Nienawidzi mnie a mówił,że kocha.Mówił,że chce ze mną storzyć dom, a zwodził długimi latami.Mówił,że nie zdradzi mnie nigdy a flirtował pod moim dachem. Teraz nawet nie ma poczucia winy,uwaza,że on jest skrzywdzony,bo chciałam aby odszed,skoro nie chce mi sie nawet oświadczyć.Teraz to zrobił i pielęgnuje niechęć do mnie,wyciągając stare brudy sprzed 7 lat i opowiada innym. Stara się mnie postawić w gorszym świetle ,tak jakby chciał się usprawiedliwić przed samym sobą i całym światem ,że miał powód.Przez 7 lat nie było okazji aby się oświadczyć?Ale była okazja aby koło niego "robić".Teraz nie pamięta nic dobrego,ostatni namiętny okres naszego życia nic dla niego nie znaczy. Co się stało?
Dlaczego mówił,że rostajemy się aby dać sobie szanse a teraz tej szansy dać nam nie chce? Czy kiedyś będzie jeszcze o mnie myślał dobrze z rozczuleniem i tkliwością?Czy kiedyś będzie umiał się przyznać sam przed sobą ,że mnie strasznie skrzywdził i oczukał?
Nadal wszystkie myśli są wokół niego ,a on mówi jak mu teraz jest dobrze.
Jak się wyrwać z tej pułapki myślowej, może któraś była w podobnej sytuacji,proszę o pomoc.
1 2011-01-09 15:37:48 Ostatnio edytowany przez delfinka42 (2011-01-09 16:27:59)
Podobne tematy
To normalne, że jest Ci ciężko pogodzić się z myślą, że on już nie chce z Tobą być ale niestety z tego co piszesz tylko to potrafię wywnioskować. Rozstanie nigdy nie jest proste, a zapomnieć o kimś z kim się żyło tym bardziej. Powinnaś pozwolić mu odejść, może kiedyś wróci ale nie czekaj na niego. Żyj własnym życiem, zacznij wszystko od nowa. Powodzenia
skądś to znam 10 lat w przysłowiowej
.Przez ten czas nie mówił że kocha bo niby nie umie się tak otwierać,w zeszłym roku kwietniu rozstaliśmy się na parę miesięcy.Przysłowie ,,Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi "niestety jest prawdziwe Dałam 2 szansę .
Zaczął nagle mówić że kocha ,cudowna przyszłość i ogromne pretensje że odeszłam.Nie sposób wytrzymać takiej huśtawki uczuć,okazało się że ważniejsze są jego uczucia nie moje a słowo kocham cóż okazało się tylko słowem niczym więcej.Dasz sobie radę sam pewnie że boli oddało się temu człowiekowi kawałek swojego życia ale co nas nie zabije to nas wzmocni.Życzę powodzenia
:
;
Znalazłam dziś fajny artykuł
http://www.tipy.pl/artykul_4077,jak-wyl … losci.html
może choć na chwilę, się tym zajmiesz. Może to jeszcze dla Ciebie za wcześnie, ale prześlę Ci też o tym jak się rozstać skutecznie http://www.netkobiety.pl/t20345.html
Nienawidzi mnie a mówił,że kocha.Mówił,że chce ze mną storzyć dom, a zwodził długimi latami.Mówił,że nie zdradzi mnie nigdy a flirtował pod moim dachem. Teraz nawet nie ma poczucia winy,uwaza,że on jest skrzywdzony,bo chciałam aby odszed,skoro nie chce mi sie nawet oświadczyć.Teraz to zrobił i pielęgnuje niechęć do mnie,wyciągając stare brudy sprzed 7 lat i opowiada innym. Stara się mnie postawić w gorszym świetle ,tak jakby chciał się usprawiedliwić przed samym sobą i całym światem ,że miał powód.Przez 7 lat nie było okazji aby się oświadczyć?Ale była okazja aby koło niego "robić".Teraz nie pamięta nic dobrego,ostatni namiętny okres naszego życia nic dla niego nie znaczy. Co się stało?
Dlaczego mówił,że rostajemy się aby dać sobie szanse a teraz tej szansy dać nam nie chce? Czy kiedyś będzie jeszcze o mnie myślał dobrze z rozczuleniem i tkliwością?Czy kiedyś będzie umiał się przyznać sam przed sobą ,że mnie strasznie skrzywdził i oczukał?.
Z Twojego postu wynika, że coś od początku było nie halo.. partner cię zwodził, kręcił na boku, nie doceniał i nie myślał powaznie skoro po 7 latach nie zrobił żadnego kroku w kierunku wspólnej przyszłości , na dodatek po rozstaniu nie umie wyjść z całej sytuacji z twarzą, oczeraniając Cię, .. dobrze zrozumiałam ? moja droga myślę, że nie mysl sobie , że straciłaś coś - kogoś cennego, bo tak nie jest, głowa do góry, wypłacz się ile możesz, rycz , rycz a potem lecz,
ps nie proś o szansę, on nie ciebie nie zasługuje
Kaja, cos ciagle sie zgadzamy ostatnio ![]()
Delfinka - twierdzil ze kocha a teraz robi wszystko aby cie zranic...
kto kocha ten nie rani... oczernia cie? robi to ze strachu bo jest tchorzem...
moja ex tez mnie zaczela oczerniac... skoro on sie nakreca i tworzy sobie uczucie nienawisci do ciebie, to dla mnie to oznacza ze to jest jego sposob aby o tobie zapomniec bo inaczej nie potrafi...
wyplacz sie za wszystkie czasy, idz na jakis box czy cos gdzie bedziesz sie mogla wyladowac i pozbyc zlosci ![]()
i sprobuj znalezc pozytyw w tej sytuacji - czasem musisz pocalwoac zabe aby otrzymac pozniej pocalunek od ksiecia ![]()
twoj ksiaze juz do ciebie jedzie ![]()
szymcio82 jaki optymizm, i widzisz jak dobrze Ci z tym :-)?
a delfinka, mój były też jeszcze po południu powiedział, ze mnie kocha szalenie, a wieczorem jak odkryłam jego podwójną tożsamość to od razu zmienił się o 360C i zaczął mnie oczerniać przed jego rodziną i znajomymi, ze przecież on taki biedny, nieszczęśliwy, a ja to jędza, ta zła. Każdy widział, ze ja się starałam być dla niego, a on czasami tak się odnosił do mnie, ze było to przykre. Wiele razy słyszałam jak jego rodzice mówili, Karola jak ty wytrzymujesz z nim, a teraz ja jestem tą najgorszą. Bo co, bo chciałam uczciwości, miłości, szacunku?????
Znalazłam dziś fajny artykuł
http://www.tipy.pl/artykul_4077,jak-wyl … losci.html
to jest dobre, poczytajcie, ja to sobie to chyba wydrukuje
mi znajomi nie wierzyli w to jaka ona jest, az doszlo do pewnej sytuacji ![]()
prawda zawsze wyjdzie na jaw - wystarczy odrobina cierpliwosci ![]()
ja sie tam nie przejmuje co moja ex na mnie gadala, chociaz niektore rzeczy byly ponizej pasa ![]()
Delfinka, uwolnij sie od tego, pokaz ludziom jaki z ciebie czlowiek ![]()
miej klase i nie znizaj sie do tego samego poziomu - ludzie szybko zrozumieja, widzac ze ty nie reagujesz ![]()
Dzięki wszystkim za słowa otuchy.
Teraz wiem,że mnie zwodził i oukiwał,to zły koleś był :-). Myślę,że jest strasznym tchórzem,woli przedstawiać mnie w złym świetle aby uciszyć sumienie- takim zakłamanym dupkiem jest.Zawsze się mówiło,że najlepszą obroną jest atak.Już nie rozpaczam(przynajmniej przed ludzmi) i mówię,że życie zaczeło się od nowa-lepsze bo bez niego. Modlę się aby w tym wytwać, aby znowu nie tęsknić za "cieniem".
Może kiedyś zrozumie co mi zrobił i będzie chciał szczerze przeprosić ale teraz to za wcześnie,bo może nigdy nie zrozumie skoro jest tak bardzo skupiony na sobie.
Super,że mogę tu sobie z wami popisać i poczytać:-)