Nie wiem nawet jak zacząć.Mam dziewczyne z którą jestem juz 3 lata. Ostatnio mam coś mi dokucza, chodzi mi oto ze mam pragnienie się zakochać. Zdarza mi się często ze myśle jak by to było z inną. Chciałbym kogoś kochać tak na "zabój"a tak nie jest .Nie wiem co robić czy opłaca sie robić jakies radykalne ruchy ,żeby pózniej nie żałować. nie chcę skrzywdzić mojej dziewczyny wiem ze mnie kocha .ale nie wiem czy ja ją kocham i w tym sęk. Czuje jakąs dziwną pustke. Moze mój związek to jest tylko przyzwyczajenie z mojej strony a z drugiej nie chce jej ranić i tak brwne w tym jakiś czas. Mam nadzieje ze zrozumieliscie mnie. Co mi radzicie dziewczyny z waszego punktu widzenia?
Podobne tematy
Ja bym nie brnęła.Co prawda -nie każdego "sieknie" strzała amora nagle i ostatecznie- ale sam stwierdzasz,że to trochę przyzwyczajenie a nie ma z Twojej strony tzw. chemii....... No i nie wiem........ czy te motylki....... to tylko są u babskiej populacji?????Miłość taka na zabój.......powiadasz.......... to się tak nie da zaplanować........ i wykonać.Według mnie- to Ty sam jeszcze tak naprawdę jesteś na etapie poszukiwań.Czasem lepiej zranić raz......... ale radykalnie.Chociaż nikt Ci nie zagwarantuje,że będziesz kochał na zabój .... jutro....... pojutrze czy kiedyś.Jedno wiem........ by z Kimś być........ trzeba kochać - inaczej nic z tego nie wyjdzie prócz łez ,pretensji i obsesji zmarnowanego życia.
Miłość od pierwszego wejrzenia puka do drzwi niespodziewanie. To zazwyczaj impuls..... i już wiesz że to ta, z którą chcesz być. Doznajesz uczucia, że serce zaraz eksploduje, pragniesz mocno być z nią i nie rozstawać się.
Miłość albo jest albo jej nie ma. Jeśli nie jestes pewien, masz jakiekolwiek wątpliwości, to oznacza, że jeszcze nie tu i nie teraz i nie ta jedyna na całe życie.
Czytałam gdzieś w jakiejś książce, że po 7 latach czar pryska, ale czy to parwda????? Nie wiem, to raczej zależy od tego jak silna jest miłość i jak mocno się ją pielęgnuje.
Ja z własnego doświadczenia wiem że nie warto porzucać tego z kim się jest bo ja też byłam ciekawa jak byłoby z kimś innym,imponowało mi to że ktoś jeszcze się mną zainteresował.Opisałam już wcześniej swoją historię w wątku najgorszy błąd w moim życiu-bo dla mnie tak jest .Na szczęście u mnie dobrze się skończyło bo okazało się że mój mąż naprawde mnie kocha i przebaczył mi,a ja żałuję tego co zrobiłam ale czasu nie można cofnąć i zapomnieć też nie można...niestety
Poprostu tak już jest zauroczenie z czasem mija,co nie znaczy że się nie kocha.Naturalne jest że nowa osoba jest dla nas interesująca pociąga nas a potem gdy już dobrze ją znamy to już jest innaczej,ale nadal możemy kochać...
Ale jeśli chcesz upewniić się co do swoich uczuć to może dajcie sobie jakiś czas wolnego od siebie i zobaczysz czy będziecie tęsknić za sobą czy raczej będziesz myśleć by wreszcie lecieć się zabawić...
hmmm mi ostatnio kolega powiedział że chciałby coś ze mną zdziałać....... i wszystko ładnie pieknie bo jet fajny i bardzo go lubie tylko że jest problem i dla mnie spory...bo on ma dziewczyne. a ja nie chce sie bawić w takie rzeczy i u to nawet powiedziałam . stwierdził ze mnie rozumie ale powiedział też że coraz częściej o tym myśli... ach tam ![]()
Ja myślę, że jeśli chodzą Ci takie myśli po głowie tzn., że tej swojej dziewczyny tak naprawdę nie kochasz, gdybyś kochał, nie chodziłyby Ci po głowie inne. Nie można być z kimś z litości, bo krzywdzisz ją w ten sposób. Ona prędzej czy później wyczuje, że coś jest nie tak między wami i będzie cierpieć, oszczędź jej tego. Zapytaj siebie czy za nią tęsknisz jak jej nie ma? Czy Ci jej brakuje? Czy jesteś o nią zazdrosny? Czy bardziej zależy Ci na tym by spędzić z nią czas , czy wolisz być bez niej? te wszystkie pytania i tym podobne, pozwolą Ci bardziej ocenić sytuacje, ale jedno jest pewne, nie bądź z dziewczyną, tylko dlatego, ze Ci jej żal !
Nie mam sensu oszukiwać dziewczyny i samego siebie. Ja byłam w podobnej sytuacji. Fajny facet, ale nie czułam do niego nic prócz czystej sympatii. Bardzo sie angazował. Zaczał wyczuwać, ze sie wacham. Również nie chciałam tego konczyć, dlatego zeby go nie zranić, ale gdybym zastanawiała sie dłużej i odwlekała rozmowe mogłabym go zranić jeszcze bardziej. Twoja sytuacja jest o tyle trudniejsza, ze jesteście ze soba juz pare lat. Ja byłam z tym chłopakiem pare miesięcy. Zycze podjęcia właściwej decyzji.
8 2014-11-20 21:00:36 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-20 21:06:04)
Zostaw ją i tyle. Nie chcesz jej ranić, ale bardziej ranisz ją będąc z nią tylko dlatego, bo jest Ci jej szkoda. Dziewczyna zasługuje na coś lepszego w przyszłości, a Ty jej dajesz tylko żal i współczucie.
Lepiej rozstać się po tych trzech latach, niż po kolejnych trzech.
Pamiętaj też, że jeśli ją zostawisz, to masz jej dać spokój na zawsze. Nawet jeśli po czasie zrozumiesz, że jest Ci bliska, to masz się od niej odczepić, bo nie będziesz jej już wart. Poza tym to może być tylko na jakiś czas, a później znowu się rozmyślisz, dzieciaku. ;]
Zostaw ją i tyle. Nie chcesz jej ranić, ale bardziej ranisz ją będąc z nią tylko dlatego, bo jest Ci jej szkoda. Dziewczyna zasługuje na coś lepszego w przyszłości, a Ty jej dajesz tylko żal i współczucie.
Lepiej rozstać się po tych trzech latach, niż po kolejnych trzech.
ApoteozaPrawdy ale może od 2008 roku to on zdążył ją już zostawić? Albo ożenić się. Albo zmienić płeć.
W końcu przez 6 lat wiele mogło się wydarzyć
10 2014-11-20 21:07:55 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-20 21:09:19)
O kurcze, nie zauważyłam, że to taki stary wątek. xD Że też ludzie piszą w takich starych tematach. xD
Dzięki za zwrócenie uwagi. ![]()
O kurcze, nie zauważyłam, że to taki stary wątek. xD Że też ludzie piszą w takich starych tematach. xD
Dzięki za zwrócenie uwagi.
Zabawne :-)