Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

Temat: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Od kilku lat obserwujemy powstawanie przedziwnego portretu chrześcijanina. Z mediów wyłania się obraz straszliwego, zapienionego i zgorzkniałego człowieka o ciasnym światopoglądzie, głuchego na wszelkie argumenty, który gotów jest zakrzyczeć każdego, kto ma inne zdanie. Nawet jeśli ma do przekazania coś wartościowego, to już w pierwszym zdaniu potrafi zniechęcić do siebie wszystkich swoich słuchaczy. Co można przeciwstawić takiemu obrazowi? Przecież chrześcijanie to również ludzie wykształceni, rozsądni i inteligentni. Jak mówić o wartościach chrześcijańskich w sposób, który nie zniechęci rozmówcy? Czy w ogóle jest sens podnosić takie tematy w szerszym gronie, na przykład w pracy, gdzie większość wydaje się wrogo nastawiona do Kościoła i religii? Czy współczesny chrześcijanin ma w ogóle szansę mówić o Bogu tak, by nie zostać wyśmianym, wziętym za nawiedzonego i ograniczonego?

It?s not a cry you can hear at night
It?s not somebody who has seen the light
It?s a cold and it?s a broken Hallelujah
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Natanael (2011-04-09 10:55:43)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Witaj Agnieszko wink

Od nawrócenia mam w sercu pragnienie opowiadania o tym co Bóg zrobił dla mnie. On mnie uwolnił, uratował, wybaczył całe moje zło. On wyprowadził mnie z bagna i prowadzi wg. swoich obietnic. Bóg Jest Dobry. W pełni, bardzo drogo, zapłacił za nasze grzechy. Jego łaska jest dostępna dla każdego kto Jemu uwierzy, On wybacza, oczyszcza, przemienia tych którzy pragną Jego prowadzenia. Nie zawsze łatwo jest rozmawiać, dać świadectwo ale trzeba mówić, zachęcać do szukania i poznawania Boga, do zrozumienia i cenienia dzieła Pana - Jezusa Chrystusa, do nawrócenia i współdziałania z Bogiem dla ratunku innych. Nie ma gotowej recepty, formułek jak dotrzeć do człowieka z ewangelią. Najlepiej w prostocie chodzić z Bogiem - modlić do Niego, wstawiać się o ludzi z otoczenia, być czułym na Jego prowadzenie i siać Jego słowo dobrze postępując wg. tego co jest napisane w Biblii. Wiesz, im więcej czytam, słucham, modlę się, dziękuję Bogu, im bardziej napełniam się Jego słowem, obietnicami, Jego miłością tym łatwiej to ze mnie wychodzi a kiedy czerpię co innego wychodzi co innego... Kluczem do wylewania jest napełnianie. Aby obficie siać trzeba najpierw obficie brać.



Pan Jezus powiedział:
J 7:38 "Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej."

..."Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy.Kto mnie nie miłuje, ten słów moich nie przestrzega, a przecież słowo, które słyszycie, nie jest moim słowem, lecz Ojca, który mnie posłał. To wam powiedziałem z wami przebywając. Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem.? - zob. J 14:23-26

to także ważne:
Ef 5:18 "I nie upijajcie się winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni Ducha,?

Ez 36:26 "I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza, i usunę z waszego ciała serce kamienne, a dam wam serce mięsiste."

Ef 4:29 "Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych, ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają."



~~~~~~~~~~
Zapraszam do materiałów dot. wiary Bogu i obietnic dot. zbawienia

=> Filmy i historie z dobrym przesłaniem
zob. np. historie nawróconych ludzi {26-45}
http://www.netkobiety.pl/t23990.html

=> Obietnice
O woli Bożej i zbawieniu
http://www.netkobiety.pl/t23993.html

Steruj tak aby trafić do Dobrego portu

3

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Natanael
A do czego niby Bogu potrzebne są nasze modlitwy?
Już pomijam, że dla mnie nieco "dziwaczne" jest dawanie wiary mitom biblijnym...

4 Ostatnio edytowany przez Natanael (2011-04-09 15:53:41)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Modlitwy do Boga są bardzo potrzebne wierzącym Bogu. W modlitwach prosimy np. o Jego prowadzenie, mądrość, uwolnienie, odpowiedź, zaopatrzenie, uzdrowienie dla różnych ludzi a także dla siebie. Modlitwy i błogosławieństwa wierzących potrzebne są więc również niewierzącym bo poprzez Boże prowadzenie wierzący trafiają do niewierzących, którzy mogą poznać Boże przesłanie, nawrócić się i zacząć doświadczać Bożego działania w swoim życiu współdziałając z Nim wg. słów zapisanych w Biblii.

Pan Jezus wskazał uczniom taką modlitwę:
Mt 6:9-25  "A wy tak się módlcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię twoje,(10) przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.(11) Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj,(12) i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom;(13) i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego; albowiem twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków. Amen.(14) Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski.(15) A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych."
Oczywiście można zwracać się do Boga własnymi słowami ważne aby były szczere z wiarą i tylko do Niego.

Steruj tak aby trafić do Dobrego portu

5

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Kolego, ale nie matacz. Mi modlitwy są do niczego niepotrzebne. Poza tym, to Bóg kazał się modlić, więc to jemu są do czegoś potrzebne. To ja pytam: Do czego?

6

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

- do tego samego po co każdemu dobremu Ojcu kontakt i rozmowa ze swoimi dziećmi

Steruj tak aby trafić do Dobrego portu

7 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-04-09 19:32:31)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

to rzekomo wszechmogący Bóg do kontaktów potrzebuje klepanych wersów? Prymitywne to nieco, nie uważasz?
Poza tym, skoro to "rozmowa" to zakłada, że obie strony są zaangażowane, a jakoś nie spotkałem nikogo, ko mu by ów Bóg odpowiedział...

8 Ostatnio edytowany przez Natanael (2011-04-10 07:43:28)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

- nie, 'klepanie' nic nie daje.
- widocznie dotąd nie spotkałeś takich ludzi. Zob. np. historie 26-45
http://www.netkobiety.pl/t23990.html

Tu na temat modlitwy mówi pastor Andrzej Nędzusiak posłuchaj
http://video.google.com/videoplay?docid=-1161965765654451198#
Dobrego dnia

Steruj tak aby trafić do Dobrego portu

9

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Trochę się nie na temat zrobiło. Lupus, skoro jak mniemam nie uważasz się za katolika i jesteś krytycznie nastawiony do religii, to może napiszesz, czy dostrzegasz jakieś pozytywne postawy ludzi wierzących, czy ten obraz ciemnego, zacofanego i kłótliwego fanatyka, jest jedynym, co kojarzy Ci się z chrześcijaństwem? Czy to, że ktoś przyznaje się głośno do swojej wiary drażni Cię i zniechęca?

It?s not a cry you can hear at night
It?s not somebody who has seen the light
It?s a cold and it?s a broken Hallelujah

10 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-04-10 10:22:14)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Nie drażni mnie ktoś, kto przyznaje się do swojej wiary. Drażnią mnie ci, którzy próbują nawracać i drażnią mnie ci, którzy wciskają pseudonaukowe brednie jakoby poświadczające istnienie Boga (zawsze myślałem, że wiara opiera się na wierze, a tu widać, że ludzie słabej wiary muszą sobie pseudonaukowe dowody produkować).

Pozytywne cechy wierzących, ale wierzących czyli kogo? Normalny wierzący to normalny człowiek, może mieć jakieś zalety, albo i nie. Co innego fanatycy np. radiomaryjni, zielonoświątkowcy, Świadkowie Jehowy, muzułmanie. To są ludzie posiadający cechę, która wywołuje moje obrzydzenie - głupotę. I to nie jest tak, że ateiści są od tej cechy wolni. Bo czym innym jest ateizm indywidualny, a czym innym instytucjonalny, jaki np. był w komunizmie. Oczywiście ci drudzy mentalnie wiele się od np. radiomaryjnych nie różnią.


Natanael
Nie interesuje mnie co ma jakiś pastor do powiedzenia, bo na pewno to i tak nic sensownego. Moje pytanie było konkretne: do czego modlitwa jest potrzebna Bogu i jak wygląda ta "rozmowa" z Bogiem skoro druga strona milczy smile

11

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.
agnieszka.w napisał/a:

Co można przeciwstawić takiemu obrazowi? Przecież chrześcijanie to również ludzie wykształceni, rozsądni i inteligentni. Jak mówić o wartościach chrześcijańskich w sposób, który nie zniechęci rozmówcy? Czy w ogóle jest sens podnosić takie tematy w szerszym gronie, na przykład w pracy, gdzie większość wydaje się wrogo nastawiona do Kościoła i religii? Czy współczesny chrześcijanin ma w ogóle szansę mówić o Bogu tak, by nie zostać wyśmianym, wziętym za nawiedzonego i ograniczonego?

Ja wierze w Boga, choć nie chodzę do kościoła, z tym że Bóg dla mnie to pozytywna energia, która daje mi siłe i wiare w życiu,a nie postać wyobrażona siedząca w kościele...
ja myśle, ze jeśli chrzescijanie mówiliby od siebie co czuja co myśla a nie nakręcani przemyśleniami księży byliby bardziej wiarygodni i szczerzy...
zawsze jest sens mówic o Bogu jeśli w niego wierzysz, a kazdy ma prawo wyrazić swoje zdanie...
widzisz ja wierze a mówj chlopak jest ateista i nam to nie przeszkadza w relacjach...trzeba tylko rozmawiac z wyczuciem i nie narzucac komus wiary na siłe albo cos udawadniac...
jesli bedziesz szczerze rozmawiała to nie sądze byś była wzieta za ograniczoną ale jesli ktos wyczuje ze robisz to tylko zeby coś "udowodnić" albo "nawracać" to sadze ze sie to spotka z krytyka...

Takie buty z cholewami...

12 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-04-26 18:24:51)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

- Lupus Bóg odpowiada tym którzy wierzą, którzy Jego szczerze szukają.
Kolejność jest taka. Najpierw wiara Bogu i potem osobiste doświadczanie Jego działania i z Nim współdziałanie.

Hbr 11:6 "Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają."

Prz 8:17 "Miłuję tych, którzy mnie miłują, a którzy mnie gorliwie szukają, znajdują mnie."
- To prawda, to są aktualne wskazówki i tak się dzieje.

Jak chcesz przeczytaj tych kilka zdań na temat nowo narodzenia, pojednania z Bogiem i życia w bliskości z Nim

Linki do innych stron są na forum zabronione.

Steruj tak aby trafić do Dobrego portu

13

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Lupus bardzo cenię sobie Twoje wypowiedzi w różnych tematach na tym forum, uważam, że jesteś kimś, kto ma coś ciekawego do powiedzenia. Ale przyznaję, że tym razem mnie wcięło. Czy możesz mi wyjaśnić dlaczego nazywasz fanatykami Zielonoświątkowców? Co przez to rozumiesz? I dlaczego zarzucasz nam głupotę? Mnie osobiście to obraża i chciałabym abyś chociaż określił dlaczego nas tak postrzegasz. Masz jakieś szersze pojęcie o tym wyznaniu czy jedynie sam doszedleś do jakichś własnych wniosków na podstawie kilku osób z tego wyznania, które poznałeś. Jestem osobą głęboko wierząco choć nie obnoszącą się ze swoją wiarą na każdym kroku. W moim pojęciu fanatyzm nie jest niczym dobrym w jakiejkolwiek dziedzinie i daleko mi do niego.

żeby nie odbiegać od głównego tematu wątku powiem jak to wygląda w moim życiu. Jak już wspomniałam nie obnoszę się ze swoją wiarą i nie próbuję nikogo na siłę nawracać. Wiadomo, że życie chrześcijanina różni się od takiego jakie wiedzie osoba niewierząca. Jeżeli ktoś zwróci uwagę i zapyta mnie - dlaczego tak uważam/zachowuję się/ zrobiłam coś - w zależności od sytuacji opowiadam mu wtedy dlaczego i jak wygląda to w moim życiu. Opowiadam o moim życiu, które kształtuje moja wiara i moje przekonania. Zazwyczaj wtedy pojawia się okazja by się z kimś tym podzielić. Jeśli ktoś podłapie temat - chętnie o tym rozmawiam, jeśli nie - nie ma problemu. Nie uważam, że moja wiara/przekonania/wyznanie jest doskonała/e , jestem tylko człowiekiem i mogę popełniać mnóstwo błędów. Daję sobie prawo do tego. Wiem jednak ile znaczy dla mnie moja osobista relacja z Bogiem i nie zrezygnuję z niej tylko dlatego, że komuś się nie podoba to co mówię  czy w co wierzę. Wiem, że dla osoby niewierzącej to co mówią chrześcijanie wydaje się niedorzeczne i czasami wręcz śmieszne. Tak samo ja odbieram to, co mówią osoby niewierzące. Nie wyśmiewam jednak czyichś przekonań czy wiary. Każdy ma do nich prawo.

14 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-04-10 19:57:03)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.
Rosemary napisał/a:

Lupus bardzo cenię sobie Twoje wypowiedzi w różnych tematach na tym forum, uważam, że jesteś kimś, kto ma coś ciekawego do powiedzenia. Ale przyznaję, że tym razem mnie wcięło. Czy możesz mi wyjaśnić dlaczego nazywasz fanatykami Zielonoświątkowców? Co przez to rozumiesz? I dlaczego zarzucasz nam głupotę?

Bo przyjmujecie to co jest w Biblii dosłownie, mimo że to jest sprzeczne z nauką i zdrowym rozsądkiem. Bo nie przyjmujecie do wiadomości faktów, które przeczą temu co jest w Biblii. Bo preparujecie "dowody" na "potwierdzenie" zapisek biblijnych - to zresztą jest kłamstwo, oszustwo sprzeczne z tym co Biblia głosi. Już po tym widać, że liczy się dla Was litera, a nie duch tej księgi.

Natanael napisał/a:

- Lupus Bóg odpowiada tym którzy wierzą, którzy Jego szczerze szukają.

Rozumiem, że Tobie Bóg odpowiada. To co Ci ostatnio powiedział? Mam nadzieję, że posiadasz nagrania, żeby udowodnić, że rozmawiasz z Bogiem, bo ja jakoś taki niedowiarek jestem i na słowo nie uwierzę... smile

ps.
Kiedyś w jednej z gazet był słownik polsko-chrześcijański, gdzie podawano jak rozumieć Waszą nowomowę, np.

klepać modły (pol.) - rozmawiać z Bogiem (chrz.)
opowiadać (pol.) - dawać świadectwo prawdzie (chrz.)

15 Ostatnio edytowany przez Rosemary (2011-04-10 20:11:01)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Jesteś bardzo prześmiewczy i nie widzę sensu do czegokolwiek Cię przekonywać ani udowadniać. W dodatku na forum. Cokolwiek byśmy tutaj nie napisali z wszystkiego będziesz szydził. Twoje argumenty też mnie nie przekonują i wydają mi się głupie, ale nie będę się wkręcać w tą jałową dyskusję gdyż po pierwsze nie ma to sensu, po drugie nie tego dotyczy temat wątku. Pozdrawiam.

16

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

a co jest nieprawdą - że bierzecie Biblię dosłownie, że preparujecie dowody? Mało, że preparujecie, to jeszcze Zielonoświątkowcy (+ kilka innych grup ewangelicznych) robią - jak ja to określam - cyrk objazdowy. Przyjeżdża taki szarlatan z USA, którego obwozi się po miasteczkach powiatowych, przedstawia jako wybitnego naukowca i robi ludziom sieczkę w głowie.

17 Ostatnio edytowany przez Natanael (2011-04-10 20:19:21)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Mam podobne odczucia jak Rosemary. Więc Dobrej nocy i wszystkiego Dobrego.

Steruj tak aby trafić do Dobrego portu

18

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.
Koliber napisał/a:

ja myśle, ze jeśli chrzescijanie mówiliby od siebie co czuja co myśla a nie nakręcani przemyśleniami księży byliby bardziej wiarygodni i szczerzy...

Myślę, że masz tutaj dużo racji. Do mnie, pomimo że jestem osobą wierzącą i staram się uczestniczyć we wspólnocie Kościoła, też nie przemawiają wyuczone formułki rodem z katechizmu powtarzane przez osoby, które zdają się nie rozumieć, o czym mówią. Zupełnie inaczej, kiedy ludzie mówią o tym, co sami przeżyli, doświadczyli, a nawet, jakie mają wątpliwości, bo one też mogą prowadzić do pogłębienia własnej wrażliwości. Nie wiem tylko, czy można tu mówić o nakręcaniu przez księży. Jeśli ktoś świadomie podchodzi do wiary, nie poprzestanie na tym, co mówi jeden ksiądz, a nie jest tak, że oni wszyscy mówią dokładnie to samo i tak samo, poza pewnymi dogmatami oczywiście. smile

It?s not a cry you can hear at night
It?s not somebody who has seen the light
It?s a cold and it?s a broken Hallelujah

19

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.
Rosemary napisał/a:

Jeśli ktoś podłapie temat - chętnie o tym rozmawiam, jeśli nie - nie ma problemu. Nie uważam, że moja wiara/przekonania/wyznanie jest doskonała/e , jestem tylko człowiekiem i mogę popełniać mnóstwo błędów. Daję sobie prawo do tego. Wiem jednak ile znaczy dla mnie moja osobista relacja z Bogiem i nie zrezygnuję z niej tylko dlatego, że komuś się nie podoba to co mówię  czy w co wierzę. Wiem, że dla osoby niewierzącej to co mówią chrześcijanie wydaje się niedorzeczne i czasami wręcz śmieszne. Tak samo ja odbieram to, co mówią osoby niewierzące. Nie wyśmiewam jednak czyichś przekonań czy wiary. Każdy ma do nich prawo.

Koliber napisał/a:

jesli bedziesz szczerze rozmawiała to nie sądze byś była wzieta za ograniczoną ale jesli ktos wyczuje ze robisz to tylko zeby coś "udowodnić" albo "nawracać" to sadze ze sie to spotka z krytyka...

Zgadzam się z Wami smile Ale co w sytuacji, kiedy nie ma okazji do szczerej, spokojnej rozmowy? Pewnie wiele z nas miewa sytuacje, w których ktoś w naszej obecności kpi z tego, w co wierzymy, powtarza często dla nas bolesne, stereotypowe poglądy na temat chrześcijan. Warto wtedy się sprzeciwić, czy odnosi to raczej odwrotny skutek? Macie takie doświadczenia?

It?s not a cry you can hear at night
It?s not somebody who has seen the light
It?s a cold and it?s a broken Hallelujah

20

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Hej Agnieszko. Ja jestem protestantką i choć bardzo rzadko to jednak zdarzały się sytuacje, o których piszesz. Nie jest to przyjemne, ale nauczyłam się nie reagować. Zrozumiałam, że nie ma większego sensu wdawać się w potyczki słowne z ludźmi, którzy już na wstępie mają wypracowane zdanie na nasz temat i często z niezrozumiałą dla mnie nienawiścią i zacietrzewieniem zwyczajnie atakują. Nie rozumiem tego. Ja, mimo iż nie rozumiem i nie przekonują mnie argumenty ateistów szanuję ich i nie próbuję na siłę przekonywać. Oni zaś tak. Wiele osób - czy to niewierzących czy agnostyków powiedziało mi już, że po bliższym poznaniu mnie zrozumieli, że chrześcijaństwo może być ciekawe i że w niczym nie przypominam stereotypowego nudnego chrześcijanina. Natomiast bardzo lubię rozmawiać, najlepiej bezpośrednio (nie na forum czy przez telefon), wymieniać się poglądami i przedstawiać swoje argumenty. Ale tylko z inteligentnymi ludźmi nastawionymi na rzeczową rozmowę, a nie na krytykę i atak. Takich ludzi unikam bo jak już napisałam nie widzę sensu takiej dyskusji.
Pozdrawiam Cię serdecznie.

21

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.
agnieszka.w napisał/a:

Ale co w sytuacji, kiedy nie ma okazji do szczerej, spokojnej rozmowy? Pewnie wiele z nas miewa sytuacje, w których ktoś w naszej obecności kpi z tego, w co wierzymy, powtarza często dla nas bolesne, stereotypowe poglądy na temat chrześcijan. Warto wtedy się sprzeciwić, czy odnosi to raczej odwrotny skutek? Macie takie doświadczenia?

Nie godzi we mnie osobiście to ze ktoś ma inne zdanie na temat wiary...
a wręcz przeciwnie lubie jak ktoś ma całkowicie odmienne zdanie bo właśnie od takiego człowieka można sie wiele nauczyć...
ja nie mam takich doświadczeń, ale tez mało rozmawiam na temat wiary...
a nawet gdy rozmawiam to staram się zrozumieć widzenie innej osoby...
ale ja tez mam trochę inne widzenie na wiare i Boga a nie stricte kościelne..
o! co na przykład całkowicie do mnie nie przemawia to to ze, Bóg za dobre wynagradza a za złe karze albo że jak ktoś umiera to dlatego ze bóg tak chciał...
może jestem naiwna ale wierze w tego dobrego Boga smile

Takie buty z cholewami...

22

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

- Bóg jest Dobry i Łaskawy to prawda. Prawdą jest również że jest sprawiedliwy i za grzech odstępstwo, zło czeka kara. Zło oddziela od Dobrego Boga.

Co w takim razie może zrobić grzeszny człowiek, który wie co dotąd robił, który wie że  postępował przeciwnie Bożym wskazaniom, który żałuje, słusznie boi się należnej kary i nie chce być zgubionym.
- Dobra nowina, może przyjść do Niego i otrzymać wybaczenie, oczyszczenie i prowadzenie.
Bóg jest blisko i daje się znaleźć tym, którzy go szukają. Podnosi zasmuconych swoim stanem, wołających o ratunek, więcej, daje nowe życie. Czy kocha, czy naprawdę miłuje?
- To On przecież umiłował pierwszy.
Jak drogo zapłacił? - Najwyższą cenę...
On uzdrawiał, podnosił, oczyszczał, uwalniał. To samo robi i dziś. Bóg ten sam wczoraj i dziś. Czeka tęsknie z wyciągniętymi ramionami. Zna każdy krok i pragnie powrotu, ratunku dla swoich dzieci, każdego człowieka.

Kto pragnie niech przychodzi i bierze darmo z Jego łaski przebaczenie, oczyszczenie, uwolnienie. Dostępne  dla każdego przez wiarę w Tego, który w pełni zapłacił - Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Na to nie można zasłużyć i nikt nie zasługuje. Dlatego właśnie Bóg jest Dobry i łaskawy a Jego łaska trwa na wieki.
Przemiana, przebaczenie, oczyszczenie, doświadczanie miłości Boga, współdziałanie w Jego prowadzeniu. To są Jego aktualne obietnice, które wypełnia w każdym który Jego słowu uwierzy.
Kto uwierzy będzie zbawiony ale kto nie uwierzy będzie potępiony. Uwierzy w co? W Boga przecież demony też wierzą i co... - Uwierzy ewangelii. Temu kim jest i co zrobił Jezus Chrystus dla każdego z nas.

Jak pojednać się z Bogiem => 25a
http://www.netkobiety.pl/t23990.html

Steruj tak aby trafić do Dobrego portu

23

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Chrześcijanie czy inaczej katolicy w Polsce są nimi tylko na papierze. Niewiele mają do powiedzenia na temat swojej wiary, bo nie znaja Biblii, gdyż jej nie czytają, nie znają encyklik, historii itp. Najgorsi są owi katolicy praktykujący, klępiący za księdzem modlitwy, których treści nawet nie rozumieją. Tak jakby czytali ksiazkę i nie rozumieli jej sensu. Taka wiara nie jest ani glęboka, ani rozwijajaca, ani nijaka.
To parafialne polskie chrzescijanstwo nie ma do powiedzenie NIC. Co nie znaczy, że nic do powiedzenia nie mial Jan Pawel II, któremu szacunek się nalezy choćby za jego poezję, za krytykę "kultury śmierci", czyli konsumpcjonizmu, materializmu, relatywizmu, za styl bycia. Nie jest on jednak moim idolem, bo zaden przywodca religijny nim nie jest i nie bedzie. Jestem przeciwko wszelkim religiom, a tym bardziej religiom zinstytucjonalizowanym. Jeśli bowiem cokolwiek przybiera formę instytucji - zawsze rodzi sie pokusa manipulowania oraz podporządkowania wedle własnych interesów innymi ludzi. Czlowiek jako osoba samodzielna, indywidualna i myslaca nie potrzebuje a priori ustalonej religii, lecz sam na drodze poszukiwań powinien intuicyjnie odpowiedziec sobie na najważniejsze pytania. Agnostycyzm (nie ateizm) jest najlepszą alternatywą wobec wszelkich fanatycznych religii.

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

24

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Kurcze, motylku zaczynam coraz bardziej Cie lubic big_smile

Lupus, gdzie nie spojrze tam Ty! ... i sie klocisz i wymadrzasz.... a myslalam, ze ze mnie zolza jest smile

Winna bo inna?

25

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Fallen_Angel
bo jest z Ciebie zołza smile

26

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.
motylek79 napisał/a:

Czlowiek jako osoba samodzielna, indywidualna i myslaca nie potrzebuje a priori ustalonej religii, lecz sam na drodze poszukiwań powinien intuicyjnie odpowiedziec sobie na najważniejsze pytania. Agnostycyzm (nie ateizm) jest najlepszą alternatywą wobec wszelkich fanatycznych religii.

Z tym myśleniem i poszukiwaniem to akurat jest różnie. Człowiek jest istotą myślącą, ale nie każdy jest myślicielem, nie każdy będzie zgłębiał istotę duchowości, natomiast prosta wiara jest dla prostego człowieka ogromnym oparciem w trudnych chwilach. Poza tym religia to nie tylko wiara w konkretnego boga, ale także zasady, które kształtują życie społeczne i to jest bardzo ważna funkcja. Takie Dziesięć Przykazań to właściwie wytyczne, które sprawdzą się, małymi odstępstwami, w każdej religii, w każdym społeczeństwie i w każdym czasie, bo najprościej mówiąc ustalają jak żyć i dać żyć innym. Już samo wychowanie małego człowieka polega przecież na tym, że mówi się, co wolno, czego nie wolno, co jest dobre, a co złe. Co wyrośnie z dziecka, które puści się w świat mówiąc, żeby sobie samo intuicyjnie odpowiadało na pytania?

It?s not a cry you can hear at night
It?s not somebody who has seen the light
It?s a cold and it?s a broken Hallelujah

27

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.
agnieszka.w napisał/a:

Poza tym religia to nie tylko wiara w konkretnego boga, ale także zasady, które kształtują życie społeczne i to jest bardzo ważna funkcja. Takie Dziesięć Przykazań to właściwie wytyczne, które sprawdzą się, małymi odstępstwami, w każdej religii, w każdym społeczeństwie i w każdym czasie, bo najprościej mówiąc ustalają jak żyć i dać żyć innym.

Sugerujesz, że ateiści nie mają zasad? To Cię rozczaruję, społeczeństwa ateistyczne są zazwyczaj bardziej moralne, niż społeczeństwa religijne. Nie przypadkiem, to społeczeństwa ateistyczne mają np. najniższą korupcję. Wystarczy spojrzeć, gdzie jest najwięcej ateistów: Czechy, kraje skandynawskie, Holandia, Japonia.

28

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Fallen Angel a ja zaczynam się Ciebie bać ;-)

agnieszka.w napisał/a:

Z tym myśleniem i poszukiwaniem to akurat jest różnie. Człowiek jest istotą myślącą, ale nie każdy jest myślicielem, nie każdy będzie zgłębiał istotę duchowości, natomiast prosta wiara jest dla prostego człowieka ogromnym oparciem w trudnych chwilach. Poza tym religia to nie tylko wiara w konkretnego boga, ale także zasady, które kształtują życie społeczne i to jest bardzo ważna funkcja. Takie Dziesięć Przykazań to właściwie wytyczne, które sprawdzą się, małymi odstępstwami, w każdej religii, w każdym społeczeństwie i w każdym czasie, bo najprościej mówiąc ustalają jak żyć i dać żyć innym. Już samo wychowanie małego człowieka polega przecież na tym, że mówi się, co wolno, czego nie wolno, co jest dobre, a co złe. Co wyrośnie z dziecka, które puści się w świat mówiąc, żeby sobie samo intuicyjnie odpowiadało na pytania?

Oczywiście nie każdy musi byc filozofem...i nie każdy odczuwa w swoim życiu potrzebę poszukiwania odpowiedzi na pytania natury egzystencjalnej, religijnej, bo zadowala się tym co serwują mu Instytucje typu Kościół itp. I to własnie takimi prostymi ludzmi najłatwiej jest im manipulować. Jesli prostemu człowiekowi wystarczy tradycyjna, ludowa wręcz religijnosc to w porządku, ale jeśli daje się zmanipulować przez jakaś instytucję to już nie.
Dekalog to tez prawdy uniwersalne/humanistyczne, tak samo przestrzegane i łamane przez katolików jak i niekatolików.
Szkoda że dzieciom mówi się z góry co jest dobre a co zle, co wolno, a co nie wolno, zamiast motywowac je do tego by samodzielnie dochodziły to tego samego wniosku, przy pomocy rodziców. Może wtedy nauczyłyby się myślenia, a nie dostawania recept na tacy.
Dziecko nie potrezbuje religii jak jest małe, a w przyszlości jako dorosły człowiek samo zdecyduje czy religia jest dla niego istotna czy nie.

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

29

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

O kurcze, Lupus w Twoich ustach to brzmi niemal jak komplement - czuje sie zaszczycona big_smile

Motylku... bac? mnie? Kiedy ja jestem potulna jak owieczka tongue poza tym moje macki przez neta i tak Cie nie dosiegna wiec mozesz spac i zyc spokojnie big_smile

Winna bo inna?

30 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-04-15 11:50:52)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.
motylek79 napisał/a:

To parafialne polskie chrzescijanstwo nie ma do powiedzenie NIC. Co nie znaczy, że nic do powiedzenia nie mial Jan Pawel II, któremu szacunek się nalezy choćby za jego poezję, za krytykę "kultury śmierci", czyli konsumpcjonizmu, materializmu, relatywizmu, za styl bycia. Nie jest on jednak moim idolem, bo zaden przywodca religijny nim nie jest i nie bedzie. Jestem przeciwko wszelkim religiom, a tym bardziej religiom zinstytucjonalizowanym. Jeśli bowiem cokolwiek przybiera formę instytucji - zawsze rodzi sie pokusa manipulowania oraz podporządkowania wedle własnych interesów innymi ludzi.

No nasz papież to przede wszystkim wspaniały człowiek z ogromnym dystansem do siebie i życia smile

Kosciół to instytucja, która potrzebuje zarobić i do tego sa potrzebni "wierni"....kosciół wymyslił sumienie,ze jak coś "złego" zrobisz wg.zasad koscioła to juz czujesz sie winy czyli cie mają, mają kolejnego wiernego-skruszonego którym można sterować i tak koło sie zamyka.
Nie ma tez co generalizowac, ja spotkałam równiez fajnych, otwartych ksiezy nie skażonych materializmem i oby takich jak najwiecej.

agnieszka.w napisał/a:

Poza tym religia to nie tylko wiara w konkretnego boga, ale także zasady, które kształtują życie społeczne i to jest bardzo ważna funkcja. Takie Dziesięć Przykazań to właściwie wytyczne, które sprawdzą się, małymi odstępstwami, w każdej religii, w każdym społeczeństwie i w każdym czasie, bo najprościej mówiąc ustalają jak żyć i dać żyć innym. Już samo wychowanie małego człowieka polega przecież na tym, że mówi się, co wolno, czego nie wolno, co jest dobre, a co złe. Co wyrośnie z dziecka, które puści się w świat mówiąc, żeby sobie samo intuicyjnie odpowiadało na pytania?

i właśnie drugi człon twojego zdania czyli, "że religia to także zasady" zakłóca pozytywna energie w kosciele, bo moim zdaniem religia powinna ograniczyć sie tylko do wiary właśnie a nie tworzyc sztucznego "wewnętrznego policjanta" na zasadzie to złe to dobre.
ja 10 przykazań uważam za wskazówki do zycia a nie prawo którego trzeba przestrzegać, bo sama czuję ze nie można zabijać, bo szanuje zycie swoje a tym samym innych...no ale 10 przykazań bożych to temat rzeka,
co do wychowania dzieci to faktycznie tłumaczy sie dzieciom co dobre a co złe, no ja uważam to akurat za bardzo normalne podejscie, my tez bylismy tak uczeni, bo nie zawsze da sie inaczej
hehe nie puściłabym swojego dziecka samopas w nadziei ze bedzie intuicyjnie wiedziało że na czerwonym swietle sie stoi albo ze kolegi w szkole nie traktuje sie cyrklem roll

Takie buty z cholewami...

31

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Też spotkałam fajnego ksiedza, 1 na 100 ;-)
o reszcie tej bandy sie nie wypowiem, bo szkoda slów...

Przykład czerwonego światła czy bicia cyrklem szkolnych kolegów to banialuki jakieś, chodzilo mi o co innego  - zeby dzieciaki nauczyc samodzielnego myslenia a nie dawania z gory recept .......

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

32

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

@Lupus -> absolutnie nie powiedziałam, że ateiści nie mają zasad. Po prostu uważam, że religia jest ludziom potrzebna, bo inaczej by nie powstała, a tymczasem chyba każde plemię i każda cywilizacja generuje takie czy inne wierzenia religijne, a więc jest w nas naturalna potrzeba odwołania się do wyższej, pozaziemskiej i wspólnej dla danej społeczności instancji. Pewnie że duchowni nie zawsze spełniają oczekiwania, pewnie że jest w Kościele wiele wypaczeń, bo jego członkowie są ludźmi a nie aniołami, więc trudno oczekiwać, że nie będą popełniać błędów. I też z jednej strony mierzi mnie taka małomiasteczkowa powierzchowna religijność, gdzie stare baby podlizują się księdzu, a za plecami się obgadują i życzą wszystkim jak najgorzej. Z drugiej strony natomiast patrzę na popegieerowską wieś, gdzie tego Boga i tego autorytetu Kościoła już nie ma i widzę tam tylko ubóstwo, alkoholizm, beznadzieję i brak perspektyw. I z roku na rok jest gorzej, bo ci ludzie już do niczego nie dążą, ani materialnie, ani duchowo. Oczywiście nie jest tak, że ta sytuacja jest spowodowana tylko brakiem religii, bo ogromną rolę odgrywają czynniki ekonomiczne. Ale mam wrażenie, że nie będzie dobrze tam, gdzie zabierze się autorytet Kościoła nie dając niczego w zamian.

@motylek79-> Oczywiście że dziecko samo musi dojść do pewnych rzeczy, co więcej ja uważam, że w ogóle nie istnieją gotowe recepty, a nawet gdyby istniały, to i tak młody człowiek będzie chciał zrobić to po swojemu. Natomiast mały człowiek potrzebuje zasad, bo one dają poczucie bezpieczeństwa, są pewnym szkieletem, który później można obudować własnymi doświadczeniami i przemyśleniami. Czy zasada, że nie wolno krzywdzić drugiego człowieka jest gotową receptą? To raczej wskazówka, którą trzeba później wcielić w życie, zastosować w konkretnych sytuacjach i nie zawsze będzie to prosty i jednoznaczny wybór.

It?s not a cry you can hear at night
It?s not somebody who has seen the light
It?s a cold and it?s a broken Hallelujah

33

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.
agnieszka.w napisał/a:

@Lupus -> absolutnie nie powiedziałam, że ateiści nie mają zasad. Po prostu uważam, że religia jest ludziom potrzebna, bo inaczej by nie powstała, a tymczasem chyba każde plemię i każda cywilizacja generuje takie czy inne wierzenia religijne, a więc jest w nas naturalna potrzeba odwołania się do wyższej, pozaziemskiej i wspólnej dla danej społeczności instancji.

Podobno nawet religijność jest w ludzkich genach (pewnie spadek po czasach, w których wierzący szybko wysyłali niewierzących na tamten świat).
Natomiast nie uważam, żeby potrzeba religijna stworzyła religię (to masło maślane). Sądzę raczej, że przyczynił się deficyt wiedzy. Taki kolo z pięściakiem w ręku widząc słońce, księżyc, deszcz, burze - jak miał sobie wyjaśnić skąd się biorą? Albo skąd się bierze ogień, skąd się biorą dzieci itd.

agnieszka.w napisał/a:

Ale mam wrażenie, że nie będzie dobrze tam, gdzie zabierze się autorytet Kościoła nie dając niczego w zamian.

A co w zamian? Bo Kościół to mniejsza część ludzkości. To masz w zamian islam, buddyzm, inne religie chrześcijańskie. A wymieniłem Ci społeczeństwa w większości ateistyczne, które radzą sobie znacznie lepiej niż katolickie. I to również jeśli chodzi o moralność, etykę.

Moim zdaniem, nawet animizm był lepszy od braku prób wyjaśniania pewnych zjawisk. Politeizm lepszy od religii pierwotnych (animizm, totemizm, szamanizm), monoteizm od politeizmu. Każda z tych zmian była postępem. Dziś zmiana i postęp to odrzucenie religii.

I nie chodzi o to czy jakiś ksiądz jest pedofilem, czy że Jan Paweł II chronił pedofilów w sutannach - sprawy same w sobie bulwersujące, ale marginalne. Chodzi o to, że religia jest hamulcem rozwoju i przyczyną niepotrzebnych konfliktów. Nasz gatunek osiągnął ten poziom rozwoju, że religia jest odrzucana i zostanie odrzucona w całości, poza jakims tam marginesem.

Krótko - religia nie jest nam już potrzebna, jest zbędnym balastem.

34 Ostatnio edytowany przez busiu (2011-04-16 11:27:32)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

A pamiętacie twierdzenia Nietzschego? Że religia jest dla ludzi słabych, którzy potwierdzenia człowieczeństwa i sensu istnienia szukają nie w sobie, ale w jakichś pozaziemskich istotach? Że istnieje podział na 'niewolników' i 'panów', i właśnie tym jest hierarchia w różnych wspólnotach wyznaniowych?

Ja jakoś nie jestem w stanie posklejać w logiczną całość tego, że Bóg stworzył Adama i Ewę, dał im wolną wolę, ale nie dał rozróżnienia dobra i zła, a następnie ukarał za zło... którego nie mogli rozpoznać? Przy czym sam stworzył Szatana, i sam byłby w stanie go zniszczyć, skoro jest jego tworem? Jednak najbardziej nielogiczne jest dla mnie idea piekła i nieba. Po co wolna wola, skoro jeśli nie będziemy postępowali zgodnie z jego zasadami, to jesteśmy skazani na wieczne potępienie? Poza tym, jest w końcu Bogiem Wszechmogącym- a mimo to pozwala na to całe zepsucie i zgniliznę na świecie? Skoro może wszystko (a przy tym jest miłosierny i cierpi widząc, jak cierpią ludzie), to czemu nie "naprawi" świata, oszczędzając tym samym niepotrzebnego bólu wszystkim? Wychodzi na to, że Bóg jest jakimś szalonym sadystą...

W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
Jakie są Twoje plany na dzisiaj?

35

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Wracajac do tematu to ja dosc czesto, szczegolnie w niedziele jestem zaczepiana na ulicy przez ludzi ktorzy glosza "slowo Boze", najczesciej slysze okrzyki: "Jezus cie kocha" (a ja myslalam ze on od 2 tysiecy lat nie zyje), "dlaczego nie chcesz byc chrzescijanka?", "boisz sie Jezusa bo pewnie jestes muzulmanka", "szatan w tobie siedzi" etc. to te milsze. Wyzywano mnie od grzesznicy ktora zginie w piekle. Kiedys pewien nadgorliwy gosc przyczepil sie i zaczal mowic do mojej (wtedy) 2 letniej corki: "twoja mama skonczy w piekle", nie pomogly prosby zeby zostawil nas w spokoju, ze nie jestem zainteresowana dyskusja o milosci bozej/jezusowej/maryjnej/wszystkich swietych i najswietszych etc to spotkanie zakonczylo sie interwencja policji a ja przez godzine musialam uspakajac placzace dziecko ze nie pojde do zadnego piekla i ze jej nie zostawie.

Jak mowic o wierze? Ja nie wiem jaki jest sens rozpoczynania takich tematow np w pracy? Tak w przerwie na papierosa... moze pogadamy sobie o Jezusie ktory zmarl za nasze grzechy...?
Wierzysz - oki to ciesz sie i wez sie za praktyke, ale mowienie o wierze najczesciej ogranicza sie do monologu i udowadniania ze moja wiara jest najlepsza i jedyna prawdziwa i moje zasady moralne sa najlepsze. Takie dyskusje tez stawiaja druga strone w dosc niekomfortowej sytuacji i do niczego sensownego nie prowadza. Przeciez pod wplywem takiej rozmowy zadna ze stron nie zmieni tak sobie nagle wyznania smile

Obraz chrzescijanina w mediach jest taki a nie inny bo po prostu to sie lepiej sprzedaje. Co wiekszosc ludzie bedzie chciala ogladac: spektakularna obrone krzyzy pod Palacem Prezydenckim i pseudo katolikow ktorzy krzycza: "Sp....laj zydzie" czy powazna dyskusje 4 osob roznych wyznan na temat ideii Boga, Absolutu, Trojcy Swietej, miloscierdzia i wspolczucia etc? Ktory z tych programow przyciagnie wieksza widownie?

-Musicie sami myslec! Wszyscy jestescie jednostkami!
-tak wszyscy jestesmy jednostkami!
-kazdy z was jest inny!
-tak, kazdy z nas jest inny!

36

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.
busiu napisał/a:

A pamiętacie twierdzenia Nietzschego? Że religia jest dla ludzi słabych, którzy potwierdzenia człowieczeństwa i sensu istnienia szukają nie w sobie, ale w jakichś pozaziemskich istotach? Że istnieje podział na 'niewolników' i 'panów', i właśnie tym jest hierarchia w różnych wspólnotach wyznaniowych?

Ja jakoś nie jestem w stanie posklejać w logiczną całość tego, że Bóg stworzył Adama i Ewę, dał im wolną wolę, ale nie dał rozróżnienia dobra i zła, a następnie ukarał za zło... którego nie mogli rozpoznać? Przy czym sam stworzył Szatana, i sam byłby w stanie go zniszczyć, skoro jest jego tworem? Jednak najbardziej nielogiczne jest dla mnie idea piekła i nieba. Po co wolna wola, skoro jeśli nie będziemy postępowali zgodnie z jego zasadami, to jesteśmy skazani na wieczne potępienie? Poza tym, jest w końcu Bogiem Wszechmogącym- a mimo to pozwala na to całe zepsucie i zgniliznę na świecie? Skoro może wszystko (a przy tym jest miłosierny i cierpi widząc, jak cierpią ludzie), to czemu nie "naprawi" świata, oszczędzając tym samym niepotrzebnego bólu wszystkim? Wychodzi na to, że Bóg jest jakimś szalonym sadystą...

Wyjasnia to przypowieść o Hiobie - cierpienie ma podobno sens...

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

37

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.
motylek79 napisał/a:

Wyjasnia to przypowieść o Hiobie - cierpienie ma podobno sens...

cierpienie ma sens, jest po prostu konsekwencją naszych działań big_smile

-Musicie sami myslec! Wszyscy jestescie jednostkami!
-tak wszyscy jestesmy jednostkami!
-kazdy z was jest inny!
-tak, kazdy z nas jest inny!

38

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.
GetReal napisał/a:

spektakularna obrone krzyzy pod Palacem Prezydenckim i pseudo katolikow ktorzy krzycza: "Sp....laj zydzie"

a dlaczego pseudo katolików? Bo mi się wydaje, że to postawa dominująca wśród wyznawców tej religii, więc to ci od "Spier... Żydzie" tworzą normę.

39

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Na temat idei Boga dyskutują tylko filozofowie, którzy czesto katolikami nie są, a  katolicy w Polsce krzycza właśnie "S... Żydzie" i faktycznie to jest norma w naszym kraju.

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

40

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Ja znam mnóstwo katolików, którzy nie krzyczą "Spier... Żydzie", są wykształceni, inteligentni, nie słuchają Radia Maryja i nie powtarzają bezmyślnie poglądów zasłyszanych z ambony i dla mnie to jest norma, bo takich ludzi widzę wokół siebie. Tą niby dominującą postawę znam głównie z mediów. Tymczasem jak człowiek nie jest emerytem, ani bezrobotnym, to nie ma czasu protestować pod krzyżami i dzwonić do mediów, żeby wymyślać politykom od złodziei i szatanów (nawiasem, czemu piszecie "szatan" z wielkiej litery? On chyba nie zasługuje na aż taki szacunek? wink ). I szkoda, że pieczołowicie budowany przez komunistów wizerunek ciemnego, "wstecznego", bezmózgiego chrześcijanina dalej tak dobrze się sprzedaje.

It?s not a cry you can hear at night
It?s not somebody who has seen the light
It?s a cold and it?s a broken Hallelujah

41 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-04-18 13:58:55)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Zależy Agnieszko co to dla Ciebie katolik. Bo jeśli weźmiesz tę grupę, która chodzi co niedzielę do kościoła i wierzy we wszystkie dogmaty (czyli pewnie ze 30% społeczeństwa), to antysemityzm jest tam normą. Normą są poglądy Rydzyka, a nie Życińskiego.

Szatan to imię własne, Satanael (czyli Szatan) miał być jednym ze zbuntowanych aniołów. Jeśli Lucyfer piszesz z wielkiej litery, to i Szatan powinnaś pisać z wielkiej. Tu artykuł na ten temat Romana Zająca, teologa, pracownika KUL:
http://www.kosciol.pl/article.php/20040603124324825

Edycja: a pisanie, że nasze myślenie jest uwarunkowane przez komunę, to coś z czym proponuję Ci zadzwonić własnie do Radyja, tam zostaniesz z takimi poglądami zrozumiana i do rydzykowego serduszka przytulona. Bo to własnie dla tego - dominującego w polskim katolicyzmie - środowiska: Kto nas krytykuje, ten komuna, Żyd i mason.

42

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Widzę, że lubisz przypisywać ludziom intencje, których nie mają i słowa, których nie wypowiedzieli. Ja nikogo nie zaliczyłam do komunistów. Nie zamierzam też dzwonić do żadnego radia, więc może wstrzymaj się z takimi personalnymi wycieczkami. Są one zupełnie nieuzasadnione, bo ja chociaż mamy inne poglądy to żadnymi epitetami Ciebie ani nikogo innego nie obrzucam. Faktem jest, że przez kilkadziesiąt lat społeczeństwo nasiąkało różnymi treściami i część z nich przetrwała i nie chodzi tu o krytykę, tylko o wrogość, doszukiwanie się i rozdmuchiwanie tego co złe, a pomijanie, umniejszanie i przemilczanie tego co dobre. Niestety ludzie znacznie chętniej słuchają o księżach pedofilach, niż o księżach, którzy prowadzą hospicja.

It?s not a cry you can hear at night
It?s not somebody who has seen the light
It?s a cold and it?s a broken Hallelujah

43 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-04-18 19:31:33)

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Nie wiem o co masz pretensje powielając radiomaryjne kalki. A niechęć do Kościoła nie ma nic wspólnego z komuną, a raczej z pedofilią, kradzieżą majątku narodowego, oszustwami, przekrętami, życiem na koszt podatnika (także mój - niekatolika), nietolerancją, uzurpowaniem sobie specjalnych praw i językiem nienawiści, która wylewa się z ambon. Nie szukaj drzazgi w moim oku, gdy masz belkę w swoim. Wy - katolicy spójrzcie najpierw na siebie, zanim zaczniecie innych oceniać.

44

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Doprawdy zdumiewające. Odpowiedziałam na argumenty, w których sugeruje się, że większość katolików w Polsce to wulgarni antysemici. Moje zdanie "I szkoda, że pieczołowicie budowany przez komunistów wizerunek ciemnego, "wstecznego", bezmózgiego chrześcijanina dalej tak dobrze się sprzedaje." nagle zrobiło ze mnie w Twoich oczach fanatyczną zwolenniczkę Radia Maryja, osobę która obrzuca wyzwiskami, niesprawiedliwie ocenia innych i nie widzi swoich wad.

Ponure posumowanie rozmowy na temat, czy warto mówić o wierze.

It?s not a cry you can hear at night
It?s not somebody who has seen the light
It?s a cold and it?s a broken Hallelujah

45

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Bo ten wizerunek nie ma nic wspólnego z komuną, to zwykłe radiomaryjne przekłamanie. Na taki, a nie inny wizerunek Kościół sam sobie zapracował przez ostatnie 22 lata.

Co do większości katolików, to już Cie prosiłem - najpierw mi zdefiniuj co to jest "katolik". Bo jeśli to jest osoba, która regularnie uczestniczy w ceremoniach religijnych i wierzy we wszystkie dogmaty, to takich mamy nie więcej niż 30% społeczeństwa. Nie przypadkiem dokładnie taka sama część społeczeństwa to wyborcy PiS, partii właśnie radiomaryjnej.
Natomiast jeśli dla Ciebie katolik, to ktoś uważający się za katolika (niekoniecznie chodzący do kościoła i niekoniecznie wierzący w dogmaty), to mamy ok. 85% Polaków, i oczywiście wówczas nie ma mowy o antysemickiej, prymitywnej większości.
Jest jeszcze taka opcja, że katolik, to ktoś ochrzczony i nie apostata, czyli pewnie z 95% społeczeństwa, tylko ta opcja jest absolutnie bez sensu, bo również ze mnie czyni katolika.

46

Odp: Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Odświeżam wink
Co do swoich doświadczeń, mogę powiedzieć, że nie jest łatwo mówić teraz ludziom o Bogu. Jakie są wasze doświadczenia?

''Być czy mieć?
Być z tym, co się ma.''

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Chrześcijanin na wojennej ścieżce, czyli jak i czy mówić o wierze.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018