Zdaje sobie sprawę, że to forum należy do kobiet, ale może któraś z Was Drogie Panie pomoże mi zrozumieć zaistniałą w moim życiu sytuację.
Jesteśmy małżeństwem od ośmiu lat, mamy wspaniałą pięcioletnią córkę.Nasze małżeństwo od początku układało się całkiem nieźle, mimo kłopotów finansowych i moich zdrowotnych. przed przyjściem córki na świat,zacząłem pracować jako kierowca. Uświadomiłem żonę, że rzadziej będę obecny w domu, ale wzamian będziemy mieli za co funkjonować. Tym bardziej, że ona nie pracowała a dziecko było w drodze. Z upływem czasu zaczęliśmy stawać coraz pewniej na nogach. Dobry samochód, potem wynajęcie mieszkania i kupno drugiego samochodu dla żony.Podczas wakacji zażyczyła sobie kupno działki rekreacyjnej nad bałtykiem. Kupiłem.Dwa miesiące po powrocie zaczęła prosić o kupno mieszkania, też tego dokonałem. W pewnym momencie zaządałem, żeby poszła do pracy. Długo trwało, ale jednak znalazła sobie pracę. Od tego momentu zaczęły się problemy. Podróże służbowe, ciągłe szkolenia.Po dwóch latach jej pracy nagle posypały się awanse. Co miesiąc dostawała nowe stanowisko.Ja pracowałem dniami i nocami.W domu prałem gotowałem sprzątałem i prasowałem. Zacząłem się tym interesować. Ludzie z jej pracy zaczęli rozpowiadać o romansie- dotarło to także do mnie. Znalazłem w jej bilingach numery nieznane i nie wpisane w książkę, używane dyskretnie w późnych godzinach nocnych, kiedy ja spałem. Znalazłem także karte do telefonu i jeszcze jeden aparat telefoniczny. Jak zapytałem twierdziła,że to tajemnica służbowa i nic nie może powiedzieć. Kiedy zapytałem o zdradę, uzyskałem odpowiedz, że nigdy mnie nie zdradziła.Muszę jej wierzyć, ale zdrugiej strony nigdy nie należała do ludzi mających odwgę cywilną, aby się przyznać. Zaczęły się awantury. Uciekałem z domu, miałem dość tej atmosfery. Zacząłem być traktowany jak powietrze.Jesteś to jesteś a jak cię nie ma to też dobrze. Zacząłem walczyć o swoją pozycje w tym małżeństwie. Teraz czuje się zbędnym balastem w jej życiu, takie piąte koło u wozu. Najlepiej żebym, siedział cicho, nie mówił nic i nie podskakiwał. Pracuj, zajmuj się dzieckiem, domem i nie wtrącaj się w moje życie. Tak ona by chciała.Mówi mi,że to poprostu życie. Ja potrzebuję ciepła, miłości, szacunku, mówię jej o tym głośno a ona mnie nie słyszy. Twierdzi, że małżeństwo to tak każdy sobie ale pod jednym dachem. Ja się nie mogę z tym pogodzić. Bardzo ją kocham, ale nie wiem jak sobie to poukładać wzgledem samego siebie.Nie wiem jak mam tak żyć.
Podobne tematy
witaj
piszą tu i mężczyźni, więc nie krępuj się ![]()
...myślę, że sam rozumiesz sytuację
i żadna z nas .... co by nie radziła...nie zastąpi szczerych i trudnych rozmów z żoną...
powodzenia
zawsze warto walczyć jeśli jest chociaż cień szansy na odbudowę...
ale trzeba by zacząć od szczerej i pewnie bolesnej rozmowy
nie mam niestety pojęcia jak mógłbyś się za to zabrać, by sprowokować żonę do szczerości
znasz ją lepiej....
Muszę jej wierzyć
A dlaczego musisz,jeśli masz podstawy twierdzić że nie.Co to za dziwna "nocna praca".
Wydaje mi się że Cię "kłamie" bo się boi.Zadzwoń pod te numery
rzeczywiście...u mnie rozmowa, taka "prawdziwa" zaczęła się dopiero wówczas jak przytoczyłam mężowi fakty, o których się dowiedziałam...trudno zaprzeczać faktom ...w końcu najzręczniejszy kłamca, czy kłamczucha pogubi się w tym owijaniu...działaj, szukaj, posprawdzaj co się da...garzka prawda lepsza od takiego zawieszenia w niczym..
Nie chcę być dostarczycielem złych informacji, ale kiedyś slyszałem podobną historię u kolegi - z tym, że kolega był już w trakcie rozwodu - ale niestety takie to były poczatki...
Najgorsze są te tzw k....okonferencje - ponoć kobiety dostają tam małpiego rozumu......
Moja żona też mi opowiadała - jak zaocznie studiowała to na nocnych " imprezach " co się działo - wszyscy koledzy z roku " rzucali " się dosłownie na swoje koleżanki - a ze mężatka to niezły układ niczego nie powie bo się boi - abstrahując moja zona twierdziała, że propozycje miała prawie od wszystkich kolegów z roku ale z żadnego nie skorzystała...
( z tym , że ja jak pamietam z czasów takich studiów "nasze mężatki" koleżanki z roku były bardzo konserwatywne....
Zdradziła mnie ze swoim współpracownikiem. straciłem sens swojego życia
Zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji. nie załamuj się ! dasz rade...