witam
jestem mężczyzną, żonatym od 4 lat, jedno dziecko, przed ślubem miałem partnerki, moja żona miała przede mną jednego partnera. (tak kiedyś mówiła)
mam do was pytanie(a) drogie Panie. chciałbym abyście wyprowadzili mnie z błędu, albo raczej z negatywnego myślenia.
Jakoś tak patrząc z boku na zachowanie mojej żony w towarzystwie dochodzę do wniosku, że ona za bardzo spoufala się co do innych facetów (dla niej koledzy), przed wszystkim bardzo irytuje mnie to, że jej koledzy nawet przy mnie potrafią coś sypnąć "pikantnego" w jej kierunku, a ona nie potrafi im nic odpowiedzieć aby dać do zrozumienia, że nie na miejscu są takie teksty i że jest już "zajęta". Nie wiem może coś buduję w swojej głowie niepotrzebnie. Oczywiście moja żona mówi że przesadzam itp.
Ja np. nigdy bym nie pozwolił sobie na taki "pikantny tekst" w kierunku żony mojego kolegi
W sumie to zawsze miałem taką opinię, że kobieta która potrafi przyjmować takie teksty "na klatę" bez dania do zrozumienia że jej się to nie podoba, lubi i przyjmuje, taką adorację.
Oczywiście znajdą się takie kobiety które powiedzą, że sam powinienem wziąć sprawy w swoje ręce i powiedzieć jej "znajomym" aby uważali ze słowami. co myślicie??
rozmawiałem już na ten temat z moją żoną ale ona to bagatelizuje i w sumie nie chce na ten temat rozmawiać.
Powiem wam, że drzemie we mnie taka chęć wzbudzenia w niej tego samego co ja czuję będąc z nią w towarzystwie.
Jeszcze dodam na koniec, że wq..wia mnie to, że żona nie chce ze mną pogadać od tak sobie o wszystkim i o niczym i o rzeczach które mnie trapią.
co powiecie?
P.S. W łóżku razem nam jest dobrze, żona raczej rzadko mi mówi, że mnie kocha, częściej ja jej mówię.