Witam
od jakiegoś czasu nurtuje mnie pewna sprawa, chciałabym widzieć, jak uważacie, czy różnice intelektualne między partnerami są jakąś wielką przeszkodą? Sama jestem właśnie w takiej sytuacji, gdzie mój chłopak ukończył tylko zawodówkę i od paru lat pracuje, ja natomiast studiuję. Nie chodzi tu jednak o wykształcenie, tylko o sposób patrzenia na świat. Jego poglądy są często inne lub poprostu myślę, że nie potrafi wypowiadać swego zdania na pewne tematy, nie umie wyrażać swojej opinii. Na dodatek pochodzi z rodziny, gdzie nikt nie ukończył wyższej szkoły niż podstawowa. Jego rodzice mówią, że celem życia powinna być praca na roli ;/ a nie jakieś siedzenie nad książkami i nauka. Ostatnio nawet usłyszałam, że od wiedzy miesza się ludziom w głowie
(jakiś idiotyzm). Jak niedawno czytałam, ludzie powinni starać się w jakiś sposób przekraczać siebie a nie tylko płynąć z prądem. Dlatego kiedy staram się zaproponować memu chłopakowi jakąś książkę, lub ambitniejszą formę rozrywki niż tylko tv, to on poprostu to olewa. Mam wrażnie, że nic go nie interesuje. Kiedy pytam dlaczego taki jest, odpowiada, że nie wie. Nie chcę robić i narzucać mu na siłę, lecz tylko zaproponować. Nie wiem, czy coś takiego ma szanse na dłuższą metę a zależy mi na nim... Jeżeli podobny temat był, przepraszam.
Podobne tematy
na wsiach jest takie myślenie.
Myślę,że nie ma co generalizować czy na wsiach czy gdzie indziej.
Powiem Ci,że taki związek nie jest łatwy, szczególnie gdy tą bardziej wykształconą stroną jest kobieta. Na początku sie tego nie odczuwa ale po latach jak będziesz chciała wieczorem porozmawiać choćby o jakiejś książce, intrygującym wierszu, nawet rozwiązać krzyżówkę, to jego postawa podetnie Ci skrzydła. Osobiście mam (zbyt) ambitnego partnera ale chyba taka wersja jest lepsza mimo wszystko.
Zawsze możesz spróbować od jakiś intelektualnych rozrywek w stylu wspólnego oglądania teleturnieju. Nauczyc go ciekawości świata i wiedzy. ![]()
Wiesz, ogólnie takie różnice nie muszą, ale mogą być przeszkodą. Zwłaszcza jeśli partner nie wykazuje najmniejszej chęci by choć "liznąć" Twojego świata. Z czasem, kiedy motylki z brzucha ulatują bardzo ważne jest by się z partnerem również przyjaźnić, mieć o czym rozmawiać, niekoniecznie mieć wspólne zainteresowania, ale interesować się nawzajem swoimi światami. jeśli partner Twój świat uważa za stratę czasu, to problem ten może narastać.
Ja mam za sobą związek z facetem jedynie po podstawówce i o ile w okresie fascynacji nie było to dla mnie żadnym problemem, o tyle później coraz bardziej bolało mnie to, że partnera do rozmowy o czymś innym niż samochody i gry komputerowe muszę szukać poza związkiem...
Sama musisz sobie odpowiedzieć na pytanie na ile te różnice między Wami przeszkadzają i mogą w przyszłości przeszkadzać w budowaniu trwałego związku.
Różnice intelektualne są przeszkodą tylko wtedy kiedy ta "słabsza" strona nie wykazuje chęci poszerzenia horyzontów. Problem może być spory jeśli tą stroną okazuje się czynnik męski - wiem z własnego doświadczenia. Dochodzą kompleksy, chęć "ustawienia" czy "wychowania sobie" dziewczyny. Pomyśl jaka przyszłość może Cię czekać, jeśli Twoje wysiłki "wyedukowania" partnera spełzną na niczym.
Ja troche rozumiem Twoj post, znam dziewczyny które ukonczyły mgr itd a były z facetami własnie po zawodowce zawsze sie zaliły ze czasem jak zaczał konwersacje na temat czegos co nie ma pojecia... Aaaaaa , sa mezczyzni którzy zaskakuja ineligencja a niekoniecznie ossiagneli super wyniki edukacyjne . Kwestia sporna i indywidualna. A skad ci taki pomysł przyszedł? Czyzbyz czuła sie lepsza? Skad wiesz gdzie bedziesz pracowac pozniej???
to zalezy od Ciebie czy jestes w stanie zaakceptować to jaki jest i czy to siedzenie przed tv Cie nie znudzi
moja koleżanka też była w podbnej syt ale im niestety nie wyszło za bardzo sie róznili i przeszkadzało im to aż tak bardzo że nie potrafili razem żyć, ale to wszystko zależy
Różnica intelektualna może być przeszkodą. Nie chodzi o to, że ludzie mniej wykształceni nie są wartościowi. Chodzi właśnie o te horyzonty myślowe. Ludzie mniej inteligentni są zamknięci na wiele spraw. Oczywiście poziom wykształcenia nie zawsze idzie w parze z inteligencją czy wiedzą.
Jeśli już teraz widzisz, że nie zawsze macie o czym rozmawiać, albo że szczytem rozrywki dla Twojego faceta jest telewizja, to później może być gorzej. Może spróbuj z nim delikatnie porozmawiać na ten temat? Nie musisz od razu posyłać go do szkoły
ale może dobrze by było pokazać mu plusy inwestowania w samego siebie.
W obecnych czasach jest wiadomo że kobiety są często dużo lepiej wykształcone od mężczyz (to dane statystyczne) wykształcenie w związku wg mnie nie ma nic do rzeczy ważne jest czy potraficie dogadać się w kwestiach życiowych (bo nie będziecie prowadzić godzinnych sesi na temat fizyki kwantowej) czy podobnie patrzycie na to jak powinno wyglądać partnerstwo, co lubicie robić razem (co wcale nie znaczy że ty nie możesz czytać a on oglądać meczu)
Mój mąż jest po zawodówce ja po licencjacie i nie ma to żadnego znaczenia w kwesti rodziny, domu czy poglądów na życie a czasem wręcz on jest dużo bardziej życiowy i rozsądny niż ja.
Cisowianka jakie ty masz normalnie mądrości, to ręce opadają.
Ze wsi jestem, kończę studia i jakoś mnie nikt nigdy do roboty na roli nie gonił.
To zależy po prostu od rodziny.
A odnośnie wątku - jest taka teoria, że związki gdzie kobieta jest wykształcona o 2 stopnie lepiej (czyli zawodowe vs wyższe) są bardzo rzadko spotykane w szczęśliwej formie. Więc nie wiem co ci w sumie doradzić.
Hmm znam kilku chłopaków z takim wykształceniem, w sumie sa kolegami ok, ale siostrze bym ich nie przedstawiał lzej przyjmuja pewne rzeczy, fakt że nie zdradzam swojej dziewczyny jest dla nich dziwny. "Kot który pilnuje jednej dziury z głodu zdycha". Zadaj sobie pytanie co ty w nim widzisz? tylko fajne ciało czy cos jeszcze.
Inna rzecz to np moi rodzice, mimo róznicy wykształcenia sa bardzo zgodnym malżenstwem. Inna rzecz ,że samo wykształcenie to nie wszystko.
Moze nie chodzi tu o kwestię formalnego wykształcenia, ale o ogólny poziom i intelekt. Moi sasiedzi istotnie się róznią, ona jest mgr, on po zawodówce, ale gdy sie z nimi rozmawia, ma się wręcz odwrotne wrazenia! W końcu, w dzisiejszych czasach zrobić studia na jakiejs płatnej uczelni to nie jest wielka filozofia i nie trzeba miec do tego jakiegoś supermózgu! Ważne by mieć o czym ze soba rozmawiać, mieć podobne poglądy na zycie, na wychowanie dzieci i się ze soba nie nudzić, dyplomy sa mniej ważne!
Czy doktor habilitowany, czy po zawodówce- nie ważne. Jeśli jest mądry życiowo i mam z nim o czym rozmawiać, nie ma to najmniejszego znaczenia. Ale jeśli nie wykazuje żadnego zainteresowania poza TV i na każde moje pytanie dotyczące przyszłości itd. odpowiada "nie wiem", to JA w takim razie NIE WIEM o czym mamy rozmawiać.
myślę,że poziom intelektualny powinien być podobny
opinię opieram na własnych doświadczeniach,moim zdaniem w pewnym momencie staniecie nad przepaścią...
wg mnie to zależy nie tylko od wykształcenia, ale jeśli chłopak dorównuje Ci pod wzgledem doswiadczenia życiowego i ogólnie ma 'madre' myslenie, ciekawe zainteresowania i nie jest zwyklym hmm.. czlowiekiem bez wartosci i celu w zyciu [chyba ze jego cel to ciagle imprezowanie], to jednak roznice nie sa takie wazne.. jesli sie dogadujecie na codzien to jest chyba ok;)