netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy to już jest koniec?

12 odpowiedzi2 415 wyświetleńzałożony przez loganowa, 03.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to już jest koniec?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez loganowa (2011-05-03 10:12:00)

Temat: Czy to już jest koniec?

Witajcie.
Jestem tutaj pierwszy raz, szukam wsparcia,pomocy, odpowiedzi......

Obecnego partnera poznałam kilka lat temu,było super-chyba aż za bardzo.Po kilku miesiącach mieszkaliśmy razem, ja bylam z nim w ciąży.Mam dwoje dzieci z poprzedniego związku-on je akceptował.Urodziła sie nasza córka i nadal było ok.Owszem od czasu do czasu jak to w związku-małe zwaśnie.Głównie na podłożu wychowania dzieci.
Teraz  jest prawie 6 lat jak  zaczyna się początek końca naszej miłości...
Od jakiegoś czasu partner nie umie rozmawiać tylko krzyczy, nie oczekuje tylko wymaga-(dzieci)
Nie rtozumie że to tylko dzieci.Córka lat 13 syn 10 i nasza wspólna 4,5r.
Nie potrafi spokojnie zwrócic uwagi tylko wrzeszczy.Ja stawiałam opór, zabraniałam takiego traktowania-to chyba normalne.Tak bylo jakiś czas-ja między nim i jego racją ,a dziećmi i ich dziecięcym prawem do głupot.
Niedawno przed świętami dostałam smsa od córki że  partner  zrobił rano awanture.Dzonie do niego a on mi pisze, że nie ma o czym rozmawiać-potem kilka wymiennych raniących wzajemnie smsów.
Święta  sp ędziliśmy razem ale bez słów.Po świętach 4 dni ja próbowałam sprawe wyjasnić
On twierdzi że-
-zawsze chciał mieć prawdziwą rodzinę ale nie jest pewiem czy ta którą tworzymy spełnia jego oczekiwania.
=nie wie co zrobic aby związek udało sie naprawić-najlepiej nic samo z czasem.....
=uważa że powinien sie wyprowadzić bo vchyba nie jest dobrym ojcem
=nie robi już planów na przyszłość(wspólnych)
=uważa że ja na niego zbytnio naskakuję i ciągle sie czepiam,że nie jest człowiekiem który sie podporządkuje
=nie jest pewien czy mnie jeszcze kocha-ale twierdzi że jestem ważną osobą w jego życiu
=bardzo go denerwują dzieci i to jest główny powód jego złości
od 2 tygodni żyjemy pod jednym dachem jak dwoje obcych ludzi
nie chce rozmawiać  ze mną,bo kada próba rozmowy z mojej strony kończy się nic nie wnoszącym dialogiem,a raczej monologiem.

Kocham go bardzo ale wiem że on jest ze mną chyba na siłę-wczoraj zapytalam czy wolałby zebym spała u dzieci-on odpowiedział tylko-nie wygłupiaj sie to przecież twoja sypialnia.Śpimy wcisnięci w dwa końce łóżka.Normalnie rozmawiamy o sprawach domowych itp-natomiast kwestia naszego związku ,uczucia jest zawieszona.Albo on czeka aż to samo sie naprawi-jak twierdzi potrzeba czasu, albo czeka na mój ruch w sensie takim,żebym kazała mu sie wyprowadzić.To wszystko tkwi w martwym punkcie.
Zastanawiam się czy faktycznie nie przenieść sie do sypialni dzieci-czy to nie będzie takim nowym czynnikiem który zadecyduje albo w tę albo we wtę.Męczę sie bardzo,płaczę w ukryciu-bardzo ale to bardzo  cierpię i jestem nieszczęśliwa-i nie wiem co robić.

2

Odp: Czy to już jest koniec?

Witaj! Doskonale Cię rozumiem, chociaż my nie mamy dzieci. Jeszcze niedawno tak go wychwalałam (sprzątał, gotowała, pomagał we wszystkim i był kochany), a po tych 6,5 roku pokazała pazurki. Mieliśmy zgrzyty, ale myślałam, że się dotarliśmy w końcu. Pomieszkiwałam u niego wcześniej i było ok, a teraz... Od kilku dni płacze w poduszkę, śpię na sofie (on tak zadecydował), a dziś w nocy przyszedł pijany i robił awantury. Pierwszy raz w życiu widziałam go w taki stanie i szczerze, bałam się! Nie wiem, co mu odbiło. Ignoruje mnie! Z nocnej awantury nie wiele zrozumiałam...

Ja na Twoim miejscu przeniosłabym się do sypialni dzieci i zobaczyła jego reakcję. Ja np. się zapakowałam i postawiłam torby na środku pokoju, nic sobie z tego nie zrobił, a więc nie jestem mile widziana i on chce, abym się wyniosła. 10 dni temu zapewniał mnie jak strasznie mnie kocha, a teraz obojętność. Chyba kogoś ma...;(

Rozumiem Twoją męczarnie od kilka dni sama się tak meczę. Nie wróciłam jeszcze do rodziców tylko dlatego, że nie mam póki co odwagi przyznać mamie, tacie i bratu racje. Z drugiej strony, może się ocknie, może przeprosi... Chcę być pewna swojej decyzji. Tyle lat razem, muszę mieć pewność, aby skreślić ten związek. Myślałam również o tym, że może go uraziła, ale nic mi nie przychodzi do głowy. Coś czuje, że jednak mnie nie chce tylko nie potrafi powiedzieć wprost, mam kogoś lepszego, wyprowadź się!;(

3

Odp: Czy to już jest koniec?

Widzisz to nie takie proste z mojej strony.
Mam kilka sprzecznych teorii i odczuć tej sytuacji.
Albo poprostu zostawić to tak jak jest i czekać aż się samo wyklaruje (w końcu obecnie nie skaczemy sobie do oczu ) on zachowuje sie  ogólnie normalnie .Ale tak żyjemy nadal obok siebie a nie razem,i to on w pierwszej myśli zasugerował że potrzeba czasu ...
Obawiam się że on może żle odczytać moj ruch jak sie wyniosę do innego pokoju-może pomyśleć ze to znak ,że ja chce aby on sie wyniósł z domu.
Z drugiej strony właśnie sie zastanawiam czy ta sytuacja w jakiś sposób mogła by pozytywnie wpłynąć-że powinnam się odsunąć i czekać co będzie.
On nigdy nie wszczynał awantur,nigdy nie było awantur, tylko krzyki w stronę dzieci-on uważa ze ja im pozwalam a ja uważam że on się ich zabardzo czepia.Nigdy nie wracał pijany, nigdy mi nie ubliżył,ale nie czuję jego miłości nie jestem pewna czy jemu zależy.Powiedział że chiał aby było jak dawniej ale sam nie wie czy tak jeszcze mogło by  być.Najgorsze jest to że on nie chce rozmawiać ze mną na ten temat,jak wraca z pracy to albo włancza sobie film albo idzie spać.Nasze relacje są suche i oficjalne.

Borykam się z decyzją.Amoże poprostu mu powiedzieć że tak to już koniec i nic z tego nie będzie bo bez sensu takie życie

4

Odp: Czy to już jest koniec?
loganowa napisał/a:

Witajcie.

Od jakiegoś czasu partner nie umie rozmawiać tylko krzyczy, nie oczekuje tylko wymaga-(dzieci)
Nie rtozumie że to tylko dzieci.Córka lat 13 syn 10 i nasza wspólna 4,5r.

On twierdzi że-
-zawsze chciał mieć prawdziwą rodzinę ale nie jest pewiem czy ta którą tworzymy spełnia jego oczekiwania.
=nie wie co zrobic aby związek udało sie naprawić-najlepiej nic samo z czasem.....
=uważa że powinien sie wyprowadzić bo vchyba nie jest dobrym ojcem
=nie robi już planów na przyszłość(wspólnych)
=uważa że ja na niego zbytnio naskakuję i ciągle sie czepiam,że nie jest człowiekiem który sie podporządkuje
=nie jest pewien czy mnie jeszcze kocha-ale twierdzi że jestem ważną osobą w jego życiu
=bardzo go denerwują dzieci i to jest główny powód jego złości
od 2 tygodni żyjemy pod jednym dachem jak dwoje obcych ludzi
nie chce rozmawiać  ze mną,bo kada próba rozmowy z mojej strony kończy się nic nie wnoszącym dialogiem,a raczej monologiem.

Zastanawiam się czy faktycznie nie przenieść sie do sypialni dzieci-czy to nie będzie takim nowym czynnikiem który zadecyduje albo w tę albo we wtę.

Witaj loganowa smile
Najgłupszy pomysł świata. Jeszcze dalej go od siebie odsuń - to faktycznie będzie we wte. Problemy w związku trzeba PRÓBOWAĆ rozwiązywać a nie stosować taktykę strusia.
Co zrobiłaś z jego twierdzeniami? Próbowałaś jakoś, wraz z nim je rozwiązać?
Bywa, że partnerom w związku trudno podołać problemom choćby wychowawczym, wtedy trzeba szukać pomocy z zewnątrz. Może terapia psychologiczna?
Twój partner może czuć się mało ważny jeżeli zawsze stajesz przeciwko niemu w kwestiach dotyczących dzieci. Mówi, że na niego naskakujesz i ciągle się czepiasz. Mówi, że nie wie co zrobić.
Ważne jest to, że się kochacie, że wciąż jednak ze sobą rozmawiacie i widzicie, że macie problem. Nie umiecie sobie poradzić sami - tak bywa - może człowiek z zewnątrz będzie mógł wam pomóc ustalić de novo priorytety i sposoby rozwiązywania spraw z dziećmi wg. zasad oboje was satysfakcjonujących big_smile Powodzenia

5

Odp: Czy to już jest koniec?

Witaj Loganowa

Ja bym się nie przenosiła do sypialni dzieci, to byłby sygnał dla Twojego partnera, że się od niego odsuwasz, a tego chyba nie chcesz.
Poza tym problemy z wychowywaniem nie swoich dzieci są zawsze i tu dużo zależy od Ciebie jak to będzie wyglądało. Może Twój facet czuje się o nie zazdrosny. Wspominałaś że stajesz pomiędzy nim a dziećmi w sporach i próbujesz je bronić bo wychodzisz z założenia, że on reaguje zbyt emocjonalnie, a może przyjmij inną taktykę. Po sms od córki nie dzwoń do niego z pretensjami tylko po powrocie do domu spróbuj z obojgiem porozmawiać i wyjaśnić sytuację. Dzieci też zmienią do niego stosunek, gdy będą widziały, że jednak Twój partner ma coś do powiedzenia w kwestii ich wychowania. Decydując się na życie z nim dałaś mu przyzwolenie na to.

Może powinniście spędzić trochę czasu tylko ze sobą, bez dzieci. Zobaczysz jakie wtedy będą między wami relacje. Może zorganizuj choć jeden wieczór tylko dla was. Zawieź dzieci do dziadków, ciotki, zrób pyszną kolację, usiądź z nim przy stole i porozmawiaj. Powiedź co czujesz, jakie masz obawy, ale powiedź też że go kochasz i że chcesz ratować to co było i żeby Ci w tym pomógł jeżeli też tego pragnie.

Wychodzę z założenia, że jeżeli w związku nadal jest miłość to należy o nią walczyć.
Wydaje mi się, że jeżeli wyprowadzisz się z waszej wspólnej sypialni do dzieci, to następny krok będzie należał do niego... spakuje się i wyjdzie, nie doprowadź do tego.

6

Odp: Czy to już jest koniec?

Tyle się napisałam i mnie wyrzuciło, ehhh... W każdym razie nie będę doradzać, bo ciężko mi teraz racjonalnie myśleć. Życzę owocnego rozwiązania problemu.

Dodam tylko, że mój też nie pił i nigdy się nie awanturował, tym bardziej, że rano do pracy. Szok i wielkie oczy. Idę się położyć, może zasnę po tabletkach nasennych.

Pozdrawiam

7

Odp: Czy to już jest koniec?

Anhedonia.
tAK WŁAŚNIE TEŻ POMYŚLAŁAM ŻE jeszcze bardziej to nas odsunie od siebie.
Owszem widzimy problem ale
-ja chce rozmawiać on nie/
-ja wiem że mi zależy i go kocham a on nie jest tego pewien
-ja chce wiedzieć czy on woli odejśc czy chce ratować a on nie umie sie określić.
Wczoraj zapytałam czy mam sie wynieść do sypialni dzieci, licząc na jego odpowiedz ze nie, że on by nie chciał,łudziłam sie że on powie cokolwiek co da mi nadzieję....a on tylko skwitował że nie musze bo to mój dom i moja sypialnia.
Nie chce sie narzucać nie chce żeby on musiał na siłę ze mną być.
Bardzo bym chciała wiedzieć jak to będzie.Nie jestem pewna czy on chce jeszcze walczyć o tę miłość wszak powiedział że nie wie czy mnie kocha i czy mu zależy.
Ingerencja osoby trzeciej nic nie da-on nigdy się nie podda temu.On nawet z przyjaciólmi o tym nie rozmawia-dusi w sobie.A może jest mu wszystko jedno.......

Względem dzieci to owszem czepiam się bo nie pozwolę aby on wyzywał moją najstarszą córkę od debilek jak ona coś zrobi nie tak, powtarzałam zawsze,że on ma prawo i rację ingerować w wychowanie ale w sposób normalny a nie  ubliżaniem.

CO chwila przychodzi mi taki pomysł aby poprostu zakończyć tę farsę ,czuję co innego ale takie życie na pozór mi nie odpowiada.Ile mam się łudzić że niedługo będzie wszystko dobrze?

8

Odp: Czy to już jest koniec?
loganowa napisał/a:

Owszem widzimy problem ale
-ja chce rozmawiać on nie/
-ja wiem że mi zależy i go kocham a on nie jest tego pewien
-ja chce wiedzieć czy on woli odejśc czy chce ratować a on nie umie sie określić.

Bardzo bym chciała wiedzieć jak to będzie.Nie jestem pewna czy on chce jeszcze walczyć o tę miłość wszak powiedział że nie wie czy mnie kocha i czy mu zależy.
Ingerencja osoby trzeciej nic nie da-on nigdy się nie podda temu.On nawet z przyjaciólmi o tym nie rozmawia-dusi w sobie.A może jest mu wszystko jedno.......

CO chwila przychodzi mi taki pomysł aby poprostu zakończyć tę farsę ,czuję co innego ale takie życie na pozór mi nie odpowiada.Ile mam się łudzić że niedługo będzie wszystko dobrze?

Znasz to - "liczył dziad na cudzy obiad - tydzień głodny chodził"?
Może ty nie rozmawiasz a monologujesz?
Każdy ma prawo "nie wiedzieć" to żaden grzech - przeciwnie, to znaczy, że są jakieś szanse. Od Ciebie zależy co z nimi robisz.
Zapytałaś go chociaż, co by powiedział na wizytę u psychologa w sprawie wynikłych problemów wychowawczych - czy "z góry" wiesz wszystko "lepiej"?
Myślę, że dałaś mu do zrozumienia, że może być "po twojemu" albo wcale. On NIE WIE co dalej i czeka co z tego wyniknie. Więc wszystko zależy od Ciebie - chcesz ratować tę rodzinę czy kładziesz na niej krzyżyk?

9

Odp: Czy to już jest koniec?

O wizycie w poradni wspomionałam już dawno-nic z tego.
Moj syn ma ADHD  jestem co miesiąc na konsultacjach ,co w jego oczach jest głupotą bo mój partner nie uznaje takich form pomocy.

On nie jest dumny z dzieci- traktuje je zimno, oschle, zimno sie o nich wyraża-bo one są trudnymi dziećmi-swoje przeszły.Ja je rozumiem on nie.On nie uznaje choroby psychicznej syna on twierdzi ze syn jest niedobry i tyle,że córka jest beznadziejna, ze do niczego nie dojdzie w życiu,że jest głupia itd.....

Kiedyć on tłumaczył swoje nerwowe stany sytuacją w pracy teraz mi powiedział ze denerwują go dzieci a w pracy nie ma problemów (prowadzi własną firmę)

on nie chce rozmawiać na ten temat, ja próbuję prowokować rozmowę, udało mi sie raz przez telefon-powiedziałam co czuję że mi zależy -on ze nie wie czy mu zależy...obiecał wrócić do rozmowy
Kiedy wróciliśmy tego dnia do domu zachowywał się tak jaky ta rozmowa telefoniczna sie nie odbyła.

Wiem że moge teraz zadzwonić i będzie rozmawiał ze mną i że znowu mi powie ze on nie wie że nie jest pewien.

Rozmowy na spokojnie w domu nt dzieci sie odbywały i było dobrze przez kilka dni potem  znowu to samo.
Myślę ze on oczekiwał czegoś innego,ze myślał że rodzina i "cudze" dzieci to takie proste,że się zwiódł na własnych oczekiwaniach.

Dlatego może powinnam postąpić wbrew sobie i powiedzieć mu
Artur tak dalej być nie może,widzę że tobie nioe zależy,że próbujesz na siłę-i lepiej będzie jak się rozstaniemy, bo nie jesteś ze mną z nami szczęsliwy....
Gdybym, mu tak powiedziała napewno bym chyba przy tym się zapłakała a serce by mi pękło ale może tak będzie lepiej ??
To dopiero kilka dni jak tak jest ale ja nie mogę sobie z tym poradzić, zamiast oczu mam szparki od płaczu, chce mi się krzyczeć z żalu,umrzeć,obudzić się z tego koszmaru.Nie chcę żyć w niepewności.
Mam mały wachlarz możliwości , bo jak mówią do tanga trzeba dwojga,a ja chce walczyc, wyjaśnić a on czekać...

10 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-05-03 12:18:48)

Odp: Czy to już jest koniec?
loganowa napisał/a:

Moj syn ma ADHD  jestem co miesiąc na konsultacjach ,co w jego oczach jest głupotą bo mój partner nie uznaje takich form pomocy.

On nie jest dumny z dzieci- traktuje je zimno, oschle, zimno sie o nich wyraża-bo one są trudnymi dziećmi-swoje przeszły.Ja je rozumiem on nie.On nie uznaje choroby psychicznej syna on twierdzi ze syn jest niedobry i tyle,że córka jest beznadziejna, ze do niczego nie dojdzie w życiu,że jest głupia itd.....

Dlatego może powinnam postąpić wbrew sobie
Gdybym, mu tak powiedziała napewno bym chyba przy tym się zapłakała a serce by mi pękło ale może tak będzie lepiej ??

Mam mały wachlarz możliwości , bo jak mówią do tanga trzeba dwojga,a ja chce walczyc, wyjaśnić a on czekać...

JA TEŻ nie uznaję choroby psychicznej twojego syna! Bo ADHD nie jest chorobą psychiczną! To syn jest co miesiąc na konsultacjach, w sprawie jego dysfunkcji, nie w sprawie funkcjonowania waszej rodziny.
Mam wrażenie, że Ty również potrzebujesz psychologa w tej sytuacji domowej jaka nastała.
Jesteś przekonana, że postąpienie wbrew sobie Cię uszczęśliwi? Ciekawa koncepcja
Twój wachlarz możliwości jest taki jak wszystkich - możesz COŚ zrobić dla siebie (psycholog) zmienić swoje, dotąd nieskuteczne metody, BO kogoś innego zmienić się, po prostu nie da. Metody i sposoby zmienić zawsze można smile

Przykład: piszesz: "Nie rtozumie że to tylko dzieci.Córka lat 13 syn 10 i nasza wspólna 4,5r.
Nie potrafi spokojnie zwrócic uwagi tylko wrzeszczy.Ja stawiałam opór, zabraniałam takiego traktowania-to chyba normalne.Tak bylo jakiś czas-ja między nim i jego racją ,a dziećmi i ich dziecięcym prawem do głupot.
Niedawno przed świętami dostałam smsa od córki że  partner  zrobił rano awanture.Dzonie do niego".
To że to tylko dzieci. Owszem, ale to głupie tłumaczenie. Córka weszła w niebezpieczny nastoletni wiek - patrzy na co sobie może pozwolić - pokłóciła się z ojczymem i dzwoni do Ciebie, obserwując twoją reakcję. No i jaki wniosek - jak "nakabluje" do Ciebie na niego TY go "opiep....."
Fakt - ty ją rozumiesz, tylko, że ona tobą manipuluje.
Wybór należy do Ciebie, można rozwalić tę rodzinę a można poszukać FACHOWEJ pomocy smile Powodzenia

11

Odp: Czy to już jest koniec?

Tak ale ja i tak jestem nieszczęśliwa.Z nim w obecnej sytuacji i bez niego.
Będąc z nim czekam  końca lub łudzę się nadzieją-może to wszystko się naprawi może trzeba czasu ale ja teraz nie wiem o tym a chciałabym poprostu wiedzieć.
Terapie u psychologa -panel wsparcia rodziny miedzy innymi dla rodziCÓW dzieci z ADHD,rodzin rozbitych, rodzin z problemami, z różnymi dysfunkcjami-zakończyłam w ubiegłym miesiącu.Korzystałam z tych terapii bez wzgledu czy miala ona charakter prob;lemu który mnie dotyczy czy nie.Wiem że mam trudny charakter,ale jestem skora do kompromisów, zawsze starałam się łagodzić, rozwiązywać problemy itp.
Syn leczy się w poradni zdrowia psychicznego od 7 lat,od 5 lat jest pod stałą opieką psychatry z czego rok był w szpitalu psychiatrycznym.Jesteśmy objęci tzw grupą wsparcia rodziny-na różne tematy.Zwykle chodzę sama a raczej zawsze chodzę tam sama.
Rozumiem ,że partner czuje sie rozczarowany że trafiła mu sie problemowa rodzina ale wszak wiedział o wszystkim.Znał problem syna.On nie rozumie jego zachowań-najchętniej sprałby go pasem-a ja sie temu sprzeciwiam-i tak rodzą sie problemy.
Doskonale wiem że gdybyśmy poszli razem na taki panel dyskusyjny albo do indywidualnego specjalisty-może by to pomogło zrozumieć zachowanie syna mojemu partnerowi.

Chciałabym gotowej recepty-a wiem że jej poprostu nie ma.
Artur oddala sie odemnie bo nie rozumie problemu syna i uważa ze to ja żle postępuję z dziećmi-nawet jeśli ja robię to pod wskazówką lekarza.Nie będę karała fizycznie chłopca tylko dlatego ze on ma dysfunkcję umysłową.

Jeżeli jest cos co mogę zrobić dla polepszenia relacji to to uczynię natychmiast,ale skoro partner nie wykazuje żadnej woli zmiany to walka z wiatrakami jest bez sensu/.

Nie porozmawia , nie przedstawi  problemu, nie powie co jest wg nie nie tak, to skąd ja moge wiedzieć co zmieniać.
Zapytam go dziś czy ze mną porozmawia.
A co jeśli znowu nie zechce? Nie wiem jak to rozegrać

12

Odp: Czy to już jest koniec?
loganowa napisał/a:

Tak ale ja i tak jestem nieszczęśliwa.Z nim w obecnej sytuacji i bez niego.
Będąc z nim czekam  końca lub łudzę się nadzieją-może to wszystko się naprawi może trzeba czasu ale ja teraz nie wiem o tym a chciałabym poprostu wiedzieć.
Terapie u psychologa -panel wsparcia rodziny miedzy innymi dla rodziCÓW dzieci z ADHD,rodzin rozbitych, rodzin z problemami, z różnymi dysfunkcjami-zakończyłam w ubiegłym miesiącu.Korzystałam z tych terapii bez wzgledu czy miala ona charakter prob;lemu który mnie dotyczy czy nie.Wiem że mam trudny charakter,ale jestem skora do kompromisów

Nie porozmawia , nie przedstawi  problemu, nie powie co jest wg nie nie tak, to skąd ja moge wiedzieć co zmieniać.
Zapytam go dziś czy ze mną porozmawia.
A co jeśli znowu nie zechce? Nie wiem jak to rozegrać

Dzięki za obszerne wyjaśnienie - teraz łatwiej mi zrozumieć całą tą sytuację big_smile
Może zamiast zażądać od niego wyprowadzki - postaw mu ultimatum - albo chodzimy razem do psychologa, aby szukać drogi ratunku dla naszej rodziny - albo nam się to może rozsypać (ale kategorycznie) Wtedy będziesz pewna, że TY zrobiłaś wszystko co było w twojej mocy. Jak nie będzie chciał rozmawiać, to napisz to w liście i wsadź mu do kieszeni gdy będzie szedł do pracy. Wtedy wszystko będzie już w jego rękach smile

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to już jest koniec?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026