netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

31 odpowiedzi11 314 wyświetleńzałożony przez mirko, 02.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Jak myślicie - istnieje coś takiego?
Jestem z żoną już lub dopiero dekadę, mamy dzieci, wspaniałe dzieci. Między nami na stopie rodzinnej gra wszystko, na partnerskiej nie gra prawie nic. Ja poszedłbym za nią w ogień, podoba mi się i kręci mnie. Ona tego samego do mnie nie czuje i jak mówi nie jest w stanie sie zmusić ( co jest zrozumiałe). Teraz wygląda to tak, ze spędzimy resztę życia ze sobą jako przyjaciele.
Ja nie potrafię żyć bez seksu, bez odrobiny szaleństwa w związku. Starałem się i robiłem wiele żeby to wszystko jakoś wyprostować, z wielu rzeczy zrezygnowałem ale za każdym razem słyszę " myślisz że to wystarczy, że pstryknę palcem i to co czuję i myślę się zmieni?"
Ja robiłem wszystko żeby nie móc sobie zarzucić że nie próbowałem ale skończyły mi się pomysły. Kiedyś moja żona zaproponowała zebym się wyprowadzi łna jakiś czas to  może zatęskni, moze coś poczuje. Zgodziłem się ale wtedy stwierdziła że przemyślała sobie to wszystko jeszcze raz i że to zbyt radykalne, że tak na prawdę tego nie chce. Jest dla mnie zimna, oschła ale tylko w sprawach, które dotyczą nas. Wiem, że najlepiej byłoby iść do seksuologa lub innego speca ale nie zgodzi się. Pytam jedynie czy uważacie że to dobre wyjście. Na początku tego nie chciałem ale teraz coraz bardziej czuję że chcę sie wynieść. Staję się człowiekiem zgorzkniałym i aroganckim, czuję że przez brak czegokolwiek z jej strony zmieniam się w kogoś kim nie jestem. Po czasie stałem się jej kolegą a nie mogę się na to zgodzić. Czy rozstanie na jakiś czas moze pomóc? próbował ktoś? Co w takiej sytuacji z dziećmi, jak im to wytłumaczyć? Boję się że wyprowadzka to prosta droga na dno i tylko to mnie jeszcze trzyma bo dłużej tak nie umiem, ktoś musi wykonać jakiś ruch a na nią nie liczę.

2

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Trudna sprawa, ale musisz też pomyśleć o sobie przez sekundę musisz stać sie egoista. Jeśli wciąż bedziesz robił wszystko pod nia to jej dasz wygodę ale ty wciaż bedziesz czuł się nie spełniony i nieszcześliwy! a życie w takiem poczuciu to nie jest nic miłego. Skoro tyle razy próbowałes,starałeś się i nie dawało to żadnego skutku to nie pozostaje ci nic innego jak faktycznie pozwolić jej zatesknić. Myślę że oboje musicie usiąść z dziećmi i razem im to powiedzieć niech wiedzą że panuje między wami pokuj i że ta pauza to decyzja was obojga. Musisz im jasno powiedzieć że w waszych kontaktach nic sie nie zmienia, że twoje drzwi są zawsze dla nich otwarte. Myślę że zrozumieją. Pamiętaj że życie jest jedno i przeżyć trzeba je tak by nie żałować ani jednego dnia.

Trzymam kciuki smile

Ps: życzę duuużo szczęścia! smile

3

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

A co Twoja żona myśli, co czuje?Czy dzieli się tym z Tobą? Chyba sobie nagrabiłeś.

4

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Moim zdaniem rozstanie "na chwilę" nic tu nie zmieni. To dla niej wygodna wymówka, żeby nie męczyć się Twoim towarzystwem. To początek końca. Nie wiem, jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy, ale nie sądzę, żeby Twoja wyprowadzka zmieniła cokolwiek na lepsze. Moim zdaniem powinieneś zaakceptować fakt, że Twoje małżeństwo się właściwie skończyło. A z żoną musisz twardo (kobiety lubią mężczyzn, nie ciepłe kluski) - powiedz, że się wyprowadzasz na ..... czasu (koniecznie określ ten czas, byle nie za długo, myślę, że miesiąc do trzech jest optymalnie). Dajesz jej ten czas na przemyślenie. Jeśli po tych, powiedzmy 3 miesiącach, nie uzna, że chce Wasze małżeństwo ratować to Ty wnosisz sprawę o rozwód. Bo nie ma sensu ciągnąć takiej szopki, dla dobra dzieci też nie, bo one świetnie czują, że coś jest nie tak. I przestań jej nadskakiwać, bo pozwalasz jej tym samym na zachowanie rozkapryszonej księżniczki.

5 Ostatnio edytowany przez Olinka (2011-05-02 17:46:30)

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Wiem, że wina jest wspólna -zaniedbaliśmy to wszystko, nas. Sprawa nie jest prosta - nie da się opisać kilku lat małżeństwa w paru zdaniach. Nie zrobiłem nic żeby sobie "nagrabić" - to co sie z nami stało to standard - monotonia i rutyna wulgaryzm już niejedno małżeństwo. Napisałem ten post żeby dowiedzieć się czy ktoś z forumowiczów po "daniu sobie czasu" uzyskał jakiś pozytywny efekt. Ja nie jestem zwolennikiem takich ruchów, nigdy nie uciekam od problemów ale teraz już po prostu nie mam pomysłów. Widzę po sobie ze sie zmieniam i wydaje mi sie ze taka ewolucja skończy się tym że pewnego dnia wstanę rano i stwierdzę że już mi nie zależy, że jest mi obojętna - i to będzie koniec. Zawsze traktowałem żonę poważnie i nigdy nie zrobiłbym z zamysłem nic co sprawiłoby jej przykrość. Starałem się ją traktować tak, jak chciałem żeby mnie traktowała.

Ważne jest to że jest po co się starać, mamy rodzinę. Ale ile ile można się starać samemu. Cały czas mam wrażenie ze ona sama nie wie czy jej zależy czy nie i nie wie czego chce. Do tanga trzeba dwojga a moja para chce odpocząć.

6

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Zastanów się, co miałoby się zmienić, kiedy nie będziecie mieszkać razem?
Nic.
Co najwyżej ona wymyśli, że jej tak dobrze, a Ty, że już Ci nie zależy.
Nie możecie robić takiego bałaganu w głowach dzieciom. Pomyśl jak one będą się czuły zastanawiając się czy tata wróci czy nie? ile one mają lat?

7

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Nasze dzieci są w wieku 4 i 9 lat.  Patrząc na rodzinę, dzieci - nigdy nie myślałbym o takim radykalnym posunięciu. Niestety - czuję się nieszczęśliwy bo każdy chce być doceniony i kochany. Często o tym myślę, a co za tym idzie ciężko mi idzie praca, brakuje mi motywacji. Jeśli tak to będzie trwać to kiedyś któreś z nas pójdzie w jakiś głupi związek na boku po to żeby przez chwilę dobrze się poczuć.

8

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Masz małe dzieci... Niewiele zrozumieją z całego zamieszania, będą czuły się winne... To, że ona się z wyprowadzki rozmyśliła świadczy o tym, że jednak Wasze małżeństwo ma dla niej jakieś znaczenie. Porozmawiaj z nią szczerze, dlaczego tak się zachowuje, powiedz, że nie widzisz przyszłości dla Waszego związku. Postaw sprawę albo-albo: czyli albo oboje zaczynacie się starać o naprawę tego, co między Wami umarło, albo się rozwodzicie. Możliwe, że kiedy zauważy, że sprawa jest poważna zmieni trochę swoje nastawienie.
Aczkolwiek znam jedno małżeństwo, które się "na trochę" rozstało i wróciło do siebie. Moja ciocia z wujkiem - jakieś 3 lata temu wujek się na kilka miesięcy wyprowadził. Teraz mieszkają razem, wszystko wydaje się ok, ale szczegółów nie znam

9

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Mnie jak jeszczemaz powiedzial ze chce odpoczac, rece do ziemi mi opadly, 1,5 roku po slubie z miesiecznym dzieckiem stwierdzil ze mamy sie wyprowadzic bo on musi ODPOCZAC, jak zapytalam od czego chce odpoczac, skad to zmeczenie ... nie uslyszalam odpowiedzi, zadawalam kolejne pytania odpowiedzi brak, chcialam rozmawiac, drazylam temat, prowadzilam monologi, obwinialam sie, poczucie winy narastalo, porazka w kazdym calu stawala sie silniejsza, szukalam przyczyny, az wkoncu zapytalam wprost "czy chodzi o inna kobiete?!" (bo cala ta sytuacja byla tak nie zrozumiala i nie dopomyslenia ze nie moglam tego ogarnac, a wspolpracy z jego strony nie bylo, zero tlumaczenia jakiegokolwiek dialogu) i przemowil klamstwem ze "nie chodzi o inna kobiete"
prawda szybko wyszla na jaw...dlatego dla mnie nie ma czegos takiego jak odpoczynek od siebie, od zwiazku, cos jest na rzeczy, kwestia tylko tego co to jest, a od problemu nie nalezy uciekac tylko strac sie go rozwiazac, wyprowadzka nie spowoduje ze sie polepszy, wrecz przeciwnie...proponuje szczera rozmowe tylko dzieki niej mozna znalesc srodek na polepszenie relacji.

10

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

W 10000% popieram to co napisała vinnga. Jeśli postawisz sprawę na ostrzu noża tzn. wprowadzam się, daje Ci czas na to abyś zatęskniła itd. jeśli nie to bierzemy rozwód to myślę, że takie stanowisko otrzeźwi Twoją żonę i da jej do myślenia. W obecnym układzie jest jej wygodnie a Ty ponosisz największe konsekwencje. Piszesz, że brak Ci motywacji do pracy, że stajesz się  zgorzkniałym, aroganckim człowiekiem - chcesz aby Twoje dzieci Cię takiego oglądały?? Oglądanie ojca w takim stanie nie będzie przynosiło im radości a wręcz przeciwnie, dzieci doskonale wyczuwają kiedy coś jest nie tak.
Nikt nie mówił, że w małżeństwie zawsze będzie pięknie i cudownie dlatego musicie walczyć o nie razem a nie jest to tylko inicjatywa z Twojej strony. Jeśli tylko Ty chcesz walczyć o swoje małżeństwo to jest to walka z wiatrakami.

11

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Jeszcze raz proszę chociaż raz badz egoista i pomyśl o sobie o swoim szczesciu. Dzieci sa niewinne ale i za małe by cokolwiek zrozumieć. Tak jak wcześniej ci radzono postaw sprawe jasno i nie pozwól stac sie jej pania całej sytuacji. Musicie sie zdobyć na szczerą rozmowę, a jest ci to winna...Jeśli wciąż zmienia swoje zdanie co do wyprowadzki raz chce a raz nie to znaczy ze nie jestes jej obojetny. Może terapia małżeńska wam pomoże? myślę że warto.

12

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Wiesz, Twoja sytuacja trochę przypomina sytuację mojego mężczyzny. On również pozwolił swojej byłej żonie stać się księżniczką, panią sytuacji. Był gotów na uszach stanąć i jej nadskakiwać, żeby tylko ratować małżeństwo. No i dla dobra ich córeczki. A z jej strony był chłodek i obojętność. W końcu i tak się wyprowadziła i wniosła sprawę o rozwód. Teraz jest ze mną, chyba jest szczęśliwy i czasem twierdzi, że dobrze się stało, że ona taki krok  zrobiła, bo uratowała go przed kolejnymi latami w namiastce małżeństwa. A z córką ma dobry kontakt, mała nie wygląda na skrzywdzoną przez los. Oglądając awantury rodziców pewnie bardziej by przez ten los skrzywdzona była.

Co nie zmienia faktu, że jestem za tym, żeby małżeństwo ratować. Ale do tego trzeba dwojga. Jeśli druga osoba nie chce - nie zmusisz jej. Pozostaje tylko się z tym pogodzić.

13

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Vinnga ma rację, czasem lepiej jest tez wybrać to mniejsze zło...
KIedyś mogłyś żałować ze tego nie zrobiłeś i żałować że do końca życia czułeś sie niedoceniony i niesczesliwy.
Porozmawiaj z nia a jesli nadal stanie na niczym ty podejmij decyzje wyprowadz sie i może to ja obudzi i zda sobie sprawę co traci.

14

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Pod zadnym pozorem , nie wyprowadzaj sie z domu, jezeli jej tak bardzo zalezy to niech sama to zrobi. A ty teraz powinienes wziasc sprawe w swoje rece i zawalczyc , jezeli ci naprawde zalezy. Jezeli ja kochasz okazuj jej to na kazdym kroku, przytulaj , pocaluj w czolo i mow jak bardzo ci na niej zalezy, jezeli chcesz ja odzyskac to musisz walczyc, chyba ze masz to gdzies.  Za kazdym razem gdy ona jest oschla i mowi cos niemilego , nie reaguj zloscia tylko miloscia. Wiem ze latwo sie mowi, ale uwierz to dziala, tylko potrzebujesz zapalu i checi.

Pozdrawiam i przepraszam za blendy.

15

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Wiem doskonale jak to jest być z kimś do kogo uczucie wygasło, ale wiem też, że odejść jest niewyobrażalnie ciężko... Tym bardziej, gdy jest rodzina, dzieci. Powinieneś jednak podjąć jakieś konkretne kroki - wyprowadzka na jakiś czas powinna dać wszystkim czas do przemyśleń. Widzisz, że już teraz nie wyobrażasz sobie życia w ten sposób i próbowałeś już innych metod. Ratuj więc siebie, a Twoja postawa powinna pomóc Wam wszystkim - niezaleznie od tego jak to się skończy.

16

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Niestety przeważnie sami wyznaczamy granice, których nie pozwalamy przekraczać, jak również te, na które innym pozwalamy, a Ty niestety zdaje się wyznaczyłeś je zbyt płynnie. Być może Twoja żona w tym związku czuje się zbyt pewnie, wypowiada słowa nie zdając sobie tak naprawdę sprawy z ich konsekwencji, wie, że cokolwiek zrobi, cokolwiek powie Ty będziesz przy niej trwał. Czasem lekka niepewność okazuje się dla związku zbawienna, wtedy zaczynamy się bardziej starać, bardziej też ważyć słowa, nie wypowiadamy życzeń w myśl zasady, że mogą się rzeczywiście spełnić.

Piszesz, że zawiniła monotonia, rutyna, może więc pora ją przełamać, coś w tym związku zmienić, sprawić, żeby Ona znów zaczęła Cię jak kiedyś kochać. A jeśli i to nie przyniesie pożądanego rezultatu myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie zacząć podejmować bardziej radykalne działania. Niech żona naprawdę poczuje strach, obawę, że może Cię za chwilę w jej życiu nie być, niech poczuje, że to co wydaje jej się dziś tak oczywistym wcale takim być nie musi. Porozmawiajcie o tym tak jak dwoje dorosłych i dojrzałych ludzi (wszak jedno i drugie nie zawsze idzie w parze), powiedzcie wprost czego od siebie nawzajem oczekujecie, a co Wam przeszkadza, co chcielibyście i możecie zmienić, a czego nie jesteście w stanie. Niech to będzie czas wyłącznie dla Was, wszystko inne zostawcie na chwilę z boku, być może pierwszy raz będziecie musieli tak szczerze ze sobą porozmawiać, potraktujcie to więc jak ostatnią szansę i solidnie się do tego przyłóżcie. Może być ciężko, a ten czas decydujący, ale nikt nam przecież nie obiecywał, że zawsze będzie łatwo.

Wyprowadzka to ryzyko, może się nie sprawdzić. To czas, żeby się przekonać jak będzie Wam oddzielnie, jak każde z osobna dacie sobie radę, takie złapanie oddechu, nabranie dystansu. Może się niestety okazać, że tak jest Wam łatwiej, lepiej, że Jej jest tak lepiej, wtedy przegrasz. Choć z drugiej strony może być też dokładnie odwrotnie, może przyjść otrzeźwienie, prawdziwa tęsknota i uświadomienie, że żona nie chce, żeby Ciebie w Jej życiu już nie było. Ale zawsze istnieje duże ryzyko, chyba nie warto ryzykować.

17

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

NIEWYPROWADZAJ SIE !!! . Jezeli to zrobisz , jest bardzo duze prawdopodobienstwo , ze niebedziesz mial juz do czego wrucic, moze jej sie spodobac wiekszy luz , moze sobie pozwolic na wiecej , gdy ciebie niebedzie.
Co jest dla ciebie wazniejsze , wyprowadzka czy uratowanie malzenstwa , ktore jeszcze trwa ???

18

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Nie popełnj tego błędu!nie wyprowadzaj się!Wiesz przeczytałam Twoją wypowiedź i tak się zstanawiam co oznacza "robiłem wszystko żeby ratować nasze małżeństwo"!?Jest to stwierdzenie bardzo ogólen, a wam facetom zawsze się wydaje, że z waszej strony jest wszystko super tylko kobietki się czepiają. Pomyśl jeszcze o tym. Być może nie słuchasz żony-tego co do ciebie mówi, a wystarczyłoby się przez chwilę skupić...

19

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Popieram przedmówczynie - może to być krok nie do odwrócenia.
Spytaj żony wprost czy zdaje sobie sprawę, że taka separacja to krok w stronę rozwodu? Może zamiast tego raczej próby ratowania rodziny i np. terapia małżeńska w celu określenia swoich oczekiwań i nowych zasad współżycia?

20

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Popieram was dziewczyny, przeszedlem przez rozwod i jes to naprawde tragedia. Tylko staralem sie zrobic co wmojej mocy ,zeby uratowac malzenstwo. Terapia malzenska jest naprawde super i polecam, tylko jezeli chce tego jedna strona to efektow raczej niebedzie.

21

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

mikro fajnie piszesz o swojej żonie - podoba Ci się i Cię kręci -to dla takich kobiet mężczyżni chcą się zmieniać,dla takiej kobiety pójdą w ogień,na terapie małżeńską,prawda?Nie piszesz że jest pracowita,zaradna,uczuciowa,energiczna,wrażliwa,inteligentna - najbardziej istotne jest to że ona Cie kręci.Ciebie i innych facetów pewnie też.Mieć taką boginie to powód do dumy.Pisze mieć - bo być to już trochę inna sprawa.Kobieta o dobrym sercu nie kręci, jej dobroć i wrażliwość nie skruszy twardego serca mężczyzny.
   Chcesz mieć seks ? Stań z nią  przy zlewie z garami, pozbieraj pranie,zrób"maślane "oczy ,potrzymaj za rękę ,pobaw się z dzieciakami - i powiedz pa kochanie.A potem przyjdz za dwa dni albo poczekaj pięć  - może zadzwoni. Myślę ,że ona Cię lubi.Tylko szuka drogi do samej siebie - daj jej czas...

22

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Podjęcie takiego kroku przez pańską żonę to bez podstawnie sygnał - dzieje się coś zlego. Nikt, kto jest szczesliwy w zwiazku, nie chce przerw! Oczywiscie sa panstwo para juz dosc dlugim stazem, wiec nie wchodzi w gre wylacznie fizyczna potrzeba bliskosci. Ale ja jestem kobieta i powiem Panu, ze gdy kobieta odmawia seksu, to cos jest nie tak. Dla faceta seks to z reguly tylko aspekt fizyczny, zaspokajanie potrzeb, wyladowanie napiecia. Kobieta widzi to raczej jako wyjatkowa bliskosc, specyficzny rodzaj okazywania milosci. Hmm.. do odpoczynku w zwiazkach ja podchodze raczej sceptycznie. A to dlatego, ze sama jestem teraz w podobnej sytuacji (z tym,ze to moj chlopak). I boje sie, ze to koniec, to idzie poczuc, poznac. A najgorsze niestety co nam pozostaje to zludne nadzieje, wyciagnanie zlych wnioskow i niepotrafienie przyznac sie do tego, ze cos sie konczy. Oczywiscie mozna, a nawet trzeba walczyc o milosc zawsze. Ale tylko jesli chca tego DWIE strony. Tylko i wylacznie wtedy. Pozdrawiam i zycze powodzenia.

23

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

odpoczynek jest początkiem końca,tak było w moim przypadku i nie ma co się łudzić...

24

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Witajcie,

Stało się sad W październiku wyprowadziłem się z domu, byliśmy na terapii, mieliśmy się ratować. Przyjeżdżałem do domu, spędziliśmy kilka wieczorów razem, było wino, rozmowy, mówiła, że chce to wszystko naprawić ale nie potrafi. Wczoraj coś w niej pękło, zaczęła płakać. Przyznała się do zdrady, zdradziła mnie z kolegą z pracy. Mój świat się zawalił. Tyle lat razem, dwójka kochanych dzieci, dom, wszystko pękło jak mydlana bańka. Jak dalej z tym żyć, co mam zrobić. Dlaczego dzieją się takie rzeczy? Jak mam sobie z tym poradzić

25

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Przykro mi...
Zdrada była konsekwencją ochłody waszych relacji czy powodem?
Czy jest zaangażowana emocjonalnie czy to był jednorazowy incydent?

A Ty co czujesz? Chcesz jeszcze ratować związek? Chcecie?
Jeżeli sie rozejdziecie... dasz radę... czas goi rany...

26

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Czyli wychodzi na to, że całe niezrozumiałe zachowanie Twojej żony było spowodowane zdradą.
Chciała to naprawić, ale wiedziała, że zdrady można jej nigdy nie wybaczyć, więc uzdrowienie Waszego związku bez przyznania się zabijałoby ją wewnętrznie.

Jeżeli ją nadal kochasz, możesz walczyć o swoją rodzinę. Daj sobie teraz trochę czasu, nie podejmuj gwałtownych, nieprzemyślanych do końca decyzji. Mówi się, żeby nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, ale...wszystko w Twoich rękach. Masz dwa wyjścia - skończyć to wszystko raz na zawsze, albo spróbować uratować (o ile Twoja żona chciałaby tego, ale prawdopodobnie nie poprosi o to, bo wie, że to jej wina). Zrób po swojemu. I jeszcze jedno, przemyśl od kiedy zauważyłeś takie zmiany w zachowaniu żony i pomyśl, co zrobiłeś lub czego nie zrobiłeś, że żona straciła z Tobą silną więź i uległa innemu. Równie dobrze nie musi być w tym Twojego zaniedbania, tak po prostu się stało i nic na to nie poradzimy.

27

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Nie wiem czego chcę, nie mam pojęcia. Chciałbym się obudzić i stwierdzić że to sen. Kocham ją, bardzo, ale nie umiem na nią spojrzeć. Co powiedzieć dzieciakom?

28

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Mirko nie będzie łatwo ,ból pozostanie .Wybaczyć możesz ale zapomnieć nie dasz rady.Ta rana trochę się zabliźni ale już zawsze pozostanie raną .Wiem jak się czułeś jak o nią walczyłeś ,chciałeś dotyku a ona cię odpychała .Ja też to przeszłam ,czułam się jak trędowata nie mogłam zrozumieć ,dlaczego mój dotyk i widok tak go zaczął drażnić .Oni nie potrafili spojrzeć nam w oczy .Kiedy z dnia na dzień dowiedziałam się ,że mam nowotwór złośliwy i,że jeżeli przeżyję noc to są jakieś szanse ,to świat mi się zawalił .Mąż bardzo o mnie walczył ,obiecywał ,że jeżeli to przetrwam to będzie nosił mnie na rękach.Rok czasu chemioterapia ,utrata włosów i ciągła walka .Gdyby nie mąż i myśl o dzieciach nie dałabym rady .Moje leczenie polegało na podaniu chemii i tego samego dnia powrót do domu,Mąż cały czas się mną opiekował.Po roku to wszystko zaczęło go przerastać ,miał już tego dość i zaczął się oddalać .Mimo ,że seksu mu nigdy nie brakowało ,nawet podczas mojej choroby,a miał duże potrzeby,to coś zaczęło się zmieniać .Praca ,koledzy ,piłka trzy razy w tygodniu ,ciągłe rozmowy przez telefon i ta odraza kiedy mnie widział.Myślałam ,że to dlatego ,że przez długi czas ,nie miałam włosów ,tylko nie mogłam zrozumieć ,dlaczego dopiero teraz mnie nie chciał ,gdy już wracałam do normalnego wyglądu,seks raz w tygodniu ,żeby nie było że zaniedbuje żonę .Powodem jednak okazała się pielęgniarka którą poznał ,mężatka z dwójką małych dzieci.Przez pół roku poniżał mnie krzyczał ,wszystko mu przeszkadzało ,nie miałam żadnych praw i mimo tego nie domyśliłam się, że on mnie zdradza.Dowiedziałam się ,po pół roku ,gdy przeczytałam smsa od niej,w którym pytała się na co on czeka ,aż ja uschnę  .Świat mi się zawalił ,myślałam ,że umrę ,czułam się jak śmieć .Wtedy czekałam na wynik potwierdzający nawrót choroby.Powiedział ,że nigdy by mnie nie zostawił ,a ja poprosiłam go by mnie nie zostawiał ,że nie chcę umierać sama .Minęło już 9 miesięcy .Początki były bardzo trudne ,to ja przede wszystkim walczyłam .Zastanawiałam się ,czy kiedyś o niej zapomni .Teraz twierdzi ,że ona już dla niego nic nie znaczy .Ja nadal cierpię mimo tego ,że jest ze mną ,że się stara na swój sposób.Ja się zmieniłam ,coś we mnie umarło,żyję z dnia na dzień .Do bólu się już przyzwyczaiłam ,ale łatwo nie jest .Decyzję ,którą musisz podjąć nie jest łatwa ,ale nikt za Ciebie tego nie zrobi.Sam musisz zdecydować jak będzie dla Ciebie lepiej.DajSobie trochę czasu.Pamiętaj,że spróbować można ,decyzję zawsze potem można zmienić.Jak widzi to Twoja ,żona ,czy ona nadal ma romans?

29

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Twierdzi, że to trwało miesiąc i skończyło się na początku grudnia. Czy to prawda - nie wiem. Nie mogę w to uwierzyć, że do tego doszło.  Starałem się bardzo, mieliśmy swoje problemy ale chciałem wszystko naprawiać, wierzyłem, że razem damy radę. A teraz - nie wiem co ona myśli, nie potrafię odebrać telefonu kiedy dzwoni, czegoś się boję, nie wiem czego.

30

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

witam wszystkich i prosze o pomoc bo nie wiem co mam robic. we wrzesniu zostawil mnie chlopak po 4,5 roku bycia razem, stwierdzil ze juz mnie nie kocha i nie wyobraza sobie byc ze mna. ukladalo nam sie jak w kazdym zwiazku raz dobrze a raz gorzej. ale od pewnego czasu znalazl sobie towarzystwo dla ktorych liczy sie alkohol, imprezy, poznawanie dziewczyn. dlatego zaraz po tym oznajmil mi ze koniec miedzy nami. wspomne ze wczesniej bylam wazniejsze niz koledzy teraz zmienil sie i tylko mu w glowie picie, kolezanki. po naszym rozstaniu przez pewien czas niemielismy wogole kontaktu, ale kiedys napisl do mnie i od tametj pory prawie ze piszemy co dzien po pare sms tak trwa to z miesiac. nawet spotykamy sie w weekend ale on twierdzi ze wylacznie spotykamy sie jako koledzy. powiedzcie mi jak mam rozumiec jego zachowanie. pisze ze mna spotyka sie ale twierdzi ze wrocic nie chce bo mnie nei kocha i nie chce byc ze mna, a z tego co wiem to dosc czesto spotyka sie z tamtym towarzystwem noi imprezy picie itd.  sylwestra spedzilismy razem ale nie nalezal on do udanych poniewaz po pewnym czasie po wiekszej ilosci alkoholu zapomnial ze przyszedl ze mna i bawil sie z innymi kolezankami a mnie zostawial sama przy stoliku nie patrzac na to ze siedze sama tyylko swietnie sie bawil. powiedzcie mi czy on pod wplywem tego towarzystwa zmienil sie i z jednej strony chce sie bawic z kolegami i spotykac ze mna? czy poprostu bawi sie mna? czy jest szansa na powrot z jego strony?

31

Odp: Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Mirko rozmowa z żoną jest nieunikniona.Będziesz musiał z nią porozmawiać .Wiem że Ci ciężko ,ale rozmowa pozwoli Ci podjąć jakąś decyzję .Ja też bardzo się starałam ,mąż zawsze był ważniejszy niż ja sama ,zawsze ustępowałam ,nie kłóciłam się ,rezygnowałam ze swoich potrzeb ,kochałam go nad życie.Często powtarzał ,że jestem za dobra ,że chcę wszystkich uszczęśliwić.Boisz się odebrać telefony ,bo nie jesteś pewien co ona Ci powie ,czy go kochała ,czy kocha nadal ,dlaczego to się skończyło ,z jakiego powodu.To są trudne pytania i odpowiedzi .Zastanawiasz się kim dla niej byłeś ,czy ona Cię kochała ,ile jesteś wart.Pamiętaj by nie zapomnieć o Sobie ,musisz zająć się Sobą ,pomyśleć o małych przyjemnościach.Wiem ,że to się wydaje teraz nie do zrealizowania ,ale może choć na chwilę pozwoli zapomnieć .Pocieszające jest to ,że do bólu można się przyzwyczaić.Bardzo często jest tak ,że osoby kochające za bardzo ,są zdradzane.Ja na pewno kochałam za bardzo.Pozdrawiam .

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Odpoczynek od siebie - czy istnieje ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026