Rozpoczął sie wrzesień i nasze pociechy poszły do szkół, przedszkoli czy zerówek. Jak sobie z tym radzicie jako rodzice a jak te dni przeżywają nasze maleństwa?
Moja córcia poszła do pierwszej klasy. Już wczoraj zaczęła przeżywać dzień dzisiejszy do tego stopnia że zaraz po powrocie z rozpoczęcia roku szkolnego spakowała swój tornister, worek z butami na zmianę no i oczywiście pojemnik na drugie śniadanie. Dzisiaj dwie godziny przed wyjściem już dopytywała się czy może już założyć mundurek (bo u nas nadal mundurki są obowiązkowe). ![]()
Podobne tematy
A moja córcia poszła do zerówki. Od poniedziałku żyję w ciągłym napięciu. Martwię się , czy da sobie radę. A dziś rano (właściwie ju ż w nocy załamałam się) , bo mała ma katar!!! Tylko 3 dni w przedszkolu. Jest alergikiem. Teraz robimy inhalacje i zaraz do przedszkola.
Nie chcialabym,żeby opuszczała zajęcia,bo będą zaległości. A z drugiej strony zdrówko ważniejsze. Ewelinka chętnie przekracza próg zerówki,jest szczęśliwa,zadowolona. Jest jedynaczką ,a tam dużo dzieci. Żeby tylko nie chorowała.
(
Moja córcia też zaczęła chorować jak poszła do przedszkola. Tak męczyliśmy się przez 1,5 roku - ciągłe infekcje, kaszel, duszności w nocy aż doszło do przerostu trzeciego migdałka. w styczniu tego roku mała miała usunięte migdały i choroby sie skończyły jak ręką odjął. Teraz jest w pierwszej klasie i chyba ogólne w szkole dzieci mniej chorują niż w przedszkolu. Więc jestem dobrej myśli że choróbska nie będą jej tak atakowały.
moja córka kończy w tym roku szkolnym gimnazjum,chyba bardziej jestem tym zestresowana niż ona,podeszła do tego całkiem na luzie i traktuje ten rok szkolny jak każdy inny a ja tak się martwię czy zda egzaminy,czy znajdzie dobrą szkołę i w ogóle mnie to przerosło a z natury jestem kobietą twardo stąpającą po ziemi i nie sądziłam że to mnie tak rozklei.Dobrze że moje obawy i troski nie udzieliły się córce.
Moja córa rozpoczęła zerówkę. Niestety dość nieciekawie wyglądał ten początek:(. Aż sama jestem zdziwiona bo poszła do swojego przedszkola ( do którego chodzi od maluszka 3 letniego) a jednak popłakuje. Powód? Nie ma jej dwóch koleżanek - poszły do szkoły. A mnie serce boli, chociaż powinnam być zahartowana po tylu latach przygody z przedszkolem. Na dodatek po trzech dniach złapała grypę żołądkową!!! Zaczyna się niestety. Ale jestem dobrej myśli. Damy radę!
niestety dzieci w takich skupiskach musza odchorować swoje, najwazniejsze, żeby im sie w niej podobało, bo z choroby mozna wyleczyc a z alergii na szkołę juz trudniej, ha,ha!
Posty przeniesione
Moja cora idzie od września do zerówki i mam obawy czy będzie chciala tam zostac beze mnie,jest raczej niesmiala a ja wiem ze osoba mająca charakter inny niż spokojniejszy bardziej chce zostawać itp..
Jak wasze dzieci przetrwały pierwsze dni w nowym miejscu w zerowce?
Myślę że twoja córka będzie się bała zostać, a nie dawałeś jej wcześniej do przedszkola lub do 5-latków? Może było by prościej.
Nie chodziła do przedszkola i pięciolatków teraz idzie do zerowki 6lat ma, ale jak pytam ją czy by chciała zostać w zerówce to mówi że tak
Dobrze robisz, że pytasz. Musisz z nią rozmawiać, że będzie miała nowe koleżanki, a mama za niedługo wróci i ją zabierze do domu, tylko że musi zarobić pieniążki. Zobaczysz, że z czasem nie będzie chciała wracać do domu;) Tylko te początki są ciężkie. Zawsze jak wróci to pytaj jak było, bo jeśli nie zobaczysz, że coś jest nie tak to może zamknąć się w sobie.
10 2010-06-18 20:22:36 Ostatnio edytowany przez MagdaZ (2010-06-27 18:13:43)
No właśnie rozmawiam z nią od dłuższego czasu o zerówce,pytam czy by chciała zostać to odpowiada że chciałaby,mowie jej że rano ją zaprowadze i zostanie z koleżankami i panią która będzie was dzieći pilnować,jakoś nie mówi nie, napewno te pierwsze dni są takie sobie i wiem że jak już się przyzwyczaji to żeczywiście będzie ją ciągnąć do szkoły itp
Gdy chcesz zmienić treść posta lub usunąć niepotrzebną część wypowiedzi - używaj opcji edycji
A mnie za chwilę czeka pierwszy dzień synka w przedszkolu
Boję się tym bardziej, iż ostatnio zrobił się z niego istny maminsynek... to akurat za sprawą jego 6mcznej siostrzyczki. Teraz mamy mały trening wytrzymałości, bo od środy jest z dziadkami i kuzynką nad morzem. Narazie synuś daje radę
Mam nadzieję, że szybko odnajdzie się w nowej sytuacji, z natury jest dość towarzyski, ale nie zawsze umie się dzielić. Największe obawy mam odnośnie chorób. Już dwa razy lądowaliśmy w szpitalu z powodu duszności. Miejmy nadzieję, ze nie będzie tak źle, chociaż jest teraz w fazie obniżonej odporności bo w wakacje zaliczył ospę.
Moja córa dzielnie zniosłoa rozłąke -pierwszy dzien w zerowce - tylko troszeczke poplakala i normalnie zostala pare godz- i z kazdym dniem jest ok- tylko ze niema apetytu przed zerowka - w domu niechce mi nic zjesc -chociaz jak ja bylam w wieku szkolnym to tez niemoglam zabardzo jesc ze stresu chyba! no niewiem co mam zrobic zeby jadla- a wlasnie w zerowce dostale obiady i tez nie zabardzo chce jesc- troche sie tym martwie!
Mój synuś poszedł do przedszkola.... i wyszlo na to że to ja sie bardziej tym wszystkim przejmowałam niz on. Nie było płaczu przy rozstaniu ładnie zjadł i śniadanko i obiadek. a jak po niego przyszłam to nie chciał iść do domu.... Bardzo jestem dumn a z mojego synusia że tak doskonale sie odnalazł w tej nowej sytuacji
:)) Oby tak dalej ![]()
Mój synek pierwsze dni w przedszkolu przepłakał,ale z dnia na dzień jest coraz lepiej,więc myślę,że się w końcu przełamie.Najgorsze są chwile,kiedy go przyprowadzam,wtedy nie chce mnie puścic do domu.Jednak po rozmowie z przedszkolanką uspokoiłam się,ona uważa,że jest przeciętnym dzieckiem i jak na swój wiek(3,5 lata) jest dzielny,poza tym uczestniczy w zabawach,je posiłki,załatwia swoje potrzeby,więc mam nadzieję,że przedszkole będzie odbierał pozytywnie.Dużo z nim o tym rozmawiam i widzę,że to pomaga.Mam taką radę dla Was:nigdy nie oszukujcie dziecka,że za chwilę po nie wrócicie,bo przestanie Wam ufac.Ja mówię mojemu synkowi,że przyjdę po niego po obiedzie i tak właśnie robię.Pozdrawiam wszystkie zestresowane mamy.
Mój synek pierwsze dni w przedszkolu przepłakał,ale z dnia na dzień jest coraz lepiej,więc myślę,że się w końcu przełamie.Najgorsze są chwile,kiedy go przyprowadzam,wtedy nie chce mnie puścic do domu.Jednak po rozmowie z przedszkolanką uspokoiłam się,ona uważa,że jest przeciętnym dzieckiem i jak na swój wiek(3,5 lata) jest dzielny,poza tym uczestniczy w zabawach,je posiłki,załatwia swoje potrzeby,więc mam nadzieję,że przedszkole będzie odbierał pozytywnie.Dużo z nim o tym rozmawiam i widzę,że to pomaga.Mam taką radę dla Was:nigdy nie oszukujcie dziecka,że za chwilę po nie wrócicie,bo przestanie Wam ufac.Ja mówię mojemu synkowi,że przyjdę po niego po obiedzie i tak właśnie robię.Pozdrawiam wszystkie zestresowane mamy.
Izulka ja jak przychodzę do przedszkola z Sebusiem to widzę takie właśnie sytuacje że mama mówi dziecku że zaraz wróci... Masz racje to nie jest rozwiązanie.... mój Sebuś akurat nie płacze ale wiem że gdyby byla taka sytuacja to nie okłamywalabym go. Dziecko musi przywyknąć do nowej sytuacji... jednym to przychodzi łatwiej innym trudniej...
Do patrycja9009
Wiesz,zastanawiam się tylko,co taka mama ma do powiedzenia dziecku,jak zapyta,dlaczego nie wróciła po nie za chwilę?Wymyśla kolejną kiepską bajeczkę?Dokładnie tak,jak napisałaś do nowej sytuacj trzeba przywyknąc,a tak w ogóle,to czy my dorośli zmieniając miejsce pracy nie jesteśmy zestresowani?
Izulka masz racje... Dorosły też sie stresuje w nowym miejscu pracy... A co do matek to coż.... Nie powinno być w ogóle takiej sytuacji.. dziecko potem już nie wierzy matce... nie ma zaufania.... i skutek jest tego taki że jeszcze bardziej wszystko przeżywa i trudniej jest mu przywyknąc do nowej sytuacji... Te matki nie zdają sobie z tego sprawy z tego że krzywdzą dziecko w ten sposób ... No ale my nie mamy na to wpływu...
Witam! Moja córeczka poszła do przedszkola (w sierpniu skończyła 3 latka). Bardzo się martwię, bowiem pierwsze dni w przedszkolu były okropne - ogromny płacz, rozpacz, zauważyliśmy też nerwowość i wielki żal do nas. Nastąpiła zmiana w jej zachowaniu (jest cicha, a zarazem gdy coś jej nie wychodzi, albo coś zrobi źle i jej zwrócę uwagę zaczyna krzyczeć, rzucać lub bić).
Cały czas powtarza, że nie chce chodzić do przedszkola. Dzisiaj kiedy ją zawoziłam całą drogę mówiła, że chce ją zostawić, tłumaczyłam jej, że mamusia musi iść do pracy, a przed 15 ją odbiorę. Miała "szklanki" w oczach i z wielkim żalem poszła do przedszkola (za drzwiami słyszałam na początku jej płacz, który potem minął). Nie wiem co zrobić, czy przeczekać jeszcze i zobaczyć jak będzie dalej, czy może zabrać ją z przedszkola?
Napiszę, że jak wychodzi z przedszkola to jest szczęśliwa gdy po nią przychodzę (czasami okazuję to nawet płaczem) i opowiada jak fajnie jest w przedszkolu, a gdy jesteśmy już w domku zmienia się. Martwię się o nią, najgorsze że stała się bardzo nerwowa. Jeśli ktoś mógłby mi doradzić w tej sprawie to bardzo byłabym wdzięczna za pomoc.
Pozdrawiam mamusie!!!
Aniołek nie zabieraj małej z przedszkola.... Dla niej to nowa sytuacja ale przyzwyczai sie na pewno ![]()
Trzeba poprostu czasu... Jakbys ja zabrała to za rok czy za dwa było by to samo i znów bys ja zabrała bo płacze??? Dziecko musi przywyknąć a sa tam opiekunki które pilnuja by małej sie nic nie stało.... Musicie obie to przetrzymać.. Ja osobiście trzymam za Was kciuki Kochane i dacie rade na pewno tylko troche czasu potrzebujecie ![]()
Dziękuje za rade. Masz rację, że za rok może być podobna sytuacja. Najbardziej boimy się tego że pokazuje nam agresje, a opiekunki mówią, że jest bardzo nerwowa i nic nie chce jeść. Nie chcemy się poddawać może z biegiem czasu zmieni się. Dziękuje Patryniu
Aniołek może w ten sposób chce wymóc na Was to żebyście ja stamtąd wzięli... Oh.. wiem że to trudne .... ale przywyknie do nowej sytuacji...
Ja również dostrzegłam zmianę w zachowaniu mojego synka po paru dniach bycia w przedszkolu,ale wiem,że dzieci będąc w tak licznej grupie naśladują inne. I trudno się temu dziwic,bo często my dorośli nieświadomie nakłaniamy ich do naśladowania rówieśników.Mówimy np.zobacz jak inne dzieci ładnie jedzą obiadek,może ty też tak zrobisz?'',więc dzieci robią to co inne i myślą:jeżeli mój kolega krzyczy i bije,no to ja też.''Starajmy się dużo rozmawiac z naszymi rówieśnikami i tłumaczyc im pewne sprawy najlepiej nabieżąco,aby nie pozwalały sobie na wiele więcej.
Pierwsze chwile bycia przedszkolakiem są bardzo trudne i dzieci różnie reagują - dajmy im trochę czasu, przyzwyczaja sie do nowej sytuacji. Drogie Mamy - Odwagi!
Dziś rano moja córeczka poszła bez płaczu do przedszkola. Także pomału przyzwyczaja się do nowej sytuacji. Jestem z niej bardzo dumna.
Pozdrawiam wszystkie mamusie!
moja córcia dwa miesiące temu skończyła 3 latka do przedszkola chodzi juz ponad tydzień, i zaczął się chyba najtrudniejszy okres. Pierwsze dni były w miarę, nie płakała jak zostawała tylko przy wyjściu. Teraz drugi dzień zachowuje się histerycznie, nie chce wstać z łóżka, na myśl o przedszkolu wybucha płaczem, twierdzi ,że jest tam dziewczynka, która ją bije. Rozmawiałam z panią i dowiedziałam się ,że ona wymyśla, bo pani jest z nimi cały czas i nic takiego się nie dzieje. Zostawiając ją tam we łzach, wracam do domu i płaczę razem z nią. Nie chcę jej zabierać, bo wiem że nie pójdzie już tam nigdy(wiem to z doświadczenia, mojego syna zabrałam po tygodniu i już tam nie wrócił) Nie radzę sobie z sytuacją. nie wiem czy to nie jest za duży stres dla niej czy nie robię jej tym krzywdy...poczekam jeszcze trochę, ale nie wiem czy się nie poddam
A przede mną nadal jest ten 1 dzień w przedszkolu ;] Córcia pójdzie dopiero od października ze względu na przeprowadzkę i ciągle myślę jak to wszystko pójdzie. Mam nadzieje, że obejdzie się ebz wrzasków, chorób itp ;]
moja córcia dwa miesiące temu skończyła 3 latka do przedszkola chodzi juz ponad tydzień, i zaczął się chyba najtrudniejszy okres. Pierwsze dni były w miarę, nie płakała jak zostawała tylko przy wyjściu. Teraz drugi dzień zachowuje się histerycznie, nie chce wstać z łóżka, na myśl o przedszkolu wybucha płaczem, twierdzi ,że jest tam dziewczynka, która ją bije. Rozmawiałam z panią i dowiedziałam się ,że ona wymyśla, bo pani jest z nimi cały czas i nic takiego się nie dzieje. Zostawiając ją tam we łzach, wracam do domu i płaczę razem z nią. Nie chcę jej zabierać, bo wiem że nie pójdzie już tam nigdy(wiem to z doświadczenia, mojego syna zabrałam po tygodniu i już tam nie wrócił) Nie radzę sobie z sytuacją. nie wiem czy to nie jest za duży stres dla niej czy nie robię jej tym krzywdy...poczekam jeszcze trochę, ale nie wiem czy się nie poddam
Wiem,że to jest trudna sytuacja dla Ciebie no i oczywiście córeczki,ale jeżeli jest tlko płacz,to nie zabieraj jej ,bo faktycznie nie wróci.Przeważnie płacz dziecka trwa tylko chwilkę po przyjściu,a my mamusie słysząc go za zamkniętymi drzwiami,myślimy,że jest tak cały dzień.Radzę,abyś jeszcze odczekała i zaobserwowała ją,jeżeli będzie miała koszmary nocne o przedszkolu,lub nagle zacznie się moczyc,czy też będą wymioty lub biegunka na tle nerwowym,to dopiero będziesz miała powód do niepokoju.Zapytaj Panią w przedszkolu,czy córka chętnie uczestniczy w zabawach z dziecmi,zjada posiłki,załatwia potrzeby fizjologiczne itp,bo jeśli tak,to nie masz powodów do denerwowania się
Głowa do góry,ja to właśnie przechodzę,więc rozumiem Ciebie całkowicie.
mikizuza napisał/a:moja córcia dwa miesiące temu skończyła 3 latka do przedszkola chodzi juz ponad tydzień, i zaczął się chyba najtrudniejszy okres. Pierwsze dni były w miarę, nie płakała jak zostawała tylko przy wyjściu. Teraz drugi dzień zachowuje się histerycznie, nie chce wstać z łóżka, na myśl o przedszkolu wybucha płaczem, twierdzi ,że jest tam dziewczynka, która ją bije. Rozmawiałam z panią i dowiedziałam się ,że ona wymyśla, bo pani jest z nimi cały czas i nic takiego się nie dzieje. Zostawiając ją tam we łzach, wracam do domu i płaczę razem z nią. Nie chcę jej zabierać, bo wiem że nie pójdzie już tam nigdy(wiem to z doświadczenia, mojego syna zabrałam po tygodniu i już tam nie wrócił) Nie radzę sobie z sytuacją. nie wiem czy to nie jest za duży stres dla niej czy nie robię jej tym krzywdy...poczekam jeszcze trochę, ale nie wiem czy się nie poddam
Wiem,że to jest trudna sytuacja dla Ciebie no i oczywiście córeczki,ale jeżeli jest tlko płacz,to nie zabieraj jej ,bo faktycznie nie wróci.Przeważnie płacz dziecka trwa tylko chwilkę po przyjściu,a my mamusie słysząc go za zamkniętymi drzwiami,myślimy,że jest tak cały dzień.Radzę,abyś jeszcze odczekała i zaobserwowała ją,jeżeli będzie miała koszmary nocne o przedszkolu,lub nagle zacznie się moczyc,czy też będą wymioty lub biegunka na tle nerwowym,to dopiero będziesz miała powód do niepokoju.Zapytaj Panią w przedszkolu,czy córka chętnie uczestniczy w zabawach z dziecmi,zjada posiłki,załatwia potrzeby fizjologiczne itp,bo jeśli tak,to nie masz powodów do denerwowania się
Głowa do góry,ja to właśnie przechodzę,więc rozumiem Ciebie całkowicie.
dziś poniedziałek i znowu to samo, marzę o dniu, w którym moja córeczka wstanie i z uśmiechem pójdzie do przedszkola...mam nadzieję, że to kiedyś nastąpi. jeśli chodzi o uczestnictwo w zabawach to nie ma powodu do niepokoju, noce przesypia w miarę(czasem się budzi jak zawsze) siusiu też robi w przedszkolu, natomiast problemem jest jedzenie. w ogóle nie chce niczego zjeść, nawet nie usiądzie do stolika z innymi dziećmi, z góry zakłada, że tam jedzenie jest niedobre( nie smakując niczego) siedzi tam do 14tej, więc musi być głodna. Dzisiaj nawet w domu nie zjadła śniadania. Odbiorę ją wcześniej, bo wiem, że w przedszkolu nic nie zje. Jak przełamać jej upór, jak namówić ją ,żeby chociaż spróbowała?
izulka napisał/a:mikizuza napisał/a:moja córcia dwa miesiące temu skończyła 3 latka do przedszkola chodzi juz ponad tydzień, i zaczął się chyba najtrudniejszy okres. Pierwsze dni były w miarę, nie płakała jak zostawała tylko przy wyjściu. Teraz drugi dzień zachowuje się histerycznie, nie chce wstać z łóżka, na myśl o przedszkolu wybucha płaczem, twierdzi ,że jest tam dziewczynka, która ją bije. Rozmawiałam z panią i dowiedziałam się ,że ona wymyśla, bo pani jest z nimi cały czas i nic takiego się nie dzieje. Zostawiając ją tam we łzach, wracam do domu i płaczę razem z nią. Nie chcę jej zabierać, bo wiem że nie pójdzie już tam nigdy(wiem to z doświadczenia, mojego syna zabrałam po tygodniu i już tam nie wrócił) Nie radzę sobie z sytuacją. nie wiem czy to nie jest za duży stres dla niej czy nie robię jej tym krzywdy...poczekam jeszcze trochę, ale nie wiem czy się nie poddam
Wiem,że to jest trudna sytuacja dla Ciebie no i oczywiście córeczki,ale jeżeli jest tlko płacz,to nie zabieraj jej ,bo faktycznie nie wróci.Przeważnie płacz dziecka trwa tylko chwilkę po przyjściu,a my mamusie słysząc go za zamkniętymi drzwiami,myślimy,że jest tak cały dzień.Radzę,abyś jeszcze odczekała i zaobserwowała ją,jeżeli będzie miała koszmary nocne o przedszkolu,lub nagle zacznie się moczyc,czy też będą wymioty lub biegunka na tle nerwowym,to dopiero będziesz miała powód do niepokoju.Zapytaj Panią w przedszkolu,czy córka chętnie uczestniczy w zabawach z dziecmi,zjada posiłki,załatwia potrzeby fizjologiczne itp,bo jeśli tak,to nie masz powodów do denerwowania się
Głowa do góry,ja to właśnie przechodzę,więc rozumiem Ciebie całkowicie.dziś poniedziałek i znowu to samo, marzę o dniu, w którym moja córeczka wstanie i z uśmiechem pójdzie do przedszkola...mam nadzieję, że to kiedyś nastąpi. jeśli chodzi o uczestnictwo w zabawach to nie ma powodu do niepokoju, noce przesypia w miarę(czasem się budzi jak zawsze) siusiu też robi w przedszkolu, natomiast problemem jest jedzenie. w ogóle nie chce niczego zjeść, nawet nie usiądzie do stolika z innymi dziećmi, z góry zakłada, że tam jedzenie jest niedobre( nie smakując niczego) siedzi tam do 14tej, więc musi być głodna. Dzisiaj nawet w domu nie zjadła śniadania. Odbiorę ją wcześniej, bo wiem, że w przedszkolu nic nie zje. Jak przełamać jej upór, jak namówić ją ,żeby chociaż spróbowała?
Dosyć trudna sytuacja. Może dobrze będzie dawać jej jakąś kanapkę/owoc do szkoły? Niektóre dzieci zjedzą tylko to co im zrobi rodzic.
Mój syn wkrótce idzie do zerówki. Już szpanuje plecaczkiem z wyścigówkami ![]()
dziś poniedziałek i znowu to samo, marzę o dniu, w którym moja córeczka wstanie i z uśmiechem pójdzie do przedszkola...mam nadzieję, że to kiedyś nastąpi. jeśli chodzi o uczestnictwo w zabawach to nie ma powodu do niepokoju, noce przesypia w miarę(czasem się budzi jak zawsze) siusiu też robi w przedszkolu, natomiast problemem jest jedzenie. w ogóle nie chce niczego zjeść, nawet nie usiądzie do stolika z innymi dziećmi, z góry zakłada, że tam jedzenie jest niedobre( nie smakując niczego) siedzi tam do 14tej, więc musi być głodna. Dzisiaj nawet w domu nie zjadła śniadania. Odbiorę ją wcześniej, bo wiem, że w przedszkolu nic nie zje. Jak przełamać jej upór, jak namówić ją ,żeby chociaż spróbowała?
Dosyć trudna sytuacja. Może dobrze będzie dawać jej jakąś kanapkę/owoc do szkoły? Niektóre dzieci zjedzą tylko to co im zrobi rodzic.
Mój syn wkrótce idzie do zerówki. Już szpanuje plecaczkiem z wyścigówkami ![]()
witam:) moja mala dzis pierwszy dzien poszla do przedszkola- 3,5 roku, te dwa dni przed 1 wrzesnia sa dniami integracyjnymi tylko po 2 godziny. troche zle zrobilam, bo jak poszlismy pod sale to zaraz panie zabawialy dzieci i zabieraly do zabawek, a ja nie pozegnalam sie z mala. spytalam tylko czy pojdzie pobawic sie z pania, powiedziala ze tak, ze pani fajna, dala jej reke i poszly. myslalam ze jeszcze sie z nia pozegnam, ale pozniej widzialam z daleka ze mala bawi sie i juz wolalam nie wchodzic. wiec nie zdazylam powiedziec ze teraz mamusia idzie i ze tatus po nia przyjdzie pozniej. obawiam sie, ze mala zorientowala sie po chwili ze mamy nie ma i pewnie plakala. zaraz maz po nia idzie odebrac, az sie boje.. mala zostala tam bedac pewnie swiadoma, ze mama jest niedaleko. choc przez wakacje opowiadalam jej o przedszkolu i tlumaczylam ze mamusia i tatus beda w pracy, a ona w przedszkolu. ajj zle zrobilam ze nie pozegnalam sie ![]()
mandarynka1234 pamiętam jak moje dziecko poszło do przedszkola w wieku lat 3 i tez pamietam ze się z nią nie pożegnałam bo córka pobiegła do dzieci i niechciała nawet juz podejść do mnie.Martwiłam sie że dziecko pewnie płacze po moim wyjściu itd ale okazało się że wcale tak nie było a jak przyszłam ją odebrać córka nie chciała wyjść z przedszkola..schody zaczeły sie kilka dni później gdy emocje związane z nowymi zabawkami,kolezankami i nowym miejscem mineły i dziecko nie chciało w przedszkolu zostawać.Był płacz,były nerwy i dużo negatywnych emocji.Tlumaczyłam,przekonywałam i staralam sie nie okazywać że jest mi przykro i jakoś sie udało.
Teraz moja córka idzie juz do 2 klasy i wszystko idzie bardzo gładko ![]()
mandarynka1234 pamiętam jak moje dziecko poszło do przedszkola w wieku lat 3 i tez pamietam ze się z nią nie pożegnałam bo córka pobiegła do dzieci i niechciała nawet juz podejść do mnie.Martwiłam sie że dziecko pewnie płacze po moim wyjściu itd ale okazało się że wcale tak nie było a jak przyszłam ją odebrać córka nie chciała wyjść z przedszkola..schody zaczeły sie kilka dni później gdy emocje związane z nowymi zabawkami,kolezankami i nowym miejscem mineły i dziecko nie chciało w przedszkolu zostawać.Był płacz,były nerwy i dużo negatywnych emocji.Tlumaczyłam,przekonywałam i staralam sie nie okazywać że jest mi przykro i jakoś sie udało.
Teraz moja córka idzie juz do 2 klasy i wszystko idzie bardzo gładko
no wlasnie moja mama okazalo sie, ze nie pkalala wcale i dzis tez chetnie do przedszkola poszla:) ale to tylko po 2 godzinki integracyjnie bylo a od jutra zaczyna sie normalnie 7 godzin i tu sie boje:/
Bedzie dobrze,uśmiech na twojej twarzy doda dziecku pewności siebie i będzie mu łatwiej pozegnac sie z mama jak zobaczy że nie jestes smutna.Trzymam kciuki
Nie ma co się denerwować, to sobie dziś od rana powtarzam ![]()
Dawno tak się nie stresowałam. Prawie odpalam papierosa od papierosa, ale już za godzinkę wychodzimy.
Cześć Kochane ![]()
Moja Mała idzie w październiku do żłobka. Ona jest naprawde fajnym otwartym na ludzi dzieckiem. Można rzec takim "Cygańskim" się nie boi, lubi dzieci. Ja zawsze jestem przy niej wiec widzi moje wsparcie. Nie wiem co będzie jak mnie zabraknie w zasiegu wzroku. A ja sama chyba potrzebuje psychoanalityka bo powrót po ponad roku siedzenia w domu do nienajbardziej ukochanej pracy dodatkowo mnie stresuje
Od polowy września będziemy jeździły na zajęcia przygotowawcze żłobek jest prywatny wygląda na bardzo przytulny. Bardziej przypomina dom bogatej cioci pod lasem niż instytucje - jednak boje sie co będzie. Jeszcze rano odwoził bedzie ją mąż bo ja zaczynam prace o 7 żłobek od 7:30 jak mąż pojedzie na delegacje to muszę kobinować kto ją odwiezie a już wiem że w październiku mam takie trzy dni pod rząd i znowu stres
Nie wiem jak to przeżyje ![]()
mój malusi też właśnie dziś poszedł pierwszy raz do przedszkola:(
odprowadzałam go ze łzami w oczach..:(
a on był taki szczęśliwy.:)
juz odliczam czas do odebrania go ![]()
tak mi jakiś dziwnie bez niego nie mogę sobie miejsca znaleźć ![]()
Czasem rodzice przezywaja duzo bardziej niż dzieciaczki.
Moja córka dzis zaczeła 2 klase i tez miała lekka treme ale jakos poszło i juz czeka na pierwszy dzień lekcji.
Dziś moja córcia( 3 latka) poszła pierwszy dzień do przedszkola.Przygotowywałam ją do tego opowiadałam o przedszkolu,a ona powtarzała ze łzami w oczach że nie chce i nie pójdzie.Musze przyznać że byłam przerażona,choć starałam się nie dać po sobie poznać,spodziewałam się najgorszego,płaczu,histerii.Gdy jej ubierałam pantofelki widziałam że jest troszkę wystraszona i łezka się jej kręci w oku ale była strasznie dzielna,dała mi buziaka,pokazała papa i pani ją wzięła za rączkę do dzieci na sale.To co my matki przeżywamy w takich chwilach jest nie do opisania.Przed chwilą dzwoniłam do przedszkola,mała pięknie zjadła śniadanko i bawi się z uśmiechem na buzi.A ja cały czas myślę jaka mam dzielną córkę i beczeć mi się chce.Mam nadzieje że po kilku dniach nadal tak będzie i nie odmieni się jej,jestem na to przygotowana,czas pokaże.
Wszystkie mamuśki które przeżywają to samo mocno ściskam,trzymajmy się!!
Mój synek(3 latka) poszedł do przedszkola dwa dni 1 i 2 września w piątek dostał gorączki i drugi tydz siedzi w domu bo miał antybiotyk i został po nim kaszel.Ma inhalacje--jest alergikiem dużo miesiecy było spokoju i juz tak sie cieszyłam...
Codziennie przebywa duzo na powietrzu mieszkamy w górach i powinnen byc zachartowany jak to sie mowi ale niestety w zimie czesto cos łapał ale jak nie było goraczki to codziennie wychodzilismy...jakie leki, witaminy podajecie dzieciom w okresie przedszkola lub cały czas a jakie podczas infekcji-tu gdzie mieszkamy lekarze są beznadziejni...apteka tez jedna gdzie nie maja pojęcia i nie potrafia doradzic...czekam na wasze odpowiedzi odnośnie uodporniania dzieci w okrsie przedszkolnym...
Wiem ze organizm sie sam uodporni ale u moich synów trwa to od urodzenie po dzis dzien same chorubska...pomocy!
41 2011-09-15 09:57:37 Ostatnio edytowany przez SweetHarmony (2011-09-15 09:59:49)
Mój synek(3 latka) poszedł do przedszkola dwa dni 1 i 2 września w piątek dostał gorączki i drugi tydz siedzi w domu bo miał antybiotyk i został po nim kaszel.Ma inhalacje--jest alergikiem dużo miesiecy było spokoju i juz tak sie cieszyłam...
Codziennie przebywa duzo na powietrzu mieszkamy w górach i powinnen byc zachartowany jak to sie mowi ale niestety w zimie czesto cos łapał ale jak nie było goraczki to codziennie wychodzilismy...jakie leki, witaminy podajecie dzieciom w okresie przedszkola lub cały czas a jakie podczas infekcji-tu gdzie mieszkamy lekarze są beznadziejni...apteka tez jedna gdzie nie maja pojęcia i nie potrafia doradzic...czekam na wasze odpowiedzi odnośnie uodporniania dzieci w okrsie przedszkolnym...
Wiem ze organizm sie sam uodporni ale u moich synów trwa to od urodzenie po dzis dzien same chorubska...pomocy!
Piszesz ze dzieci choruja od urodzenia a czy próbowałas udac sie do poradni leczenia odpornosci?
2 dni w przedszkolu to strasznie krótki okres czasu na złapanie infekcji ale jak widac jest to mozliwe wiec trzeba temu zapobiegać jak sie tylko da.
Dla dzieci sa rózne syropy i witaminy a takze znienawidzony ale skuteczny tran.Twój lekarz powinien Ci cos doradzić bo Ja nie znajac dziecka niewiem co moze a czego nie,na co jest uczulony itd.
Jak moja córka duzo chorowała to zabrałam ja do sanatorium i jest o niebo lepiej.
Podaje jej teraz vibovit i rutinoscorbin ale moje dziecko ma juz 8 lat a nie trzy wiec niewiem co moge tobie doradzic ![]()
Czesto jest tak ze lekarze mówia ze dziecko bedzie chorowac dopóki sie nie przyzwyczai do zarazków panujacych w przedszkolu.Dla mnie to jest głupi tok rozumowania bo może to trwac nawet kilka lat.
Jezeli twój lekarz jest do niczego to postaraj sie go zmienic lub spróbuj konsultacji prywatnie bo szkoda dziecka i twoich nerwów a skoro sie tak zaczyna to moze byc tak przez cały rok.
Mój synek(3 latka) poszedł do przedszkola dwa dni 1 i 2 września w piątek dostał gorączki i drugi tydz siedzi w domu bo miał antybiotyk i został po nim kaszel.Ma inhalacje--jest alergikiem dużo miesiecy było spokoju i juz tak sie cieszyłam...
Codziennie przebywa duzo na powietrzu mieszkamy w górach i powinnen byc zachartowany jak to sie mowi ale niestety w zimie czesto cos łapał ale jak nie było goraczki to codziennie wychodzilismy...jakie leki, witaminy podajecie dzieciom w okresie przedszkola lub cały czas a jakie podczas infekcji-tu gdzie mieszkamy lekarze są beznadziejni...apteka tez jedna gdzie nie maja pojęcia i nie potrafia doradzic...czekam na wasze odpowiedzi odnośnie uodporniania dzieci w okrsie przedszkolnym...
Wiem ze organizm sie sam uodporni ale u moich synów trwa to od urodzenie po dzis dzien same chorubska...pomocy!
kochana ja mam to samo:(
mały od urodzenia był chorowity:/ i tak to długo trwało:(
przez ostatni rok łapał lekkie infekcje..
poszedł do przedszkola i po tyg zachorował na zapalenie oskrzeli.
od pon bierze syropki ale jutro na 100% dostanie antybiotyk bo nie polepsza mu sie a kaszel się nasilił.
jest po serii tabletek na odpornośc i co?:( nic..
daję mu rutonoscorbin i syrop na odpornośc immunaron c ,ale nie działa.
za tydzień czeka nas kolejna dawka leków na odporność..
jak był młodszy dostał zastrzyki niestety nie pamiętam nazwy,ale tylko one go uodporniły na długi czas.
43 2011-09-15 12:56:36 Ostatnio edytowany przez Armelka_le (2011-09-15 12:57:44)
Madzia 0311 i SwettHarmony założyłam nowy wątek może tam pogadamy....Wasze rady są jak złoto-...
Prosze zajrzyjcie bo świetnie się rozumiemy...Czekam
Moje dzieci to alergicy niestety.... a o odporności z naszymi lekarzami nie ma co gadać...
44 2011-09-15 14:13:15 Ostatnio edytowany przez SweetHarmony (2011-09-15 14:19:24)
Madzia 0311 i SwettHarmony założyłam nowy wątek może tam pogadamy....Wasze rady są jak złoto-...
Prosze zajrzyjcie bo świetnie się rozumiemy...Czekam
Moje dzieci to alergicy niestety.... a o odporności z naszymi lekarzami nie ma co gadać...
Zajrzałam,napisałam i przenosze sie własnie tam ![]()
Czasem rodzice przezywaja duzo bardziej niż dzieciaczki.
No właśnie
Mamy, jak poradziłyście sobie z pierwszymi dniami Waszego dziecka w przedszkolu?