tyle sie mowi o milosci a ja w nia nie wierze , juz nie . Jestem niesmialy trudno mi zagadac do dziewczyny wiec dlugo bylem sam az Ja poznalem w sanatorium . To byla milosc od pierwszego spojrzenia z mojej strony . Wkrotce bylismy para mial byc slub az nagle wszystko sie skonczylo , podobno poznala innego . Przez 2 miesiace plakalem co wieczor . Gdy doszlem do Siebie poznalem na portalu inna . Tez bylo fajnie , byla u mnie ja mialem pojechac do Niej ale musiala jechac za granice . Jeszcze wieczor przed wyjazdem byly piekne sms ze kocha a na drugi dzien juz byly sms zimne jak od obcej osoby potem napisala jeszcze 4 sms przez pol roku az calkiem wylaczyla telefon . Teraz juz nie wierze i nie zaufam juz nigdy
Podobne tematy
"nie poganiaj amora na każdego przyjdzie pora"
tylko tyle przychodzi mi do głowy.wierze,że każdemu jest ktoś pisany prędzej czy później:)
miłości nie szuka się na siłę...ona po prostu zjawia się sama...
"nie znasz dnia ani godziny"
myślę, że te słowa również odnoszą się do miłości. Jeśli człowiek szuka, ciągle myśli o tym, że jest sam, boi się samotności, tym trudniej jest zauważyć tą jedyną i prawdziwą miłość. Trzeba dać sobie spokój z poszukiwaniem, zająć czymś swój czas, może jakieś zainteresowanie. Może ktoś ma podobne i w końcu się odnajdzie swoje przeznaczenie ![]()
witaj Milka 99 powiem Ci szczerze ze ja nie wierze w milosc , juz nie a przynajmniej w odniesieniu do mnie . Nie ma sie co ludzic ze w moim wieku na rencie nie ma ma co liczyc . Dzieki za sms i Tobie Madziu tez
5 2011-03-10 19:25:40 Ostatnio edytowany przez Liren25 (2011-03-10 20:31:43)
Dobre pytanie. Czy miłość istnieje ? Zostałam zraniona i oszukana i czasami myślę,że miłośći nie ma. Zdarzają się wyjątki gdzie jest zgodne małżeństwo mają udane dzieci i wszystko jest cacy. Ja właśnie marzę o takiej zgranej rodzinie o dzieciach o świętach których nigdy nie mam w rodzinnym domu.Bardzo mi przykro,że spotkało Cię coś takiego ale jak to mówią nie znasz dnia i godziny.
dziekuje Irenko ja Tobie zycze zeby sie spelnilo to o czym marzysz . Czy dostalas maila ? jaka cyfra sie wyswietla w adresie?
7 2011-03-10 20:35:29 Ostatnio edytowany przez Liren25 (2011-03-10 20:57:13)
44 Już do Ciebie napisałam sprawdz pocztę . Pozdrawiam .
dziekuje . Ech smutno mi
dziekuje . Ech smutno mi
Slavek. Slavek - fantazji ci nie brakuje.
co wedĹug Ciebie zmyslilem?
co wedĹug Ciebie zmyslilem?
W odniesieniu do twoich postow w tym temacie-
nie zarzucam Ci klamstwa.chodzi mi o to ze masz poczucie humoru,jestes mily,wiec nie zamykaj sie na uczucia tylko dlatego ze lat 44 i jestes rencista. Fantazja w dobrym slowa znaczeniu. a swoja droga kogos mi bardzo przypominasz.
a kogo jesli moge wiedziec ? ja nic nie musze robic ludzie sami zalatwia wszystko
tyle sie mowi o milosci a ja w nia nie wierze , juz nie . Jestem niesmialy trudno mi zagadac do dziewczyny wiec dlugo bylem sam az Ja poznalem w sanatorium . To byla milosc od pierwszego spojrzenia z mojej strony . Wkrotce bylismy para mial byc slub az nagle wszystko sie skonczylo , podobno poznala innego . Przez 2 miesiace plakalem co wieczor . Gdy doszlem do Siebie poznalem na portalu inna . Tez bylo fajnie , byla u mnie ja mialem pojechac do Niej ale musiala jechac za granice . Jeszcze wieczor przed wyjazdem byly piekne sms ze kocha a na drugi dzien juz byly sms zimne jak od obcej osoby potem napisala jeszcze 4 sms przez pol roku az calkiem wylaczyla telefon . Teraz juz nie wierze i nie zaufam juz nigdy
witaj;
wiesz co z ta nasza miłoscia zawsze tak jest ja tez na poczatku tak myslałem ze jedna miłosc sie zawsze liczy ale to nie prawda na jednego faceta przez cale jego zycie zyje z 9 kobietami i to jest potwierdzone przez portale sprawdzajace takie zeczy mowili nie dawno nawet w kocham cie polsko w tamta niedziele takie pytanie było zadawane przez prowadzącego moja rada na pożadna dziewczyne to????
bez obwiniania w bawełne to nie szukaj bogaczki po 2 nie patrz na wyglad tylko to co czuje ona do ciebie po 3 nie pisz z nia smsów tylko rozmawiaj z nimi o wszystkich sprawach tajnych po 4 nie kupuj prezentów od czasu do czasu mozna ale nie na chalnie wciskajac jej po 5 badz miły i schludnie wygladaj i ubieraj sie to podwarza cała wartosc ciebie i to wszystko co powinneś zrobic to ja ci własnie przekazałem aby muc byc szczesliwym w zwiazkach z kobietami.
Pozdrawiam.
Tobiasz.S
SLAVEk jestes mlodym facetem,do wzięcia,a zachowujesz się jak bys miał 88 lat i cale życie juz za sobą! ![]()
Jesli tamte odeszły to znaczy ze nie kochały prawdziwie i nie ma czego zalować.Czy miłośc istnieje?Wierze że tak bo sama jej doświadczylam...i Ty tez zostaniesz pokochany!Myslę że nie ma człowieka na tej planecie który nigdy nie zaznałby miłości...więc czekaj cierpliwie. ..a raczej nie czekaj ona i tak sama przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie...
dziekuje Kasandra to mile co piszesz a co bedzie czas pokarze
Czas pokaze,pokaże SLAVEk nie jestesmy sami w tym padole chociaz czesto tak nam się zdaje...Zawsze gdzies czeka Ktoś... ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=GbhzZrDQWaU&feature=related
a to dla Ciebie ![]()
dziekuje ale ja mam net w telefonie i mala szybkosc to tak ze piosenki czy wideo raczej odpada ale dziekuje za dobre checi . Jak moge to buzka
Oj to miłe...
tez przesylam buźkę
napisz cos o Sobie . Jesli chcesz cos o moge wiedziec to zobacz moj profil
a Ty sobie poogladaj moj profil...nie wiem czy Ci się spodoba ![]()
musze spadac do pracy. Milego dnia...
ale u Ciebie jest pusty profil wszystkie pola wolne
Cześć Sławku ![]()
Nie drepcz sam wokół siebie Zrobiłeś już niezły dołek.
To że masz 44lata co to za wiek ,młody facet z Ciebie że laski na Ciebie nie lecą trudno.
Mam przyjaciela jest piękny jak młody Bożek kobiety padają pokotem i co jest sam bo żadna nie traktuje go poważnie i myśli że nie potrafi być wierny i kochać normalnie jak człowiek ,widzą ciało nie dusze tego człowieka a jest dobrym człowiekiem i ma prócz ciała serce .Tak że czy jest się pięknym czy brzydkim tu nie ma racji bytu.Po prostu źle trafiłeś
24 2011-03-11 11:22:32 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-03-11 11:24:52)
Miłość ISTNIEJE tylko pod warunkiem, że jest dojrzała i wzajemna. Nie słowa lecz czyny... Na Ciebie też przyjdzie pora. Ja jestem kobieta, mam 34 lata, mam męża, który ze mną nie sypia, raz mnie pobił, nigdy (7 lat małżeństwa) nie przytulił, nie powiedział, że mnie kocha. Jedynie, gdy spytałam czy mnie kocha mówił ...ychy... Czuję sie samotną mężatką. Poza tym mąż dba finansowo o dom, dzieci, mamy dosyć dobrze...materialnie. Co z tego jak ja płaczę w poduszkę? Poznałam innego mężczyzne rok temu, jest romantyczny, mówi o uczuciach, duuużo rozmawiamy, wspiera. Chcę się rozwieść bo poczułam smak miłości i uwierzyłam, ze są kochający mężczyźni. Mąż stwarza problemy, straszy odebraniem dzieci...To paraliżuje mnie przed złożeniem pozwu
Ech.. szkoda gadać.
Jednak wierzę w miłość, będę o siebie walczyła, byleby mi sił starczyło...
Przepraszam, wątek nie był o mnie, ale tak mi się skojarzyło, ja też rok temu nie wierzyłam w miłość.
Głowa do góry, każdy z nas zasługuje na szczęście.
Sandra nie chcę Cię straszyć ale niezłego bata na siebie kręcisz
Typowa sytuacja maż skostniał to trzeba ogrzać się gdzie indziej .
Jeżeli chcesz się rozwieść zrób to dla siebie ,odpocznij ,opanuj własne emocje i wtedy bez nadbagażu i pretensji wejdź w nowy związek .Wtedy przetrwa burzę bo ty będziesz wiedziała czego oczekujesz a co Cię wkurza.A małżonek przestanie straszyć odebraniem dzieci bo będziesz na tyle silna że mu na to nie pozwolisz.A jeżeli tamten mężczyzna Cię darzy poważnym i mądrym uczucie poczeka na Ciebie
26 2011-03-11 11:54:21 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-03-11 11:55:53)
...przepraszam pomyłka,,,
a ja wierzę,że każdy znajdzie swoją drugą połówkę:) im bardziej sie zadręczasz w tym większy dół popadasz.nie można samemu skazywać się na cierpienie czasami trzeba cierpliwie czekać...a gdy już znajdziesz tą odpowiednią to wszystko w twoich rękach:) więc głowa do góry
Sandra nie chcę Cię straszyć ale niezłego bata na siebie kręcisz
![]()
Typowa sytuacja maż skostniał to trzeba ogrzać się gdzie indziej .
Jeżeli chcesz się rozwieść zrób to dla siebie ,odpocznij ,opanuj własne emocje i wtedy bez nadbagażu i pretensji wejdź w nowy związek .Wtedy przetrwa burzę bo ty będziesz wiedziała czego oczekujesz a co Cię wkurza.A małżonek przestanie straszyć odebraniem dzieci bo będziesz na tyle silna że mu na to nie pozwolisz.A jeżeli tamten mężczyzna Cię darzy poważnym i mądrym uczucie poczeka na Ciebie
Wiem, że to nie ta kolejność, ale ten NOWY nie jest na pocieszenie. Nie szukałam nikogo na siłe. Wiem, ze on poczeka, o tym tez mnie zapewnia i mówi ze nic na siłe, ze muszę być pewna tego co robie. Brakuje mi chyba pewności siebie... Jednak chciałabym być kochana...tak jak właściciel wątku. Pozdrawiam:)
sandra.sandra
każda kobieta marzy o tym żeby kochać i być kochaną.to normalne:)
szkoda,.ze mąż nie okazuje ci miłości.ale wierzę,ze jednak poczujesz to czego tak pragniesz:)
Sandra ja Cię nie potępiam jestem od tego bardzo daleka,znam troszkę życie i wiem że ciężko jest dokonywać trudnych wyborów .Jestem samodzielna mamą 3 już nie brzdący i też podjęłam się trudnego wyboru zostać i zwariować czy zwinąć żagle i żyć swoim normalnym życiem odpowiadać za własne błędy.Wybrałam ostatnią opcję i nie żałuję ale zrobiłam to przede wszystkim dla siebie .Czasami zdrowy egoizm jest lepszy niż trwanie w beznadziejnym i rujnujący związku.Czy jestem samotna nie ale nie jestem ponowną mężatką i nie mieszkamy razem .Boję się zaryzykować
a on też i trwamy tak już parę ładnych lat.Może dorosnę do poważnej decyzji ale na razie mimo że mam 41 lat nie chcę wchodzić w nowy małżeński związek bo nie jestem na to po
prostu gotowa.Chcę nacieszyć się swoją niezależnością
Wiesz, mam cholerne wyrzuty sumienia czasami, że zdradziłam. Jednak nowy związek to moje "drugie" życie. Tak czuję. Jednak mój mąż był od prawie zawsze oziębły, potem mnie pobił i nadal uznaje, ze nic złego nie zrobił. Męczy mnie to, ze on nie ma wobec mnie skrupułów, a ja czuję sie winna. To się chyba nazywa syndrom ofiary?? Mąż zaproponował rozwód, jednak nie złożył papierów. Gdy pytałam kiedys o to czy chciałby NAS naprawić wzruszał ramionami i odpowiadał, że nigdzie nie bedzie chodził. Dodal "mi wszystko jedno". A ja nadal mam wyrzuty sumienia. Być może dlatego, że mam ślub kościelny i będę "potępiona" przez księży i mamę, rodzinę...
Zostać dla dzieci czy odejść dla siebie?
32 2011-03-11 12:37:39 Ostatnio edytowany przez madzia0311 (2011-03-11 12:38:06)
sandra,sandra
on po prostu manipuluje tobą i twoimi uczuciami..taki jakiś szantaż emocjonalny...
on zawinił ale ciebie obarcza odpowiedzialnością:( i pewnie dobrze wie,jak bardzo cię rani i sprawia mu to przyjemność:(:(czy zostać dla dzieci czy odejśc?- nie wiem...jeśli będziesz w tym trwała to prędzej czy później dzieciaczki też ucierpią:(
ja odeszłam...z synem...tylko byłam w troszkę innej sytuacji:( ale wiem jak się czujesz tak samo się czułam przez kilka lat:(
a czy jest możlowośc,że usiądziecie i na spokojnie porozmawiacie?
Próbowałam rozmawiać nie raz. Przeważnie udaje, że nie słyszy i zgłaśnia TV, wychodzi z domu lub tez mówi tak -"możesz tu mieszkać, może będę załował, ale raczej nie. Po co mamy się męczyć. Jeśli zostaniesz, pamiętaj - nigdy żadnych wspólnych wakacji, wszystko solo". Ogólnie jego rodzina uwaza mnie za najgorszą, bo chcę odejść. Spytałam jego siostry czemu nie widziala moich siniaków? Odpowiedziała, że nie było aż tak źle, że pewnie zasłuzyłam. Mój mąż nigdy nie obronił mojej osoby wobec ataku swojej siostry, a nawet szwagra, który po pijaku, przy stole na urodzinach zaczął mi ubliżać (ubliżał tez swojej żonie). Wyszłam z tych urodzin, po czym moja teświowa stwierdziła, że popsułam urodziny. Mój mąz natomiast stwierdził, że niczego nie zauważył, że przesadzam.On bardziej kocha swoją rodzinę - ostatnio powiedzial, że bardziej ceni sobie swoją mamę, siostrę niż mnie. Tamto dobro uważa za lepsze...
Sandra zrobiłam to dla siebie fakt.Ale po reakcja moich dzieci mnie zaskoczyła.Córka przytuliła i powiedziała ,,Mamuś już po wszystkim"a syn ,,Gratuluję pierwszej męskiej decyzji Mamo".Ostatnie z mojej latorośli oczekiwało dopiero przyjścia na świat.Syn miał wtedy 12 l a córka 7.Wiedza że to nie ich wina i nie miały z tego powodu traumy a to dużo dla mnie znaczyło.
Anula70 masz cudowne dzieciaczki-tylko pogratulować:)
sandra.sandra
jeśli on ma takie podejście do ciebie to myślę,że powinnaś się jednak rozwieść po co tkwić w czyms co nie ma przyszłości?:( takie to smutne ,że często zawierzamy swoje zycie takim typkom,kochamy ,ufamy ,staramy sie a później-lipa:(
a ile lat mają twoje dzieci?
Byłam kiedyś z moimi dziećmi u tego NOWEGO. Córka, mimo, że ma 5 lat to powiedziała, "mamuś on cię kocha, a tata nie. Ja to widzę". Zaskoczyło mnie to pozytywnie.
Boję się tego szantażu od mojego męża, że zabierze mi dzieci, choć ostatnio mówił, że może syn zostanie ze mną a córka z nim. Powiedziałam, że tak nie wolno.
Mąż na co dzień jest bardzo miły, sąsiedzi go lubią.Dobrze tez opiekuje się dziećmi. Tylko ze mną nie ma wspólnego języka. tak się zaczęło po urodzeniu 2 dziecka. On taka złota rączka i każdy ma z niego pożytek. Kosztem oczywiście czasu, którego nie spędzał ze mną. Znamy się 10 lat a może 4 razy byliśmy na spacerze.
Mam pytanie - czy jego rodzina ma rację, że jak mnie pobił TYLKO raz, to niepotrzebnie robię z tego "aferę"?
Ja nie potrafię o tym zapomnieć, tym bardziej, ze nigdy nie wyraził skruchy. Ja głupia na to liczyłam. Teraz gra mi na uczuciach. Ale robi to bardzo "dyplomatycznie".
Ostatnio musiałam wyjechać na 2 dni a on nawet nie poinformował mnie, że dzieci się rozchorowały. Miałam do niego pretensje. Zawsze jak gdzieś idę, nawet po zakupy, mówię, jakby się coś działo to dzwoń. On nie dzwoni - woli zostawić dzieci pod opieką sąsiadki. Robi mi chyba na złość.
jak dla mnie to o jeden raz za dużo!! jakim prawem faceci biją swoje żony?
skoro taki maczo to niech się zmierzy z równym sobą!!
widzę ,że stwarza bardzo dobre pozory,jaki to on nie jest dobry...hehe
a co do dzieci,ze grozi ci,że je zabierze to jest tylko jego głupie gadanie robi tak bo wie ,ze to jedyny sposób aby cie zatrzymać...może on się boi?? bo taki z niego tchórz ...czuje zagrożenie..może i rozumie jak bardzo cię krzywdzi ale jest za dumny ,żeby okazać ci uczucia..
nie wiem oni są tak skomplikowani:/
Moje dzieci to przedszkolaki.
Jest mi żal siebie, bo naprawdę mam potencjał na stworzenie udanej rodziny. Nie udało mi się czuję się winna. dzieci bardzo mnie kochają, ojca też.
W trakcie małżeństwa zapadłam na nerwicę lękową, mąż zawsze udawał, że robię to jemu na złość. Jak dostałam raz ataku paniki przy jego siostrze to darła się na mnie, że mnie zaskarży do sądu, że znęcam się psychicznie nad mężem i teściową.
Ta choroba to nie przelewki. Biorę leki ciągle. Powiedziałam szwagierce, że skoro ona uważa, że ja tak świetnie się bawię podczas ataków paniki, to jej życzę tak dobrej zabawy.
Ona się na mnie drze a mąż stoi i patrzy. Właśnie podczas jednej z takich kłótni z jego siostrą on podszedł i mnie pobił. Była policja. Poradzili się dogadać.
Skąd mam wziąć odwagę?
Płaczę codziennie jest mi ciężko. Być może nie taki diabeł straszny. W końcu jest ktoś kto mnie kocha.
Przepraszam, że tak się rozgadałam.
nie przepraszaj:-)doskonale cię rozumiem..jeśli masz ochote napisac coś więcej możesz na maila-:)
Sandra człowiek który kocha i szanuje nie poniża i nie podnosi ręki na osobę z która dzieli życie.
Jesteś matką i masz prawo żądać żeby Cię informował o każdej rzeczy która dotyczy twoich dzieci.
Z tego co piszesz jest w stosunku do Ciebie raczej obojętnie nastawiony .Jesteś bo jesteś a jak Cię nie ma to też dobrze
.A dzieci widzą więcej niż nam się wydaje i czasami warto ich posłuchać.Twój mąż traktuje je jak zabawki .Żonka niegrzeczna ściąga z półki ,żonka grzeczna znów na półkę.Wyrachowany drań
Tak, masz rację, jest obojętny. Kiedyś miałam operację. Tydzień potem pojechałam do apteki wykupić sobie leki (jakieś 10 km trzeba podjechać). Specjalnie, by sprawdzić, czy się zainteresuje, po drodze odwiedziłam koleżankę, nie było mnie jakieś 3-4 godziny. Koleżanka w szoku "Jak to nie dzwoni, nie pyta? Przecież mogło coś ci się stać". Wiecie co zastałam po powrocie do domu? Jak on siedział z mamusia i pokładali się ze śmiechu oglądając jakąś komedię.
Jego komentarz "a po co miałem za tobą dzwonić? Przecież jak stracisz przytomność to nie odbierzesz telefonu" - powalił mnie na łopatki.
On w domu - teraz - podchodzi i pyta "czy zrobić ci herbatę", "jedziesz do miasta". Tak grzecznie pyta... Jakbyście popatrzały na niego z boku to bardzo troskliwy facet...na pozór.
42 2011-03-11 14:06:49 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-03-11 14:08:48)
Skądś to znam
Też w oczach teściowej byłam gorszym gatunkiem,ale okazałam się w innych dziedzinach lepsza wiec była po prostu zazdrosna i jest do tej pory
Zawsze było wszystko dla innych nic dla mnie i dzieci a jak poroniłam to powiedział w szpitalu przy moich rodzicach że dobrze bo to nie było jego.A poroniłam bo jego mamusia zepchnęła mnie ze schodów.Trochę trwało zrezygnowałam z pracy w warsztacie za darmochę bo kieszonkowego to luby nie dawał dobrze że miałam rentę.I poszłam do pracy i zaczęły się schody jego mamuśka przychodziła z kolejnym kochasiem do mnie do pracy robili u mnie zakupy a w domu mojemu powiedziała ze mnie w pracy nie było.Pierwszą rzeczą jaką po rozwodzie kupiłam to samochód tym razem tylko dla mnie i dzieci a w zeszłym żeby doprowadzić jego mamuśkę do furii kupiłam samochód synowi .
Teraz wiem że żyję nie zarabiam kokosów ale skromnie pcham swój wózeczek do przodu
i to jest cudowne uczucie.Tego Tobie Sandra życzę pięknych chwil w życiu ,uśmiechu na twarzy i radości z posiadanych dzieciaczków.A wtedy będziesz się mogła w pełni cieszyć miłością i odzyskasz szacunek sama do siebie.
Anula- jak to Cie zepchala ze schodów i przez to poronilas? I Ty jej jeszcze nie zabilas??Dlaczego Cie zepchala i czy poniosła konsekwencje, jestem w szoku. Ja to bym babsko zaciupala.
milego popoludnia
Mój syn wtedy 3 letni bawił się pilotem od wierzy a ja w kuchni piekłam ciasto,pogłośnił wierzę zanim do niego doszłam i ściszyłam to ona przyleciała z dołu na półpiętro i wykręciła korki zeszłam i bez słowa wkręcałam korek wtedy mnie pchnęła .Nie poniosła żadnych konsekwencji bo szacowny stanął po jej stronie.To już przeszłość i rozdrapywanie starych ran nic nie daje ,to już było teraz jestem szczęśliwa i wiecznie uśmiechnięta ,to ją doprowadza do szewskiej pasji
Radzę sobie sama i nie są mi do niczego potrzebni .Zemsta ma wtedy słodki smak gdy ten co miał utonąć żyje a ten co się wywyższył spad na sam dół z własnej winy i dusi się własnym jadem
Cześć Sławku ![]()
To straszne:( ale skoro już nie chcesz o tym mówić to nie mowmy dobrze ze już nie musisz jej znosić i ze jesteś teraz szczęśliwa , a babsku życie pokaże samo jeszcze.
Toksyczna teściowa potrafi zepsuć wszystko. Jednak taka jest prawda, ze gdyby mężowi zależało na żonie i zrozumiał komu przysięgał, to nie pozwoliłby na złe traktowanie swojej kobiety. Jednak synuś woli mamusię. Nie jestem przeciwniczką teściowych - sama nią kiedyś będę, ale uważam, ze powinna wiedzieć kiedy być a kiedy zniknąć.
Moje kilka pierwszych rocznic ślubu - łącznie z pierwszą wyglądały tak, że to teściowa przychodziła do mnie z prezentem. On miał ważniejsze zajęcia. ja potem płakałam. Po kilku latach w ogóle przestała to robić. I dobrze. Nie mam do niej o to pretensji, ale to wyglądało jak farsa.
Niedawno powiedziałam do niej, że takiego mam męża, że o rocznicy nie pamięta. A ona na to - a mało ode mnie prezentów dostałaś? Śmieszne. Nawet bardzo.
Zaaranżowałam na rocznicę małą kolację - żeby pokazać mężowi, może przypomnieć, że jest taki dzień. Zadzwoniłam by pamiętał. Przyszedł do domu z niczym. ja miałam małą kolację. Poprosiłam by poleciał po wino. Poleciał. Siedział jak muł przy tym stole, a właściwie leżał od niechcenia na fotelu. Poprosiłam by otworzył i nalał. Nalał mi i sobie, wzięliśmy do rak kieliszki, a on wtedy pytał - to może nalejemy mamie?
On nie czuł tego co ja. Wypiłam sama.
gdy opowiadałam to teściowej powiedziała, że jestem głupia, bo nie doceniam tego, że on tak bardzo cieszył się kolejną rocznicą, że chciał ją spędzić z bliskimi, z matką.
Zgodziłabym się, gdyby godzinkę, dwie poświecił tylko mi, potem mogliśmy zaprosić teściowa do siebie. Ja chciałam z nim spędzić chociaż taki dzień sam na sam. Nie zajarzył:(
Mój znajomy powiedział, "nic nie poradzisz na to, ze matkę kocha bardziej niż ciebie".
Tak wogóle to przepraszam Słavku35, że tak przypadkowo wtargnęłam na Twój wątek. Ale sam widzisz, każdy chce być kochany . Kobieta czy mężczyzna, kazdy szuka drugiej połówki. Często się mylimy, jednak ja wierzę w to, ze swoją własnie spotkałam;)
Pozdrawiam.
Życie czasem bywa sprawiedliwe tyle że trzeba na tę sprawiedliwość poczekać.
Nie cieszą mnie jej upadki bo mam w odróżnieniu od niej serce na właściwym miejscu i raczej współczuje jej że jest taka jaka jest bo to nieszczęście samo w sobie.
jest ok Sandra
przynajmniej ruch zrobilas tu Sandra bo tak to pustk
SORrY SLAVEK,faktycznie mój profil jest pusty...ale ja jestem nieogarnięta! ![]()
sandraSandra -dlaczego Twoja mama by Cie potepiła?
O ....SORY ...jak zwykle czytalam posty i całą drugą stronę zgubiłam ,ale doczytalam! NO ale sie usmialam z tekstu ,marika1313...,,ja to bym babsko zaciupala''...tu takie smutne zyciowe dramaty ,i ten tekst no lzy mi plyna po policzku ze smiechu ,sory ...moze odreagowuje w ten sposób zle emocje //////SLAWKU masz deficyt w milosci, zobacz ile ciepla zebrales od dziewczyn na forum ,znajdzie sie ktos kto Cie pokocha ,NAPEWNO!!!
Ja tez poszerzam swój slownik poprzez forum
a co do SLAVKA to faktycznie mysle że to fajny facet...tylko jeszcze nie trafil na swoją polowinkę.
Jejku,myślałam że to nastolatek pisze...patrzę a tu wiek 44 ...
sandra,sandra - "Być może dlatego, że mam ślub kościelny i będę "potępiona" przez księży i mamę, rodzinę..." - jakie to głupie...
Z całą pewnością ten psychopata którego nazywasz mężem takich problemów nie ma.
Anula70 ma 100% racji - popracuj nad tym wszystkim czego Ci teraz brakuje abyś w kolejnym związku nie bała się potępienia.
Daria nie rozumiem tej uwagi o wieku i nie wiem co ma wspolnego . Dzieki Regis i Kasandra
58 2011-03-11 21:03:00 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-03-11 21:05:01)
sandra,sandra - "Być może dlatego, że mam ślub kościelny i będę "potępiona" przez księży i mamę, rodzinę..." - jakie to głupie...
Nie wiem co masz na myśli mówiąc, że to głupie. (?)
Nie powinnam się tym przejmować, ale ciężko mi się żyje jak każdy kto koło mnie przechodzi, spogląda "spode łba" (brzydkie okreslenie) i nie odpowiada "dzień dobry" a jesli już dojdzie do jakiegoś komentarza, to wszyscy mówią - Dziewczyno, a co na to by powiedziała twoja rodzina, jak ty sie przed księdzem wytłumaczysz?
Ludzie wsród których mieszkam reprezentują "ciemnogród" i próbują mi go wpoić. To grupa wzajemnej "molestacji" ![]()
Tłuka mi do głowy. Ja nie jestem "zacofana", wiem, że to bzdura, ale dudni mi w uszach od takich staroświeckich komentarzy.
sandra nie przejmuj sie durniami . Ludzie za duzo patrza na ksiezy
Wiem, że za dużo patrzą. Kiedyś słyszałam wypowiedź, że kobieta poniżana czy tez bita "powinna" odejść, bo żyjąc z kimś takim naraża swoje zdrowie - a to nie po katolicku.
Slavek - widzę, że jesteś bardzo wrażliwym człowiekiem.
Mam fajnego kolegę, w zupełnie innej części Polski.
Ma niecałe 30 lat, jako dziecko miał porażenie mózgowe w stopniu lekkim. Nawet matka mu dokucza. Jednak poznał dziewczynę, psycholożkę, która świetnie się z nim dogaduje.
Ogólnie to tego porażenia nie widać. Gra chłopak na wszystkich instrumentach ze słuchu, jest baaardzo inteligentny. jednak co z niego zrobiła matka, zamiast go chronić to popychadło z niego zrobiła.
Do czego zmierzam..., ze taki chłopak dla niektórych jest nic nie wart, a np. dla mnie to super kolega, dla jego dziewczyny wielka miłość.
Więc chyba nie ma co się przejmować małymi niepowodzeniami. Tylko tak trudno to wdrożyć w życie. Wiem to na własnym przykładzie.
takie forum pomaga;)
nie wiem czy pomaga wiem ze nie milosci nie to wiem dobrze
Miłości forum nie pomoże, ale kto wie...
Moja koleżanka ma męża właśnie z forum - jednak trzeba być ostrożnym.
Ale pomaga czasami podnieść się na duchu.
Wiem coś o tym.
Byłam kiedyś bardzo ponurym człowiekiem, potem korespondowałam z kilkoma osobami i tak mnie rozbawiły, że miałam humor duuużo lepszy.
Potem poszłam do pracy cała uśmiechnięta i co zauważyłam (?), że im więcej się uśmiecham tym ludzie bardziej do mnie lgną, rozmawiają i dostawałam dużo komplementów - nawet od kobiet (że jestem miła, uśmiechnięta, poztywna...).
Wtedy tez poznałam wiele nowych osób.
Sytuacja "padła" gdy dostałam manto od męża. Wtedy znów byłam smutna i na własne życzenie pozrywałam większość kontaktów. Po prostu byłam tak przygnębiona, że wolałam powiedzieć, że nie mogę się spotkać, bo to i tamto...niż spotykać się i mieć łzy w oczach jak widziałam jak moje koleżanki szaleją na parkiecie z mężami jakby mieli po 17 lat (a mieli ponad 40). Nie chciałam im psuć zabawy swoją kwaśną miną. Zresztą miałam lęki i depresję. Dłuuuga historia. Książkę mogłabym napisać.
nie zwracaj uwagi na ludzi walcz o Swoje szczescie
nie zwracaj uwagi na ludzi walcz o Swoje szczescie
HA...No wlasnie, sam to powiedziales,wiec walcz drogi Panie! TO dotyczy samego Ciebie , czemu taki zrezygnowany jestes?Kiedys sie cos nie udalo i juz koniec? Smutek na cale zycie ?
masz racje