netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

20 odpowiedzi4 339 wyświetleńzałożony przez Adam2525, 02.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Witam Wszystkich.

Zastanawia mnie pewna sprawa i chciałbym poznać Waszą opinię.

Moja żona zmusza mnie do sprzątania, odkurzania, zmywania, gotowania i innych tego typu rzeczy.
Ja nie chcę tego robić więc ciągle jest na mnie obrażona.
Teraz prawdopodobnie się rozwiedziemy właśnie z tego powodu. Ona uważa, że powinienem jej więcej pomagać. Powiedziała, że nie jest moją sprzątaczką.

Tylko ja pracuję. Żyjemy na przyzwoitym poziomie.
Ale ja nie chcę sprzątać, gotować, itp.
Nie chcę bo nie lubię i to sprawia, że jestem nieszczęśliwy.

Powiedziałem mojej żonie, że oboje mamy tylko dwie opcje do wyboru.
Zajmowanie się domem i dzieckiem lub praca.
W domu musi być czysto, obiad na czas, córeczka zaprowadzona do przedszkola.

Moja żona nie chce zajmować się domem.
Tak samo jak ja nie lubi sprzątać. I chce jak najwięcej obowiązków zrzucić na mnie.

Moja żona nie chce także iść do pracy. Bo po co? Lepiej siedzieć w domu.

Powiedziałem żeby poszła do pracy. Wtedy zatrudnimy nianię, która będzie opiekować się dzieckiem a przy okazji posprząta i ugotuje. Ale ta opcja też jej nie odpowiada.

Jedyne co lubi to siedzenie w domu, zakupy i codzienne spotkania z koleżankami.
A jak ja wyjdę 1 raz w miesiącu na piwo z kumplami to przestaje się odzywać na 2-3 tygodnie.

Ja mojej żonie daje wybór. Jak chce to może zajmować się domem a jak nie to może iść do pracy.
Więc jeśli ja jej daję wolną rękę to dlaczego ona mnie zmusza do czegoś czego ja nie chcę?
Przecież każdy ma prawo do szczęścia. Ale tego szczęścia nie można sobie zapewniać kosztem innych.
Jak dla mnie nie da się przez całe życie nic nie robić. Albo praca albo inne obowiązki.

Kto ma rację? Moja żona czy ja?
Z góry dziękuje za odpowiedzi.

2 Ostatnio edytowany przez Shanty (2011-07-02 18:33:35)

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

witaj!:)
Twoja zona zdecydowanie nie zachowuje się fair. Pracujesz na Was wszystkich, na dodatek robisz też dużo w  domu a jeszcze weselej bo wyjdziesz raz na piwko i już tragedia.
Ona tylko siedzi, chodzi po koleżankach. Hm-powiedzmy szczerze-nierób? wybacz, wyznaję teorię Benthama.
Ja zawsze myślę, że dobrze jest mieć podział obowiązków. Podziwiam Cię, ze tyle robisz. Na prawdę. Taki uczynny facet to skarb, ale Ty jesteś ewidentnie wykorzystywany!
posłuchaj, a może mały szok? olej na kilka dni dom, oprócz dzieciątka rzecz jasna i zobacz co zrobi.
postaw sprawę na ostrzu noża, pogadajcie serio, ale jeśli ona nie zrozumie, obrazi się i ucieknie znowu od rozmowy to chyba ożeniłeś się z inną kobietą niż myślisz.
oprócz szokowej terapii nie widzę na razie nic. Pomyślę i napiszę smile

3

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Oboje jesteście uparci jak małe dzieci smile
Ja też nie lubię sprzątać , gotować, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, żebym nie sprzątała, nie gotowała, jak już będę mieszkać ze swoim facetem. Oczywiście, że będę to robić, ale będę też czasem prosiła o pomoc, bo moim zdaniem na tym polega związek partnerski.
Moim zdaniem, powinieneś choć trochę pomóc żonie, mimo że nie lubisz sprzątać. Wtedy Ona prędzej tez przełamie się. Musicie tak zrobić inaczej umrzecie z głodu itp.
Pozdrawiam ! smile

4

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Shanty ma dużo racji. Twoja żona to pasożyt. Dość, że nic nie robi to jeszcze wymaga.
A ona najwyraźniej nie wie, że najpierw trzeba wymagać od siebie, aby potem móc wymagać od innych.

Ja jestem za równouprawnieniem i uważam, że wszystkie obowiązki należy dzielić na pół
np. skoro 2 osoby pracują, wtedy jedna raz gotuje, druga sprząta i na zmianę.

W Twojej sytuacji, to Ty pracujesz 24h/dobę, bo żonie robić się nie chce.
To Ty masz rację. Ty pracujesz w pracy, a ona powinna pracować w domu.
Powinna sprzątać, gotować i zajmować się dzieckiem.
Coś za coś. I to i to ciężka praca.
Tylko ciekawi mnie jedna kwestia. Czy szanujesz pracę żony? Czy mówisz tak jak większość facetów:
' moja żona nic nie robi, tylko siedzi w domu'? Bo może coś jej kiedyś wymawiałeś i dlatego ona tak się zachowuje?

5

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Prawda. Tyle, że do takiej granicy, która nie narusza szczęścia drugiej osoby. Wtedy nazywa się to egoizmem.
Jakiś podział obowiązków też musi być. Może byś zajmował się dzieckiem po powrocie z pracy? Bo akurat praca nie zwalnia z obowiązków ojcowskich - a nie jest to wyłącznie utrzymywanie dziecka smile Trzeba szukać kompromisu. Może kupcie zmywarkę, odpadnie jeden obowiązek. Zaproś żonę na jakąś kolację na mieście i spokojnie porozmawiajcie na temat funkcjonowania domu. Jak ona to sobie wyobraża i co spowodowało jej bunt Bo chyba nie żeniłeś się z panną hrabianką i jakieś role kobiece są jej znane, chociaż z widzenia? I mało tu coś słychać na temat miłości w tym związku.

6

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Kochasz swoja żone Adam?Jesli tak to powinienes spełniac jej zachcianki! big_smile       Zartowalam! big_smile

Twoja zona jest totalną egoistka i wygodniarą!Rety nie wyobrażam sobie czegos takiego!do pracy nie,do domowych zajęc nie,no to do czego w takim razie?Takim mopsem to każdy by chcial być...Uwazam że w malżeństwie powinien byc jakis podzial obowiązkow.To zrozumialeze jeśli pracujesz i wracasz poźno to nie będziesz zajmowal się sprzątaniem i gotowniem,praniem itp,bo zwyczajnie zabraknie ci czasu.Oczywiście jest mile widziane gdy facet czasami zonie pomoże,bo przeciez ona też nie chce się czuc jak tylko i wylącznie kura domowa.Jednak nie mogą spaśc na ciebie wszystkie obowiązki związanie z prowadzeniem domu.no sorry bardzo też bym tak chciala...se udawac kszieżniczke.chodzić na zakupki,obiadek na mieści,bo nie chce się gotować.Kosmetyczka,fryzjer,jakieś spa...eh rozmarzylam się.Twoja zona to zwyczajna psuja!Niszczy to co dobre....wspolczuje i pozdrawiam

7

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

powiem tak moze to wyda sie smieszne, ale małzenstwo składa sie z kompromisów obojga małżonków i tak Jesli Ty pracujesz żona ''siedzi'' w domu''  to niby proste cala praca spada na nią.. ale wierz mi nawet upartek kobiecie to sie znudzi..
Jesl chcesz spokoj to zrób od wielkiego dzwonu jakiś obiadek  posprzataj w domciu..
Kiedyś ja kazałam sporzątać. itd.. no i mialam odmienny skutek. oczywiscie pranie zrobił ale  go nie wywiesił.. tylko czekało az ja to zrobie.. naczynia nie do myte...





Zrób kobiecie prezent i kup zmywarkę.. (jesli nie macie) a o pozadek no niestety trza dbac. by bylo czysto.
jesli ci sie jednak po psuje te malzenstwo... ja moge ci sprzatac. tongue:D

a kasandra ja to znam inne powiedzonko.. chcialo sie zone to zapieprzaj na nią.. bo chlop jest od zapieprzania.!

8

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Nie sprzątajcie? Ty nie posprzątasz - żona nie posprząta - tydzień nie sprzątane - dwa tygodnie nie sprzątane - rozbijasz nos u progu własnego mieszkania - żona nie zaprosi koleżanek, bo już nie ma gdzie usiąść - alleluja, w końcu oboje zaczniecie sprzątać:)



A tak na serio: Jestem za podziałem obowiązków: raz Ty, raz ja, skoro oboje nie lubicie tego robić. Kompromis, kompromis i trochę miłości. Pasożytnictwu stanowczo: nie!

9

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Dziękuje za odpowiedzi.

Może w pierwszym poście niejasno się wyraziłem.
Chodzi o to że moja żona wykonuje obowiązki domowe. Ale jest z tego powodu tak nieszczęśliwa, że chcę się rozwieść. Bo powiedziała, cytuję: "Nie będę Twoja sprzątaczką".
I w tej sytuacji ja się jej pytam: "Jeśli nie chcesz być sprzątaczką (w domu) to czemu nie pójdziesz do pracy?"
Ale na to pytanie moja żona nie potrafi mi odpowiedzieć. Albo nie chce.

Ja rozumiem, że można żonie czasami pomóc. Np. zona moja mówi: zróbmy jakaś sałatkę. Idziemy razem do kuchni i robimy np. gyros czy coś. Ja kroje warzywa, ona smaży kurczaka. I wszystko jest OK.
Ale czasami a cały czas to różnica.

Shanty
Nie jestem aż taki idealny. Ja mogę żonie pomóc ale nie mogę robić za nią. I nie robię.
Tak jak napisałem wyżej ona chciała by wiele z domowych obowiązków zrzucić na mnie ale ja się na to nie zgadzam i dlatego postanowiła się ze mną rozwieść.
Jeśli bym się na to zgodził to wtedy był bym tak jak piszesz - wykorzystywany.
Mam kolegę, który jest w podobnej sytuacji.
Mają trójkę dzieci. Tylko on pracuje.
Na początku jego żona chciała żeby robił jedną rzecz dziennie. Później dwie, trzy, itd.
Teraz jego żona zajmuje się tylko ich małą córką. A on pracuje, zajmuje się dwoma synami, sprząta i gotuję.
Żali mi się strasznie na swoją żonę.
A moja żona uważa, że taki powinien być facet. Nie ma znaczenia, że jest nieszczęśliwy.
Ja wiem, że jeśli zgodził bym się jej coraz więcej pomagać to w naszym związku stało by się dokładnie to samo co u mojego kumpla.

truskaweczka19
Pomóc żonie mogę. Ale ona tej "pomocy" oczekuje zbyt dużo.

Juliette
Mam dokładnie takie samo zdanie na ten temat jak Ty.
Praca zawodowa + obowiązki domowe = 100% obowiązków
Więc podzielmy to na pół.
Dodatkowo ta osoba, która pracuję może trochę pomóc tej, która zajmuję się domem i wszystko będzie OK.
Pod warunkiem, że to jest pomoc a nie robienie za nią.

Nigdy nie powiedziałem mojej żonie, że ona nic nie robi.
Ale powiedziałem jej, że jeśli ja będę robił za nią to wtedy ona nie będzie nic robiła.

Potrafię uszanować pracę żony w domu. Moja mama odkąd ja się urodziłem nie pracuje.
Tylko mój tata pracuje. Przy takim SPRAWIEDLIWYM podziale obowiązków są szczęśliwym małżeństwem prawie 30 lat.
Ale moja mama zawsze dbała o dom, o mnie i mojego brata. I nigdy tacie nie wypominała, że ona musi sprzątać itp.
Teraz jak ja i brat się wyprowadziliśmy z domu mój tata pomógł mamie otworzyć własną firmę.
Więc facet też potrafi docenić to co jego żona dla niego robi.

Podejrzewam, że problemem mojej żony jest jej dzieciństwo.
Pochodzi z biednej, wielodzietnej rodziny.
Jej matka do dzisiaj jest straszna egoistką.
Wolała kupić nowe meble za 4000 niż węgiel na zimę.
Cale życie wykorzystywała moją żonę i jej rodzeństwo żeby robili za nią w domu.
Do tego stopnia, że 7 miesięcy temu dostała w sądzie wyrok skazujący za znęcanie się nad rodzeństwem mojej żony. Ma kuratora, który ją pilnuje.
Moja żona nie chcę iść do psychologa bo uważa, że to ja jestem chory psychicznie i że sam powinienem iść.
Może teraz się buntuje bo całe życie była zmuszana do sprzątania, gotowania itp.

Anhedonia
No właśnie. Ta granica jest bardzo ważna.
Więc jeśli ja nie chcę sprzątać. Moja żona tez nie chcę sprzątać.
To może powinniśmy oboje pracować?
Ja pracuję. A moja żona tego też nie chcę.

Mało miłości - w takich warunkach miłość się po prostu wypala.

kasandra1234
W zasadzie to moja żona wykonuje te domowe obowiązki.
Ale jeśli chcę się z tego powodu rozwieść to znaczy że jej to nie pasuje. Jest nieszczęśliwa.
Do pracy też nie chcę iść.
Więc co dwojgu dorosłych ludzi będących w związku pozostaje?
Rozumiem, że gdyby wygrała 10 milionów w totolotka to mogła by robić co by chciała. Ale nie wygrała.

Kasia-Domańska
Zgadzam się, że małżeństwo składa się z kompromisów.
I doskonale rozumiem, że zajęcia domowe są nudne.
Ja nie wytrzymałbym gdybym musiał to robić codziennie.
Jeśli nie pasują mi zajęcia domowe to idę do pracy.
Szukam jakiegoś celu w życiu. Czegoś co da mi chęć do życia.
Człowiek się wypala i męczy jeśli robi coś czego nie lubi.
Nie może też być tak, że nic nas nie cieszy i nic nie chcemy robić.

Kupię zmywarkę.

wolfcia
Skoro oboje tego nie lubimy to dlaczego nie moglibyśmy całkiem z tego zrezygnować?
Jest to możliwe.
Jeśli oboje będziemy pracować to będzie nas stać na zatrudnienie kogoś kto to za nas zrobi.
Pewnie się powtarzam ale coś w tym życiu trzeba robić.

Dziękuje za odpowiedzi
Pozdrawiam

10

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Wszystko pięknie poukładałeś big_smile
Dlaczego zatem nie potrafisz tego przekazać swojej żonie? Może wydrukuj, włóż w piękną kopertę i wręcz na tej "wyjściowej" kolacji. A potem poproś, żeby się namyśliła i dała Ci odpowiedź. Też najlepiej w formie listu - bo pisząc trzeba się dobrze po zastanawiać, a nie rzucać słowa na wiatr smile
A Ty zgodzisz się na ewentualny rozwód, w przypadku jeśli nie dogadacie się odnośnie obowiązków domowych?

11

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

rozumiem, że w dzieciństwie była wykorzystywana w pewien sposób przez matkę, ale litości!!!
Bez przesady! Życie nie składa się tylko z rozrywki, wypoczywania i kawki u koleżanki.
Życie to także obowiązki, gdzie często niektórych po prostu nie lubimy robić, ale musimy, bo bez tego nie da się funkcjonować.

Porozmawiaj z żoną, bo ona jest na prawdę niepoważną osobą, skoro przez swoje lenistwo i niechlujstwo chce rozwalić Wasze małżeństwo.

12

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?
Adam2525 napisał/a:

Może w pierwszym poście niejasno się wyraziłem.
Chodzi o to że moja żona wykonuje obowiązki domowe. Ale jest z tego powodu tak nieszczęśliwa, że chcę się rozwieść. Bo powiedziała, cytuję: "Nie będę Twoja sprzątaczką".
(...)
Nigdy nie powiedziałem mojej żonie, że ona nic nie robi.
Ale powiedziałem jej, że jeśli ja będę robił za nią to wtedy ona nie będzie nic robiła.
(...)
Potrafię uszanować pracę żony w domu. Moja mama odkąd ja się urodziłem nie pracuje.
Tylko mój tata pracuje. Przy takim SPRAWIEDLIWYM podziale obowiązków są szczęśliwym małżeństwem prawie 30 lat.
Ale moja mama zawsze dbała o dom, o mnie i mojego brata. I nigdy tacie nie wypominała, że ona musi sprzątać itp.
(...)
Podejrzewam, że problemem mojej żony jest jej dzieciństwo.
Pochodzi z biednej, wielodzietnej rodziny.
Jej matka do dzisiaj jest straszna egoistką.
Wolała kupić nowe meble za 4000 niż węgiel na zimę.
Cale życie wykorzystywała moją żonę i jej rodzeństwo żeby robili za nią w domu.
Do tego stopnia, że 7 miesięcy temu dostała w sądzie wyrok skazujący za znęcanie się nad rodzeństwem mojej żony.(...)
Moja żona nie chcę iść do psychologa bo uważa, że to ja jestem chory psychicznie i że sam powinienem iść.
Może teraz się buntuje bo całe życie była zmuszana do sprzątania, gotowania itp..

Mało miłości - w takich warunkach miłość się po prostu wypala.

Hola, hola - znamy tylko jedną stronę medalu smile
Primo jest dziecko - w jakim wieku? Czy jest na tyle duże aby można je było JUŻ oddać do przedszkola? PROPONOWAŁAM w 1 odpowiedzi, aby AUTOR przejął opiekę nad nim po powrocie z pracy - autor nie zajął stanowiska, więc CO. ONA sama tylko ma go wychowywać???
Secundo - AUTOR pochodzi z domu gdzie matka nigdy nie pracowała zawodowo, WSZYSTKO w domu robiła sama i NIE NARZEKAŁA
Tertio - jego żona pochodzi z domu, gdzie ją wykorzystywano wręcz skrajnie - może ma jakiś uraz w temacie równego podziału obowiązków.
Quarto - autor POTWIERDZA, że jego żona WYKONUJE obowiązki domowe ale jest nieszczęśliwa. Więc może tych obowiązków ma ZA WIELE? W końcu praca w domu i przy dziecku TRWA 24h/na dobę a nie jak praca zawodowa tylko ileś tam godzin i cześć.

Jeśli jego żona napisała by na forum, że jest nieszczęśliwa bo SAMA musi zajmować się wszystkim obowiązkami domowymi i SAMA praktycznie wychowuje dziecko. Że mąż nie chce jej w niczym pomagać i to pewnie dlatego, że u niego w domu tak właśnie było to czy też wszyscy wieszali by na niej psy? Że jest: "totalną egoistka i wygodniarą","to zwyczajna psuja","nierób" i "pasożyt"?
BO zauważmy, że Adam2525 napisał:"Chodzi o to że moja żona wykonuje obowiązki domowe". JEST jednak NIESZCZĘŚLIWA
Ja tu widzę drugie dno hmm

13

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

ja nie będę się wypowiadać na temat twojej , żony , bo nie wiem czy t co nam przekazałeś , wygląda tak samo w rzeczywistości  skupie się na tobie i na pytanie twoim poście , Czy każdy ma prawo do szczęście. Oczywiście , że tak ale to zależy od Ciebie . Związek to nie pójście w stereotypy i zaganianie żony do kuchni. związek to dzielenie się obowiązkami . I nie mówię tu o tym , że ty pracujesz a do niej ma należeć cała reszta . Bo ta cała reszta jest czasem o wiele trudniejsza niż twoja praca . I chyba mi nie powiesz , że jak wychodziłeś za swoją żonę  to nie wiedziałeś jaka z niej księżniczka,najlepiej , żeby sprzątała , gotowała , prała , prasowała , zajmowała się dzieckiem , a do tego jeszcze zawsze pięknie pachniała i wyglądała. Odpowiedz sobie na pytanie czego pragniesz księżniczki za którą wyszyłeś , czy kury domowej którą chcesz z niej zrobić. Pamiętaj , że ona też ma prawo do szczęście i nie można przekładać czyjegoś szczęścia , bo nam jest źle . Życie to pasmo kompromisów inaczej , zawsze ktoś w okół nas będzie nieszczęśliwy.

14 Ostatnio edytowany przez katbe (2011-07-03 17:53:09)

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Adam, chciałbyś, żeby twoje małżeństwo było takie jak małżeństwo twoich rodziców.....
Takie stawiasz jej za wzór....

Nie możecie się dogadać, bo pewnie ciągle ją krytykujesz albo upominasz.....
Każde z was walczy o swoje....
Skoro piszesz o tym tu na forum, to pewnie z twoimi rodzicami też to już kilkakrotnie przedyskutowałeś..... twoja mama pewnie nie może pojąć, jak można nie chcieć dbać o dom?

Czy przypadkiem problemem nie są też relacje mama-synowa?

Poproś twoją żonę, żeby do ciebie napisała list.... o swoich uczuciach, skoro nie umiecie na ten temat rozmawiać.
Każdy ma prawo do szczęścia.....

15

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Anhedonia
Czy ja się zgodzę na ewentualny rozwód?
Ja nie chciał bym rozwodu.
Ale jeśli moja żona będzie chciała to i tak się rozwiedzie.
Przecież nie zamknę jej w domu na siłe.

Nasza córeczka ma 4 latka. Chodzi do przedszkola. 3 godziny dziennie.
Po powrocie z przedszkola troche ja się z nią pobawie, trochę żona, trochę razem.
Wieczorną kąpiel dla dziecka robi żona. Żona też usypia dziecko.

Nie mogę się zgodzić, że praca w domu i przy dziecku trwa 24h/dobę.
Dziecko nie budzi się w nocy. Więc kilka godzin odpada.
Ja pracuję od 7 do 15. 8 godzin.
Moja żona wstaje około 7:30-8:30 rano.
Śniadanie, później włącza dziecku bajkę na komputerze i idzie się kąpać, maluje się.
Później trochę posiedzi przy komputerze a dziecku włącza telewizor.
Później wpadnie koleżanka od 10 do 12. Nie codziennie ale dość często.
Koleżanka jest z dzieckiem więc dzieci się bawią.
O 12 zaprowadza dziecko do przedszkola i ma 3 godziny sama w domu.
Okolo 14:30 smaży jakieś mięso. I idzie odebrac dziecko z przedszkola o 15:15.
Ja wracam z pracy o 15:15 wstawiam ziemniaki. Żona wraca z dzieckiem o 15:30.
Ziemniaki gotowe. Podgrzewa mięso w mikrofalówce i jemy obiad.
Więc ja pracuję calutkie 8 godzin.
Moja żona w tym samym czasie ma czas na komputer (nk, facebook, poczta), spotkania z koleżankami i ma jeszcze ponad 2 godziny czasu jak dziecko jest w przedszkolu.
Więc myślę, że jeśli wieczorem wyprasuje, pozmywa czy uśpii dziecko to chyba nie ma wielkiej krzywdy.
Nie chcę jej rozliczac co do minuty ale FAKTEM jest, że każdego dnia od 7 do 15 ja pracuje więcej.
Po 15 też mam trochę pracy. Własny mały biznes. Czasami jest to godzina dziennie a czasami 5 godzin.
Ja też mógłbym powiedzieć, że mam za dużo obowiązków. Ale żeby nam się dobrze żyło - robię to.

Jeśli moja żona wykonuje obowiązki domowe i jest z tego powodu taka nieszczęśliwa to czemu nie pójdzie do pracy?

z_głowa_w_chmurach
To co pisze to prawda. A pisze to po to żeby sprawdzić co na ten temat myślą inne Kobiety.
Chcę to później pokazać żonie.
I może dojść do jakiegoś porozumienia.
Ja nie zaganiam żony do kuchni.
Wielokrotnie pisałem w tym temacie, że jeśli chce to może iść do pracy, robić karierę. Ale ona nie chcę.
Oczywiście, że wiedziałem jaka jest moja żona.
Jak ją poznałem to u siebie w domu robiła wszystko.
Ma pięcioro rodzeństwa.
Sprzątała po nich i gotowała dla nich. Jest najstarsza. Jej matka nic nie robiła w domu. Pracowała.
Więc na pewno jak się poznaliśmy nie była księżniczką.
Jak byliśmy jeszcze parą (nie małżeństwem) to rozmawialiśmy o przyszłości.
Powiedziałem, że ja uważam że facet powinien pracować a kobieta zajmować się domem. Miała wtedy 18 lat.
I powiedziała, że jej to pasuje.
Dzisiaj jak jej przypominam o tym to mówi, że była młoda, zakochana i nie wiedziała co mówi.
No ale jeśli nawet zmieniła zdanie, nie chce już siedzieć w domu to czemu nie pójdzie do pracy?

Moja żona zawsze pięknie pachnie i wygląda. Wygląd to jedna z najważniejszych rzeczy w jej życiu.
I najlepiej jak wszyscy zazdroszczą i podziwiają.
Z jednej strony to dobrze. Bo fajnie mieć piękną żonę.
Ale w jej przypadku bycie piękną koliduje z pracami domowymi. I z jakąkolwiek pracą.

Rozumiem, że moja żona ma prawo do szczęścia.
Jeśli ona zajmuje sie domem jest nieszczęśliwa.
Jeśli ja bedę zajmował się domem też będę nieszczęśliwy.
Więc może oboje pracujmy?
Czy nie można tego problemu w taki sposób rozwiązać?

katbe
Tak. Takie małżeństwo STAWIAŁEM mojej żonie za wzór.
Ale moje małżeństwo nie musi takie być. Nigdy nie powiedziałem, że tak ma być i koniec.
Wielokrotnie tutaj pisałem, że jeśli nie chce siedzieć w domu to może iść do pracy. Ale ona tego też nie chcę.

Piszesz, że pewnie ciągle ją krytykuje albo upominam.
Jeśli chodzi Ci o to, że ją porównuję do mojej mamy to NIE masz racji.
Nigdy tego nie robię.
Nie wtrącam się w to jak ona prowadzi dom.
Jeśli chcę kupić jakiś mebel - ona wybiera.
łóżeczko dla dziecka - ona wybiera.
chciała pomalować ściany na zielono - pomalowałem - och. facet też ma domowe obowiązki.
Zgadzam się prawie na wszystko.
Jedyne co mi nie pasuje to, że chce jak najwięcej obowiązków zrzucić na mnie.

Tak. Rozmawiałem o tym z moimi rodzicami. Ale powiedziałem tez, żeby sie nie wtrącali w nasze życie.
Wiec nie rozmawiali o tym z moją żoną. Nie próbowali jej umoralniać itp.
Moja żona dzwoni do nich i rozmawiają jak gdyby nigdy nic.
Zresztą mieszkamy 2000 kilometrów od moich rodziców więc mamy pełną niezależność. Nikt się nie wtrąca.

Ten list to chyba dobry pomysł. Dzięki.

16

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?
Adam2525 napisał/a:

Ja nie chciał bym rozwodu.

Nasza córeczka ma 4 latka. Chodzi do przedszkola. 3 godziny dziennie.
Po powrocie z przedszkola troche ja się z nią pobawie, trochę żona, trochę razem.
(...)
Nie mogę się zgodzić, że praca w domu i przy dziecku trwa 24h/dobę.
(...)
Okolo 14:30 smaży jakieś mięso. I idzie odebrac dziecko z przedszkola o 15:15.
Ja wracam z pracy o 15:15 wstawiam ziemniaki. Żona wraca z dzieckiem o 15:30.
(...)
Więc na pewno jak się poznaliśmy nie była księżniczką.
Jak byliśmy jeszcze parą (nie małżeństwem) to rozmawialiśmy o przyszłości.
Powiedziałem, że ja uważam że facet powinien pracować a kobieta zajmować się domem. Miała wtedy 18 lat.
I powiedziała, że jej to pasuje.
(...)
Moja żona zawsze pięknie pachnie i wygląda. Wygląd to jedna z najważniejszych rzeczy w jej życiu.
I najlepiej jak wszyscy zazdroszczą i podziwiają.
Z jednej strony to dobrze. Bo fajnie mieć piękną żonę.
Ale w jej przypadku bycie piękną koliduje z pracami domowymi. I z jakąkolwiek pracą.

Ten list to chyba dobry pomysł.

Podoba mi się to co napisałeś smile
Podoba mi się również pomysł pokazania wątku żonie, żeby się ustosunkowała do zawartych tu treści smile
Myślę, że starasz się problem rozgryźć a to Ci się chwali. Powiedz jeszcze, czy dzieli Was duża różnica wieku?

17

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

udzielasz faktycznie wyczerpujących, konkretnych odpowiedzi....

też mi się to podoba... smile:)

nie wiemy jedynie jakich argumentów używa twoja żona...
dlaczego nie chce pójść do pracy?
macie mega-duży dom, w którym trzeba sprzątać na okrągło?
jesteście ze sobą blisko? rozmawiacie i śmiejecie się razem?

od jakiego czasu zaczęły się jej naciski na zwolnienie jej z obowiązków?

musi być coś, co przeoczyłeś....

18

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

A ja pokuszę się o małe 'co nie co' od siebie;) Adam, jest takie fajne słowiańskie przysłowie: "Wiedziały gały co brały".

Wydaje mi się, że celowo wybrałeś to forum by sobie poutyskiwać, pobiadolić i popłakać, bo wiesz że większość kobiet przyklaśnie Twoim słowom, jakim to super mężem jesteś. I w ogóle takiego jak ty to tylko ze świecą szukać! Prawda jest taka, że zachowujecie się oboje z żoną niepoważnie. Pozwoliłeś sobie jej wejść na głowę, to teraz 'masz babo placek'. Przecież cała ta sytuacja nie wzięła się znikąd...

A ten tekst w odpowiedzi do ' z_glowa_w_chmurach' że chcesz ten wątek pokazać żonie, tylko udowadnia nam wszystkim jak nieporadny jesteś, i że żona to osoba nosząca 'portki' w waszym małżeństwie. Sorry, ale ja w tym udziału brać nie będę.

Pozdrawiam, i sorry za 'małe co nie co' wink Ale tak mnie wzięło na chwilę szczerości...

19

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

E, to nie ma tragedii big_smile Ja myślałam, że zona w ogóle nie robi obiadu, ma wszystko gdzieś. A jednak coś robi. Może przesadzasz, a może tak jak mówiłam czasem jej w czymś pomóż i będzie ok, rozłożycie po równo te obowiązki.

20

Odp: Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Oczywiście, że staram się ten problem rozwiązać bo mi na niej zależy.
Różnica wieku to tylko jeden rok.

Dlaczego moja żona nie chce iść do pracy?
Powiedziała, że nie będzie pracować tylko po to żeby płacić opiekunce.

A praca to przecież nie tylko pieniądze. Rozwijamy się, czegoś uczymy.

Mamy mieszkanie. 2 pokoje, salon, kuchnia, łazienka. Więc tego sprzątania tak dużo nie ma.
Dodatkowo w jednym z pokoi jest moje biuro. Ja tam sprzątam.

Kiedy są te lepsze chwile - wtedy normalnie rozmawiamy, przytulamy się itp.

Trudno powiedzieć kiedy się zaczęły te naciski.
Chyba wtedy kiedy poszliśmy "na swoje".
Na początku bardzo delikatnie więc może nawet nie zauważyłem.
Z czasem coraz mocniej.

mksudol
Gały jak brały to widziały kogoś innego. Jak byś przeczytał ze zrozumieniem cały temat to byś pewnie wiedział.
Nie po to tutaj pisze, żeby szukać pocieszenia u innych kobiet. Pewnie żadnej z nich nigdy nie spotkam.
Więc jaki to ma sens.
Piszę tutaj dlatego bo moja żona też jest kobietą i chcę ją zrozumieć. A kobietę najlepiej rozumie druga kobieta.

Mimo iż Twoja wypowiedź nie jest zbyt miła niestety musze się zgodzić z jej drugą częścią.
Tak. Przyznaje. Pozwoliłem mojej żonie wejść mi na głowę.
Zawsze co by nie chciała to moja odpowiedź była - TAK.
I teraz nie może pogodzić się z tym że raz powiedziałem NIE.

Włączyłeś się do dyskusji i piszesz, że nie chcesz w tym brać udziału - jakaś sprzeczność.
Jeśli nie chcesz w tym brać udziału to nie pisz.
A jeśli piszesz to bierzesz w tym udział jednocześnie mówiąc, że tego nie chcesz.
A mówią, że to kobiety są niezdecydowane.
Jeśli już jesteś takim 100% facetem twardzielem i jeśli coś zacząłeś to dokończ to.
Powiedz co zrobić żeby moja żona zrozumiała że ja tez mam prawo do szczęścia.
Bo osoba, która kocha i szanuje nie powinna drugiej osobie "wchodzić na głowę".

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Każdy ma prawo do szczęścia - Prawda czy mit ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026