Witam
Chce Wam opisac moj zwizek, ktory sie skonczyl, ale nie do konca..
Bylam z moim chlopakiem przez 7 m-cy, to jest moja pierwsza, ogromna milosc...Miewalam juz jakis blizszych "kolegow", ale nigdy nikogo nie dazylam takim uczuciem. Bylo cudownie, chodzimy do tej samej klasy (lo).. Niestety, wkradla sie zazdrosc: bylam o niego wrecz chorobliwie zazdrosna. Szczegolnie o moja najlepsza przyjaciolke. Pare dni temu po klotni przeprowadzilismy powazna rozmowe, z ktorej wyszlo na jaw, ze oboje uwazamy, ze ten zwiazek nie ma sensu.. w takim stanie. Po prostu nie wytrzymalby proby czasu. Wg. mojego chlopaka w zwiazku istnieja 3 rzeczy : polaczenie duchowe, przyjazn i namietnosc. Ta przyjazn sie wykruszyla, pozostala namietnosc.. ale nie mozna budowac zwiazku na samym przytulaniu i calowaniu. Mozliwe, ze wyjedziemy do roznych miast na uniwersytety... i co wtedy? Dlatego postanowilismy zburzyc poprzedni zwiazek. Ja zrozumialam to tak, ze bedziemy jakby nowa para, ktora bedzie budowala przyjazn, ale on to inaczej pojmuje.. Spytalam, czego szukamy, a on: przyjazni. Spytalam, czy chce jeszcze ze mna chodzic :" nie tak, jak bylo przedtem. Ale zobaczymy, co teraz bedzie". Kurcze.. Dzis byl pierwszy dzien, w ktorym go widzialam po "rozstaniu", obmyslalam, czy nie rzucic mu sie na szyje, nie zaczac blagac o jeszcze jedna szanse.. Ale cos mi powiedzialo, ze lepiej poczekac. Tyle,ze mi strasznie trudno pogodzic sie z tym, ze teraz bede jego "przyjaciolka"..tylko.. Chociaz troche mnie zaskoczylo, ze dzis podczas pokazywania mi czegos, objal mnie.. Moze nie wszystko stracone? To mi dalo do myslenia..Moze pomimo tego, ze tak "nalega" na te przyjazn, to tez chce zwiazku?.. Badz co badz, ale kolezanek nie obejmuje..
Przeplakalam caly weekend, lacznie z nocami.. nic nie chce jesc, nie chce spac, tylko o nim mysle.. Dzis w zamysleniu pomylilam autobusy ;D
Dziewczyny.. ja go tak BARDZO NIE CHCE STRACIC I TAK BARDZO GO KOCHAM! teraz zdalam sobie z tego sprawe.. Tak bardzo chcialabym przestac byc o niego zazdrosna.. On uwaza , zew prawdziwej milosci nie ma zazdrosci (glownie kieruje sie tym Listem "Milosc nie zazdrosci, nie szuka poklasku....") ..
Jak myslicie? Co powinnam zrobic, zeby przekonac go do siebie, zeby odnowic to uczucie, zebysmy sobie zaufali?
Serce mi sie kraje, gdy mysle, ze nie spedzimy tych Swiat ani Sylwestra razem..
Czekam na rady..
Podobne tematy
"Wg. mojego chlopaka w zwiazku istnieja 3 rzeczy : polaczenie duchowe, przyjazn i namietnosc." -tak,tylko w związku gdzie jest prawdziwa więż ,bliskość możliwa jest namiętność.A jeśli między Wami nie będzie "połączenia duchowego" to czy wypłaczesz sobie oczy?Też tak kiedyś płakałam.Uwierz mi lepiej jest sobie popłakać jakiś czas niż tkwić w związku w którym się "usycha".
Amaretto, według mnie to Twój chłopak chce być z Tobą w takim związku nie związku, bez zobowiązań.
Teraz ma Ciebie-niby koleżankę,ale jak znajdzie sobie inną,to Cię zostawi - nie chcę Cię dołować,ale ja tak to widzę.
Jesteś dla niego zabawką którą w każdej chwili może rzucić w kąt, bo i tak nie jest to jego zabawka.
Piszesz,że oboje uważacie że związek nie ma sensu.Ja myślę, że to tylko jego zdanie, a Ty mu przytaknęłaś..Z tego co piszesz, to wydaje się, że jesteś w nim szalenie zakochana, a on szuka pretekstu,żeby zerwać.Przyjaźń w związku owszem jest ważna i ja sama nie wyobrażam sobie związku w którym nie ma przyjaźni, tego zaufania..
a co poowinaś zrobić zebyście sobie na nowo zaufali to dużo rozmawiać, być szczerym w związku, i podchodzić do tego z dystansem.
Autorko postu jak sprawy teraz wyglądają??
nie chce nikogo dyskryminowac nikogo ze wzgledu na wiek, ale....
wg mnie jestes troche za mloda by wiedziec czy to prawdzila milosc czy po prostu mocne zauroczenie...
bede szczery - on cie chce zostawic a ty nagle poczulas ze chcesz czegos czego nie mozesz miec...
zawsze tak jest...
jak uslyszalem od mojej bylej ze z nami koniec to uswiadomilem sobie jak mi na niej zalezy - nie zrozumiemy jak na kims nam zalezy dopoki tej osoby nie stracimy... ale gdy moja byla zaczela podrywac facetow, spotykac sie z nimi mowiac mi caly czas ze nie jest pewna czy chce ze mna byc, to ja sam odpuscilem... nie bede bowiem czyims wyjsciem awaryjnym i nie bede czekal az ona sie wyszaleje...
czy bedziesz teraz za nim latac? wiedzac ze on nie chce z toba byc?
spojrz w lustro, powiedz stanowczym glosem "skoro nie chce ze mna byc to jego strata. mial szanse i ja zaprzepascil"...
czasami musisz zrobic kilka zakalcow zanim wyjdzie ci przepyszne ciasto ![]()
Bardzo Wam wszystkim dziekuje za rady! Chcialabym opowiedziec, jak jest teraz.. Otóż po calym tym przeplakanym tygodniu, wypelnionym jakimis dziwnymi, sprzecznymi sygnalami: podszczypywaniem, podnoszeniem, prawieniem komplementow, mialam ogromny metlik w glowie. Nie moglam dopuscic do takiego traktowania mnie! Spytalam sie go, kim teraz dla siebie jestesmy, poniewaz chcial przyjazni, tymczasem jego zachowanie nie pasowalo do przyjazni. Odpowiedzial, ze jestesmy przyjaciolmi i chcial mi tylko tak dokuczyc i juz nie bedzie. Narazie definitywnie przyjazn. Wyjasnilismy sobie to w weekend. W poniedzialek mielismy taka mala klasowa wycieczke, pamietam doskonale, ze troche sie spoznilam, on stal przy wejsciu, gdy dochodzilam do autobusu, on bez slowa wsiadl do niego. Jakby koniecznie chcial, zebym zobaczyla, ze wsiadzie przede mna (juz nie wspominajac o dobrych manierach i przepuszczaniu kobiet w drzwiach..). Pomyslalam, ze skoro nie jestesmy juz para, a on sie tak nieelegancko zachowal, to usiade z moimi kolezankami. I usiadlam. Nie zamielam z nim ani slowa. Gdy na chwile wstalam i przelotnie na niego spojrzalam, on na mnie patrzyl wzrokiem mordercy. Moje przyjaciolki powiedzialy, ze caly czas sie siedzial strasznie smutny/przygaszony/naburmuszony/zly.. Nie wiem, jak to okreslic. Pozniej w szkole ciagle wydawal sie bardzo zdolowany, kilka razy minelismy sie na korytarzu, wtedy tak ukradkowo na mnie spojrzal.. Mial wzrok pelen smutku...albo zlosci. We wtorek kolejny cichy dzien, ciagle byl bardzo smutny (co do niego naprawde nie podobne, bo zawsze mial dobry humor, smial sie, sypal dowcipami). W srode mielismy klasowa wigilijke, ciegle siedzial sam, z mina zbitego psa.. Przy skladaniu zyczen (to on do mnie podszedl), powiedzial, zebym znalazla tego jedynego. Na lekcjach ciagle lezal z glowa w ramionach i sluchawkami w uszach.. Zapytalam go, czemu jest taki smutny, a on podniosl siei tak nieprzytomnie powiedzial "NIE..". Nie wiem, co to mialo znaczyc, ale spuscilam wzrok i odpuscilam.
Jeszcze dodam, ze nasz kolega powiedzial mi dla zartow smieszno-erotyczny zart, ktory oczywiscie mnie nie poruszyl, lecz rozbawil, ale powiedzialam "no wiesz, ale nie mow tego przy swojej dziewczynie! ;D (oboje chodza z nami do klasy), na co ktos inny powiedzial "Ale przy jej chlopaku tez tego nie mow! a "moj ex" takim ignorujacym tonem powedzial glosno "Mozesz mowic."
Tylko niektore osoby z klasy wiedza, ze sie rozeszlisy, ale to chyba i tak dosc widoczne.
Teraz bardzo mnie kusi, zeby chociaz napisac do niego smsa, spytac, dlaczego tak sie smuci, co sie stalo.. Ale po tym chamskim "NIE.." mam mieszane uczucia.. Gdyby chcial, sam by napisal.. Chyba.
Bardzo za nim tesknie..
Z drugiej strony troche boje sie tego, ze znow nie uda nam sie wybudowac tego zaufania i znow bede przez niego plakac..
Nie wiem, co robic. Czy dac temu spokoj czy walczyc? Ech..
Ciagle sie zastanawiam,czemu jest taki smutny. Nie sadze, zeby to bylo przeze mnie, bo przeciez w pierwszym tygodniu po rozstaniu (kiedy mnie podszczypywal itd.) swietnie sie bawil, chodzil na imprezy, mial doskonaly humor. Nie wiem, czym to jest spowodowane..
Aj kobietko, umęczysz się tą sytuacją, jak tak dalej będzie. Być może Twój ukochany sam nie wie czego chce.. Wygląda na to, że gra na czas, bo nie mówi ani TAK ani NIE. Jego słowa, trochę kłócą się z Jego zachowaniem, takie jest moje odczucie. Jakby nie chciał Cię do końca stracić, a jednocześnie jakby nie chciał Cię mieć. Wydaje mi się, że potrzebujecie czasu. Problem w tym, że uczycie się w jednej klasie, więc tak czy inaczej nie odetchniecie od siebie w 100%. Ale przede wszystkim Ty daj sobie czas. Obserwuj Go, ale nie dawaj Mu żadnych sygnałów. Być może On chce abyś o niego zawalczyła? Nawet jeśli tak, to na razie nie rób nic. Upewnij się o co Mu chodzi. Pisz więcej, co tam się między Wami dzieje, to może razem coś wymyślimy
Na razie życzę powodzenia i wytrwałości!
nie chce nikogo dyskryminowac nikogo ze wzgledu na wiek, ale....
wg mnie jestes troche za mloda by wiedziec czy to prawdzila milosc czy po prostu mocne zauroczenie...
bede szczery - on cie chce zostawic a ty nagle poczulas ze chcesz czegos czego nie mozesz miec...
zawsze tak jest...jak uslyszalem od mojej bylej ze z nami koniec to uswiadomilem sobie jak mi na niej zalezy - nie zrozumiemy jak na kims nam zalezy dopoki tej osoby nie stracimy... ale gdy moja byla zaczela podrywac facetow, spotykac sie z nimi mowiac mi caly czas ze nie jest pewna czy chce ze mna byc, to ja sam odpuscilem... nie bede bowiem czyims wyjsciem awaryjnym i nie bede czekal az ona sie wyszaleje...
czy bedziesz teraz za nim latac? wiedzac ze on nie chce z toba byc?
spojrz w lustro, powiedz stanowczym glosem "skoro nie chce ze mna byc to jego strata. mial szanse i ja zaprzepascil"...
czasami musisz zrobic kilka zakalcow zanim wyjdzie ci przepyszne ciasto
Zgadzam sie!
Widzialam go 3 dni temu, jeszcze w szkole.. Od tamtej pory zadnego smsa, zadnej wiadomosci na GG, telefonu.. Usycham.. Mam milion mysli, ciagle sie zastanawiam, czy chce z nim byc.. Ale tak za nim tesknie. Co chwile sprawdzam telefon, z nadzieja, ze napisal.. Mam taka ochote sie z nim skontaktowac! Ale wiem, ze nie moge! Wiem, ze musze byc silna i czekac, az on -mam nadzieje-zateskni..
Jak dla mnie ta sytuacja jest niedojrzała. Według mnie niczego sobie nie wytłumaczyliście. Każdy się czegoś tam domyśla. Jednak z drugiej strony wiem, że nawet dorośli często nie potrafią się porozumiewać, komunikować czego chcą, czego nie chcą itp. Absurd!
Z jego obecnego zachowania można wnioskować, że jednak nie chce z Tobą być. Albo nie jesteś tą dla niego, albo on jest niedojrzały i sam nie wie czego chce, czyli nie jest gotowy aby z kimś być, co w zasadzie wychodzi na to samo, czyli że nie chce z Tobą być. ![]()
W sumie szkoda, że teraz się nie komunikujecie. Może czasem warto zdobyć się na odwagę i zadać bardziej bezpośrednie pytania i mieć pewność co ktoś naprawdę myśłi, bo ludzie często po swojemu interpretują różne rzeczy, nawet te które ogólnie są dla wszytskich takie same.
Masz dwa wyjścia!
Albo spróbuj się z nim spotkać i pogadajcie sobie o danej sytuacji. Jeśli naprawdę bardzo Ci zależy. Ale ryzykujesz, że się możesz lekko skompromiotwać, bo będzie wiadomo, że Ci zależy. Albo spróbuj tak po koleżeńsku z nim pogadać, tak na luzie. Możesz powołać się na stwierdzenie, że dla własnego samopoczucia lubisz kiedy wszytsko jest jasne, wyjaśnione i nawet jeśłi jesteście już, czy macie być
tylko kumplami z klasy to chcesz aby między Wami nie było jakiś zadr.
Albo zapomnij o nim. Zyj dla siebie. Z dnia na dzień będziesz czuć się swobodniej, a cała sprawa w końcu rozejdzie się sama.
On jest jeszcze "dzieciak". Kiedy facet zachowuje się tak dziwacznie to raczej nic sensownego z tego nie winika.
Chcialam sie z Wami podzielic wiadomoscia z ostatniej chwili: wyslal mi zyczenia noworoczne! Hm.. Przynajmniej pamieta ![]()
no to pieknie:))ładnie z jego strony:)
Rany, rany. Jutro sie z nim zobacze, w szkole. Zastanaiwam sie, jak mam sie zachowac? Byc usmiechnieta, rozesmiana, wesola i traktowac go jedynie jako kolege/przyjaciela? Chyba tak zrobie.. Pokaze mu, ze jestem do niego przyjaznie nastawiona, ale niekoniecznie naciskam na zwiazek.. zeby poczul luz. Co myslicie o takim planie?