Witajcie:)
Kobietki mam nadzieję, że jakoś będziecie mogły mi pomóc, bo ja już kompletnie nie wiem co mam o tym wszystkim sądzić.
Ostatnio poznałam na pewnym portalu interentowym bardzo miłego chłopaka, co póżniej okazało się że studiowaliśmy w jednej uczelni posiadamy wspólnych znajomych, mieskzamy blisko siebie itp. Na początku pisaliśmy cały czas na portalu internetowym zaczeło mi to przeszkadać bo nie zawsze mogliśmy się tak spotkać, wię con zaproponował przejście na gg -- i tak wszystko sie zaczeło. Na początku bardzooo superrr nam się pisało, miał wiele pytań, na wszystko był bardzo ciekawy. Skończyliśmy tą samą uczelnie, jesteśmy w tym samym wieku, posiadamy obydwoje wykształcenie pedagogiczne. Wiele nas łączy mimo wszystko, na początku był bardzooo ciekway o wiele rzeczy mnie wypytywał, w duchu śmieszyło mnie to i byłam zadowolona że jest taki ciekawski że chhce wszystko wiedzieć - to był znak dla mnie że jest mną zainteresowany. Często wypytywał mnie o to jak minoł dzien jak było w pracy - ponieważ interesuje go moja praca, to gdzie i z kim pracuje itp itd. Ale od pewnego czasu zauważyłam, ze te nasze rozmowy na gg są coraz bardziej nudne boje się, że wszystkie nasze wspólne tematy wyczerpaliśmy i nie mamy o czym pisac. Praktycznie piszemy dzień w dzień wieczorrem jeśli nie jestem w pracy, to piszemy na gg. lecz kurczeee ile można, zaczyna mnie to nudzić, boje się że wszystko szlak trafi, a wydaje się miłym i fajnym facetem godnym uwagi. Problem w tym, z eon nic nie pisze na temat tego, aby się spotkać i pogadać na żywo, na gg to nie to samo:/ Wspomne, ze piszemy prawie już miesiąc czasu, a on nic nie mówi na temat spotkania. czy ja go wogóle nie interesuje?? Kurczee po co te podchody?? A moze on już nie chce ze mną pisać, ale w sumie ajkby tak było to by nie pisał do mnie, a jak jestem wieczorkiem na gg to zawsze piszemy. Nr tel tez nie wzioł wogóle, miło byłoby dostać od czasu do czasu od niego smska. Co o tym wszystkim sądzicie? Może jacyś panowie się wypowiedzą. Prosze o radę .... ![]()
Podobne tematy
może Ty jakoś zasugeruj spotkanie.
Zasada nr 1 znajomości internetowych brzmi: najpierw wstępna selekcja, potem szybkie spotkanie. Nie da się w nieskończoność ciągnąć wirtualnych rozmów między osobami, które się nie widziały. W końcu trzeba dorzucić jakieś nowe akcenty - powspominać wspólną pyszną kawkę, zacząć snuć wizje kolejnego spotkania. A przede wszystkim trzeba zweryfikować wyobrażenie z rzeczywistością, żeby nie tracić bez sensu czasu i nie pogłębiać wyobrażeń, które są dalekie od rzeczywistości...
W sumie to się chłopakowi nie dziwię - sama bym skapitulowała (mimo dominującej osobowości i charakteru myśliwego), gdyby moja zdobycz wykazywała zerową inicjatywę. Rozmowa nie polega na odpowiadaniu na pytania i czekaniu na następne. Więc czym prędzej zapytaj go, czy nie miałby ochoty wyjść na jakiś spacerek. Przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz. A może przy okazji się okaże, że akurat dzisiaj nie może, bo żona wyszła do koleżanki a on musi dziecka pilnować?
wiesz co ja z mojego obecnego chłoapaka wyciagłam nr gg i nr telefonu:P wydaje mi sie ze jak sie zapytasz o spotkanie to Cie to nie zabije;)poza tym mozesz coz zyskac:)powiedz ze chciałabys go zobaczyc spotkac sie porozmawiac w 4 oczy przeciez to nie grzech jak sie spotkacie zobaczysz co dalej i ocenisz cała sytuacje:)Powodzenia:)
Tylko, że to nie w moim stylu aby prosić o jego nr tel, czy o spotkanie. To on jest faacetem uważąm że to on powienien zaproponowac sotkanie. Ja nie chciałabym mu się narzucać
Dziwnie się on jakos zachowuje
Moim zdaniem to nie będzie nic złego jeśli zapytasz czy może byście nie spotkali się w realu. Skoro tak często pisze, to może sam myśli o spotkaniu, lecz wstydzi się zaproponować, są takie osoby.
Warto, żebyscie spotkali się w realu, nie ma co tracić czasu, żeby cały czas tylko pisać wirtualnie i zastanawiać się czy ta osoba jest taka jak wirtualnie naprawdę czy może to krętacz i niepotrzebnie tracimy nasz jakże cenny czas.
Pozdrawiam i życzę odwagi, to naprawdę nic strasznego ![]()
i co, on też może pomyślał, że nie będzie się narzucać i się nigdy nie spotkacie.
i co, on też może pomyślał, że nie będzie się narzucać i się nigdy nie spotkacie.
i kolko sie zamyka
ja nie wiem skad to podejscie, ze facet pierwszy musi
zyjemy w sredniowieczu czy co?
do odwaznych swiat nalezy, zagadaj co Ci szkodzi?
karmelka
Witaj, Witajcie, piszę tu pierwszy raz tak naprawdę, ale trafiłaś w sedno, mam troszkę podobny problem.
Myslę jednak że vinnga ma rację... mnie tez raz przytrafiła się taka znajomość ( kiedyś tam), gdzie nie mieliśmy do siebie daleko, i chłopak był zadowolony że zaproponowałam spotkanie... wiesz ze zdjęć co innego, a w rzeczywistośći co innego. Po co masz to ciągnąć, jeśli do niczego to nie doprowadzi. Owszem keleżeństwo juz będzie zawsze, ale czy to będzie coś więcej musisz się sama przekonać : ) Będziesz rozmawiać z nim 2 lata i nagle czar pryśnie jak się z nim spotkasz. A jeśli nie ma prysnąć to niech będzie fajnie jak najszybciej.
Właściwie to jest też poniekąd mój osobisty problem, gdzie tu jest granica ... między zwykłym koleżeństwem a angażowaniem się w tę znajomość. Czy warto się wogóle angażować, czy podchodzić do wszystkiego chłodno, bez zbędnych emocji?
Ja mam takiego "znajomego" ale nie mieszka blisko mnie i nie mogę tak porostu się z nim umówić... a najgorsze jest to, że za szybko sie przyzwyczajam....
Pozdrawiam
Wiebie co wydaje mi się, że on nie wei czego chce. I macie racje pomoge mu w tym aby się określił, zaproponuje spotkanie tak delikatnie. Bo po co czas marnować jeśli nic z tego nie będzie ![]()
Możesz zaproponować np "Słuchaj, może wyskoczymy dzisiaj na jakąś kawkę?" - nie ma w tym NIC zobowiązującego i NIC z narzucania się. To zwyczajne pytanie, jakie możesz zadać koledze/koleżance/mamie... jeżeli powie, że nie to będziesz miała sprawę jasną. Wiesz, pisanie tyle czasu też jest męczące więc ja bym się nie wahała:)
a co jeśli to jest 200 km różnicy... ?
Wiecie co zaryzykowałam podgadałam na temat spotkania.Zobaczymy co z tego wyjdzie, bo nie wiem czy sobie wogóle głowe zawracać jak on taki nieśmiały:/
Zastanawia mnie tylko jedna rzecz...czemu nie spotkasz sie z nim w "realu" pisanie przez róznego rodzaju komunikatory ..tuszuje niektóre niedoskonałości..moze warto porozmawiac w cztery oczy???
no i co ze jest niesmiały odrazu go przekreslac nie przesadzaj:)pozatym podobno kobiety sie domagały rownouprawnienia wiec teraz trzeba działac a nie wymowki ze to facet ,tamto facet ^^
hej! ja opisze tu swoja historie.wczesniej nigdy nie pisalam z goscmi z neta. nie interesowalo mnie to, wiedzialam po prostu, ze szkoda czasu. nie wiem jakies takie glupie przekonanie mialam na ten temat. gdy z chlopakiem podjelismy decyzje o rozstaniu po 3,5 roku bylam zalamana. to co sie ze mna wtedy dzialo - kleska. pisalo kilku gosci na gg a mnie to denerwowalo. nie lubilam takich znajomosci. wolalam zeby wszystko dzialo sie w realu, ale.... napisal do mnie pewien chlopak. ja cale wieczory plakalam, rozpamietywalam to co bylo. dochodzilam do siebie. jak napisal do mnie ów chlopak, napisalam szczerze NIE PISZE Z NIEZNAJOMYMI. on sie nie poddal pytal czy bd jutro, albo kiedy wogolo bd na gg. napisalam ze jestem codziennie i przestalam odpisywac. w duszy pomyslalam kolejny beret, ktoremu sie nudzi i przez gg chce pokazac jaki to z niego kozak. nastepnego dnia Tomi napisal znowu. chwile z nim popisalam i uderzylam w rynne
ze nic sie nie ulozy, ze po co ja z nim pisze. co mnie on obchodzi. ale rozwinelo sie to na sze pisanie mimo ze na samym poczatku powiedzial ze ma dziewczyne. minely 2 miesiace, on rozstal sie z dziewczyna. pisalismy niemal codziennie, w pracy myslalam tylko o nim. byl cudowny, mial zajebiste poczucie humoru. moglam z nim pisac na kazdy temat. pomimo, ze pracowalismy obydwoje za granica. 650km od siebie nie bylo mozliwosci zeby sie spotkac. a chcielismy tego bardzo. dalam moj swoj francuski nr tel. wzielam tel na abonament i tak zaczelismy do siebie dzwonic. minal kolejny miiesiac w ktorym mozna powiedziec nie bylo dnia bez rozmowy z nim. cos mnie do mnie ciagnelo, a nie ukrywam, ze zauwazylam iz jego do mnie tez. w maju zaczelismy rozmawiac na skypie, z kamera. nie powiem za pierwszym razem mialam stresa, choc on juz dawno widzial moje zdjecia, ja jego tez. regularnie wysylalismy sobie fotki. ale jakby nie bylo rozmowa przez skype na zywo, na spontana troche mnie przerazala ;/ no ale raz drugi jakos to poszlo
I CIESZE SIE. przed tymi rozmowiami na skypie widzial, ze cos iskrzy. przyznal sie ze ma na imie Sebastaian a nie Tomek. powiedzial, ze tak sobie do mnie napisal, ze nie myslal ze cos z tego bedzie. nie wiedzial, ze tak fajnie i tak dlugo bedzie sie gadalo. wybaczylam mu a co mialam zrobic. powiedzial ze nie ma konta ani na nk ani na fb, co bylo nieprawda. wytlumaczyl mi to tak, ze nie chcial zebym dodawala komentarze bo0 jego dziewczyna by sie wkurzyla. jeszcze wtedy z nia byl. a jak zerwal to brnal dalej, bal sie powiedziec mi prawdy. nie wiedzial jak zareaguje. no ale wybaczylam, w koncu imie to tylko imie tak. on sie nie zmienil. byl jaki byl. tak sobie to wytlumaczyla, bo co raz bardziej ta znajomosc internetowa mi sie podobala. po 4 miesiacach [pisania, gadania na skypie co dzien, wysylania zdjec, rozmow przez telefon spotkalismy sie. on wracal do kraju na urlop, ja tez. zgadalismy sie terminowo. okazalo sie, ze on dzien wczesniej wraca. uparl sie ze wyjedzie po mnie do kalisza. wiecie ile jest z wawy do kalisza??????????no wlasnie. wczesniej juz gadajac na skypie, umowilismy sie, ze jedziemy na Mazury. znalezlismy super domek w lesie, cisza, spokoj. wszystko bylo umowione zaliczka wplacona... serce walilo jak cholera. no i wreszcie nadzszedl dzien mojego powrotu. wyjechal po mnie jak obiecywal. i co???????????? nie pytajcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jest bosko....jestem z nim juz miesiac. wakacje na Mazurach byly cudownie caly tydz z nim. poznawalismy ise dopiero tak na prawde. pierwszy raz na zywo zobaczylismy sie w niedziele a w srode wyjechalismy na mazyry. wiem, ze moze i szybko, ale po 1. mam 24 lata tak! po 2. jestem niezalezna. po 3. on przyjechal do kraju na 2 tyg. po 4. od pierwszego momentu jak go zobaczylam wiedzialam, ze bedzie fajnie. i jest!!!! jestesmy razem juz ponad miesiac. jest cudownie i bardzo go kocham. a on?? juz mi powiedzial, ze znalazl sruga polowke i nikogo innego nie chce. wiem teraz, ze i w necie mozna poznac kogos na prawde interesujacego. kogos kogo sie pokocha calym sercem tak jak ja Sebastianka
:):):) a najfajniejsze jest to, ze ja sie zakochalam w jego charakterze, sposobie bycia, w tym jaki jest, a nie we wloskach na zel albo bluzie nike! kocham go za to jaki jest, fajnie ze najpierw poznalismy sie bardzo, a dpoiero pozniej spotkanie po 4 miesiacach. jest cudownie!!! pozdrawiam
Amen
Ja również znam przykład w moim bliskim otoczeniu szczęśliwego zakończenia wirtualnej znajomości. Moja przyjaciółka poznała jakiś czas temu faceta na jednym z serwisów randkowych. Pisali ze sobą jakiś czas. Szybko się spotkali, bo chyba po 2 tygodniach. Po roku byli już małżeństwem
. Mają cudownego synka.
W dzisiejszych czasach mamy wiele dodatkowych możliwości poznania innych osób. Jak widać warto z tego korzystać
. Zbyt długie kontakty wirtualne nie są jednak wskazane. Nic nie zastąpi realnego spotkania. Także karmellka do dzieła
Nie ma na co czekać. Kawa, spacer czy kino... Możliwości jest wiele. Warto spróbować, bo dlaczego nie? ![]()
Pozdrawiam i życzę powodzenia
.
. Problem w tym, z eon nic nie pisze na temat tego, aby się spotkać i pogadać na żywo, na gg to nie to samo
powinnas sama zapytac, czy nie chcialby czegos wiecej w sensie oczywiscie spotkania. zapytaj czy wystarcza mu tylko pisanie z Toba, czy nie chcialby Cie zobaczyc w realu i czekaj na odpowiedz. jak sie przestraszy to wydaje mi sie, ze moze podawac sie za kogos innego, lub po prostu sciemniac na temat wygladu, a druga opcja to, ze jest nieśmiał. nie wiem co Ci jeszcze napisac. moze wprost powiedz, ze chcesz go poznac i juz. wiem na swoim przykladzie. my z Sebastianem chcielismy sie spotkac, ale musielismy czekac. za granica bylo to niemozliwe. czekalismy chyba 2 czy 3 miesiace... ale warto bylo. tylko, ze on mi ciagle pisal o spotkaniu. mowil, ze chcialby jak najszybciej, ze nie moze sie doczekac. nie wiem wymienialiscie sie zdjeciami moze?? wspominalas tez, ze nie chcial nr Twojej komorki. moze on po prostu sie wstydzi, niesmialy jest. moje zdanie jest takie jakby nie chcial z Toba pisac to by nie pisal. on po prostu sie wstydzi zapytac o kom czy zagadac o spotkaniu w realu. moze pomoz mu w tym?? na pewno warto. pozdrawiam cieplutko
odwagi, ja pisalam przez gg(na poczatku czat) z chlopakiem okolo 3miesiecy, widzielismy sie na zdjeciach(WY WYMIENILISCIE SIE ZDJECIAMI?) I mimo ze mieszkalismy w jednym miescie pisalismy codzien, ale spotkania nie bylo, juz nie pamietam, ale chyba ja nie chcialam, tak czy stak w koncu sie spotkalismy(ewidentnie moja sugestia) no i...
to bylo 5lat temu
teraz jestesmy 3lata po slubie:P
No własnie ,wymieniliście sie fotkami?
Wiesz jak nie umiesz tak bezposrednio zapytac sie go o spotkanie,to moze jak bedziecie pisac na gg to zacznij temat filmow,jakie lubi itd.Potem powiedz,ze masz wielka ochote obejrzec film w kinie,ale nie masz z kim isc;/. I wtedy on powinien Ci odpisac,ze "mozemy isc razem" albo " mozesz isc ze mna".Tak na logike facet powinien zakumac!
Oczywiscie nie musi byc to kino...Dalam taki przyklad.
Moze wypad na rowery? Gdzies do jakiegos parku.Tez fajna sprawa:)
A czemu nie ? Teraz internet nie jest niczym ciężko dostepnym i odległym a setki przykłądów pokazały że po drugiej stronie nie tylko siedzą zboczeńcy
Karmellka, jak najbardziej można poznawać osoby w necie. Dziś czas internetu, tej globalnej sieci. Wiele osób chce poznać kogoś, a nie może. W necie są i złe osoby, ale i takie, które są dobre i to ich jedyna możliwość by z kimś porozmawiać. Można długo pisać w necie. Gdy macie wspólne poglądy i podobni jesteście to tym bardziej. Zobacz co pisze Misiaki14.
Net niesie zagrożenia ale i szanse. Poznajesz kogoś łatwiej, i warto poznawać, bo ludzie różni. Jednym łatwo w życiu, otwarci, inni zamknięci i łatwiej pisać.
Pisz z facetem, jeśli to facet dla ciebie, to będziecie pisać, potem coraz bliżej. Jeśli nie dla ciebie, to nie. Życie. Najlepszego