netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

aga333

7 odpowiedzi4 430 wyświetleńzałożony przez End_aluzja, 04.12.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: aga333

w kompletnym zagubieniu trafiłam na posta, którego napisałaś. znowu cofając się trzy kroki i znowu mysląc o tym, że nie potrafię zapomnieć, że nienawidzę tej ciemnej, złej, agresywnej strony mojej osoby, której nie znałam wcześniej. A potem czytam Twoje posty, a Ty piszesz o mich uczuciach. Ja też budze w sobie pokłady egoizmu, ucze się ranić, mówię słowa, które mają zabijać.... nie moge i nie potrafię zapomnieć. nie moge poradzic na to, że czuje się słaba, ponizona, bezradna. Nie moge poradzić na to, że chce powtarzać - ty cholerny idioto - czy chociaz przez moment zastanowiłeś się, jakie moga być konsekwencje? a kiedy czytam twoje posty to myślę - a więc jest ktoś, kto przeżył coś podobnego do mnie, ktoś kto, mimo wszyuscko, próbuje żyć dalej. Kogoś, kto rozumie, że nie będzie tak, jak kiedys, ale może byc inaczej. I tylko w takich chwilach jak ta, kiedy wraca strach, złośc, zwątpienie - to myślę sobie, czy ktoś jest krok dalej? czy ktos wie, co zrobić? czy ktoś poradzi mi, czy warto próbowac? Czy porozmawiasz ze mną aga333?poradzisz? pomożesz? zrozumiesz?

pozdrawiam. trzymaj się ciepło. nigdy nie żyłam na huśtawce. Nigdy nie czułam złości. nigdy nie czułam trucizny w moim sercu i mojej głowie. jakby we mnie były dwie...

2

Odp: aga333

Olinderka,
uwierz mi,nie moglas trafic na LEPSZEGO CZLOWIEKA.
Aga jest cudowna.
Wszystko rozumie,nie potepia,rozwaza kazde za i przeciw.
Jest CZLOWIEKIM......
Fenomenalna Kobieta,ktora,pomimo bolu,rozczarowania i zwatpienia nie pluje jadem.
Ciepla i rozumiejaca wszystko....
Pomoze Ci zawsze.





.

3

Odp: aga333

tak właśnie pomyslałam czytając jej posty. A kiedy czytam, co ona mysli, to widze siebie. Bo ja wiem, że jesteśmy ludxmi i mamy prawo do błedów. Bo wiem, że zycie nie jest różowe i słodkie, ale jest ciągłymi wyborami. Bo wiem, że nie ma lepszego, jest dobre, które stwarzamy sobie sami. Bo czuję, że nasz odbiór sytuacji sprawia, że jest ona taka a nie inna. Jesli zobaczymy we dwie rzeźbę z lodu - i mnie zaprze dech na jej widok, a Ty powiesz - eeee- i tak sie rozpuści jutro - to czy to w jakis sposób zmienia to rzeźbę? tak samo jest z naszym życiem. Nie potrafię lekceważyć zdrady. w sferze rozsądku rozumiem mentalnośc facetów - to nic nie znaczyło, tylko ty sie liczysz... i tak dalej i tak dalej.... w sferze emocjonalnej jestem pełna złości i zawodu. Tym bardziej jest to niezrozumiałe, że jesteśmy (byliśmy? - tego jeszcze nie wiem, czy dam sobie rade z emocjami)- naprawdę udanym związkiem. Z duzym polem porozumienia, wspólnych spraw, wspierania się nawzajem... ej. boli. ciągle.
w kontekście wszystkich spraw, całego zycia, niezależnie od tego, co myslimy, świat się nie kończy. przeciez wstaje słońce każdego dnia, towarzyszą nam małe i duże radości. Umiemy razem spędzac czas. A potem pojawia się we mnie mrok.. tak jak pisałas AGA - słowo, gest, zdjęcie, fragment filmu i wszystko wraca, jakby było wczoraj. Z takim samym natężeniem i pokładem bólu. I wtedy myślę, a może łatwiej byłoby cierpieć samotnośc, układanie świata wokół od nowa - niż ta nienawiść, której się nigdy nie czuło, złość, która potrafi ranić i irracjonalną zazdrość, gniew, agresję....
A jeśli nie potrafię POLUBIĆ siebie takiej? a jesli nigdy nie przyznawałam się, że jest we mnie ciemna strona, a jesli boje się najbardziej tego, że sama siebie musze zrzucić z piedestału racjonalnej, dobrej, mądrej??? jesli to boli najbardziej? nie chcę taka być. to największa kara, jaką czuję przez zdradę. Ja sama - której nie poznaje. Chwile, kiedy serce dudni mi w uszach, cała się trzęsę i chcę NISZCZYĆ. chce mówić jej tysiące słow, które mają moc zabijania. Jemu ich nie "wypowiadam" na głos -ale "mówię w myslach". czy to wazne, że je powiem? czy nie jest ważniejsze, że POTRAFIĘ tak myślec i tak czuć?

jakie będzie jutro?

4

Odp: aga333

Ach dziewczyny, jestem tylko czlowieliem. Popelnilam w zyciu juz tyle bledow, ze tak cholernie sie boje popelnic jeszcze jednego. Ale ciesze sie, ze dalam sobie ten czas. tak sobie, nie jemu. On juz do konca zycia musi zabiegac o mnie jak nigdy dotad, bo dzien w ktorym spocznie na laurach, zapomnie o tym co mi zrobil, bedzie dniem naszego konca. Chyba nigdy sie nie rozejdziemy, chyba ze ktores z nas pozna kogos innego z kim sie zwiaze. Po prostu bedziemy zyc obok siebie jak dwoje wspollokatorow. Dlaczego mam zrezygnowac z darmowego mechanika, chydraulika, murarza, tynkarza, no i z dobrego seksu? Czemu mam to wszystko oddac komus innemu?

Dziewczyny! Ta zlosc, bol, zal kiedys odejda. To jest tylko nasza samoobrona przed zadanym bolem przez najblizsze nam osoby. Postapili  haniebnie, niiegodnie, ale uwierzcie mi - jak ktos ma w sobie dobro, milosc, po prostu czlowieczenstwo - to to jest niezniszczalne. Moze wam sie wydawac, ze te cechy umarly w was, ale to nie prawda. One tylko ugiely si pod podmuchem tego huraganu, polozyly na ziemi, ale dajcie im troche czasu, a gwarantuje, odrosna piekniejsze i silniejsze. Wy juz na zawsze pozostaniecie LUDZMI.

5

Odp: aga333
aga333 napisał/a:

... chyba ze ktores z nas pozna kogos innego z kim sie zwiaze. Po prostu bedziemy zyc obok siebie jak dwoje wspollokatorow. Dlaczego mam zrezygnowac z darmowego mechanika, chydraulika, murarza, tynkarza, no i z dobrego seksu? Czemu mam to wszystko oddac komus innemu?

Dziewczyny! Ta zlosc, bol, zal kiedys odejda. To jest tylko nasza samoobrona przed zadanym bolem przez najblizsze nam osoby. Postapili  haniebnie, niiegodnie, ale uwierzcie mi - jak ktos ma w sobie dobro, milosc, po prostu czlowieczenstwo - to to jest niezniszczalne. Moze wam sie wydawac, ze te cechy umarly w was, ale to nie prawda. One tylko ugiely si pod podmuchem tego huraganu, polozyly na ziemi, ale dajcie im troche czasu, a gwarantuje, odrosna piekniejsze i silniejsze. Wy juz na zawsze pozostaniecie LUDZMI.

Aga. Nie obraź się, ale nie potrafię Cię zrozumieć.
Pierwsza część twojego posta gryzie mi się z drugą.
Bo pierwsza dopuszcza możliwość rozpoczęcia nowego życia u boku kogoś innego. Póki co korzystania z darmowych usług męża.
Jak to się ma do tych cech opisanych poniżej: dobro, miłość, po prostu człowieczeństwo?
Wybacz, jestem stosunkowo nowa na tym forum (raptem 3 tygodnie) i borykam się z problemem własnej zdrady-niezdrady. Usiłuję zrozumieć, wytłumaczyć sobie JAK dalej żyć? Na bazie wypowiedzi osób, które mają z tym dłużej do czynienia niż ja. Pozdrawiam

6

Odp: aga333

ja zostałam zdradzona. i to zdradzona w dwójnasób. bo w czasie, gdy cierpiałam stratę, otrzymałam drugą, a mój mąż był taki głupi, że nie przyszło mu do głowy, że w takim momencie jego romans może mnie zabić.... Ale aga ma rację w jedym... czas jest potrzebny. to nie jest tak, że po nastyu latach razem mamy tylko jeden moment - zdradę. mamy tysiące innych, w których weszlismy na wy zyny zrozumienia i bycia razem.. tylko czas może pokazac, jak na szalach ułoża się dobre i złe chwile...

7

Odp: aga333

Anhedonia

Nie mam monmopolu na madrosc i tylko pozytywne uczucia, a chcialaby bardzo. Tak jak nie mialam wplywu na to, co poczulam kiedy zobaczylam go pierwszy raz. Mialam wrazenie, ze dotarlam do domu, ze teraz jedynie muisze otworzyc drzwi i wejsc do srodka. Zdawalo mi sie, ze caly swiat zamarl z wrazenia widzac piekno uczuc w moim sercu. I te uczucia towarzyszyly mi przez wszystkie lata. Tak samo teraz nie mam wplywu na zal, rozczarowanie i nienawisc, jaka pojawila sie w moim sercu, zagluszajac na chwile ta piekna milosc. Tak bardzo chcialabym moc go tylko nienawidziec - wtedy bym odeszla, albo tylko kochac - wtedy moglabym zyc spokojnie z poczuciem, ze to nie mialo znaczenia. Tak naprawde chodzilo mi o to, ze tylko on moze mnie przekonac, niezaleznie od tego, jak wiele czasu to zajmie, ze jest ze mna nie z wygody, nie dla takich czy innych korzysci, tylko dlatego, ze mnie kocha taka jaka jestem.

To nie jest tak, ze dopuszczam rozpoczecie zycia z kims innym. Przez te wszystkie lata inni mezczyzni dla mnie nie istnieli. Teraz w chwila zwatpienia, myslac o tym co zrobil maoj maz, co robia wszyscy na okolo, zastanawiam sie, czy to naprawde jest takie proste? Patrze na przechodzacego faceta i zadaje sobie pytanie, czy moglabym byc z nim tak blisko, w taki intymny sposob, choc to tylko bylby seks? Albo czy moglabym pokochac kogos innego. To nie sa jakies zamierzone mysli. To sa mysli spontaniczne, ktore przychodza w najmniej spodziewanym momencie. Skoro to przytrafilo sie jemu, czy moge miec pewnosc, ze nie przytrafi sie mi? Albo jemu jeszcze raz?

Moje serce w tej chwili jest tak poobijane i zbolale, ze nie jest w stanie otworzyc sie znow tak szeroko. Moze kiedys, z czasem. Ale do tego potrzebuje duzo ciepla, cierpliwosci, czulosci. Dzis moj maz mi to daje, ale jak dlugo? Moze zaraz znow zapomnie, albo mu sie odechce. A ja nie jestem gotowa, zeby walczyc, zeby dawac nie oczekujac w zamian nic. Dzis odwrotnie, oczekuje bardzo wiele, oferujac bardzo malo. Jesli on sie zniecheci, zanim moje serce nie otworzy sie szerzej, zanim nie nabiore wiecej ufnosci, emocjonalnie umrzemy oboje. Bedziemy sie powolutku od siebie oddalac, az staniemy sie wspolokatorami zyjacymi pod jednym dachem. Ja po prostu nie mam wplywu na to, co czuje moje serce - ono jedynie odpowiada na bodzce z zewnatrz - dostaje milosc - kocha, dostaje zdrade - umiera.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026