Witam, mam 21 lat, moj chłopak 23, jesteśmy ze sobą już prawie 3 lata, i nie mamy za sobą seksu. Składa się na to sporo czynników, które zamierzam tu opisać. Prosiłabym o jakieś porady co zrobić w tej sytuacji
Zacznę od początku.
Jestem dziewicą ( wiem, to rzadko spotykane, ale jednak), mój chłopak także jest prawiczkiem chociaż zajeło mu 2 lata by się przyznać do tego, wiadomo faceci mają dziwne poczucie wstydu w związku z tym. Jedyny jego stosunek z druga płcią to był pare lat temu to był oral przez przypadkową dziewczynę.
Jeszcze zanim się poznaliśmy, zawsze robil z siebie maczo, i co to on ze mną nie zrobi. Wiadomo duzo szczekania, mało robienia. Wielu facetów się tak przechwala.
Na początku był wyraźnie zainteresowany mną , albo dobrze udawał, on twierdzi, ze to bylo naprawdę, tylko moja niedostepność odebrała mu pewnośc siebie, no ludzie, nie oddam sie facetowi w pierwszym tygodniu bycia razem, jednak gdy chwile potem, DOSŁOWNIE pare dni potem, powiedziałam sobie a co mi tam, kiedys trzeba. On zabrał się za to, <przynajmniej w teori> i tak właściwie skonczylo się na pieszczotach moich piersi, po prostu w ktoryms momencie mu się odwidziało. Gdy się go o to pytałam po długim czasie, stwierdził, że nie wie dlaczego tak wyszło.
Potem były próby, ale właściwie z mojej strony, to był/jest moj pierwszy związek, i nie ukrywam, że średnio się znam w tych wszystkich tematach. Jego właściwie tez. Niestety po wyzej wymionym zdarzeniu, jakos przestal sie interesowac seksem, przynajmniej zwyklym.
Mój chłopak jest fetyszystą, podniecają go kobiece rajstopy, lubi kobiety dominujące, facesitting i footjoby.
Przez ten cały czas probowalam stwarzac rozne sytuacje, z ktorych moglo by sie rozwinąć coś wiecej, ale zawsze sie to konczy tym, by zaspokoic jego zachcianki. Na poczatku robilam to z ochotą, bez podniety, po prostu tak dla niego, po za tym liczyłam też na to, że sie odwdzięczy. Mnie nie pociagaja tego typu rzeczy, chciałabym przynajmniej zacząć od w miare normalnego seksu, ale nie nigdy praktycznie nie doczekiwałam sie reakcji z jego strony.
Po za tym on tylko mowi o moim tyłku, jak go podnieca, hipnotyzuje i takie tam, czuje sie czesto jakbym to nie ha go podniecala, a własnie moj tylek, nie interesuje go moje miejsca intymne, piersi złapie raz na jakis czas i to tylko dla zabawy. Jedyne co go podnieca to moja pupa, ja rozumiem, ze nie mam duzych piersi bo 75B, ale jednak fajnie by było jakby facet postrzegał mnie jako całość i zauwazał także moje potrzeby.
Po wielu rozmowach z nim, twierdzi ze wie, ze źlr robi, ale on po prostu nie potrafi odczytywać kiedy ja chce. Co jest dla mnie głupie, bo skoro mu mowie, ze on tego chce, albo on się mnie pyta, czy np zrobic mi minete, tak zdarza mu się to raz na pół roku, a ja powiem, ze tak to i tak w 90% przypadków się do tego nie zabiera.
Mieliśmy w ciagu tych 3 lat, może z trzy takie powazniejsze proby seksu, i tylko w tej pierwszej udało mi sie tak naprawde podniecic, ale ponieważ nie było to według jego zachcianek, opadł mu jeszcze w trakcie zakładania gumki i nic z tego dalej nie wyszło. W kolejnym dwóch, to ja się już nie potrafiłam podniecic, wczesniej po wielu rozmowach, udalo mi sie na nim "wymusic' by zajmowal się tez moimi piersiami, bo jego pieszczoty niższych parti nie podniecaja mnie wcale, nie dlatego, ze robi to źle, ale za szybko się za to zabiera, albo co troche pyta "dobrze to robie, jestes blisko?" w takiej sytuacji nie bardzo jak mam się podniec. (Mowa tutaj cały czas o tych dosłownie kilku przypadkach)Ja rozumiem, ze faceci chcą byc w tym najlepsi i traktuja to strasznie serio, ale takie zachowanie nie pomaga.
Gdy probuje z nim rozmawiac na te tematy, on uzala się nad soba, mowi, ze jest beznadziejny, ze powinnam z nim zerwac, ze jest ciota a nie facetem, bo nie potrafi uprawiac seksu z kims kogo kocha, ba czasami płacze.
Ja go naprawde kocham i chciałabym z nim uprawiac seks, ale przez to wszystko nawet nie wiem jak o nim myslec, z jednej strony jest dla mnie samolubna gnidą, ktora mysli o swoich potrzebach tylko i zaslania się bezczelnie swoim "delikatnym ja", a z drugiej strony, mam wrazenie ze on sie cały czas boi tego wszystkiego.
Jego zebranie się do w ogole czegokolwiek z jego strony w łózku, zajmuje mu bardzo długo, pare miesiecy, bo zawsze nie ma nastroju, jest zmeczony, cos go boli, jeszcze nie doszedl do siebie po ostatnim razie. A na swoje wymysly i potrzeby siłę znajduje zawsze.
Męczy mnie bardzo ta sytuacja, bo czuję, ze odbija się to też źle na mojej psychice, stracilam praktycznie wiare wto, ze mogę kogoś podniecać i czuje się niczym zabawka w jego rękach. Która mozna odstawić na półke po skonczeniu zabawy.
Na codzien jest naprawde czuły i sie swietnie ze soba dogadujemy, ale niestety łózko to kompletna porażka.