Cześć dziewczyny!
Od października będę studentką, zdecydowałam się na Kraków, dostałam na wymarzoną uczelnię i jestem przeszczęśliwa. Problem w tym, że muszę wynająć mieszkanie w mieście, bo od Krk mieszkam dosyć daleko. I zupełnie nie wiem jak to zorganizować, dlatego proszę Was o pomoc.
Mam 2 opcje:
1) Wynajmę mieszkanie razem z dobrym kolegą, dobierzemy jeszcze chłopaka i dziewczynę(nieznajomych, bo nie znamy już nikogo, kto idzie do Krakowa na studia)
2)Poszukam w internecie jakiś miłych studentek, które mają wolne miejsce w mieszkaniu i zamieszkam z nimi.
Czy któraś z Was mieszkała kiedyś z chłopakami na studiach? Zupełnie nie wiem, czy taka opcja wypali w moim przypadku. Jestem osobą ambitną i przeważnie nie potrzebuję dużo czasu żeby się czegoś nauczyć, ale jednak zależy mi na dobrych wynikach. Z drugiej strony chciałabym mieszkać z osobami, z którymi od czasu do czasu można zaszaleć, wyskoczyć do kina, na zakupy, na imprezę.
Przeraża mnie ta sytuacja...nie wiem, czy faceci w mieszkaniu to dobre rozwiązanie, ale przynajmniej mieszkałabym już z kimś, kogo znam.
A może zrobić skok na głęboką wodę i szukać dziewczyn, zupełnie mi nieznanych?
Proszę Was o rady!:)
Podobne tematy
Ja bym się aż tak nie przywiąwywala do myśli o mieszkaniu ze znajomymi. Takie operacje kończą się po pierwszym roku tak, że każdy idzie w swoją stronę
A do akademika nie chcesz? ![]()
Nie, zdecydowałam się już na mieszkanie:)
Sama nie wiem, bo jestem gotowa oderwać się całkowicie od znajomych i mieszkać z innymi, ale odrobinkę się boję, bo przecież nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi.
to jest twoj czas zeby popelniac bledy, ja bym na twoim miejscu zrobil to czego wlasnie za bardzo nie chcesz... akademik
nie wypali, to sobie mieszkanie wynajmiesz ;p
Ja 5 lat studiów spędziłam w akademiku i uważam, że była to najlepsza decyzja w moim zyciu w konteście studiów. Moje najlepsze przyjaciółki poznałam właśnie w związku z mieszkaniem w aka
MS AGH rulezz ![]()
No dobrze:) a czy ktoś może się wypowiedzieć nt. mieszkania z facetami w jednym mieszkaniu?;p
7 2011-07-13 17:59:44 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-07-13 18:02:55)
Ja mieszkałam z facetem w jednym mieszkaniu i muszę powiedzieć, że było w porządku. Nawet sam zaproponował, że będziemy sprzątali tak generalnie co tydzień. Także nie jest tak, że jak facet to odrazu bałagan, nieopuszczona deska w toalecie itd. Każdy jest inny. To Ty znasz kolegę i lepiej wiesz czego się możesz po nim spodziewać. W akademiku też mieszkałam, krótko bo tylko jeden semestr. Było różnie, ale dało się uczyć (skoro o tym piszesz) tylko ten syf we wspólnej kuchni, lodówce, łazience
Myślę, że opcja przykolegowania się do kogoś nieznajomego jest najgorsza. Możesz trafić na jakąś paczkę i będziesz się czuła jak piąte koło. Skoro masz znajomego, z którym możesz zamieszkać to chyba jest to najlepsze rozwiązanie.
Też mieszkałam przez 4 lata studiów z dwoma chłopakami - moimi kumplami z liceum. Pod sam koniec 3. roku wprowadził się do mnie jeszcze mój mężczyzna, więc w ogóle zostałam w zupełnej mniejszości ![]()
Powiem Ci tak - wszystko kwestia dogadania się. Fakt, chłopaki mieli czasem niezły syf w pokoju, ale tylko u siebie - część wspólną (łazienka, kuchnia, przedpokój) sprzątaliśmy na zmianę. Ogólnie dzieliliśmy się obowiązkami po równo, tak samo z gotowaniem - od początku ustaliliśmy, że każde z nas robi po 2 obiady w tygodniu, dla wszystkich.
Nigdy nie żałowałam decyzji o zamieszkaniu z tymi konkretnie osobami - mimo że wcześniej tylko się kumplowaliśmy, nie byliśmy jakimiś wielkimi przyjaciółmi. Zawsze wiedziałam, że mogę na chłopaków liczyć - czy to w kwestii wniesienia bagażu na trzecie piętro, naprawienia rozwalonego krzesła czy zwyczajnego wypicia piwka i pogadania, co na wątrobie leży
sama chyba na Twoim miejscu nie ryzykowałabym zamieszkania z kimś "na doczepkę" - z takich samych obaw jak Małgorzatka.
Wiesz, ja będę teraz na 2 roku i ciągle mieszkam z rodzicami, ale wydaje mi się, że albo zamieszkaj w akademiku, jeśli masz możliwość i po prostu tak Ci będzie wygodniej niż mieszkać z rodzicami (bo w końcu pomieszkać jeszcze trochę z nimi to nie grzech) albo z tym kolegą. To już Twój wybór i kwestia tego czy dobrze tego kolegę znasz.
Ja mieszkałam nie na studiach a w szkole średniej z dwoma chłopakami i żaden nie mył po sobie prysznica i żaden nie mył kibelka chociaż było to uzgodnione a śmieci to stały z tydzień jak już kolejne worki się napełniały to już wynosili. Zawsze brali się za sprzątanie jak było tragicznie, ale dla mnie to i tak był syf. Potem już kąpałam się u koleżanki, jadłam u siebie w pokoju i tylko tam spałam szukając innego mieszkania do wynajęcia:D I to byli moi dobrzy znajomi... Potem znalazłam zupełnie obcych ludzi przez ogłoszenie i oni przestrzegali zasad może właśnie dlatego, że przed obcą osobą inaczej się zachowujesz.
Ale to tylko mój przykład.
Jak szukałam mieszkania przed I rokiem (nie miałam NIKOGO znajomego- nikt się nie wybierał do tego miasta, gdzie studiuję) to pomyślałam, że sama nic nie znajdę, więc znalazłam na naszej-klasie (wtedy miałam jeszcze konto) dziewczynę z mojego kierunku (byłyśmy razem wpisane do "klasy"); ostatecznie mieszkałyśmy razem dwa lata.
Jeśli chodzi o mieszkanie z chłopakami- nie mam takiego doświadczenia, ale moje kumpele mieszkają/mieszkały i nie narzekają/narzekały. Często chłopak okazał się "porządniejszy" od niejednej dziewczyny. Mieszkając ze sobą na co dzień na pewno poznacie się od zupełnie innej strony, uwierz mi. Zawsze możecie pomieszkać ze sobą tylko rok, o ile nie będziesz zadowolona. Nie polecam mieszkania z nowo poznanymi ludźmi, z którymi jesteś cały czas na zajęciach- będziesz miała ich bardzo szybko dość.