Witam,
czy uważacie, że z taką predyspozycją można sobie poradzić samemu czy lepiej pójść do psychologa?![]()
Podobne tematy
Oczywiście, że można samemu, ale to oznacza bardzo długą, ciężką pracę nad sobą. Mi się już prawie udało, ale zaczęłam kilka lat temu. Po prostu staram się przełamywać wszystkie schematy myślowe jakie mam na swój temat i co ważne - dałam sobie prawo do popełniania błędów. Zaczęłam od mycia okien
- zostały smugi, a w mojej głowie pojawiła się myśl, że znowu nie jest idealnie i koniecznie muszę to poprawić. W tym momencie pomyślałam, że to objaw perfekcjonizmu, zatrzymałam tamte myśli, a zamiast nich powtarzałam sobie że to moje okno, może mieć smugi, guzik mnie obchodzi co pomyślą inni, wcale okno nie musi być idealne. Tak jak z oknami miałam ze wszystkim, ze sprzątaniem, gotowaniem, pracą. Teraz wiem, że jestem człowiekiem, nie maszyną i mogę popełniać błędy i tak jak w mojej stopce - nie ma porażek
.
Gratuluję!
I nieco zazdroszczę, że to już prawie przeszłość dla Ciebie..
Pracuję nad swoim podejściem, ale najgorzej jest, gdy przychodzą gorsze dni- wtedy nie zawsze udaje mi się odeprzeć "mój atak na samą siebie".. Pytałam o pomoc psychologa, bo ostatnio coraz bardziej mi to przeszkadza w życiu i trudniej mi nad tym zapanować..
No nic, wszystko przede mną
Dziękuję za odpowiedź!
po prostu przestan robic wszystko idealnie i zobaczysz ze tak tez jest dobrze. moze byc smuga na oknie moze byc smieciek na podlodze, moze byc nieumyta szklanka na stole, czy Twoj wlos moze lezec krzywo, to nie jest tak naprawde istotne !:)
sama sie o tym przekonalam.. mialam/miewam ten sam problem, ale szybko dalam sobie na duza skale z tym rade kiedy wlasnie specjalnie niektorych rzeczy nie konczylam, nie poprawialam.
A co zrobić, jeśli perfekcjonizm zaczyna mnie.. ograniczać? Przyłapałam się ostatnio na tym, że wstydzę się do kogoś odezwać, bo boję się, że palnę głupotę i że ktoś źle o mnie pomyśli.. A uchodzę za wygadaną i pewną siebie ![]()
Witam,
czy uważacie, że z taką predyspozycją można sobie poradzić samemu czy lepiej pójść do psychologa?
Kiedyś nie sądziłam, że ten mój problem ma nazwę. Myślałam, że tak musi być, że wszystko osobiście muszę dopilnować a najlepiej zrobić wszystko sama. Rozmowa z psychologiem uświadomiła mi skąd się u mnie bierze takie zachowanie. Zrozumiałam, że nie trzeba być perfekcjonistą by żyć...kiedyś wydawało mi się to niemożliwe.
Dziś...robię gdy mam ochotę lub muszę...bo zrozumiałam, że to przed samą sobą musiałam się kiedyś wykazywać i sobie coś udowadniać.