Hej ![]()
Jestem na skraju wyczerpania, potrzebuje kilu porad co robić z moim partnerem.
Spotykamy się od 3 lat, jesteśmy zgraną parą, potrafimy się zawsze godadać.
Jednak nasz związek wygląda jak stare małżeństwo - nigdzie nie wychodzimy. Siedzimy w domu oglądamy tv, szukamy czegoś w internecie. Gdyby nie pies, gdyby nie trzeba byo z nim wychodzic to zamkneli bysmy się w czterech ścianach i nie wychodzili. Ja nie chce takiego związku, nie jednokrotnie prosiłam partnera o spacer, o głupi spacer nawet po centrum handlowym aby z nudów popatrzeć na wystawy. Oczywiście On woli poszukać części zamiennych do swojego samochodu ;(
Nasz sex nie jest udany. Niestety nie czuje przyjemności podczas zbliżeń z nim. Jego penis jest wyżej ponad normę krajową (że się tak wyrażę) i sprawia mi ból. Rozmawialiśmy o tym i urozmaiciliśmy nasze stosunki o sex oralny. Niestety nawet to nie pomogło. Nie czuje satysfakcji, chwili uniesienia.
Sex z nim wygląda tak - mały pocałunek, 2 minuty pieszczot, 3 minuty sexu ;(
Rozmawialismy o tym. Postanowillismy zakupic prezerwatywy ze srodkiem przedłużającym stosunek. Okazało sie byc to plusem tylko dla niego bo on czerpie z tego korzyści a ja nistety więcej bólu. Nie stara się być delikany, jak on to mówi - nie potrafie się w chwili podniecenia opanować więc wybacz Kochanie...
Dlatego też nie chcę często uprawiać z nim sexu. Często słysze "tobie nigdy się nie chce" "Jak zwykle coś Cie boli" "A co mam zrobić gdy mam na Ciebie tak wielka ochotę" W tej kwesti kłócimy się bardzo ciężko bo on nie potrafi mnie zrozumieć, tylko patrzy na siebie. Egoistycznym podejściem, na pewno zachęci mnie do zbliżeń ;(
Drugą sprawą jaka mnie martwi sa to stosunki z naszymi znajomymi.
Oczywiście jego znajomi często do niego przyjeżdżają, rozmawiają przy małym piwie itd. Jeżeli u niego organizowana jest jakaś impreza to oczywiście obecność obowiązkowa...
Natomiast moi. I tutaj się zaczyna wielki problem.
Jeżeli nie ma go u mnie w domu to wolałby aby moi znajomi nie przyjeżdżali do mnie bo raczej chciałby wiedzieć co robimy,, o czym rozmawiamy i w ogóle kto do mnie przychodzi. Bo jak to zwykle słyszę "A skąd mogę wiedzieć czy nie przychodzi do Ciebie kochanek?
Wcale nie widuje się z koleżankami, zamykam się w czterech ścianac i nasze stosunki ograniczam do rozmów na GG bądź w szkole ;( Nawet nie jeżdże do nich w odwiedziny, na urodziny czy też tą głupią kawe !! Strarałam się z nim rozmawiam o tymm ale stwierdził "Jeżeli wolisz swoje koleżaneczki ode mnie to proszę bardzo. Skoro na nich bardziej Ci zależy na nich niż na mnie to droga wolna"
Ustąpiłam mu, nie chciałam pogarszać sytuacji.
Ostatnio od znajomej dostałam propozycje wyjazdu na weeken za miasto w babskim gronie na pogaduchy, lampke wina itd. Dostałam negatywną odpowiedź od mojego mężczyzny która dała mi do zrozumienia "Pojedziesz to nie masz po co wracać"
Kocham go bardzo mocno, jest mi z nim bardzo dobrze. Jest opiekuńczy, troszczy się o mnie, w ogien by za mną wskoczył ale ta jego kontrola poprzez telefony i smsy mnie zrujnują. Gdyby mógł to smsowałbby cały dzień ze mną. Co robisz, a po co, a jak, dlaczego, co robisz, co masz później w planach, zadzwoń do mnie, dlaczego nie piszesz... Jak on to tłumaczy - straciłam jego zaufanie przez to, iż oszukałam go że udało mi się całkowicie rzucić palenie ! TO JEST CHORE JAK DLA MNIE !!!
Bardzo was prosze o pomoc. Doradźcie mi co powinnam zrobić. Niejednokrotnie starałam się z nim rozmawiać, ale to niestety nie pomaga. Ja widzę tylko jedno rozwiązanie 0 zakończyc ten związek bo jego chorobliwa zazdrość mnie zniszczy ! Może wy zaproponujecie mi jakieś sensowne rozwiązanie co powinnam w tej sytuacji zrobić...