witam was,juz wczesniej pisalem o tym gdy wszystko sie zaczelo,,,
wiec tak, dokladnie 24.08.2010 roku zostawila mnie najwspanialsza kobieta jaka znalem i prawdopodobnie kiedy kolwiek poznam,bylismy ze saba od 24.05.2008 roku,bylo roznie raz lepiej raz gorzej,,,kochala mnie nad zycie na karzdym kroku okazywala to piekne uczucie,mowila mi ze to ze mna chce spedzic reszte zycia,ze mna pragnie miec dzieci,mielismy juz liste gosci na wesele,kupilem pierscionek,,,majatek...
teraz najgorsze przez jakis czas pisala do mnie dziewczyna,poznalem ja jakies 4 lata temu,zakochala sie choc nawet ze soba nie spalismy widzielismy sie raz w zyciu,nie mialem zapisanego nawet jej nr telefonu,zaczepiala,pisala,wysylala sms itp...moja ukochana wiedziala ze nic mnie z nia nie laczy ze to szczeniara ktora mysli ze sie zakochala,,,ale z biegiem czasu zaczynalo to ja denerwowac wiec napisalem do niej zeby dala sobie spokuj,ze nigdy miedzy nami nic nie bylo i nic nie bedzie...
poranek 24.08.2010 budze sie jak zwykle o 6,lecz cos jest nie tak nie widze mojej M przy mnie w lozeczku zaczynam szukac i nigdzie jej nie ma w mieszkaniu jedynie karta na scianie to koniec nie daje rady no jak bym plyta chodnikowa dostal w twarz...
znalazla u mnie w nocy sms od tej dziewczyuny i nie wytrzymala,nie dziwie sie,rozumiem
przez 2 tygodnie cisza,nie rozmawialismy myslalem ze tak bedzie lepiej wiedzialem ze cierpi ja rownierz, analizowalem wszystko za i przeciw,zrozumialem swoje bledy w zwiazku takie normalne wiecie moje zachowanie i to jak malo czasu jej poswiecalem.rozmawialem z jej rodzicami mowili ze jedli naprawde ja Kochasz to walcz i próbuj...mijaja jutro 7 ms 212 dni i nic sie nie zmienilo nadal kocham ja nad zycie...nadal mam nadzieje
przez te 7 msieciecy robilem zeczy normalnie których nigdy bym nie potrafil zrobic...
namalowalem jej portret mam maly talent
wyslalem lub osobiscie dlaem 500 roz i tulipanow
wysylalem wiersze i listy na 10 stron kim jest dla mnie jak ja kocham
wigilie spedzilem sam u niej pod domem rodzinnym w samochodzie
sylwestra u niej pod praca na mrozie z butelka szampana z piersionkiem zareczynowym w reku pracuje w restauracji
na gwiazde przekazalem jej cos co bylo moim najwiekszym skarbem...(kupilem piekny zloty album na zdjecia,oprawilem w drewno wypalilem jej imie i wiersz na okladce na karzdej stronie namalowane przerysowane nasze zdjecia plus specjalnie sciagniete jej ulubione pralinki z Francji a nawet zyczen nie dostalem)
wiedziala ze jestem ze czekam na znak ale nic,nawet slowa nawet sms
rozumiem gdyby byl ktos inny ale nikogo nie ma,zmieniam sie karzdzego dnia ale przez 7 ms nie bylo dnia bym choc na chwile o niej nie pomyslal...
w nowy rok zucilem palenie i alkohol i inne wszystkie zle nalogi,zle znajomosci,zmienilem styl lecz wciaz nic...od sylwestra sie nie odzywalem myslalem ze czas moze cos zmieni,moze nadal o nas mysli,moze teskni
napisalem w ost sms..czes marta,co slychac moze byla by mozliwosc zobaczenia naszego psa choc na 5 min,mam nadzieje ze to nie problem,, dostalem odp ..to zly pomysl,pies bardzo przezywal brak ciebie ale juz sie przyzwyczail i niech tak juz zostanie.. szok
robie teraz ostatnia rzecz na murze naprzeciwko jej okna w sobote wieczorem wraz z kolega maluje farbami obraz/graffiti twarz naszego haskiego 2 na 2m i napis Mayday & Marta...czyny mowia glosniej niz slowa plus wysylam karton pelen roz ok 200 i 50 tulipanow w srodku w ksztalcie serca
ludzie mowia zapomnij wyjedz,,,tak zrobilem,szwecja,finlandia,moldawia i ukraina 1,5 ms w podrorzy ale nie zapomnialem tylko bardziej tesknie,kolega psycholog mowi ze jeszzce kogos tak wczesniej kochajacegio jak ona mnie a teraz tak zimnego nie widzial i nie rozumie,bo zachowuje sie tak jak bym zabil jej kogos z rodziny ... nie mowcie tylko ze to minie bo to nie mija,,,ostatnio starcilem palca w prawej rece od pily tarczowej wszyscy sie dowiedzieli a ona nawet nie napisala,,,zmieniam wszystko w zyciu za 3 tygodnie oddaje szpik kostny w polowie maja dokladnie w moje urodziny oddaja lewa nerke i nie chce znac biorcy ale wiem ze komus pomorze robie rzezcy które nigdy dla mnie nie istnialy
jednego jestem pewien i za to jej najbardziej dziekuje za to ze mnie zostawila,zrozumialem kim dla mnie jest,jak barzdo tesknie,jak bardzo bladzilem,jak bardzo kocham a zyc tak chyba sam juz chce bo jedynie mysl ze moze kiedys cos nas polaczy trzyma mnie przy zyciu o ile mozna nazwac to zyciem...
czekam na wasze opinie i zdanie co myslicie,,,dziekuje i pozdrawiam!!!trzeba wierzyc!!!
Ja rocznik 84 moja M rocznik 83