Witam!:)
Mam 20 lat i poważny problem ze swoją "przyjaciółką" i szczerze mówiąc liczę na wasze dobre rady!. Problem ten przedstawia się następująco:
Dziewczynę tą znam już ok 13 lat, od samego początku bardzo irytowała mnie jej osoba. Jednak jak każde dziecko lubiłam bawić się z innymi, więc automatycznie z nią też.
Nasza znajomość przechodziła różne fazy. Od samego początku drażniło mnie jej zachowanie, podlizywała się moim przyjaciołom, robiła wszystko aby oni stawali po jej stronie i to w końcu doprowadziło do kłótni pomiędzy nami. Nie odzywałam się do niej przez ponad 2 msc i pomimo tego była ona w stanie przychodzić codziennie i pytać się przez domofon czy wyjdę na dwór. Rzecz jasna przez te 2,5 msc mówiłam że nie.. i jestem na nią zła i nie ma przychodzić, ona się nie poddawała. Koniec końcem męczyła mnie już ta natarczywość i jej wybaczyłam. Z wiekiem były już takie okresy gdzie w ogóle się nie widywałyśmy, jednak po pewnym czasie codziennie do mnie przychodziła. Takie coś mi odpowiadało nie widziałam jej przez jakiś czas i było ok. Jednak kiedy miałam już dość jej obecności z desperacji byłam nawet w stanie prosić rodzinę żeby kłamali że mnie nie ma. Kiedy stałyśmy się dojrzalsze, wiadomo nadszedł czas na pierwsze miłości. Natalia bo tak ma na imię, nie narzekała na brak powodzenia. Cieszyło mnie to, bo gdy ona się z kimś spotykała ja miałam spokój. Widywaliśmy się wtedy rzadko, przeważnie gdy się pokłóciła ze swoją drugą połówką, bądź z nią zerwała. Kiedy tylko nie ma co robić, wtedy przypomina sobie o mnie i zaczyna mnie nachodzić. Mam inna przyjaciółkę z która znam się ponad 10 lat i gdy tylko zaczęła się spotykać ze swoim aktualnie narzeczonym wiedziałam że już nie będę widywać jaj tak często i że ona ma teraz mniej czasu. Nie byłam z tego powodu jakoś zła, zawiedziona czy coś, po prostu taka jest kolej rzeczy. A ta "przyjaciółka" zawsze dbała o siebie i swój interes. Jej mama traktuję ją jak małe dziecko, bo jej córeczka jest najlepsza i co najgorsze Natalia też tak uważa. Ona po prostu musi mieć wszystko co najlepsze. Kiedyś nawet(dla mnie nawet jest to nie do pomyślenia) jej mama nie lubiąc chłopaka z którym się spotykała zaszantażowała córkę mówiąc iż kupi jej samochód który kosztuje ok 170 000. Jak myślicie co wybrała???.... Kiedyś zaprosiła mnie na wyjazd do jej rodziny za granicę, już po tygodniu nie mogłam wytrzymać w jej towarzystwie i chciałam wrócić, ale wytrwałam. Po tym jak wróciłyśmy znalazła sobie nowego chłopaka i znów sytuacja się powtórzyła kiedy tylko się pokłócili wtedy do mnie przychodziła. Wiadomo jak się skończył ten związek. Teraz zaczęła spotykać się z kolejnym tyle że z tym nie widuje się codziennie,bo ten chłopak pracuje i ma swoje zainteresowania, którymi się zajmuje. Znowu nie mam spokoju wydzwania do mnie codziennie, dzisiaj nawet dzwoniła z 5 razy, jeden raz nawet do mojej mamy( bo kiedyś zadzwoniłam z jej numeru jak nie miałam pieniędzy na koncie) a jakiś czas temu nawet przyszła i zadzwoniła na domofon na szczęście mam powiedziała że mnie nie ma. Odczuwam dziwne wrażenie bo za każdym razem kiedy jestem z kimś w związku i ukrywam to przed nią, w moim związku jest dobrze, jednak kiedy tylko ona dowiaduje się o nim zaczyna mnie nagabywać i wypytywać o wszystko, po czym zawsze mi coś nagada i podsuwa mi głupie pomysły. Później ja się nad tym zastanawiam, robię głupkowate rzeczy, których normalnie bym nie popełniła i wtedy jest źle związek się rozpada. Gdyby był tylko raz taki przypadek nie pomyślała bym że może być po części zasugerowane to przez nią. Ona naprawdę chce aby za wszelką cenę ludzie ją lubili, ostatnio nawet zaczęła podlizywać się do mojego rodzeństwa, którzy stwierdzili że jest strasznie nachalna i chyba "kumpli szuka". Dzięki nim otworzyły mi się oczy, jej zachowanie jest trochę chore. Dziewczyna ma 21 lat, nie uczy się, nie pracuje. Mama jej wszystko zapewnia. Rozumiem ze się nudzi, no ale bez przesady. Nie wiem jam mam rozwiązać ten problem, z jednej strony pragnę zerwać tą znajomość, ale z drugiej strony nie jestem osobą, która "pali za sobą mosty". Czy sądzicie tak jak ja, że taka znajomość jest chora?? bo ja naprawdę czuję się przez to ubezwłasnowolniona. Co mam zrobić? Pomóżcie!....
P.S. z góry przepraszam za błędy i nie chronologicznie ułożoną treść,ale pisałam to spontanicznie. Pozdrawiam;)