jestem z chłopakiem 4 lata, oczywiście nasz związek jest poważny, za kilka lat planujemy ślub, mieszkamy już razem u jego rodziców (niedługo dla nas będzie całe piętro)
Mieszkamy na wsi 10 km od miasta, tutaj każdy ma samochód bo nawet do sklepu trzeba dojechac. Mam prawo jazdy ale niestety nie jezdze samochodem bo go nie mam:( w przeciwieństwie do rodziny chłopaka, tam każdy ma swój. Do szkoły muszę dojezdzac autobusem co jest dla mnie uciążliwe bo jazda trwa 50 minut i muszę się przesiadac aby dojechac na uczelnie. Zbieram na własny samochód ale niestety miesięcznie mogę odłożyc tylko 150 zł, a chciała bym już w czerwcu kupic auto (jakieś nie duże i nie drogie)
ale do tego czasu będę miała tylko około 1200 zł oszczędności. Chłopak zarabia dosc sporo, powiedział że dołoży mi do samochodu te 3 tysiące... Będzie to nasz wspólny samochód aczkolwiek ja będę nim jezdzic bo on do pracy dojezdza ciężarowym.
Ale nie wiem co o tym myślec... Czy to wypada abym tak brała od chłopaka tyle pieniędzy?? Wcześniej nie miałam takiego problemu ale teraz zaczęłam się nad tym zastanawiac bo rozmawiałam z koleżanką i ona stwierdziła że nie wzięła by tych pieniędzy...
Nie chcę żeby rodzina chłopaka myślała że wyciągnęłam od niego te pieniądze, myślę też nad tym że kupie auto a przez kolejne pól roku uzbieram pieniądze i oddam mu żeby było po połowie.
Proszę oceńcie tą sytuacje:(
(zajrzyjcie do wątku "moja przyszła teściowa to kłamliwa kobieta" w dziale relacje z rodziną, tam poruszam inny mój problem)