Witam,
Chciałabym szybko i sprawnie wyjaśnić Wam o co chodzi, bo wiem, że rzadko kto czyta długie i zawiłe opowieści.
Jestem z moim mężczyzną od roku, od 8 miesięcy mieszkamy razem. Kocham Go całym sercem i jestem pewna, że on kocha mnie tak samo mocno.
Ale mimo wszystko nie udaje nam się uniknąć kłótni. Kłócimy się czasem, z reguły o totalne bzdury, mimo że nikt tej kłótni nie chcę. Ale to wydaje mi się dość normalne, że mamy te sprzeczki.
Problemem wydaje mi się fakt, że ja chcę o tym wszystkim porozmawiać i wyjaśnić, a Jego te rozmowy mocno denerwują. Ja podczas tych rozmów tłumaczę mu dlaczego się denerwuję, o co mi chodzi, że wiem, że czasem to ewidentnie moja wina itp i chciałabym usłyszeć to samo od niego (w sensie co Jego denerwuje). Ale on mimo wszystko nie chce rozmawiać, woli trochę pomilczeć, a potem jak gdyby nigdy nic. Próbuję to uszanować, ale nie rozumiem Jego zachowania i wydaje mi się że tak nie powinno być. Bo ja chcę wyjaśnić po to, abyśmy lepiej się rozumieli i nie mieli w danym temacie kolejnych sprzeczek. Jednak nie umiem mu tego przekazać.
Wiem, że takie małe sprzeczki życia codziennego psują związek i nie chcę żeby między nami też tak było. Wiem, że Jemu zależy na mnie tak samo mocno, ale On po prostu w pewnych kwestiach funkcjonuje inaczej.
No i tu jest moja największa wątpliwość: jak znaleźć to najlepsze porozumienie, żeby nie zmuszać nikogo żeby było "po Twojemu" ? Jak uszanować Jego "inność" jednocześnie nie rezygnując ze swojej?
Jak rozmawiać, żeby być rozumianym, jak rozumieć kiedy się nie rozumie?
Dodam tylko że oboje mieliśmy bardzo bujne życie towarzyskie zanim się poznaliśmy, oboje przełamaliśmy wiele własnych barier, bo wcześniej każdy z nas był swego rodzaju samograjem. A teraz żyjemy naprawdę razem, jak nigdy dotąd.
Mogłabym tu jeszcze wiele rzeczy o nas napisać, ale nie wiem, czy dotarlibyście tak daleko, więc starałam się wszystkie swoje niepewności ująć w skrócie. Czekam na jakieś konstruktywne opinie. Z góry bardzo dziękuję.