Witam, to może z mojej strony dziecinne zachowanie, ale jeśli tak to pouczajcie mnie, i poradźcie co dalej powinnam zrobić. Ogólnie sytuacja stoi tak:
Od jakiegoś czasu jestem sama, i w końcu postanowiłam zacząć mieć bliższy kontakt z facetami. Po ostatnim zawodzie miłosnym, bałam się miłości, uczucia i nie dopuszczałam do siebie nikogo. Ale przemyślałam wiele, i postanowiłam spróbować, zakochać się, otworzyć się na nowe uczucie. Aktualnie chodzi mi o 2 facetów, z którymi chodzę do szkoły, a oni razem do jednej klasy, i nie wiem co robić. Od razu mówię, że to nie jest tak, że 'lecę' na 2 fronty.
Pierwszy, o którym napiszę to [K.] Od jakiegoś czasu mi się podobał, ale byłam zdania "gdzie taki chłopak, zwróci na mnie uwagę". I okazało się, że ni z tego, ni z owego odezwał się do mnie na facebook'u. Piszemy ze sobą wiadomości już od ponad miesiąca. Nie było jakiś podrywów w tym czy czegoś takiego, tylko normalna koleżeńska rozmowa. Jakieś półtora tygodnia temu, zapytał się mnie co robię na Sylwestra bo "chętnie by ze mną jeszcze raz potańczył, a sam nie ma jakiś planów na ten dzień" (jeszcze raz, ponieważ przypadkowo byliśmy na tej samej imprezie Andrzejkowej). I zaplanowaliśmy, że tego Sylwestra spędzamy wspólnie. Kobietki, jakie moje było zaskoczenie, że akurat mnie zaprosił, a jaka radość! Jednak nie chciałam sobie nie wiadomo czego wyobrażać, bo nadal to były tylko koleżeńskie stosunki.
Z [G.] już kiedyś próbowaliśmy utworzyć związek, jednak zostawiłam go i wróciłam do byłego (wtedy byłam zaślepiona okropnym, toksycznym facetem i dziś dziękuję Bogu, że się z tego uwolniłam), po jakimś czasie znów próbowaliśmy ale wtedy on nie dał nam szansy bo bał się mojego kolejnego odrzucenia i zostawił mnie dla innej. Mimo to zawsze mieliśmy dobry kontakt, na poziomie przyjacielskim. Od tamtej pory on miał pełno dziewczyn, ale z żadną mu nie wychodziło, a zawsze podkreślał, że to chyba ja byłam "tą" miłością, i dlatego nie może być z innymi kobietami.
W wigilię zerwała z nim jego dziewczyna i z problemem zwrócił się do mnie. Wyszło co do czego, że wspólnie poszliśmy na pasterkę. Dużo rozmawialiśmy, ja go wspierałam, jednak załamany rozstaniem nie był, bo mówił, że się tego spodziewał. Wyszło co do czego, że na drugi dzień znów się spotkaliśmy, wyznał mi, że uczucie znów się odrodziło, że chciałby aby coś między nami znów było. Jednak powiedziałam, aby dał sobie czas, bo ja nie chcę składać na razie żadnych obietnic, i chcę aby to pozostało jak jest. I poprosił abym była jego osobą towarzyszącą na urodzinach kolegi, zgodziłam się bo nalegał i nalegał. Okazało się, że na tej imprezie był też [K.], czego mogłam się spodziewać, bo solenizantem był ich kolega z klasy. Mimo, iż siedziałam obok [G.] ciągle zainteresowana byłam [K.], tańczyłam z nim wiele razy, cieszyłam się w środku, gdy tylko się do mnie uśmiechał. W pewnym momencie postanowiłam wyjść się przewietrzyć, i wyszłam na dwór. Myślałam, że pan [G.] jako, że z nim tam byłam na tej imprezie pójdzie za mną, jednak dopiero po jakimś czasie usłyszałam za sobą trzask drzwi, ale nie oglądałam się za siebie. I tu nagle [K.]:) Odbyliśmy krótki spacerek, i było bardzo przyjemnie. Impreza trwała nadal, po wypiciu paru kieliszków, całowałam się z [G.] czego tak bardzo żałuję, bo tym pocałunkiem dałam mu chyba jakąś nadzieję. Oczywiście nikt nie wie, że do tego doszło, w szczególności [K.] bo wtedy mogłabym zapewne o nim zapomnieć.
I sprawa wygląda tak.
[G.] tak jak można się było tego spodziewać, oczekuje ode mnie, aż dam mu oficjalny znak, że między nami coś będzie. Z drugiej strony czuję się winna, i czuję, że powinnam dać mu szansę, bo już raz go zawiodłam, i jak zrobię to drugi raz będę najgorszą s*ką na świecie. Ale problem w tym, że ja nie chcę z nim być, jest świetnym przyjacielem i nic poza tym.
Co do [K.] rozmawiałam z nim przedwczoraj, i wczoraj.. wszystko jest ok, ale tak jakby trochę już słabiej, może dlatego, że na tej imprezie pojawiłam się z [R.] może pomyślał, że między nami coś jest? Jednakże, przecież na spacerze mówiłam, że to tylko przyjaciel.
Nie wiem co robić, nie wiem jak się zachować. Póki co jedną rzeczą, która mnie cieszy, to ten sylwester wspólny z [K.] może coś w tego wyjdzie, jestem pełna nadziei. Ale jak powinnam zachować się wobec [R.]?
Pomocy, i wiem, że zachowałam się okropnie, chcę tylko aby jakoś z tego wyjść, aby to się ułożyło.