Witam
Pierwszy raz się udzielam na jakimkolwiek forum,ale potrzebuje porady i pomocy ale nie tylko od specjalistów.
Jestem z chłopakiem ponad rok, jest to związek bardzo silny emocjonalnie i poważny. Mieszkamy ze sobą i ciaglę planowaliśmy wspólne życie. Teraz już nie wiem.
Jestem wyczerpana tak samo jak mój partner. Ostatnio tyle się zdarzyło że nie wiem od czego mam zacząć.Ale tak w skrócie, bo napewde ja mam coś z głowa i dużo się dzieje;)
Jestem osobą bardzo impulsywną,wrażliwą i drażliwą do tego strasznie zazdrosna(ale tylko o jedna była w sumie nic nie znacząca tak naprawde była znajomość)
Wiem ze nikt nie jest świety ale ja ostatnio bardzo przeginam.Zdarzało mi sie podnieść rękę na partnera, wiadomo jestem słabsza większej krzywdy mu nie zrobiłam. Ale nie powinnam dobrze o tym wiem. W kazdym bądz razie:
Ostatnio przyjechała do nas jego siostra z 5 letnią córeczka, która ma ADHD. Wszedzie było ich pełno, miesiąc czasu, dziecko mówiące po włosku, siostra która po sobie nawet talerza nie odniesie. Sytuacja nie do zniesienia dla nas którzy tak celebrują tylko swoje towarzystwo. Zaczeły się kłótnie,coraz ostrze, drazniło nas wszystko i na sobie sie wyżywaliśmy. Może i obydwoje lubimy się kłócić i często mówimy coś czego nie powienniśmy.
Nawet nie pamietam o co chodziło ale udarzyłam go, oddał. Wpadłam wtedy w szał,on zreszta też. W nocy zaczął mnie pakować, siostra po mnie przyjechała całe auto dostawcze było zapakowane. Tragedia. Wiem,że go sprowokowałam, zachowałam się jak kompletna kretynka uderzając go, tymbardziej ze spał...ale nie cofnę czasu niestety. Co do niego to przebaczyłam mu to bo akurat było z jego strony na opamiętanie co do mnie doszło dopiero na drugi dzień, kiedy już zrobiłam afere w całej rodzinie. Pomyślalam ze jestem nienormalna, a co za tym idzie mój związek do najnormalniejszych nie należy.
Tylko co mam robić? On mi wybacza, ja go potrafie uderzyć, on mnie wyzwać, a konczy się tak że spędzam 3 godziny w łazience płacząc. Wiem że to patologiczny związek, jak zreszta mój każdy poprzedni. Nie wiem czy to taki syndrom Ojca- ze każdy jest taki jak on. Czy ja do siebie przyciagam takich ludzi a potem sama się staje jak mój ojciec.
Nie wiem co mam robić, Kocham Go, z nikim nie spędzałam tak cudownie chwil,nikt mnie tyle nie nauczył i przy nikim nie czułam sie taka swobodna,ale też z nikim nie kłóciłam się tak jak z nim. Ja wiem ze życie z kims nie jest takie łatwe, że ludzie muszą się dotrzeć, ze mamy swoje przyzwyczajenia.
Kurcze, dla mnie to skomplikowane,bo jestem w takim wieku, w takim punkcie życia ze boje się ryzykować. Nie chce żeby on cierpiał tak samo jak ja nie chce cierpieć. Idę na terapie, bo nie moge być taka jak ojciec,katuje mnie to od wewnątrz że nie potrafie nad swoimi emocjami zapanować.
Teraz jesteśmy w takim punkcie że w sumie nie mieszkamy razem ale i tak śpie codziennie razem z nim i żyje dalej w tym domu, raz na tydzień jadąc do siostry. Ciągle rozmawiamy o tym co mamy zrobić z naszym współnym życiem, obydwoje się boimi i ciągle zastanawiamy. To mnie przeraża że nie potrafimy ani się rozstać ani byc ze soba. Tak naprawde jesteśmy w martwym punkcie i nic nie robimy. Jednego dnia myśle że lepiej odejść, wyjechać zapomnieć, drugiego nie moge bez niego oddychać. toksyczna miłość? ja wiem że on ma takie same odczucia co do mnie.
Do tego jeszcze moja siostra, która jest moją najbliższa rodzina go nie lubi, bo jest antyrodzinny ( jestem ślązaczka która bardzo bardzo ceni wartości rodzinne) a on ma cała rodzine za granica i nie przepada za odwiedzinami, raz w miesiącu to może. Poza tym zrobiłam najgorsza głupote w życiu i powiedziałam siostrze swej co on mówił na jej rodzine kiedy był zły( dobrze wiem ze tak nie myslal, ale byłam na niego wsciekła i nie chciałam wracać, chciałam go sobie obrzydzic przy siostrze) tak więc wiem że moją rodzina nie tryska szczęsciem wiedząc ze jestem z nim(?) to tez mnie przeraża, bo ja chce spedzać wakacje z nia i jej dziecmi( gdy będe miec swoje) itd., ale on tego nie przejdzie. Nie można wybierać między rodzina a partnerem.?!
przepraszam ze tak napaćkałam. Tak jak pisałam mam nabazgrane w głowie zdrowo, poza tym nigdy nie pisałam na forum a za dużo tego było ![]()