edziu:
We wniosku powinnaś napisać wszystko co miało miejsce a co wypełnia przesłanki do pozbawienia władzy rodzicielskiej - czyli zaniedbywanie lub nadużywanie tej władzy.
Brak zainteresowania dzieckiem przez dłuższy czas jest taką przesłanką.
To, że układasz sobie życie na nowo i dziecko kogo innego nazywa tatą i tak traktuje może mieć znaczenie, ale nie musi. Pozbawienie władzy rodzicielskiej nie oznacza, że dany rodzic przestaje być rodzicem. Traci prawo decydowania o dziecku. Więc które argumenty zamieścisz w pozwie zależy od Ciebie, ważne, żeby wypełniały one kodeksowe przesłanki, były prawdziwe i poparte dowodami.
Co do świadków - mogą to być członkowie rodziny. Nie ma ku temu przeszkód.
Zakaz spotkań z dzieckiem sąd wyda tylko w szczególnych przypadkach - udowodnionej przemocy fizycznej lub psychicznej wobec dziecka lub zagrożenia taką sytuacją.
Czerepach:
Stale atakujesz każdą matkę, która z założenia usiłuje chronić swoje dziecko przed nieodpowiedzialnym ojcem.
Piszę - z założenia, bo oczywiście zdarzają się sytuacje, które Ty opisujesz. Zemsta, utrudnianie kontaktów, działanie na szkodę dziecka, wyłudzanie alimentów...Ja nie neguję, że są kobiety, które w ten sposób postępują. Ale na bogów, nie wszystkie! Ty niby mówisz, że wiesz, że nie wszystkie, ale atakujesz na dzień dobry każdą.
Twierdzisz, że prawem dziecka jest kontakt z obojgiem rodziców - oczywiście, ale do osiągnięcia znanego wszystkim wieku o tym, co jest dla dziecka dobre decydują rodzice, ponieważ dziecko nie jest w stanie samo tego dostatecznie rozeznać. Gdyby było w stanie władza rodzicielska nie byłaby potrzebna. I tak się składa, że w sytuacji kiedy ojciec znika, nie interesuje się dzieckiem w żaden sposób, sam sobie to prawo odbiera. Gdyż wówczas to matka, która z dzieckiem jest na codzień lepiej wie, co jest dla tego dziecka dobre, a co nie. W jaki sposób ma o tym wiedzieć rodzic, który dziecka w ogóle nie zna, lub nie widział od lat? Nie było go gdy dziecko chorowało, gdy stawiało pierwsze kroki, gdy zadawało pierwsze pytania, gdy rysowało pierwsze rysunki.
Pytasz, co da pozbawienie władzy rodzicielskiej. To ja zapytam odwrotnie - z jakiej racji taka władza decydowania o dziecku przysługiwać ma rodzicowi, który w życiu dziecka nie uczestniczy wcale? Po co? Pewnie, z racji samego zrobienia dziecka, a potem wzięcia nóg za pas można nazywać się rodzicem. Ale decydowanie o życiu drugiego człowieka w takiej sytuacji, gdy się lata dziecka nie widziało i guzik się o nim wie jest co najmniej moralnym nadużyciem.
Ja nie mówię tu o spotkaniach. Jak już była mowa odebranie władzy rodzicielskiej nie powoduje zakazu spotkań. Ja również gdy dziecko moje wyrazi kiedyś taką wolę nie mam zamiaru bronić mu takiego spotkania, jeśli nie stwierdzę, że mogłaby stąd wyniknąć dla niego krzywda. Przygotuję go to tego spotkania, opowiem o ojcu takim, jakim był bez ubarwień. Bo nie mam w tym żadnego interesu żeby dziecku obraz ojca ubarwiać w tą lub drugą stronę. Ojciec sam sobie świadectwo wystawił i to przed dzieckiem za to kiedyś odpowie, nie przede mną.
Mówisz, że można sprawę załatwiać przez sąd opiekuńczy. Oczywiście. Pod warunkiem, że pozostawienie władzy rodzicielskiej drugiemu rodzicowi ma jakikolwiek sens, to znaczy, on chce uczestniczyć w życiu dziecka i decydować o nim. Bo jeśli nie - po co mu ta władza? Poza tym, Ty jesteś rodzicem, który swoje dziecko zna, kocha i chce dla niego jak najlepiej. Ale ja nie wyobrażam sobie, żebym miała cokolwiek uzgadniać z ojcem dziecka, który nic o nim nie wie i nie chce wiedzieć. To tak jak byś pozwolił decydować o losach dziecka matce, która zostawiła je na śmietniku. Urodziła, więc ma prawo. Ano ma dopóki ktoś chcąc chronić dziecko jej tego prawa nie odbierze.
Art. 95. § 1. KRO Władza rodzicielska obejmuje w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka, z poszanowaniem jego godności i praw.
W jaki sposób ojciec, który od lat nie interesuje się dzieckiem wypełnia powyższe warunki?
art. 95 § 3. Władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny. - W jaki sposób permanentny brak zainteresowania dzieckiem czyni zadość jego dobru?
Art. 96. § 1. Rodzice wychowują dziecko pozostające pod ich władzą rodzicielską i kierują nim. Obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotowywać je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień. - j.w.
Art. 98. § 1. Rodzice są przedstawicielami ustawowymi dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską. Jeżeli dziecko pozostaje pod władzą rodzicielską obojga rodziców, każde z nich może działać samodzielnie jako przedstawiciel ustawowy dziecka. - powiedzmy, że sam wychowujesz od paru lat dziecko, bo matka dała nogę w świat, nie odwiedza, nie dzwoni. Przysługuje jej nadal władza rodzicielska. Pozwoliłbyś by działając jako przedstawiciel ustawowy dziecka podejmowała w jego imieniu decyzje nie mając o dziecku i jego potrzebach zielonego pojęcia?
Ja uważam, że starania o pozbawienie władzy rodzicielskiej takiego rodzica są wręcz OBOWIĄZKIEM tego rodzica, pod którego pieczą dziecko pozostaje właśnie po to, by bronić małoletniego przed decyzjami o nim obcej już mu osoby.
Co do pełnej rodziny - bardzo generalizujesz. Pełna rodzina ponad wszystko. Czy według Ciebie pełnią szczęścia jest gdy rodzice nie szanują się nawzajem, zdradzają, upokarzają, ale trwają razem, bo dziecko? Uważasz, że będąc dorosłym to dziecko podziękuje swoim rodzicom za pełną rodzinę? Ja na przykład żałuję, że moi rodzice zdecydowali się na rozwód dopiero po 25 latach wspólnej męki.
Jeśli rodzice żyją w rozłączeniu, wspólnie wychowując dziecko, bo oboje tego chcą, żadnemu z nich nie należy tego zabraniać. Ale tu jest mowa o sytuacji skrajnej kiedy jedno z rodziców ma gdzieś dziecko i jego potrzeby. Wówczas to nie jest decyzja przykładowo matki, że dziecko ma niepełną rodzinę. Tylko tego ojca, który je porzucił. To nie matka odbierająca za pośrednictwem sądu ojcu prawa rodzicielskie jest tą, która krzywdzi dziecko. Ale porzucający ojciec. To on odszedł, on zniknął, on się nie interesuje, więc to on zabrał dziecku pełną rodzinę!
Dziwię się, że tego nie dostrzegasz, Burzysz się, że matka porządkuje prawnie sytuację, którą ojciec sam stworzył.
Władzę rodzicielską można odzyskać. Jeśli są podstawy do zawieszenia - np. rodzic nie z własnej winy zaniedbuje jej wykonywanie -tylko zawiesić.
Zgodzę się, że to powinna być ostateczność. Wierz mi, że ja próbowałam, dawałam wielokrotnie szanse byłemu by zainteresował się dzieckiem. Dopóki sam nie pokazał i nie stwierdził...że tego nie chce. A dziecku mam powiedzieć, że umarł.
Co do matek biorących alimenty. Nie uważam tego za uwłaczające godności matki, jeśli alimenty te są faktycznie dziecku potrzebne. Jeśli uważasz, że do wychowywania dziecka nie są potrzebne pieniądze, to samotne matki może niech też przestaną łożyć na dziecko. Niech żyje ono samą miłością rodzicielską.
Z jednej strony twierdzisz, że z racji spłodzenia dziecka władza rodzicielska powinna przysługiwać obojgu rodzicom bez względu na wszystko póki sama z mocy prawa nie wygaśnie, a z drugiej, że z tej samej racji spłodzenia łożyć na dziecko powinien tylko rodzic, z którym dziecko pozostaje.
Ja mogę unieść się honorem, bo mimo braku pieniędzy ojca potrzeby mojego dziecka są zaspokojone. Nie każdy rodzic jednak może sobie na to pozwolić.