Będę się streszczać i od razu przejdę do rzeczy. Byliśmy razem 4 i pół roku. Planowaliśmy ślub, wspólne życie. W zeszłym roku w wakacje poznałam kogoś przez internet. I zakochałam się. Ja wiem,że to głupie przez internet się zakochać na podsttawie rozmów na gg, ale ja nie o tym, bo wiem, że zako/chałam sie we własnym wyobrażeniu tego człowieka. Wiedziałam cały czas, a mimo to nie kończyłam tej znajomości będąc z G. (mój realny partner). Przez cały czas pisałam z P.(ten internetowy). Niedawno G. odkrył nasze rozmowy na gg, dał mi ultimatum, albo zrywam kontakt z P. albo z nami koniec. Od jakiegoś czasu moje uczucie wobec G. były zmienione, Wygaje mi się, podkreślam: wydaje, że byłam z nim tylko dlatego, by go nie zranić. No i był jakiś sentyment. Jednak po tym jak kazał mi zerwać z tamtym kontakt - coś we mnie pękło. Zrobiłam źle- skłamałam, mówiąc,że ten kontakt zerwałam, jednak nadal pisałam z P. Drażniło mnie to, że G. ciągle pyta z kim piszę itp (choć rozumiałam go w 100%). W końcu gdy byłam u niego po raz ostatni, poszłam do toalety, a on w tym czasie przejrzał moją torebkę. Znalazł tam moje osobiste zapiski, odnośnie tego,że czuję się źle w związku. Wywiązała się rozmowa, podczas której ja zaproponowałam przerwę. Zgodził się. Teraz jestem rozdarta. Z jednej strony nie byłam fair, pisząc z P. Z drugiej strony on (G.) nie powienien naruszac mojej prywatności (szperając w archiwum gg, czy torebce). Uważam,że z tego związku nic nie będzie - on mi nie zaufa, ja nie zerwę kontaktu z P.,bo mi po prostu na nim za bardzo zależy. Z drugiej strony, tak bardzo mi przykro,że go zraniłam, że cierpi przeze mnie, ze jestem gotowa wrócić do niego tlyko po to, by był szczęśliwy. Ale co to za szczęście gdy będę go oszukiwać? Mam taki mętlik w głowie, że dziś chciałam rzucić się pod pociąg, nie wiem co robić,... pomóżcie
I jeszcze jedno, mamy ta "przerwę" a jutro walentynki. Mamy dla siebie prezenty... spotkać sie z nim, czy nie?
Wiem,że to głupie, no ale...