje się on dla niej niedostępny, że nie jest na każde jej zawołanie- to działa. Niestety taka prawda, nie wiem co w tym jest, ale my kobiety tak już mamy hmm Natomiast jeśli będziesz ją nękał smsami, że ją kochasz itp, to możesz odnieść niedobry wynik tego.
Mam nadzieję, że dziewczyna szybko zrozumie i swój błąd, tak jak ja to zrobiłam. Trzymam kciuki mocno!

38

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Kahalica, dziękuje... przy rozstaniu mówiła że jej dobrze ze mną, że zawsze było ok, że mogła na mnie liczyć ale uczucie wygasło i nie wie czy mnie Kocha... ja tez od dawna nie czuje motyli w brzuchu, ale wiem że tak to jest, wiem że ona to ta właśnie jedyna... kto wie może się zawiodę, a może ona zrozumie swój błąd... postaram się do niej nie pisać, dzwonić... ale jest to ciężkie hmm czy Twój mąż starał się o Ciebie po zerwaniu? czego za wszelką cenę nie robić?


Pozdrawiam

39 Ostatnio edytowany przez kahalica (2011-07-25 13:04:14)

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Starał się, pisał właśnie smsy. A ja byłam na to negatywnie nastawiona. Ale na kilka dni przed tym, jak się zeszliśmy on przestał już tak o mnie zabiegać. I wtedy przejrzałam na oczy. Niektórzy mogą pomyśleć, że poleciałam do niego tylko z tego powodu, że przestawał się powoli mną interesować. Ale to nie tak. Po prostu w tym momencie dotarło do mnie co jest grane, rozjaśnił mi się umysł, że przecież jego chcę, zawsze chciałam, a w głowie mi się poprzewracało...
Ciężko mi powiedzieć, czego masz nie robić. Tak naprawdę każdy jest inny... Ale myślę, że Twoja kobieta powinna wiedzieć, że możesz na Ciebie liczyć- ale nie za wszelką cenę- nie, że rzucić wszystko i przylecisz do niej, bo czegoś potrzebuje. Postaraj się zachować zdrowy rozsądek. Ja doskonale rozumiem, że Ci ciężko. Jeśli ona naprawdę Cię kocha, to też będzie to przeżywać, choć niekoniecznie da po sobie to poznać (ja np. okropnie schudłam, zmizerniałam, byłam apatyczna... aż nieprzyjemnie się na mnie patrzyło).
Aha i jeszcze jedno- koleżanka mi kiedyś mówiła, że po 3-3,5 roku związku baaaaaaaaardzo często występują kryzysy. Jest to spowodowane przeminięciem pierwszej fazy zakochania i zafascynowania. Może w tym też coś jest. Ale jeśli to jest prawdziwe uczucie, to mimo wszystko przetrwa (nawet jeśli do tego potrzebna jest chwila rozłąki).

40

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Przeżywa to też, nie wiem kto bardziej... płacze itp., wiem że w pracy też jest smutna, nieswoja... (nie pracujemy razem jakby co) - czy to nic nie znaczy, gdybym był jej obojętny... gdybym mógł coś zrobić, cokolwiek... ale nie mogę nic, moje argumenty odbijają się jak od ściany...

Postaram się do niej nie odzywać, dać czas do kolejnego spotkania które jest za da tygodnie...
Długo u Ciebie to trwało? długo to działo się w Twojej głowie?

41

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Skoro to przeżywa w ten sposób, to na pewno Cię kocha. Tylko potrzebuje sobie to w głowie poukładać smile
U mnie całe to zamieszanie trwało miesiąc. Powiem Ci, że są dni, kiedy nie mogę przestać o tym myśleć, przestać się obwiniać. Ale suma sumarum- są plusy tej sytuacji- jesteśmy przeszczęśliwi, jestem pewna swego uczucia, mąż także. Gorzej by było jakby takie wątpliwości ją naszły po ślubie..
Naprawdę mam szczerą nadzieję, że ona szybko przejrzy na oczy, żeby później nie musiała żałować tego przez całe życie.

42

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Obyś miała rację... To co piszesz bardzo się pokrywa z moim przypadkiem, bardzo... aż dziwne że przytrafiają się takie przypadki i to całkiem niedaleko...

Bardzo bym chciał by przyszła do mnie, choćby za dwa miesiące i chciała wrócić...

A spotykaliście się w przeciągu tego miesiąca?

43

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

No właśnie niesamowicie podobna sytuacja. Jak czytałam początek tematu to oczy mi z orbit wychodziły... Ale widać my kobiety jesteśmy tak naprawdę bardzo do siebie podobne.
Widywaliśmy się, bo mieszkaliśmy już razem, mąż zabierał z mieszkania rzeczy, w sumie może 3 czy 4 razy się widzieliśmy. Czasem pisałam do niego na gg, sama nie wiedziałam, czego oczekując. Niby chciałam, żeby została przyjaźń między nami, a tak do końca to nie wiadomo co mi po głowie chodziło.
Kiedy potrzebowałam pomocy, wiedziałam, że mogę na niego liczyć (ale tak jak pisałam, nie że na zabój leciał do mnie, po prostu na spokojnie się ugadaliśmy co i jak).
Kiedy go widziałam bolało mnie serce i było mi słabo- cóż, sama sobie tak naprawdę złamałam serce, nie mówiąc o tym, jak jego zraniłam.
To jest naprawdę ciężka sytuacja. Tobie jest ciężko bardzo, ale zapewniam Cię, że Twojej kobiecie również, bo ona czuje się zagubiona...

44

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Wiem, że jej ciężko, wiem czuje to i może być jeszcze gorzej... popaprana sytuacja, taka miłość po 3 latach nie potrafi tak po prostu zniknąć, a objawia się w inny sposób prawda? Moja nadzieja wciąż żyje, nie poddam się dopóki nie umrze na dobre... narazie jest to wszystko świeżę potrzebuje czasu by się otrząsnąć i działać według planu tzn. nie odzywać się itp...

Pozdrawiam

45 Ostatnio edytowany przez kahalica (2011-07-25 13:29:24)

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Z tym nie odzywaniem się też nie przesadź w drugą stronę wink Po prostu nie zadręczaj jej ciągłymi wiadomościami. Ale jak napiszesz co parę dni co u niej, jak się czuje, to jeszcze nie będzie nic strasznego smile Chodzi tylko o to, żeby z Twojej strony nie wyglądało to jak żebranie o miłość, bo to jej wcale nie pomoże. Trzymaj się!

46

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Tak rozumiem... odezwę się raz po raz (raz w tygodniu) co u niej słychać, jak zechce odpisać to fajnie... jeśli nie to kicha big_smile...
Dam znać jak wygląda cała sytuacja na przestrzeni czasu...

Pozdrawiam

47

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Hmm kilka razy pisaliśmy na fb, nawet było miło i to zawsze ona się pierwsza odzywała...
Kahalica co robiłaś gdy mieliście ten czas przerwy? Bo ona wciąż myśli nad tym wszystkim, na facebooku zmieniła status związku z zaręczony na skomplikowany związek, dlaczego nie na wolny?? Pisze że potrzebuje czasu, szkoda że mi ten czas się strasznie dłuży... a co gdy ten czas nic nie przyniesie??
Sądzę jednak gdy są jakiekolwiek wątpliwości, jeśli wciąż o mnie myśli itp. to jest coś na rzeczy, prawda?
Gdy ktoś kogoś zostawia od tak bo mu się znudził, ma już go dosyć itp. nie myśli o nim, szybko zapomina a zerwanie przynosi ulgę... u niej tak nie jest... i co mam myśleć? co robić? ...

48

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)
gof3r napisał/a:

Hmm kilka razy pisaliśmy na fb, nawet było miło i to zawsze ona się pierwsza odzywała...
Kahalica co robiłaś gdy mieliście ten czas przerwy? Bo ona wciąż myśli nad tym wszystkim, na facebooku zmieniła status związku z zaręczony na skomplikowany związek, dlaczego nie na wolny?? Pisze że potrzebuje czasu, szkoda że mi ten czas się strasznie dłuży... a co gdy ten czas nic nie przyniesie??
Sądzę jednak gdy są jakiekolwiek wątpliwości, jeśli wciąż o mnie myśli itp. to jest coś na rzeczy, prawda?
Gdy ktoś kogoś zostawia od tak bo mu się znudził, ma już go dosyć itp. nie myśli o nim, szybko zapomina a zerwanie przynosi ulgę... u niej tak nie jest... i co mam myśleć? co robić? ...

Czekaj cierpliwie, bo nic innego zrobić nie możesz. Widać potrzebuje czasu, pokaż jej, że jesteś cierpliwy i ją kochasz. Jeżeli jest jej to potrzebne to jej to daj. Czy ustaliliście jakiś przybliżony termin tego czasu? Nie wiem, np 2-3 miesiące? Jeśli nie może postaw jej takie lekkie ultimatum bo Ty też nie możesz całe życie być zawieszony. Powiedz jej, że szanujesz jej decyzję, ale taki stan nie może trwać wiecznie dlatego dajesz jej np 2 miesiące na zastanowienie, ustalcie reguły, że nie odzywacie się przez ten czas do siebie czy coś. Po upływie terminu proponuję się spotkać i porozmawiać. Jak nic się nie zmieni będziesz musiał zakończyć związek definitywnie i szukać nowej miłości.

49

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Mamy ustalony termin 2 tygodni (przyszły weekend), jeśli wtedy nic nie wypali, nic nie ustalimy będzie kolejny...
Jestem skłonny zacząć od nowa, ale tylko z nią... możliwe? a czemu by nie...
Ustaliliśmy ciszę od poniedziałku ale wczoraj ze Sobą pisaliśmy, ona zaczęła... i co jak na to spojrzeć? patrzeć?

50

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)
gof3r napisał/a:

Mamy ustalony termin 2 tygodni (przyszły weekend), jeśli wtedy nic nie wypali, nic nie ustalimy będzie kolejny...
Jestem skłonny zacząć od nowa, ale tylko z nią... możliwe? a czemu by nie...
Ustaliliśmy ciszę od poniedziałku ale wczoraj ze Sobą pisaliśmy, ona zaczęła... i co jak na to spojrzeć? patrzeć?

2 tygodnie to za krótko i skończy się ciągłym przedłużaniem terminów. Proponuję odnaleźć w sobie siłę i zrobić tak: powiedz jej, że dajesz jej pełny miesiąc na zastanowienie się. Przez ten czas nie będziesz się odzywał, ani nie chcesz, żeby ona odzywała się do Ciebie, chyba, że w nagłych poważnych wypadkach, ale zakładam, ze raczej nic takiego się nie stanie. I tego się trzymaj. Zależy Ci na niej i chcesz wrócić, to zrozumiałe, ale też musisz się postawić, bo wyjdzie na to, że ona to z Tobą nie jest, zastanawia się, ale jak coś to pisze, dzwoni takie początki psa ogrodnika. Podstawa to warunek. Jeżeli ona rzeczywiście potrzebuje czasu na zastanowienie się, a nie tylko kombinuje to miesiąc ciszy powinien być wystarczający i odpowiedni.

51

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Tyle, że ja tego nie wytrzymam hmm zniszczę się kompletnie... hmm się zobaczy... może za tydzień będzie mi lżej, i sam przedłużę ten czas... na razie strasznie mi big_smile, mam ochotę się do niej odezwać ale wiem że to nic nie da tongue...

52

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

gof3r, tak jak Ci mówiłam, ja też pisałam do mojego mężczyzny przez ten czas rozłąki. Potrzebowałam tego i wcale nie chodziło mi po głowie- że chcę go mieć przy sobie w razie W. Po prostu uwielbiałam nasze rozmowy, teraz wiem, że jemu z ogromnym trudem przychodziły te rozmowy ze mną, choć zachowywał pozory, że jest okej.
Szczerze powiedziawszy, jeśli Twoja kobieta jest tak do mnie podobna pod tym względem, jak mi się wydaje, to ultimatum miesiąca, czy tam dwóch i zero odzywania się nie jest dobrym pomysłem.
Moim zdaniem, tak jak wspominałam już, rozmowy (co prawda nie dzień w dzień), ale od czasu do czasu nie są zabronione, ale też nie rozmawiajcie tylko i wyłącznie o tym, jak to jest między Wami, jak być może. Odpocznijcie też chwilę od tego, ja wiem, że to bardzo trudne, ale trzeba czasem odetchnąć. Dobrze by było, żebyście też jak zacznie rozmawiać, nie ciągli tego godzinami, tylko krótka rozmowa, na temat, co u Ciebie jak się czujesz, muszę uciekać. To jej pokaże, że może na Ciebie liczyć, ale nie da jej pewności, że będziesz na nią czekał w nieskończoność.

53

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)
gof3r napisał/a:

Tyle, że ja tego nie wytrzymam hmm zniszczę się kompletnie... hmm się zobaczy... może za tydzień będzie mi lżej, i sam przedłużę ten czas... na razie strasznie mi big_smile, mam ochotę się do niej odezwać ale wiem że to nic nie da tongue...

Masz jakiś zaufanych znajomych? Tylko swoich nie waszych wspólnych? Jednego kupla chociaż? Jeśli tak nakreśl mu sytuację i poproś o pomoc o oderwanie Cię od nic nierobienia i myśli. Tylko tak będziesz w stanie wytrzymać, a to naprawdę jest Wam potrzebne. Ona musi się odrobinę przestraszyć, musi wiedzieć, że skoro podjęła taką decyzję są też i konsekwencję, że nie dasz się wodzić za nos w nieskończoność. Tak nie można. Wybrała przerwę, ok, Ty jej tę przerwę zapewnisz i będzie miała spokój i ciszę, żeby sobie przemyśleć wszystko. Jeśli tak nie zrobisz to to się nigdy nie skończy.

54

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Teo- niekoniecznie to co piszesz jest prawdą. Ja nie dostałam od mężczyzny ultimatum żadnego, rozmawiałam z nim czasem. Wiedziałam, że mogę na niego liczyć, ale też wiedziałam, że facet nie będzie na mnie czekał do końca życia. Ja potrzebowałam miesiąca. Sama doszłam do tego, co i jak i jestem teraz szczęśliwa smile

55

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

myślałem że kolejny dzień będzie lepszy od poprzedniego niestety są takie same jak nie gorsze hmm w pracy hmm jest tak se, najchętniej bym wybiegł... i połaził gdzieś bez celu... chciałbym ją gdzieś przypadkiem spotkać, (pracujemy blisko siebie), na szczęście mieszkamy w innych miastach...

Zobaczy się jak będzie...
a gdy ten czas nie da żadnej odpowiedzi? A ja nie będę chciał zrezygnować?

56

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)
gof3r napisał/a:

Zobaczy się jak będzie...
a gdy ten czas nie da żadnej odpowiedzi? A ja nie będę chciał zrezygnować?

Czy Ty czytasz ze zrozumienie to co piszę ja i inni?! Przecież Ci napisałam, ze tak można ciągnąć to w nieskończoność jeśli nie ma konkretnych terminów i ustaleń! Bądź facetem! Pokaż że jesteś twardy! Wiem, że ciężko, ale musisz!

57

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)
kahalica napisał/a:

gof3r, tak jak Ci mówiłam, ja też pisałam do mojego mężczyzny przez ten czas rozłąki. Potrzebowałam tego i wcale nie chodziło mi po głowie- że chcę go mieć przy sobie w razie W. Po prostu uwielbiałam nasze rozmowy, teraz wiem, że jemu z ogromnym trudem przychodziły te rozmowy ze mną, choć zachowywał pozory, że jest okej.
Szczerze powiedziawszy, jeśli Twoja kobieta jest tak do mnie podobna pod tym względem, jak mi się wydaje, to ultimatum miesiąca, czy tam dwóch i zero odzywania się nie jest dobrym pomysłem.
Moim zdaniem, tak jak wspominałam już, rozmowy (co prawda nie dzień w dzień), ale od czasu do czasu nie są zabronione, ale też nie rozmawiajcie tylko i wyłącznie o tym, jak to jest między Wami, jak być może. Odpocznijcie też chwilę od tego, ja wiem, że to bardzo trudne, ale trzeba czasem odetchnąć. Dobrze by było, żebyście też jak zacznie rozmawiać, nie ciągli tego godzinami, tylko krótka rozmowa, na temat, co u Ciebie jak się czujesz, muszę uciekać. To jej pokaże, że może na Ciebie liczyć, ale nie da jej pewności, że będziesz na nią czekał w nieskończoność.

No i tak było wczoraj, na facebooku, chwile pogadaliśmy o codzienności, dużo osób mi mówi o czasie itp. ale chciałbym jeden sygnał od niej, że ona też chciałaby żeby było między nami ok...
Wiesz chyba jestes bardzo do Niej podobna, a Twój facet do mnie, też mi przychodzi z trudem rozmowa (ale nie daje po Sobie tego poznać), wiem że jesli ona kompletnie zostanie sama z tymi myślami to będzie koniec kompletny tongue...
cóż ważą się losy mojej przyszłości, to trudniejsze niż znalezienie pracy... hmm stres że hoho!

58

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Nie zakładaj od razu najgorszego smile na razie miej nadzieję. Nie może być tak, że czas nie da odpowiedzi, w końcu się zdeklaruje dziewczyna, czego chce, bądź czego nie chce. Kobiety są niezdecydowane, owszem, ale zawsze to ma jakiś kres smile

59

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)
Teo napisał/a:
gof3r napisał/a:

Zobaczy się jak będzie...
a gdy ten czas nie da żadnej odpowiedzi? A ja nie będę chciał zrezygnować?

Czy Ty czytasz ze zrozumienie to co piszę ja i inni?! Przecież Ci napisałam, ze tak można ciągnąć to w nieskończoność jeśli nie ma konkretnych terminów i ustaleń! Bądź facetem! Pokaż że jesteś twardy! Wiem, że ciężko, ale musisz!

Dobra no ;P zalezy mi i tyle... minęły w sumie dopiero trzy dni... tylko albo już trzy...
Postaram się!

60

Odp: Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)
kahalica napisał/a:

Nie zakładaj od razu najgorszego smile na razie miej nadzieję. Nie może być tak, że czas nie da odpowiedzi, w końcu się zdeklaruje dziewczyna, czego chce, bądź czego nie chce. Kobiety są niezdecydowane, owszem, ale zawsze to ma jakiś kres smile

Jestem wielkim optymistą, który niestety umiera a pojawia się pesymista (czasem tylko czasem) wierze że będzie dobrze

Posty [ 1 do 60 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niewiadoma po 3,5 roku (0,5 roku narzeczeństwa)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021