witajcie
Korciło mnie by założyć temat w innym dziale-tam gdzie zaglądają matki, kobiety które w jakiś sposób są blisko dzieci...bo chciałam dostać od nich po grzbiecie.
Tak bardzo chce żeby ktoś mnie ocenił...ocenił źle-tak jak sama siebie oceniam.
Zajmuję się "nianiowaniem"-to mój doraźny pomysł na życie. Chciałabym swoje życie związać z pracą z dziećmi. Daje mi ona mnóstwo satysfakcji (choć to określenie mnie mierzi). Mam problemy w nawiązywaniu relacji z ludźmi...a właściwie w ich utrzymaniu. W mojej ocenie-jestem głupia, pusta, nieodpowiedzialna,od lat borykam się z zaburzeniami (zdiagnozowane i leczone również w warunkach ambulatoryjnych - jednak bez wyraźnych efektów), nie umiem zbudować poprawnych relacji z ludźmi...jestem neurotykiem...który się maskuje.
Przez jakiś czas potrafię-zwłaszcza w relacjach z dziećmi...ale będąc nianką-musze też współpracować z rodzicami. To mi nie wychodzi...w kontakcie z podopieczną czuję się dobrze-wreszcie czuję że ktoś mnie akceptuje -taką brzydką, głupią, taką byle jaką...jednak Mała ostatnio chyba wyczuwa moją słaba kondycję(psych) i na nowo stara się sprawdzać moje granice-wyraźnie wyczuwa, ze stałam się "słaba" (niekonsekwentna, znużona, sfrustowana). To oczywiście tylko wzmaga moją irytacje i poczucie, ze jestem beznadzieją nianią...choć długi czas byłam z siebie zadowolona(widziałam efekty wspólnej pracy z dzieckiem-bawiłam się z nią, ale uczyłam samodzielności...hardości... no i dostawałam do niej tyleee ciepła, tyyyle autentycznych uczuć. To Ona Uczyła mnie spontanicznych reakcji, zachwytów, to oOna dodawała mi odwagi (przecież w któraś z Nas musiała być uża w trudnych syt.) ...i dostawałam akceptację-coś czego nie doświadczam na codzień)
Nie wiem właściwie po co to pisze...chyba chcę dostać od Was po głowie, chce kopniaka, chce kilka batów po plecach-że jestem zła, że jestem podła..że jestem beznadziejna...że jestem do niczego
Właśnie tego teraz potrzebuje...a i to wyraźnie świadczy o tym, ze ... źle ze mną.
I że może krzywdze tą wspaniała Mała istotkę,, która zdąrzyła mnie już pokochać i ...która i ja kocham...
...bo nikogo innego nie mam...i nikt inny nie daje mi tak wyraźnych dowodów akceptacji...a ja nie umiem ich przyjąć...
.nie umiem.
Tak mi przykro...
tak źle...
czuję, że przegrałam ponad 30 lat swojego źycia..ze jestem pusta tak jak moje zycie jest puste i że krzywdzę nie tylko siebie ale i innych ...
że jestem zła