Cześć wszystkim net-kobietom i net-facetom . ;))
Otóż w nocy nie mogąc zasnąć , zaczęłam przeglądać sobie wszystkie tematy tego forum , po kolei . I dopadła mnie iście dogłębna refleksja nt. znajomości damsko-męskich . Myślałam, że rano będzie "po sprawie" i ten temat nie będzie mnie gnębił , ale jednak wrócił . Być może dlatego, że od niedawna spotykam się z interesującym chłopakiem i ten temat jest w pewnym sensie "na tapecie".
No ale od początku... ;)
Jestem osobą prostolinijną . Dla mnie jak coś jest białe to jest białe , a czarne to czarne . I tak samo jest w relacjach z facetami ; albo się sobie podobamy , jest nam ze sobą dobrze i decydujemy się na coś poważniejszego , albo zostaniemy tylko znajomymi , bo jednak to nie jest to, czego szukamy . Nie lubię bawić się w te wszystkie gierki. Oczywiście jest etap kiedy się poznajemy i nie chodzi o to, że każdemu się rzucam od razu na szyje :) Ale nie lubię tych wszystkich podchodów w stylu : "Niech się stara, to w końcu on jest facetem","Nie zadzwonię teraz do niego pierwsza, nie będzie miał króliczka na talerzu, o nie!" Traktuję facetów jak ludzi ;p Jeżeli mam ochotę spotkać się z fajnym chłopakiem na spacer, to nie czekam z zaciśniętą dłonią na telefonie kiedy zadzwoni, tylko sama dzwonię i proponuję spotkanie. Oczywiście nie jest tak cały czas - w końcu umawiam się z facetami którzy podzielają moje zainteresowanie ;) Ale uważam, że do udanej znajomości jest potrzebne zaangażowanie obojga ludzi, nie tylko jednego.
Czy na podstawie takiego zachowania , facet prędzej pomyśli , że :
a) Jestem dziewczyną która nie szuka rycerza w lśniącej zbroi tylko normalnego faceta .
b) Jestem nachalna , łatwa i nie wiadomo co jeszcze ;)
Wiem, że każdy facet jest inny i inaczej myśli , ale chciałabym poznać Wasze opinie na ten temat, jak Wy to widzicie .
Czy to gonienie króliczka przez cały czas jest potrzebne i nie można się bez tego odejść ?
A dla króliczków-inwalidów :D jest jakaś nadzieja? :D