Mam mały problem, opisze najkrócej jak się da - nie ukrywam, że liczę na opinie mężczyzn, podejrzewam, że kobiety będą miały podobne wątpliwości do moich.
Mam chłopaka, z którym jakiś czas temu wynikł problem następującej natury. Pracuje on w kilku miejscach i nie ma problemu z odbieraniem telefonu w miejscu pracy np "C" w godzinach popołudniowych, ale jak już dzwonię do niego wieczorem, powiedzmy po 20 (nadal pracuje w tym samym miejscu), to nie odbiera telefonu, odpisze zdawkowo na sms, tłumacząc mi później, że nie mógł odebrać telefonu. Nie zrobiłabym z tego zadnego wielkiego "halo", ale uswiadomiłam sobie, ze tak jest zawsze, nigdy wieczorami nie odbiera i nie oddzwania, ewenutalnie napisze sms. Kiedy jest u mnie sytuacja wygląda podobnie - nie odbiera telefonów (nie wiem od kogo), wycisza go, i co chwile sprawdza telefon po czym odpisuje na wiadomości (analogicznie jak w sytuacji, kiedy nie jest ze mna a ja próbuje sie z nim skontaktować). Kiedy jest u mnie i pytam dlaczego nie odbiera, twierdzi ze jest po pracy i nie bedzie odbierał - no ale na wiadomości odpisuje, co uwazam jest bardziej czasochłonne.
Spotykamy sie wtedy kiedy on mi powie z dniowym lub dwudniowym wyprzedzeniem, na moje spontaniczne prosby zeby spotkac sie w dniu, kiedy on nie planował (zazwyczaj ja mam wtedy gorszy dzien i potrzebuje miec go blisko siebie - nie jest to nagminnie przeze mnie stosowane), zawsze słysze "nie", po czym gdy próbuje dodzwonić sie do niego wieczorem to jest sytuacja opisana powyżej.
Czy ja jestem przewrażliwiona, czy mam prawo podejrzewać, że poza mną ma inną dziewczynę z którą wymiennie sie spotyka ( stad dyskomfort swobodnej rozmowy wieczorami)?