hej
Postaram się skrócić "moją historie" jak najbardziej będę mogłam.2 lata temu byłam w pewnym związku z panem M.trwał krótko bo zaledwie 4 miesiące ale byłam naprawde szczęśliwa.rozpad się gdyż i ja i on nie dorośliśmy do pewnych spraw. on odszedł dzień przed sylwestrem. w sylwestra pojawił sie "wybawca" pan R.zakochał się we mnie do szaleństwa, zagwarantował mi cudowny sylwester, wiele niespodzianek robił, ah mógłby mi i gwiazdke z nieba dać. lecz ja ciągle myslałam o eks i nie mogłam przyjąć jego miłości za darmo. Związałam się z innym zupełnie mężczyzną, panem Ł. niestety okazało się to wielką porażką.. lecz mój wiebiciel pan
R. nadal o mnie walczył. Rozstałam się z panem Ł. i wróciłam do Pana M. gdyż mimo wszystko był nadal dla mnie kimś ważnym a on twierdził,że mnie kocha i żałuje,że odszedł. Był to cudowny "staro-nowy" związek, miało dojść do zaręczyn, mało się kłóciliśmy, ah byłam najcudowniejszą kobietą na świecie, niestety znów dzień przed sylwestrem odszedł.. tak niespodziewanie mówiąc,że mu się tylko wydawało,że mnie kocha. :-( ja się załamałam totalnie.. przestałam wierzyć w miłość.. w dobroć mężczyzny.. nie ufam.. nie wierze.
Postanowiłam się spotkać z Panem R. tak to stopie koleżeństwa. Spędziliśmy cudowny wieczór który zakończył się pocałunkiem. Czułam się świetnie, potem wiele razy rozmawialiśmy, spotykaliśmy się pare razy i postanowiliśmy spróbować związku, uznałam,że może po czasie się moje priorytety zmieniły.
I tu jest problem, on twierdzi,że nadal jest we mnie zakochany lecz jest odwrotnością siebie sprzed 2 lat, ja rozumiem,że dostał po dupie bo tak "latał za mną" a ja miałam go gdzieś... i nie wymagam aby robił tyle rzeczy co wtedy lecz on nie robi nic.
Czuję jakbym to ja chciała się z nim spotykać, tylko mi zależało na rozmowie, spotkaniach, czymkolwiek wspólnym. A jeśli rozmawiam z nim o mówie że coś mi nie pasuje to ZAWSZE MA WYTŁUMACZENIE! na wszystko, nie przyjmuje niczego do siebie, nie przyzna się do błędu, o wszystko obwinia mnie lecz twierdzi,że nadal mu na mnie bardzo zależy ale on już nie da się wykorzystać. ale zabawne jest to że wtedy gdy robił to wszystko JA NIE CHCIAŁAM NICZEGO! sam od siebie to robił a teraz zarzuca mi,że wykorzystywałam go, że ja tego chciałam!
TO BEZ SENSU...
Prosiłam go dzisiaj żebyśmy pojechali do sklepu wybrać torebke dla mamy aby mi doradził w wyborze ( głupia mała drobnostka)lecz , musiałby przyjechać po mnie i pojechać do innego miasta, eh i powiedział czy nie możemy spotkać się przy sklepie? i wrócimy dwoma autami bo on ma nie po drodze za bardzo
zatem odparłam grzecznie " kochanie nie ma sprawy poradze sobie sama"
ah nawet ostatnio powiedział mi,że jak mam okres to on kochać się ze mną nie chce bo to tak eh.. nie fajnie ![]()
Nigdy nikt się mną nie brzydził gdy miałam okres.. czuje się jakbym była "brudna" i nie chce mnie dotknąć bo mam okres
przykro mi sie zrobiło...
Nie wiem co mam robić.. :-(
a ja coraz bardziej myślę o eks.. pan M.
on opiekował się mną.. ah opiekowaliśmy się wzajemnie, nie było dla niego problemem nic.. a teraz? wszystko źle..