Mam pytanie do wszystkich studentek: mieszkacie ze swoimi partnerami studiując w jednym mieście? Jeśli tak - ile macie lat i ile jesteście ze sobą?
Ciekawi mnie to bardzo, bo nie mieszkam z moim chłopakiem, jesteśmy ze sobą dwa i pół roku i mamy po 20 lat. Zawsze kiedy rozmawiam ze znajomymi o studiach itd, pada pytanie: "a Ty to z X mieszkasz, tak?". Bardzo mnie to dziwi, wszyscy pytają takim tonem jakby to było oczywiste. Jest nam dobrze tak jak jest, jeśli chcemy możemy spędzać każdą wolną minutę razem, bo mieszka sam, a jednocześnie mamy dużo czasu dla siebie... Z drugiej strony, czasami mi trochę przykro słuchając przyjaciółek i ich chłopaków, jacy są szczęśliwi mieszkając razem. Teraz jest ok, ale nie wykluczam, że dwa czy trzy lata fajnie byłoby mieszkać razem, biorąc pod uwagę to, że planujemy kiedyś wziąć ślub i założyć rodzinę. Tymczasem mój cudowny X nie bierze pod uwagę wspólnego mieszkania, ba, dziś mi oznajmił, że za rok poszuka większego mieszkania i będzie mieszkać z jakimś kumplem, bo tak będzie taniej niż wynajmować mieszkanie samemu. Nie wiem, próbuję to zrozumieć, może tak mu wygodnie? Przyjdę do niego, posprzątam, posiedzimy razem, spędzimy trochę czasu, ugotujemy coś, jest nam miło a jednocześnie jest w domu sam, nie musi mnie oglądać codziennie rano, w południe i wieczorem? Hm....
edit: wkradł się błąd, łooj... ![]()