netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

13 odpowiedzi4 256 wyświetleńzałożony przez Nikolaa, 16.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

Zacznę od tego dlaczego to piszę. Mam wielu przyjaciół ale zadnemu z nich nie mogę opowiedieć wszystkiego dokładnie, nie mam osoby której mogłabym się tak do końca zwierzyć tak ze wszytkimi szczególami... nie wiem czy to coś pomoże ale czuję ze muszę komuś to powiedzieć wylać to wszystko.... moze ktos zechce przeczytać i zastanowić się nad tym może coś poradzić?


Obecnie mam 19 lat. Ale powrócmy do czasów kiedy byłam jeszcze młoda i głupia.

A więc wszystko zaczęło się kiedy byłam w 2 gimnazjum czyli milam wtedy chyba 15 lat , to był wrzesień, była dyskoteka szkolna a ja uwielbiam dyskoteki, w ogole imprezy itp, tak więc zaczęłam szaleć z moją kolezanką i bylo nam gorąco więc tanczylysmy kolo okna ktore bylo otwarte... za oknem stalo dwóch chłopaków o 2 lata od nas młodszych... oni byli w 6 klasie wiec nie mieli z nmi dyskotek jeszcze bo gimnazjum mialo oddzielnei od podstawowki... no i tak stali za tym oknem i przyglądali się jak ja tancze z kolezanką i podszedl moj kolega z klasy i powiedzial mi ze jednemu strasznie sie spodobalam, jak zapytalam komu to pokazal ze temu za oknem to wybuchlam smiechem , dzieci się bawią big_smile  no i zupelnei uwag i nie zwracalam na nich. Ok konic dyskoteki mijaly dni i za jakis czas napisal ktos do mnei na gg i to byl wlasnie jeden z tamtych przy oknie, M.... jaja sobie robilam z niego , co prawda on jest bardzo wyrosniety jak na swoj wiek wyglądal wted jakby byl co najmniej w moim wieku czyli 15 lat albo i więcej.. ale mimo to smialam siee i wgl... w szkole na przerwach jak przechodzil kolo mnie usmiechal sie i w ogole pisal caly czas na gg najpierw tak normalnie a pozniej coraz bardziej, ze mu sie podobam i takie tam... z czasem zaczelam go lubic jako kolege, bo fajnie mi sie z nim pisalo, z zartow z niego przeszlo w cos wiecej, uwazalam go jako fajny kolega tylko wtedy tylko wirtualnie bo w szkole tylko czesc mowil i nic wiecej a na gg potrafilismy pisac cala noc nawet. W koncu poprosil mnie o spotkanie i ja zastanawiając sie zgodzilam sie poniewaz bardzo lubilam z nim pisac bo byl zabawny i w ogole no super kolega i chcialam zeby byl moim kolega nie tylko przez gg tylko jak inni moi koledzy. Byl bardzo rozwinięty jak na swoj wiek, z wyglądu i z charakteru , bardzo balam sie reakcji mojej przyjaciolki bo ona zawsze mowila ze tylko starsi sa fajni i w ogole i spotykalm sie z nim po kryjomu przed wszystkimi, rodzicom tez wymyslalam ze ide z kolezankami gdzies a spotykalam sie z nim ale nei dlatego ze chcialam czegos wiecej tylko poprostu uwielbialam z nim rozmawiac, byl taki smieszny i zabawny czulam sie super przy nim. Po dluugim czasie poczulam cos do niego... on mi wyznawal milosc prosto w oczy a ja mialam motylki w brzuchu, czulam ze sie zakochuje a bardzo balam sie tej milosci bo byl mlodszy  i postanowilam zerwac kontakt zeby jeszcze bardziej sie nei zakochac ale ciagle mnei do niego ciągnelo ;/ wstydzilam sie tego ze z nim sie spotykam a czulam ze sie zakochuje, wtedy nie wiedzialam co to milosc ale czulam takie motylki, jak probowal mnie pocalowac to az cala drżalam  i mimo ze chcialam zerwac kontakt on mi na to nie pozwalal, pisal dzwonil prosil o spotkania olewalam go totalnie ale on nie poddawal sie i walczyl dlugi czas.. az uleglam i spotkalam sie z nim po dlugim czasie, oczywiscie w ukryciu przed wszystkimi... wtedy pierwzy raz mnie pocalowal, nie potrafie tego opisac bo czulam sie wniebowzieta bo to byl moj pierwszy pocalunek, od tamtej pory spotykalismy sie czesciej , trzymal mnie za ręke, przytulal... takie male gesty a dla mnie tak wiele znaczyly wkoncu poprosil mnie o chodzenie, heh kiedys to tak smiesznie brzmialo, no ale to bylo dziecinne jeszcze, no i sie zgodzilam ale nie wiedzialam jak wszycy na to zareagują... rodzice, siostra ktora smiala sie z mlodsych chlopakow... i raz jak nikogo w domu nie bylo zaprosilam go do siebie, to byl najpiekniejszy dzien , siedzielismy tak poprostu , ja jemu w objęciach i rozmawialiśmy i o wszystkim i o niczym, ale bylo cudownie , na koniec mnie pocalowal tak dlugo i namiętnie... no i tak bylo przez jakis miesiąc az wkoncu ktoregos dnia przez pomylke wyslalam smsa , pisalam do nieo ze go kocham i takie tam... a sie pomylilam i wyslalam go mojej mamie... wtedy musialam juz wszystko powiedziec, mojej siostrze tez powiedzialam i okazala sie wporządku , mowila ze jak kocham to nei wazne ile ma lat a tym bardziej ze znala go z widzenia i on wcale nei wygladal na mlodszego i zachowywal sie jak duzo starszy, trzymal sie z moimi kolegami z klasy.  i jak juz w domu u mnie wiedzieli to bylo mi lzej troche ale jeszcze moje przyjaciolki ie wiedzialy... Ale wtedy juz M.. przychodzil do mnie częsciej polubil sie z moją siostrą bylo fajnie smile przychodzil do mnie bardzo często i to juz nie byl potajemne spotkania gdzie w llesie czy gdzies tylko u mnie w domu. Mama tez go polubila. potem zaczelo sie troche psuc... to bylo spowodowane tym ze balam sie otoczenia i robilam mu jakies afery i sama nie wiedzialam czego chce, kolezanki ciagle gadaly cos, jaki ten fajny a jaki ten, ciagle oo starszych i mnei to podburzalo. Zaczelam go wkurzać i on w koncu nie wytrzymal i chcial przerw miedzy nami , tydzien bez siebie... i wkoncu jakos tak dziwnei sie ukladalo i mial byc koniec miedzy nami... ja wtedy zrozumialam jak bardzo mi zalezy ale on zrobil sie jakis inny zpelnie taki zimny.... ryczalam nie wiedzialam co robic, on powiedzial ze to nei ma ensu a ja wpadlam w jakas chorobe, chcialam sie otruuć, nawet probowalam mama mnie pocieszala,  w nocy nie moglam spac to mama z pracy wrocila bo sie martwila o mnie i siedziala ze mna cala noc a ja ryczalam potem wymyslilam ze napisze do niego ze chce sie zabic i ze chce sie pozegnac a on tel nei mial przy sobie i nie odczytal smsow a ja npisalam ze jak nei przyjdzie na spotkanie to ide sie zabic i nie przyszedl i zniknelam... on jak odczytal juz te smsy to bylo z apozno wydzwanial do mnie pisal a ja nie odbieralam bo chcialam zeby sie martwil, moja siostra udala ze mnei eni ma w domu cala noc i on tak sie przejął tym ze na drugi dzien jak juz niby wrocilam do domu chcial sie spotkac i w ogole znowu byl taki jak dawniej i wrocilismy do siebie. odam ze to juz byl koniec mojej 3 gim a jego 1 gim... znow bylismy razem i postanowilam teogo nei zmarnowac, bylo przychodzil do mnie i pewnego razu jak byl u mnie to przyszly moje kolezanki , myslalam ze sie spale ze wstydu, jeszcze moja siostra im otworzyla drzwi i powieziala ze jest u mnie moj chlopak , tak si ena mnei wkurzyly ze szok... ze im nic nie powiedzialam... potem za kilka dni bylo ognisko i one nawet nie zapytaly czy ide z nimi tylko poszly same wiec M postanowil ze my razem pojdziemy, troche sie balam reakcji wszystkich no ale nei chcialam zno go stracic wiec poszlam z nim,  przez cale ognisko dziewczyny sie do mnie nie odzywaly , ale reszta fajnie sie zachowala, myslalam ze bedzie gorzej, wmawialam sobie ze to cos zlego ze z nim jestem ale on byl bardzo lubiany i siedzielismy tak w objęciach i kolo nas pelno znajomych, bo on mial i nadal ma takich samych znajomych jak ja, moi koledzy to tez jego koledzy no i siedzielismy wszyscy razem smielismy sie bylo super potem odprowadzil mnie do domu no i ok, po czasie z kolezankami tez sie pogodzilam i nie bylo tak zle jak sobei wyobrazalam, no i tak szczęsliwie minął rok... poszlam do nowej szkoly do liceum on jeszcze w gimnazjum ale widzielismy sie czesto tak przez rok do kolejnych wakacji ... to bbyl dokladnie czerwiec, spozniala mi sie miesiączka, a ze wczesniej mielismy troche spięc, zreszta jak kazdy zwiazek, troszke w klotni bylismy to pomyslalam ze go przestrasze ze w ciążyjestem, przyznam ze na poczatku sama sie tego balam ale to bylo niemozliwe bo nigdy nie kochalismy sie.. bardzo chcielismy bo juz tak dlugo raze bylismy ale wiedzielismy ze jestesmy za mlodzi i to bylo tylko tak ze lezelismy bez ubran ale nic wiecej i tylko takie zabawy i przy tym rozmowy jak to bedzie nasz pierwszy raz i w ogole... no ale wracajac do rzeczy spotkalam sie z nim i powiedzialam ze 5 dni juz okresu nie mam i on sobie tak do glowy nabral ze szok, w necie glupot sie naczytal ze bez seksu tez mozn w ciaze zajsc jak zobaczylam ze on sie zachowuje strasznie to go uspokajalam ze juz dostaalam i jest wszystko ok ale on dostal jakiejs dziwnej opsesji na tym punkcie, panicznie sie tego bal, bo on pochozi z takiej porządnej rodziny, siadla mu psychika po tym, zaczlo sie wszystko walic mimo ze dostalam tez okres to on dalej mial wrazenei ze jestem w ciazy nie wiedzialam co robic, kazal mi nawet test ciazowy kupic i po tescie dalej nie wierzyl i wmawial soie, nie chcial do mnie przychodzic i wszytko sie rozpadlo... powiedzial ze chce wolnosci narazie, ze baaardzo mnie kocha ponad zycie ale chce wolnosci bo jakiejs nerwicy dostal i potrzebowal troche kolegow itp.. jeezu myslalam ze sie nei pozbieram, ryczalam dniami i nocami, cale wakacje nigdzie nei wychodzilam siedzialam i ryczalam... w sierpniu przyszedl do mnie i ustalilismy ze jestesmy przyjaciolmi narazie i kiedys jak dojrzejemy to do siebie wrocimy i tak zylam tą nadzieją przez rok... mielism y staly kontakt ale tylko jako przyjaciele. Pozniej klejne wakacje... czyli rok temu , byla u mnie impreza i jego tez zaprosilam, strasznie si eupilam wtedy, on tez i nie wiem jakim cudem znalezlismy sie u mnie w pokoju na gorze... zblizylismy sie do siebie znowu malo co bysmy sie nei kochali... ale ja powstrzymalam wszystko bo nie chcialam powtorki co bylo kiedys, ale bylo cudownie. bylo ok prze kolejnych kilka dni i znowu zrobil sie dziwny , a ja poznalam nowego chlopaka ktory spawil ze zapomnialam na chwile o M to byl moj drugi chlopak z korym sie calowalam, bylo super myslalam ze w koncu si euwolnilam od niego. bylo ognisko, poszlam z tym moim nowym i tam byl tez M jak on zobaczyl mnie z A.. dostal jakiegos szału, kopal ławki wyzywal wszystkich i na koncu zniknal gdzies, za chwile wrocil i poprosil mnie o rozmowe , po chwili wahania poszlam a on przepraszal mnie na kolanach za wszystko i płakał, powiedzial ze jak wtedy zniknal to byyl w lesie i plakal jak nigdy bo zawsze byl twardy. Przytulal mnie a ja stalam jak slup ie chcialam mu ulec, i wkoncu przyszedl moj nowy A i mnie zabral z tamtąd a M zostal i byl strasznie wsciekly , jak wacalismy do domu jednym samochodem z M caly czas bawil sie moimi wlosami i dotykal mnie... znowu poczulam go i juz nie chcialam A i zostawilam go... ale z M tez nie wyszlo sama do tej pory nie wiem dlaczego, jakos tak nie wiem ;/ skonczylly sie wakacje, zrobil sie znou dziwny, z kolegami zaczal pic i w ogole stoczyl sie wiec aja tez taka ssama si zrobilam pilam palilam imprezowalam  tak az do dzisiaj jest, ale  tym ze postanowilam 5 miesięcy temu zmienic numer zeby mnei nei wkurzal bo pisal do mnie ale tylko jako kolega, chcial taki uklad bez zobowiązan a mnie to nolalo i zerwalam wszelki kontakt, od 5 miesięcy nic.. ani smsa ani cześć jak go widze.... Najgorsze jest to ze ja go tak cholernie kocham! jak go widze to az miękkie nogi mam a serce wali mi jak młot... co ja mam zrobić?:/ bylam z nim prawie 2 lata a teraz z nim nie jestem prawie 2 lata ale przez te 4 lata caly czas go kocham !!! Teraz mysle o tym zeby jednak odezwac sie do niego z mojego nowego nr bo jak do tej pory nie zapomnialam to juz nie zapomne, bede sie z tym meczyc do konca zycia, mam juz 19 lat a w moim serccu nadal jest tylko on... ten ktorego pokochalam jako dziecko...

jeśli ktoś to w ogole przeczytal to jak myślicie ten związek da się naprawić jeszcze? Odezwać się do niego? Poradzcie mi hmm

2

Odp: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

przebrnęłam.
z jednej strony rozumiem, że każda miłostka może bardzo boleć, teraz wydaje się nam, że to coś wielkiego, prawdziwego, podchodzimy bardzo emocjonalnie et cetera,ale z drugiej strony jesteś młodą i trochę niedojrzałą dziewczyną. To jest moje zdanie z tego co wyczytałam, po sposobie pisania i tym podobne. wiesz, jakie ludzie mają problemy w życiu? o wiele trudniejsze sytuacje. i radzą sobie. Zapamiętaj.
Ten żart z tą ciążą to najgłupsza delikatnie mówiąc rzecz jaką zrobiłaś gdyż to właśnie był punkt kulminacyjny w całej tej historii. Wyszło na to, ze oboje jesteście niedojrzali i chwiejni.  jego reakcję rozumiem , chyba za szybko chcieliście wejść w jakąś dorosłość (?) i to go przeraziło.
Nie wypisuj do niego, nie proś o nic. Szanująca kobieta tak nie zrobi. Nigdy nie dawaj powodów by facet myślał,że Tobie bardziej zależy.
wierz mi, to Twój mały dramat, ale masz całe życie przed sobą.

3

Odp: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

Ja to wszystko wiem i nie pisze do niego,, to ja zerwałam kontakt zmieniając numer... Wiem że może moje zachowanie jest niedojrzałe i wiele osób może się z tego śmiac ale ja tego nikomu nie opowiedziałam a czułam że chce komuś to powiedziec a najlepiej osobie której zupelnie nie znam, dlatego znalazlam się na tym forum... Za bardzos ię zaangazowałam w zbyt mlodym wieku...
wiem ze ludzie maja gorsze problemy bo nawet  w mojej rodzinie nie jest wesolo, ale ja mam strasznie slaby charakter i za bardzo wrazliwa jestem...:/

4

Odp: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

nikt się nie śmieje, ale ja chyba bym chciała mieć takie problemy jak Ty. zamienimy się?zerknij w wątki o nietrzymaniu nerwów, heh, żartuję.
za bardzo się zaangażowałaś? a czymże jest zaangażowanie...to widać po czasie.
młoda, zajmij sie sobą, nie myśl o nim smile co ma być to będzie, załóż tylko, że będzie dobrze smile
słaby charakter? pracuj nad sobą, postaw sobie cel-na początek-oczyść umysł, zapomnij. żyj swoim życiem, nie upieraj się na jednego i tak dalej.
wyluzuj.

5

Odp: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

wczesniej jak jeszcze chodzilam do szko,y mialam cel - zdac mature. Przylozylam ie do nauki , teraz skonczylam szkole i nie wiem co ze sobą zrobic, szukam pracy lecz nie moge znalezc nic.... sama nie wiem co mam robic ze swoim zyciem...

6

Odp: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

powtórzę jeszcze raz-ludzie mają gorsze problemy.
zajmij się nauką a nie tym kolesiem, bo bedziesz potem załować, na prawdę.

7

Odp: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

wiem że niektorzy mają gorsze problmy ale też niektorzy nie mają ich w ogole !

sprawiedliwosc...

8

Odp: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś
Nikolaa napisał/a:

wiem że niektorzy mają gorsze problmy ale też niektorzy nie mają ich w ogole !

sprawiedliwosc...

bzdura... Nie ma ludzi, którzy nie mają ŻADNYCH problemów.

Wracając do Twojej historii. Dałaś ciała w dwóch sytuacja. 1 jak udawałaś, że sobie coś zrobisz, 2 jak powiedziałaś o "ciąży". Zabawiłaś się czyimś kosztem.
Też jestem za tym byś do niego nie pisała. Z drugiej jednak strony żyjesz w tym zawieszeniu już długi czas, że być może jak zobaczysz, że on już nie jest Tobą zainteresowany będziesz mogła pójść do przodu.

Prawda jest taka, że zbyt szybko chcieliście zaczynać dorosłe życie. Jest czas na zabawę, jest czas na naukę i jest czas na związki. Pewnych rzeczy nie ma sensu przyspieszać.

ps. Teraz Ci się wydaje że będziesz go kochać do końca życia. Myślę, że już całkiem niedługo będziesz się z tego śmiać.

9

Odp: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

Wiem, wszystko to co piszecie jest prawdą, zgadzam się ale czasami nie da się zyc tak jak powinno się życ... miłość jest silniejsza od wszystkich zasad i regul jakie panują na tym swiecie,

Ja to wiem ze w tych 2 sytuacjach postąpilam baaardzo glupio ale wtedy bylam młoda i to byla taka dziecinna milosc... ale teraz dorosłam i naprawde zaluje wszystkiego co zrobilam dlatego zerwalam z nim kontakt bo tez uwazam ze nei powinnam sobei nim glowy zawracac, ale co ja zrobie jak to wszystko jest silniejsze ode mnie? Nie zawalilam przez niego szkoly, dobrze zakonczylam liceum i zdalam mature, mam plany isc na studia i ja nie jestem taka jak myslicie ze tylko on jest dla mnie najwazniejszy teraz i wszystko si enei liczy, NIE tak nie jest bo na codzien zachowuje sie normalnie i nikt nie wie o moich marzeniach i problemach, nawet moje najlepsze przyjaciolki mysla ze juz dwno sie z tego wyleczylam, rodzice i siostra ktore wszystko o nim wiedzialy tez mysla ze juz zapomnialam, nie mowie nic o nim i zachowuje sie jak gdyby nigdy nic, ale to jest takie okropne, ja to dusze w sobie i nie wiem co robic. Nie wiem czy ktos mnie zrozumie, kazdy tylko potępia ale mimo iz tysiące razy mowilam sobie koniec tego ! Ale to i tak wraca...

10

Odp: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

Ty masz 19 lat, piszesz, że jesteś dorosła... Ok, niech będzie smile Ale Ten chłopak jest 2 lata młodszy, czyli ma 17 lat... Uwierz, mężczyźni tak "szybko" nie dojrzewają... Wiem też, że nikt Cię nie przekona do swojego zdania (też miałam takie miłostki...), ale jak już Ci przejdzie - wspomnij ten wątek smile

Co do tego, co piszą Inni, że ludzie mają większe problemy, to owszem... Ja mam faceta w więzieniu, dwoje Dzieci i mieszkanie na utrzymaniu... Nie jest łatwo, a trzeba dać radę smile Bardzo bym chciała mieć takie problemy, jak Ty... Zobaczysz, przejdzie Ci jak poznasz Kogoś nowego... Pozdrawiam smile

11 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-17 01:45:51)

Odp: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

Wasz związek był bardzo "burzliwy". Niby 2 lata razem, ale chyba nie byliście tak za bardzo szczęśliwi, ciągłe rozstania i powroty, niepewność. Ja też miałam chłopaka, o którym myślałam, że nie zapomnę, też myślałam, żeby odebrać sobie życie i naprawdę chciałam to zrobić. Coś jednak najwidoczniej mnie powstrzymało od tego i dobrze. Po prostu pomyślałam, że dam sobie jeszcze trochę czasu, by o nim zapomnieć, a najwyżej jak więcej czasu minie i nic się nie zmieni to odbiorę sobie nędzne życie. Tak wiem, głupia byłam, ale zmieniłam nastawienie do wielu spraw:)
Udało mi się o nim zapomnieć i zakochać na nowo , z podwójną siłą. Ty też daj sobie jeszcze czas. Sama piszesz, że przy jednym chłopaku już prawie o nim zapomniałaś, a więc daje sobie jeszcze czas. Może to co czujesz do tamtego to po prostu sentyment, dużo czasu minęło, a Wy nie byliście tacy szczęsliwi razem, więc może nie jest Wam pisane być razem?
Głowa do góry ;)
I uwierz mi , czasem człowiek bardzo chce być z kimś, ale to niemożliwe. Tak naprawdę się zdarza. Ale człowiek ma wielką siłę w sobie, tylko musi ją odnaleźć. On dla Ciebie to przeszłość, daj sobie szansę na lepszą przyszłość. To w dużej mierze zależy od Ciebie jaka będzie ta przyszłość. Otwórz się na coś nowego co może być jeszcze lepsze od Waszego związku. Może Wasz związek nie był tym docelowym, tak naprawdę się zdarza. A z tego związku wyciągnij po prostu wnioski, nie okłamuj już nikogo , ze jesteś w ciąży jak tak nie jest. Młody , niedoświadczony chłopak musiał poczuć się strasznie, gdy tak go wkręciłaś, tym bardziej ,że byliście razem. Poza tym wstydziłaś się jego przy znajomych. Pamiętaj, to nie jest ważne jak Twoi znajomi czy inni ludzie widzą Twojego chłopaka. Gdy się kogoś kocha prawdziwie, to traci to znaczenie, więc może tym bardziej on był tylko zauroczeniem ? To kolejny powód, byś spróbowała żyć na nowo.
Przyszłość przed Tobą !
I nie ma na tym globie osoby , która nie miałaby problemów. Po prostu nie ma. Życie jednak uczy nas jak je rozwiązywać, dawać sobie z nimi lepiej radę. Ale każdy je ma; nawet najbardziej roześmiana osoba, sprawiająca wrażenie w czepku urodzonej. Ona po prostu potrafi czerpać z życia to co najlepsze, ale to nie znaczy, że ma problemów. A i w związkach są problemy ,w każdym , nawet najtrwalszych. Ty też przeżyłaś coś strasznego, stratę bliskiej osoby, rozstanie; jednak pomyśl np o osobach chorych na coś, co sprawia, że są przykuci do łóżka i nie ma nadziei na poprawę; a wkoło ludzie, którzy się tą osobą zajmują, bo nie może normalnie funkcjonować. Tu cbyba każdy zrozumie myśli o samobójstwie, eutanazji, bo takie życie to właściwie nie ma plusów, jest tylko przedłużaniem agonii, dlatego każdy chce wtedy umrzeć, bo nie ma perspektyw na lepsze życie, a nie ma nic gorszego tak cierpieć np 20 lat. A Ty ? Przeżyłaś coś strasznego, ale masz taki komfort, że masz szansę odbudować się, na nowo zakochać , jeśli otworzysz się na coś nowego. On raczej nie był Twoim jedynym, widocznie inny Ci pisany . Oprócz tego możesz zwiedzać świat, rozwijać jakieś swoje hobby. Jednym słowem możesz w pełni korzystać z życia. Dlatego pomyśl czy na serio nie ma gorszych problemów :)

12

Odp: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

jesli jestes dorosla to zakonczy ta sprawe
mysle ze zmienianie numeru nci nie daje bo ciagle cie korci co by bylo gdyby...
ja bym napisala e-miala, czy na gg, wszystko to co czuje, aby sobie ulzyc i aby on sie do tego ustosunkowal, jesli cie wysmieje czy oleje, owszem serce zaboli ale w koncu przejdzie a tak to stoisz w miejscu

13

Odp: Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

Wiem że Wy macie rację, może to i prawda ze on nie jest dla mnie ale wydaje mi sie po dluzszym zastanowieniu ze przez moje inne problemy pragne znalezc sie przy nim poniewaz tylko on mnie rozumial i wspieral w trudnych sytuacjach... bo myslicie ze ja jestem jakas rozkapryszoną mysląca tylko o sobie słodką idiotką. Nie ja mam mnóstwo innych problemow ktore sa może jeszcze gorsze od tego ale zawsze przy nim choć na chwilę zapominałam o wszystkich co złe mnie spotkało a uwierzcie że dużo złego mnie spotkało i nadal spotyka... juz nie chcę tego opisywać bo to dłuuga historia ale to nie jest tak ze tylko on sie dla teraz liczy bo on mi jest teraz potrzebny jak nigdy bo zawsze mnei rozumial w tej kwestii... Dodam ze mam tez slaby wzrok i nawet okulary mi nie pomagają, nie mogę przez to robic wielu rzeczy np nie mogę prawa jazdy zrobić... ponieważ jestem baaardzo krotkowzroczna... nie ma szans zebym kiedykolwiek miala prawko, lub pracowala gdzies w biurze gdzie jest duzo cyferek itp, musze miec jakas przystosowaną prace itp

więc nie mówcie mi ze ja mam blahy problem i ludzie mają gorsze problemy boo ja wymienilam w tym wątku tylko 1 z wielu gorszych... i każdy problem jest na swoj sposob wazny i trudny tylko poprostu kazdy mowi ze chcialby byc na czyims miejscu bo nie czuje tego, co inni

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moja historia z życia... muszę to opowiedzieć komuś

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026