Witam! Nazywam sie Patrycja i mam 18 lat. Od pol roku jestem z chlopakiem starszym o 2 lata, jest dla mnie bardzo dobry...Tak naprawde jest to pierwszy chlopak w moim zyciu,ktorego moge zaliczyc do powazniejszych. Wiem ,ze bardzo sie we mnie zakochal ,ja rowniez jestem jego pierwsza prawdziwa miloscia. Codziennie powtarza mi ,ze mnie kocha ,ze jest najszczesliwsza osoba na swiecie i ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie .Kiedy mi to mowi ,nie wiem co mam powiedziec... Jak go poznalam to nie bylo idealnie ,byl typem bawidamka,babiarza,myslal ze kazda dziewczyna moze byc jego.Duzo zastanawialam sie czy zaryzykowc ,bo balam sie ze moze mnie skrzywdzic .Jednak dalam mu szanse i nie zaluje ,bo dzieki temu zmienil sie na korzysc. Bardzo okazuje mi swoje uczucia ,jednak ostatnio zaczelo mi przeszkadzac to ,ze jest w naszym zwiazku tak slodko ,idealnie,wrecz monotonnie,nie ma zadnych klotni ,awantur...Wiem ,ze nie powinnam narzekac,bo niejedna dziewczyna moze marzyc o takim idealnym zwiazku ,ale u mnie jest juz inaczej. Caly czas siedzimy w domu albo chodzimy na spacery,staje sie to dla mnie nudne. Moj chlopak pochodzi ze skromnej rodziny i wiem ,ze nie moze mi wszystkiego zapewnic ,ale uwazam ze bez pieniedzy rowniez mozna ciekawie spedzac czas np.jazda na rowerze,lyzwy itd..Kolejna rzecz ,ktora mi zaczela przeszkadzac jest to ,ze nie jest zbyt inteligentny,owszem jest ambitny ,ale nawet po zdaniu matury ,nie mysli o znalezieniu pracy ,czesto ciezko mi sie z nim rozmawia ,bo nie rozumie moich zartow itd. Pochodzi raczej z prostej rodziny. Od kilku miesiecy spotykam sie z chlopakiem w swoim wieku ,jest miedzy nami jedynie przyjazn.Moj obecny chlopak wiedzial o wszystkich moich spotkaniach z tym chlopakiem. Bardzo lubie spedzac z nim czas ,mamy duzo wspolnych tematow,wspolne zainteresowania:narciarstwo ,tenis,rowey itd. Jest bardzo inteligentna osoba i interesujaca. Jest bardzo tajemniczy i ciezko jest go od razu rozszyfrowac. Bardzo mi imponuje i ostatnio cos sie miedzy nami zmienilo.Czesciej sie widujemy,milo spedzamy czas,ta znajomosc zrobila sie bardziej intensywna. Wydaje mi sie ,ze cos minimalnego moglam do niego poczuc. Problem jest w tym ,ze on wyjezdza na cale wakacje za granice i zobaczymy sie dopiero we wrzesniu. Wiiem ,ze mam chlopaka i nie powinnam tak postepowac ,ale ja juz sama nie wiem co robic ,poglubilam sie w tym wszystkim. Bardzo mnie ciagnie do tego mojego przyjaciela ,ale nie wiem co by z tego bylo.Duzo nad tym myslalam i zdecydowalam ,ze powinnam chyba zerwac z moim obecnym chlopakiem i dac sobie czas na czas wakacji .Kiedy moj przyjaciel wroci ,to wtedy zdecydujemy czy warto sprobowac . Strasznie sie boje ,ze bede zalowac ,jesli zerwe z moim chlopakiem ,ale jestem jeszcze mloda i cale zycie przede mna .Przynajmniej tak mi sie wydaje.Nie chce byc egoistka i udawac ,ze kocham mojego chlopaka ,bo ostatnio sama sie nad tym zastanawiam .Prosze o rade ,co powinnam dalej zrobic ???Bede bardzo wdzieczna za pomoc.Patrycja
Podobne tematy
witaj.
________________"Wiem ,ze bardzo sie we mnie zakochal ,ja rowniez jestem jego pierwsza prawdziwa miłością".
rozumiem, że ON też jest TWOJĄ pierwsza miłością.
jesteś w takiej sytuacji- w Twój 'związek' wbiła się monotonia. dla kontrastu zauważyłaś wiele zalet u swojego przyjaciela. ba, widzisz te zalety, bo już nie czujesz się tak dobrze, ze swoim chłopakiem. nasila Ci się wtedy takie porównywanie, świadome, podświadome.
jeżeli chłopak jest z uboższej rodziny, nie wymagajmy od niego nie wiadomo jakich wypadów,
a zresztą jeśli chcesz ożywić związek, może Ty sama coś zaproponuj? może on potrzebuje takiej zachęty? weź go na rower, na jakiś koncert, popstrykajcie sobie zdjęć, pośmiejcie się. Nie wymagaj, aby on się czegoś sam domyślił, bo faceci rzadko się domyślają, albo jak już, to źle coś myślą, lepiej wprost mówić.
nie narzekaj, że tak Ci idealnie-bo możesz kiedyś narzekać na coś o wiele gorszego, czego Ci nie życzę, bo młoda jesteś, bardzo.
Bardzo się ciesze, że chłopak się dla Ciebie zmienił. To na pewno jest u niego na plus.
______________________"Kolejna rzecz ,która mi zaczęła przeszkadzać jest to ,ze nie jest zbyt inteligentny,owszem jest ambitny ,ale nawet po zdaniu matury ,nie myśli o znalezieniu pracy ,często ciężko mi sie z nim rozmawia ,bo nie rozumie moich żartów itd."
ja bym nie oceniała czy 19 letni chłopak jest inteligentny czy nie. każdy człowiek ma jakąś inteligencję, polecam pobawić się na necie w testy typu inteligencja przestrzenna, interpersonalna...
to dlaczego z nim jesteś skoro wiedziałaś , że np ciężko się z nim rozmawia?
to, że nie rozumie żartów, nie znaczy, że np Ty je odpowiednio formułujesz. Myślę, że chyba byłaś lekko zaślepiona na początku i teraz zaczynasz widzieć jakieś wady.
zachowuj się jak dorosły człowiek-porozmawiaj z nim, on zasługuje by znać Twoje odczucia, ze Tobie jest źle i tak dalej. I nie zaczynaj związku, jeśli nie wybrnęłaś z innego. Pogadajcie. Dojdźcie, do czego dążycie, jak się zachowywać, aby obojgu było lżej i łatwiej.
Nie ukrywaj nic, jeszcze może jesteś za mało doświadczona, ale pamiętaj, lepiej o czymś wiedzieć niż ktoś miałby coś ukrywać, wczuj się jakby było odwrotnie-on by się komuś żalił, że się nie starasz, jesteś nieinteligentna, a on poznał kogoś fascynującego a Ty już powoli myślisz ażeby może z kimś innym być.
pozdrawiam.
3 2013-05-12 15:16:18 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-05-12 15:23:01)
Wątek stary, ale problem jak najbardziej "na czasie", więc myślę że warto napisać jeszcze parę słów...
Czując się źle w związku, często zarówno dziewczyny jak i ich faceci, po prostu zaczynają szukać tego czego im brakuje...gdzie indzie i w kimś innym... Pomijając już fakt, że jest to mocno nie fair...trzeba by pomyśleć o tym, że być może naszemu partnerowi też jest w związku z nami tak samo źle. Być może ma takie same dylematy, tak samo mu czegoś brakuje. Nie zapominajmy, że to nie tylko my jesteśmy ważni i nie tylko nam się "to coś" należy. Może rozmawiając szczerze, wyjaśniając sobie problematyczne sytuacje, oboje odczulibyśmy ulgę, a być może naprawiłoby to te relacje, może szczerość a co za tym idzie rozwiązanie niektórych problemów uratowało by związek...
Wiele razy czytam posty typu "nie mogę mu tego powiedzieć, bo go zranię...", "nadal go/ją kocham, ale brakuje mi..." Tylko, czy oddalając się od partnera (partnerki) nie ranimy go, czy nie odbieramy jednocześnie mu "czegoś"? Należy pamiętać, że ochładzając relacje w związku, "łatając dziury" z przyjacielem/przyjaciółką, i tak dajemy do zrozumienia tej drugiej osobie, że coś jest nie tak. To nie zawsze jest tak, że "czego oczy nie widza, tego sercu nie żal"... Często nie trzeba wiedzieć, widzieć...To się wyczuwa ...
Jakie macie zdanie na ten temat?
Bardzo mądre słowa
A do samej autorki tematu, co byś zrobiła gdyby lepszy model nie był dostępny? Zakończyła związek i była sama, czy pracowała nad poprawą?
faceci rzadko się domyślają, albo jak już, to źle coś myślą, lepiej wprost mówić.
Niestety to dotyczy nie tylko mężczyzn. Ale fakt pozostaje, że najlepiej mówić wprost ![]()
Oczywiście, że najlepiej mówić wprost.
Omnipotencja nie jest cechą żadnej z płci, a dawanie do zrozumienia, gdy nie wiemy jak, krępujemy się powiedzieć coś wprost to prosta droga to konfliktu, poczucia nie zrozumienia, bo przecież dawałem, dawałem jemu do zrozumienia, ale czy druga strona zrozumiała aluzje to pewności nie możemy mieć nigdy
Kiedyś, dawno temu pewna mądra kobieta, sama do dziś szczęśliwa mężatka od około pół wieku, zdradziła mi sekret znalezienia tego jedynego na całe życie
Ja wtedy byłam dzieciakiem i nie w głowie były mi jakiekolwiek romanse, ani szukanie takiego na całe życie. No ale radę zapamiętałam, starałam się stosować i dobrze na tym wyszłam.
Oto co usłyszałam: "Jak już kogoś pokochasz, to zanim zdecydujesz się na życie z nim, to przemyśl głęboko czy go po prostu lubisz. Bo cała ta chemia, cała ta otoczka nie jest sednem. Sednem jest po prostu lubienie tego człowieka, bo za pare lat fascynacja seksem opadnie, opadną emocje, przytłoczą problemy, które trzeba będzie rozwiązać razem, a nie stając przeciw sobie, no i co wtedy pozostanie? Jeśli na kanapie obok będzie siedział człowiek o którym sobie myślisz, że jest po prostu fajnym gościem, to będzie wam dobrze razem przez długie, długie lata".
No i coś w tym jest. Mój mąż zanim został jeszcze chłopakiem nawet, to był dobrym kolegą, potem przyjacielem. I nadal, w ponad rok po ślubie, patrze sobie na niego i myślę: "ale fajny gość!" I mam nadzieję, że jeszcze przez wiele, wiele lat tak będę sobie myśleć ![]()
Kiedyś, dawno temu pewna mądra kobieta, sama do dziś szczęśliwa mężatka od około pół wieku, zdradziła mi sekret znalezienia tego jedynego na całe życie
Ja wtedy byłam dzieciakiem i nie w głowie były mi jakiekolwiek romanse, ani szukanie takiego na całe życie. No ale radę zapamiętałam, starałam się stosować i dobrze na tym wyszłam.
Oto co usłyszałam: "Jak już kogoś pokochasz, to zanim zdecydujesz się na życie z nim, to przemyśl głęboko czy go po prostu lubisz. Bo cała ta chemia, cała ta otoczka nie jest sednem. Sednem jest po prostu lubienie tego człowieka, bo za pare lat fascynacja seksem opadnie, opadną emocje, przytłoczą problemy, które trzeba będzie rozwiązać razem, a nie stając przeciw sobie, no i co wtedy pozostanie? Jeśli na kanapie obok będzie siedział człowiek o którym sobie myślisz, że jest po prostu fajnym gościem, to będzie wam dobrze razem przez długie, długie lata".
No i coś w tym jest. Mój mąż zanim został jeszcze chłopakiem nawet, to był dobrym kolegą, potem przyjacielem. I nadal, w ponad rok po ślubie, patrze sobie na niego i myślę: "ale fajny gość!" I mam nadzieję, że jeszcze przez wiele, wiele lat tak będę sobie myśleć
Cudowna rada
Brawo dla autorki, kimkolwiek jest, mama? babcia?
[...]
Oto co usłyszałam: "Jak już kogoś pokochasz, to zanim zdecydujesz się na życie z nim, to przemyśl głęboko czy go po prostu lubisz. Bo cała ta chemia, cała ta otoczka nie jest sednem. Sednem jest po prostu lubienie tego człowieka, bo za pare lat fascynacja seksem opadnie, opadną emocje, przytłoczą problemy, które trzeba będzie rozwiązać razem, a nie stając przeciw sobie, no i co wtedy pozostanie? Jeśli na kanapie obok będzie siedział człowiek o którym sobie myślisz, że jest po prostu fajnym gościem, to będzie wam dobrze razem przez długie, długie lata".
[...]
Genialne!
Jeszcze jedno podejście: chcieć z kimś być a nie musieć z kimś być.
Zbyt często partner na być lekiem na samotność i inne takie.
Kiedy ten temat wypłyną miałem napisać, że dokonanie prawidłowego wyboru jest niemożliwe bo do tego trzeba znajomości siebie, swojej wartości i wyzwolenia się z różnych kompleksów i zachcianek. Na to trzeba lat a ludzie nie chcą czekać. Ale lubienie, do pewnego stopnia jest rozwiązaniem. Trzeba tylko pamiętać, że należy znać i pracować nad swoimi wadami.
Oto co usłyszałam: "Jak już kogoś pokochasz, to zanim zdecydujesz się na życie z nim, to przemyśl głęboko czy go po prostu lubisz.
Jestem zdziwiona, że w ogóle może być inaczej. To jest chyba warte osobnego wątku ![]()