netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

19 odpowiedzi3 830 wyświetleńzałożony przez aŚ, 02.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

Hmm jestem z moim facetem już jakiś czas, podjęliśmy nawet decyzję o dziecku i po paru próbach udało się mi zajść w ciążę. Dziecko teraz ma 8 miesięcy. Nigdy nie żałowałam decyzji o ciąży. Niemniej nie doszło między nami do ślubu, bo pieniądze, bo czas, ale tak przede wszystkim, bo nie chciałam by powtórzyła się sytuacja jak u moich rodziców, którzy dopiero po 18 latach małżeństwa przypomnieli sobie co do siebie kiedyś czuli i, że małżeństwo to nie tylko dzieci. Nasz ślub miał więc być kilka miesięcy po narodzinach dziecka - tyle, że teraz sama już nie wiem czy chcę.
Mówi się, że po porodzie kobieta przestawia się całkowicie na dziecko zapominając o partnerze zarówno w sferze intymnej jak i emocjonalne. Widać ja jestem nietypowa, gdyż mój temperament się bynajmniej nie zmniejszył, a partnera, za to że obdarzył mnie dzieckiem kocham jeszcze bardziej. W tym momencie jednak mam przemożną chęć odejścia, trzaśnięcia drzwiami i wyprowadzenie się z dzieckiem. Przed ciążą pracowałam - niestety była to umowa na zastępstwo, dlatego też jakoś tak postanowiliśmy odłożyć plany o dziecku jednak okazało się, że ostatnia próba była trafem w 10-tkę. Nie było to tragedią, bo pomimo, że w środku ciąży umowa o pracę wygasła to mieliśmy wystarczająco pieniędzy by spokojnie żyć i przygotować się na przyjście dziecka na świat. Nawet w trakcie ciąży pracowałam jeszcze trochę na umowę zlecenia dopóki byłam wstanie.
Nigdy nie poczułam się gorsza przez to, że z nas dwojga ja nie pracuję. Teraz się to zmieniło. Obecnie szukam pracy, bo od jakiegoś czasu czuję się fatalnie, muszę się prosić o pieniądze - a z moim charakterem jest to dla mnie bardzo nieprzyjemne. Seks już prawie nie istnieje, ulubionymi wymówkami jest brak czasu, brak chęci albo po prostu zmęczeni połączone z chęcią snu. No ja rozumiem, nigdy nie będzie jak wcześniej, bo to nie jest możliwe, niemniej nie jesteśmy związkiem z 15letnim stażem, a momentami mam wrażenie, że w takowym seks  (chociaż to słowo raczej nie oddaje do końca tego o co mi chodzi, bo po prostu chodzi o bliskość dwojga kochających się ludzi)bywa częściej niż u nas. Jednak jeżeli już do czegoś dochodzi to jest to tak monotonne, że mi się odechciewa. Te same dwie pozycje, to samo miejsce, tyle samo czasu.
Starałam się pobudzić chęci partnera, ożywić jego potrzeby -  nie roztyłam się po ciąży, nie chodzę w porozciąganych dresach, dbam o siebie i staram się być piękna dla niego i "świeża" nawet gdy bywam zmęczona. Wydaje mi się, że warto dawać od siebie jak najwięcej, bo i wtedy się więcej dostaje. Mam jednak wrażenie, że mieszkam z współlokatorem, który tylko i wyłącznie śpi w tym samym łóżku. Mieszka w tym samym mieszkaniu, korzysta z tych samych sprzętów. Nie wymagam kwiatów codziennie, wyjść do knajp, bo i po prostu ani czasu na to nie ma ani góry pieniędzy. Miałam jednak nadzieję na wspólne spacery ale podstawową wymówką od czegokolwiek jest stałe "nie chce mi się".
Od tego całego nie chce mi się, to mnie też się już nie chce. Zaczynam mieć serdecznie dość ciągłego czekania na lepszy dzień, na stary błysk w jego oku. Próbowałam rozmawiać, tłumaczyć co czuję, rozmowy kończą się hasłem, że wymyślam problemy, które nie istnieją, że nie powinnam i nie mogę się czuć jak się czuję, bo tak. Bo mi nie wolno i już. Mam ochotę odejść, ale boję się, że kiedy to zrobię to moje dziecko kiedyś mi to wypomni.

2

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

mysle, ze nie wymyslasz sobie wcale problemow.
Wydaje  mi sie,ze uczucie u was po prostu... wygaslo. A zyc z kims tylko dlatego , ze kiedys sie powiedzialo "tak" , to tortura. Nie moglabym!
A juz z powodu dziecka , to calkowite nieporozumienie. Zadnemu dziecku nigdy na dobre nie wyszlo zyc wsrod dwojga ludzi, ktorzy sa  sobie obcy. Gdzie cieplo ? czulosc ? milosc? Czy tak moze normalnie rozwijac sie czlowiek ?

3

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

wiesz, sama tak myślałam i myślę, problem w tym, że teraz sytuacja dotyczy mnie nie innej osoby. Chyba powoli zbieram się do podjęcia ostatecznej decyzji.
Ehh aż chciałam napisać, ale on mnie kocha (przynajmniej tak twierdzi), ale wydało mi się to śmieszne.

4

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

mowisz , ze Cie kocha...
ale chyba mezczyzna, ktory kocha , zachowuje sie inaczej...
To sie czuje. I nie mysle tu o jakichs kwiatach czy wymyslnych prezentach itp.
Mezczyzna , ktory kocha, WIE jak to pokazac swojej kobiecie.
Czy Ty sama czujesz , ze on Cie kocha ?

5

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

Kiedyś byłam tego pewna bardziej niż czegokolwiek innego. Teraz mam wrażenie, że sa przebłyski kiedy mogę tak powiedzieć.

6

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

wiec postaw to na wadze i poczujesz, czego jest wiecej

7 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-02 10:36:35)

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

Subiektywnie rzecz biorąc MASZ problem, bo nie czujesz się zadowolona z życia.
Obiektywnie patrząc,  gdy tylko zaczyna się proza życia to młodzi ludzie kapitulują i salwują się ucieczką.
Dojrzali ludzie tak nie robią, bo wiedzą, że ponoszą odpowiedzialność za czyjeś życie. Dziecko na świat się nie prosiło i życia w rozbitej rodzinie nie pisało.
Jak jest problem, to trzeba szukać rozwiązania a nie uciekać od niego.
Są różne możliwości. Psycholog dla Ciebie? Terapia dla par dla Was obojga?
Na początek może poczytaj posty Cywila21 - on młody chłopak a już przeszedł kryzys małżeński i rozwiązał go szczęśliwie smile
A już jego wpis o kamieniach to wręcz cymes smile .
Pozdrawiam i życzę podjęcia mądrych decyzji

8

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

wiesz, wykształcenie pozwala mi radzić sobie z problemami i do tej pory tak było, ale nie zmusze 2 strony do rozmowy, kiedy tego nie chce. To jest frustrujące, kiedy Ty chowasz dumę do kieszonki a druga strona nawet nie chce rozmawiać. Jakby nie to, że nie miałby kiedy to byłabym pewna, że jest inna.
Przetrwaliśmy już poważniejszy kryzys, ale tutaj nawet negatywnych uczuć niema. Wszystko tak jakby blakło.

9

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

Czyli nie szukasz rozwiązania tylko akceptacji dla decyzji o rozstaniu?
Nie wiem po co piszesz o wykształceniu, bo nawet jeśli jesteś psychologiem to wiesz, ze "lekarzu nie lecz SIEBIE sam"
Nie wypowiedziałaś się również na temat zaproponowanej lektury krótkiego w końcu posta, a chętnie poznałabym twoje zdanie, czy uwagi Cywila mogłyby mieć jakieś odniesienie do twojej sytuacji.

10

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

nie chce akceptacji, bo nie chce uciekać. Nie chce odchodzić, bo to oznaczałoby porażkę w jakimś sensie. Po prostu mnie przerasta, na pomoc psychologa moja połowa się nie godzi, bo nie uważa by był jakiś problem. Co do zasady nie lecz się sam, to się do niej stosuję.
Uwagi Cywila są cenne, ale zauważ, że jego małżonka chciała współpracować. On sam jeden nic by nie naprawił.
Jakbym chciała odejść to bym to zrobiła, nie potrzebuję akceptacji innych dla swoich decyzji. Ja chcę się dowiedzieć czy rzeczywiście wymyślam jakieś bujdy, bo problemu nie ma i powinnam się cieszyć tym co mam.

11

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

mysle ze nie"powinnas sie cieszyc tym co masz", jezeli Cie to nie cieszy

12

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.
aŚ napisał/a:

na pomoc psychologa moja połowa się nie godzi, bo nie uważa by był jakiś problem. (...) Ja chcę się dowiedzieć czy rzeczywiście wymyślam jakieś bujdy, bo problemu nie ma i powinnam się cieszyć tym co mam.

To idź do psychologa sama dla siebie - a nie dla swojej połówki!
Nie wymyślasz, skoro takie życie Cię uwiera smile
Zajmij się po prostu swoją osobą i swoim życiem - nie oglądając się na PANA.
Ciesz się tym co masz I RÓB dla siebie wszystko aby siebie zadowolić. JEGO nie zmienisz - możesz za to zmienić swoje życie.
Zacznij wychodzić do ludzi BEZ niego, rób sobie przyjemności BEZ niego. Może z czasem się chłopina zdziwi i ocknie. Myślę, że psycholog lepiej by Cię pokierował

13

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

Byłam, rozmawiałam. Zaczęłam wychodzić do ludzi. Do ocknięcia nie doszło.
Zastanawiam się co jeszcze. No niby nic na siłę, ale chociaż by się wysilił w kilku %centach

14

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

hmmm...
skoro nie chce mu sie wysilic (jak mowisz) to moze mu WCALE nie zalezy, a Ty sie zamartwiasz i chesz ratowac cos , czego juz dawno nie ma ??

15 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-02 13:27:59)

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.
aŚ napisał/a:

(...) Do ocknięcia nie doszło.
Zastanawiam się co jeszcze. No niby nic na siłę, ale chociaż by się wysilił w kilku %centach

Normalnie niecenzuralne słowa mi się na język cisną ...@%&}{ co za leniwy i rozlazły egzemplarz...
My Ci go NIESTETY nie zmienimy, a chętnie wzięłabym miotłę do ręki w celu przetrzepania zakurzonej mózgownicy...
Może więc znajdź sobie adoratora? Dla Ciebie przyjemność komplementów i rewerencji a w nim może obudzi się "pies ogrodnika" wink
Przykro mi, nie znajduję rady...
Życzę sił i dużo radości z maleństwa big_smile

16

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

mnie się w głowie nie mieści, że chłop nie ma ochoty na seks a kobieta ma.... tego nie rozumiem

17 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-02 13:58:38)

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

A to już inna bajka smile Jest tu wątek żon aseksualnych mężów oraz "brak sexu w związku" sad przez pancernik więc taki gatunek istnieje

18

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

Hej dziewczyny. właśnie otworzyłam butelkę wina, mam na sobie streszszsznie sexowna koszulkę i czytam posty o rozstaniu, bo mój mąż ogląda telewizje i ma mnie w d..... To jest chyba jakiś horror, moja sytuacja jest też fotalnam, . W marcu wyprowadziłam sie z sypialni, żeby zobaczył jak to jest samemu, nie piorę mu, nie sprzątam " u niego", nie ma sexu i nie wiem co jeszcze robic , bo na jego egoizm juz nic nie działa. Prośby, grozby nic. Co robić?????

19

Odp: Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

hej jest ktoś na forum, ?????????????POMOCY

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Może ja wymyślam sobie problemy, bo już sama nie wiem.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026