Mam dzis chyba po prostu gorszy dzien... pokłociłam sie znów z moim M... tydzien było dobrze i znów jest wojna. Jak zwykle poszło o bzdurę. Od miesiąca M siedzi w domu, nie pracuje i sam osatnio stwerdził ze juz mu odwala i robi sie nieznosny. Sam szuka zaczepki i powodu do kłótni. Dzis było podobnie - głupi powód wielka wojna - trwa do teraz - nie rozmawiamy.
Ale ja nie o tym....
Dla niego przeprowadziłam się do stolicy. Mieszkamy z jego okropna babcia której nie znoszę. Sama nawet nie wiem dlaczego jej tak nie lubię. Po prostu drazni mnie ze wyciera ganek mopem którym ja myję podłoge w domu, ze nie spuszcza po sobie wody w wc , ze bierze sie za mycie naczyc i ja musze potem po niej myc znowu - starośc jest okropna. Teśc wpada tu kiedy sobie chce, nie szanuje mojej pracy chodzi po domu w butach. Męcze się strasznie bo nie czuję sie w tym domu dobrze, niby nikt mi nic nie narzuca niby robie prawie wszystko po swojemu i nie musimy płacic za mieszkanie ale mi jest tam okropnie!
Dziś w pracy powiedziałam kolezance ze bardzo sie ciesze ze jutro jade do domu , zapytała mnie " nie jestes tu szczesliwa prawda?"
no i tu zaczełam sie zastanawiac... i wyszło na to ze ja naprawde jestem tu nieszczęsliwa! czuje sie zle nieswojo, moje zycie to tylko praca dom praca dom, nic wiecej. Nie znam miasta wiec nigdzie nie chodze, w sumei to mi sie nawet nie chce nigdzie chodzic, czuje sie beznadziejnie.....Nie chce zeby tak wyglądało moje zycie ale niestetyy na chwilę obecna nie jestem w stanie nic zmienić... za pól roku slub , nie stac nas na wynajem więc jest jak jest. Ja tak bardzo marze by miec swój kąt, zebysmy byli sami , zeby mi nikt w garki nie zaglądał , nie brudził ...
Ehh chyba po prostu mam zły dzien i musze sie wyżalic ...:(
Podobne tematy
Desire marzysz o własnym kącie więc może pora na zmiany w życiu??
Pomyślcie ze swoim chłopakiem nad pracą, może twój facet dostał by dotacje z urzędu skoro nie pracuje i otworzyli byście jakiś biznes.... Myślę że w stolicy jest większa szansa na to aby firma prosperowała, może coś związanego z twoim wykształceniem lub chłopaka?? wtedy za jakiś czas było by was stac na wynajem albo nawet na zakup domu. Kiedy coś nam sie nie ukłąda, coś nas drażni to trzeba postarac się aby to zmienic, zmienic życie na lepsze:)
a jeśli chodzi o to że nie lubisz tegto domu... hm ja od niedawna mieszkam u chłopaka z tym że ja przeprowadziłam się z miasta na wieś, bardzo tęsknie za ludzmi, za tym że wychodze z klatki i mam sklep pod nosem, za towarzystwem, za sąsiadami... czasami też drażni mnie wiele rzeczy w domu chłopaka, domownicy (teściowie i siostra chłopaka z mężem) chciała bym też miec swój własny kąt ale jeszcze dłuuugo poczekam, trochę cię rozumiem, ja też nie lubię kiedy nie jest po mojemu, nie czuje się jeszcze tak do końca jak u siebie.
GABISIULA NIESTETY TO NIE TAKIE PROSTE M,ÓJ NARZECZONY WŁASNIE ZAMKNĄŁ DZIAŁALNOŚĆ...MA ZASTÓJ W PRACY MOZE DOPIERO ZA TYDZIEN COS ZACZNIE SIE DZIAC... JA PRACUJE W BANKU- PRACA CAŁKIEM NIEZŁA I JEDYNE MIEJSCE GDZIE SPOTYKAM LUDZI.... NIE LICZĄC RODZINY NARZECZONEGO. PRZYTŁACZA MNIE TO WSZYSTKO ...:(
Desire..a moze czas na powazną rozmowe...jakieś drastyczne kroki, decyzje...![]()
jeżeli ty nie będziesz szczęśliwa...to ten zwiazek tez nie będzie miał przyszłości...
Właśnie, ja bym poważnie radziła zastanowić się nad ślubem, bo inaczej za długo tak nie pociągniecie.
ale ja nie napisałam ze nie jestem szczęśliwa z NIm....tylko w tym domu w tym miescie,Kocham Go jak nikogo w zyciu choc czasem kłocimy sie o bzdury - chyba kazda para sie czasem kłoci...
a co ślub zmieni, moim zdaniem ani slub ani dziecko nie zmienia nic na lepsze jesli w zwiazku nie dzieje sie dobrze.
no ale ..tu autorka nie ma problemu z ukochanym na szczescie tylko z okolica, swoim srodowiskiem.
zawsze mozesz tutaj sie wyzalic , zawsze znjdzie sie ktos lub ktosia w liczbie mnogiej kto wesprze ![]()
Może nie sprecyzowałam - chodziło mi właśnie o to, żebyście się zastanowili nad ślubem, jeżeli po ślubie wciąż macie tam mieszkać. Nic dobrego z tego nie wyjdzie i tylko będzie więcej spięć i dalej nie będziesz szczęśliwa.
ja sie łudze ze jak uda mi sie znalesc lepszą prace kiedys dostane kredyt i pójdziemy na swoje...a moze babcia niedługo zakonczy zywot - wiem ze to chamskie ale to juz leciwa osoba i mysle ze długo nie pociągnie....w sumie takie zycie
wtedy z koleji zacznie sie walka o majątek między rodziną... więc tez nic dobrego
ehh ja to chciałam na wakacje wyjechac za granice... moze tam powinnismy zyc - odciąc sie od tego wszystkiego
Desire1987, na Twoim miejscu wyprowadziłabym się stamtąd i to jak najszybciej.
Inaczej to zrujnuje Wasz związek a kiedyś małżeństwo.