;(
1 2008-09-04 12:57:57 Ostatnio edytowany przez Bianca (2009-11-13 13:32:04)
Podobne tematy
To podobnie jak ja, każda próba mobilizacji kończy się porażką. W sumie kończy się zanim sie w ogóle zacznie.
a może masz tasiemca czy innego pasozyta? moj chlopak ma glisde ludzka i tez ciagle je i je i ciagle czuje glod.
jeśli chodzi o poprawianie sobie samopoczucia jedzeniem to wiem jak to jest. wakacje przerwaly mi ta 'dolegliwosc'. Po prostu ciagle cos robilam, gdzies bylam.. a jak jadlam to w miedzy czasie albo w ogole i sie skonczylo. I dziwne jest to ze pierwszy raz od wakacji przytylam.. zawsze chudlam. Zajmij sie czyms zeby nie myslec i tyle
... Tylko nie zajmuj sie niczym w kuchni!! ![]()
Powodzenia życzę. Pozdrawiam.
twój problem jest ciężki, ale zawsze jest jakieś wyjście z trudnych sytuacji.
ja też miałam kiedyś ataki jedzenia, których nie mogłam przerwać.
moja silna wola polegała na tym, że zamiast sięgać po jedzenie w czasie nerwów, wychodziłam na spacer i wyzywałam się na świeżym powietrzu
w czasie radości włączam muzykę i tańczę i śpiewam
no a kiedy mam naprawdę apetyt, to rodzynki są pod ręką
już od dawna nie mam problemów z jedzeniem, nawet jem mniej niż zawsze i czuję się lepiej
może zgłoś się do jakiegoś dobrego specjalisty
bo to może się źle skończyć, niby to tylko jedzonko, które tak kochamy, ale choroby są gorsze
Pod tym względem mam równie słaby charakter- jak Ty ewag. Zawsze byłam szczupła i nie zawracałam sobie głowy ilością spożywanych kalorii, ale gdy rzuciłam palenie - w krótkim czasie wszystkie ciuchy okazały się zbyt ciasne, by się w nie wbić. Mimo to co wieczór fundowałam sobie 2-3 batoniki lub chałwę itp. Również obiecywałam sobie, że "więcej nie będę", po czym następnego dnia - dokładnie to samo. Znalazłam na własną słabość następujący sposób: NIE PRZECHOWUJEMY SŁODYCZY W DOMU !!! No i jesienią i zimą uczęszczam na steep aerobik.
Jedzenie kompulsywne (Kompulsywne obżeranie) - zaburzenie odżywiania polegające na spożywaniu dużych ilości pokarmu w niekontrolowany sposób, bez odczuwania fizycznego głodu. Określane także jako "uzależnienie od jedzenia".
Wspólnym mianownikiem zachowań, składających się na jedzenie kompulsywne, jest okresowe występowanie napadów niekontrolowanego jedzenia, których podłożem są przyczyny emocjonalne, nie zaś rzeczywiste uczucie głodu. Do typowych symptomów należą:
* okresowa utrata kontroli nad ilością spożywanego jedzenia,
* jednorazowe spożywanie zbyt dużych (w stosunku do osoby odżywiającej się normalnie) ilości pożywienia,
* podczas napadów - spożywanie posiłków w sposób wyraźnie szybszy niż podczas normalnego jedzenia,
* spożywanie pokarmów aż do wystąpienia przykrych objawów przejedzenia,
* jedzenie w samotności, celem uniknięcia wykrycia zaburzenia - uczucie wstydu i winy, występujące po napadzie.
Częstym następstwem kompulsywnego jedzenia są nadwaga i otyłość.
Charakterystyczne dla opisywanej przypadłości jest tzw. "zajadanie problemów", polegające na tym, że osoba tłumi w ten sposób emocje i rozładowuje stres. Dochodzi do sytuacji, w których automatyczną reakcją na stan podwyższonego napięcia czy lęku staje się jedzenie, które wydaje się pełnić rolę "narkotyku" pozwalającego zapomnieć o nieprzyjemnych przeżyciach, uczuciach czy ważnych decyzjach do podjęcia. Po sesjach kompulsywnego obżarstwa osoba odczuwa często poczucie winy spowodowane nie tylko samymi napadami, ale także wynikającymi z nich problemami natury zdrowotnej, takimi jak nadwaga czy otyłość.
9 2008-09-23 13:44:24 Ostatnio edytowany przez atina (2008-09-23 13:51:36)
ewag,skąd ja to znam?tylko że u mnie przebiega to troszeczkę inaczej,jakby etapami
są dni że nie jem prawie nic a za kilka dni pałaszuję wszystko co mi nawinie się pod rękę,nie kupowanie słodyczy nic nie da w takie dni suchy chleb smakuje jak nigdy dotąd
wiem to jest zajadanie stresu.....
to jest problem natury psychicznej,tak tylko specjalista jest w stanie pomóc
czytałam inne Twoje wypowiedzi,bardzo dużo złego Cię spotało, musisz być silna....
Ja doskonale wiem co czujesz,ale nie możesz tego wszystkiego dusić w sobie,może teraz trochę zboczymy z tematu ale to jest Twój wątek.Wracając do emocji...mój mąż tak jak Ty stracił brata,to była śmierć samobójcza,nie mógl się z tym pogodzić że nic nie zuważył co się z Nim dzieje,że nie miał dla Niego czasu gdy On chciał pogadać.....dużo było tych zarzutów .Zaczął uciekać w alkohol,nie to nie były jakieś wielkie ilości tylko że częste-kilka lampek wina przed snem,kilka piw.....schudł 12kg.Aż pewnego dnia obudził się z silnym kołataniem serca i bólam w klatce piersiowej,szpital,badania.Okazało się że serce jest zdrowe, to nerwica..... Tak Go męczyła że nieraz kilka razy w tygodniu byliśmy w nocy w szpitalu.....zaczęło się żmudne leczenie.Teraz choć minęło już kilka lat jest trochę lepiej,ale końca leczenia jakoś nie widać,to bardzo paskudna i podstępna chroba,psychiatra powiedział że do tego doszło miało między innymi przez duszenie emocji w sobie....
Ewag i nie myśl że inni mają jeszcze gorzej,w życiu trzeba być trochę egoistą i myślec o sobie...
Trzymam kciuki za Ciebie!
ewag podejrzewam, że samej ciężko będzie sobie z tym poradzić, musisz miec grupe wsparcia, ja tez się o taką postarałam, bo inaczej kaplica i 100 razy moge podchodzic do diet.
Ale jak ktoś Cie wspiera i pyta jak efekty to jest to dodatkowa motywacja i chęć sprawdzenia siebie, wejdz na
www.schudnijmy.pl i poszukaj wsparcia
a jak masz ochotę i czujesz taka potrzebę to zawsze możesz podziękować, osobom, które Cię wspomagały w tej walce www.dziekujemywam.pl
Ja tez jestem uzależniona od jedzenia:/ to trwa już 6 lat... Nie wiem dlaczego zaczęłam jeść, ilekroć powtarzam sobie, ze od dzisiaj już koniec zawsze kończy sie na totalnym przejedzeniu.Mam ogromne wyrzuty sumienia. Chciałbym wrócić do normalnego życia i zgrabnej sylwetki. Ale nie potarfie sobie sama z tym poradzić:/ nie chce isc do psychologa bo wiem ze musialabym o tym powiedziec moim rodzicom, a nie chce im tego mówić:/ przez moje obżarstwo mam niską samoocene i nie potrafie w siebie uwierzyć , nie mam bliskiej osoby bo nie potrafie sie otworzyć na innych... Jak sobie poradzić z tym samemu?? Musi być jakiś sposob!
(((
Widzę,że często tu nie zaglądacie... Heh ja postanowiłam, że zamiast się obżerać będę się udzielać na forum:D Nigdy tego nie robiłam a może to zajmie mi jakoś czas i nie będę myśleć o tym piekielnym obżeraniu:/ Teraz kiedy nadchodzą wakacje i całymi dniami nie będzie co robić będę dwa razy bardziej na to narażona... Dlatego muszę mieć jakieś zajęcie :] Dzisiaj jest dobrze
nie obżarłam
I już bardziej chce się żyć!!
:P
bladzejakwemgle!
Masz racje jak czlowiek zje mniej to czuje sie bardziej szczesliwy.Gratuluje Ci dzisiejszej wytrwalosci!!
Ja tez mam problem z jedzeniem.
Czasem mam takie dni ze jem mniej i umiem wytrzymac,a niekiedy to pochlaniam wszystko.
Nie umiem utrzymac tej samej wagi,raz chudne bardzo a potem znow tyje:(
Dokładnie.... A ja mam chyba jakąś obsesję na tym punkcie, bo za każdym razem jak coś zjem, mimo. że czuję się najedzona w głowie mam tylko myśli, żeby jeszcze i jeszcze chociaż dobrze wiem, że potem będę tego żałować... Muszę wytrzymać jakoś te dwa tygodnie a potem jadę na praktykę na miesiąc do innego miasta a tam już nie będę miała dostępu do lodówki i cieszę się jak małe dziecko ![]()
Ja często obiadam się wówczas, gdy czuję senność. Nie mam pojęcia z czego, to wynika. Może masz tak samo? Postaraj się dużo wypoczywać, dużo spać, aby móc potem tryskać energia i chęcią do działania. Możesz spróbować wpędzić się w wir szalonych dni. Nagarnij sobie mnóstwo obowiązków, to to, to tamto do zrobienia. Oczywiście mam tu na myśli czynności przyjemne.
Wpadł mi do głowy jeszcze taki pomysł, abyś zawsze jadła w towarzystwie innych. Na pewno nie zjesz za dużo, bo zwyczajnie nie wypada;)
Ja również mam problem z objadaniem, Zauważyłam pewną prawidłowość, że szczególnie przed okresem mam napady obżarstwa. U mnie jest ważne, że muszę mieć jakieś zajęcie, które mnie pochłonie, to wtedy nie myślę o jedzeniu. Problem jest kiedy mam sytuację stresującą lub nie jestem z siebie zadowolona, to uciekam w jedzenie. Mam sposób, żeby odzwyczaić się od słodyczy. Kiedy lubię jakiś rodzaj batonika,to kupuję go w hurtowni dużą ilość i jem, jem, aż mi się chce wymiotować. Mi to pomaga, po takiej konsumpcji nie mogę już patrzeć na batoniki. Pozdrawiam.
aj Dziunia, Twój sposób jest niesamowicie niezdrowy.. Dziewczyna powinna jeść jak ptaszek!!!! Trochę podziobać i odejść od stołu. Jedzenie jest, po to by żyć! Nie żyjecie po to aby jeść. Wasze irracjonalne obżarstwo jest, jak same to określacie uzależnieniem. Warto pójść z tym do lekarza..
!
A wszyskto przez brak silnej woli... ;/
No tak... Silna wola:] kiedy mam mnóstwo rzeczy do zrobienia to nie myślę o tym i uwielbiam takie dni, a najlepiej kiedy jestem poza domem, że kiedy wyjadę na studia to ten koszmar się skończy... Dobrze jest jeszcze, kiedy moja mama jest w domu.... Kiedyś miała urlop przez cały miesiąc i ja cały miesiąc jadłam normalnie
bo jakoś tak głupio mi ciągle szperać w lodówce... No ale ona też musi pracować więc to na dłuższą metę odpada... Za rok kończę szkołę i mam zamiar wyjechać na studia
:) a wtedy wiadomo, nie będę mieszkać sama a objadać się przy kimś nie będę! Dzisiaj jest dobrze
a to dziwne bo cały dzień się obijam, do szkoły już nie chodzę bo za 3 dni WAKACJE
Trenuję swoją silną wolę i czuję jakąś moc w sobie
czuję się taaka wolna ![]()
Tydzień minął a ja wciąż jem normalnie:) jeszcze tylko 6 dni a potem miesiąc poza domem
Czyżby szykował się jakiś rekord??:] Mam nadzieję, że już tak będzie zawsze.... I świat jakby bardziej barwny ![]()